18.02.2019

Ker Dukey, K. Webster - Skradzione laleczki


Tytuł: "Skradzione laleczki"
Autor: Ker Dukey, K. Webster
Ilość stron: 262
Wydawnictwo: NieZwykle
Tom: I






Mija dwanaście lat od czasu, gdy doszło do porwania czternastoletniej wówczas Jade Phillips oraz jej młodszej siostry, Macy. Dziewczynki zostały uprowadzone z pchlego targu przez młodego, przystojnego i wzbudzającego zaufanie sprzedawcę lalek, Benjamina. Mężczyzna okazał się psychopatą; wykorzystywał dziewczynki, więził je w nieludzkich warunkach i zmienił ich życie w koszmar. Jade po kilku latach udało się uciec, jej siostra jednak została w rękach potwora.

Teraz Jade jest już dorosła, pracuje jako policjantka, a jej celem jest dorwanie swojego oprawcy i uwolnienie młodszej siostry. Jest zdeterminowana i gotowa wymierzyć sprawiedliwość.

Na początku bardzo mi się ta książka spodobała. W zasadzie można powiedzieć, że chłonęłam stronę po stronie, rozdział po rozdziale, ciesząc się, że trafiłam na super thriller. Jednak z czasem zaczęła mnie ta książka trochę męczyć, a konkretnie fakt zachowania głównej bohaterki dotyczący jej życia seksualnego. Czym więcej przeczytałam, tym bardziej utwierdzałam się z przekonaniu, że to jest jakiś thriller w stylu "50 twarzy Greya". Na to przygotowana nie byłam, oj nie byłam. Na ogół jakoś mnie nie ciągnie do takich książek, więc to tylko moja niewiedza sprawiła, że po nią sięgnęłam. Uczucia mam z jednej strony mieszane, ale z drugiej jest to dla mnie coś nowego i na swój sposób oryginalnego. Jednakże męczyło mnie ciągłe myślenie głównej bohaterki o seksie i to w momentach niekoniecznie temu sprzyjających. No i ileż można czytać o wielkim i grubym penisie? Raz by stanowczo wystarczyło, a kilka razy w ciągu jednego, krótkiego rozdziału, to dla mnie stanowczo za dużo.  Ponadto sporo tu niedociągnięć i jakiegoś niepotrzebnego zagmatwania.

Książka naprawdę miała potencjał, ale nie został on wykorzystany. Byłaby z tego świetny materiał na thriller psychologiczny - wystarczyło tylko rozwinąć temat stresu pourazowego, którego główna bohaterka niewątpliwie doświadczała, pewien wątek także przydałoby się rozwinąć, ale tu już nie chcę zdradzać zbyt wiele. Aczkolwiek patrząc na nieudaną próbę zrobienia portretu psychologicznego osoby po takich traumach to może lepiej dalej w to nie brnąć...

Chociaż mam mieszane uczucia to chyba dam szansę drugiej części, bo bawiłam się i tak nieźle, pomimo tych niedociągnięć. Zaskakujące zakończenie również nie pozwala mi ta łatwo olać tej serii. Coś jednak jest takiego w tej książce, co do niej przyciąga!

05.02.2019

Julia Heaberlin - Papierowe duchy


Tytuł: "Papierowe duchy"
Autor: Julia Heaberlin
Ilość stron: 415
Wydawnictwo: W.A.B

Gdy Grace miała 12 lat, jej ukochana siostra Rachel zaginęła, a wkrótce potem została uznana za zmarłą, mimo że jej ciała nigdy nie odnaleziono. Wydarzenie to odcisnęło na niej ogromne piętno, a odkrycie prawdy i znalezienie sprawcy szybko staje się dla Grace prawdziwą obsesją. Bohaterka jest przekonana, że odpowiedzialny za to wszystko jest Carl - były, znany fotograf, który obecnie przebywa w specjalnym ośrodku i cierpi na demencję. Grace postanawia udawać jego córkę i zabiera go na wycieczkę...

Grace czekała na ten moment wiele lat. W tym czasie doskonale się przygotowywała, trenowała, zbierała informacje. Jest przekonana, że w końcu odkryje prawdę i spełni swój cel. Jak skończy się ta podróż?

Czytając tę książkę miałam wrażenie, że śledzę jakąś rozgrywkę. Po jednej stronie ringu znajdowała się Grace, po drugiej Carl. Oboje toczyli swoją własną grę, przypominającą zabawę w kotka i myszkę. I o ile na początku dałam się w to wciągnąć i czytałam zafascynowana, tak z czasem moje odczucia mocno się zmieniły, bo książka stała się zbyt monotonna i zaczęłam się niestety nudzić. Aż z czasem całe moje zaangażowanie w jej czytanie gdzieś się ulotniło. Za dużo tu niepotrzebnych monologów, a za mało konkretów. Powieść toczy się też w wolnym tempie, czasami miałam wrażenie, że autorka na siłę to wszystko przeciąga.

Książka miała bardzo duży potencjał, ale nie do końca został on wykorzystany. Dużo tu tajemnic, fajna, lekko mroczna atmosfera, ale sposób przedstawienia pozostawia sporo do życzenia. No i to zakończenie - bardzo mnie rozczarowało i w porównaniu do całości zostało one bardzo szybko przedstawione. Zupełnie tak, jakby autorka chciała jak najszybciej zakończyć pisanie. Szkoda.

03.01.2019

Kaira Rouda - Ten jeden dzień| Recenzja przedpremierowa



Tytuł: "Ten jeden dzień"
Autor: Kaira Rouda
Ilość stron: 350
Wydawnictwo: W.A.B
Data wydania: 30.09.2018r.

Mia i Paul to młode małżeństwo, z dwójką dzieci. Z pozoru to idealna para, której nic nie brakuje; domowa sielanka, dobra praca męża, prestiżowa podstawówka synów, domek nad jeziorem.
W pewien weekend para postanawia spędzić czas tylko we dwoje w swoim domku nad jeziorem. Wyjazd zapowiada się idealnie, ma być miło, romantycznie i inaczej niż na co dzień, bo bez dzieci. Paul zaplanował ten czas szczegółowo, ma nawet wobec żony pewien plan...

Autorka zastosowała tutaj narrację pierwszoosobową. Całą historię poznajemy z perspektywy Paula. I chociaż za tym sposobem narracji nie przepadam, to tutaj okazał się on strzałem w dziesiątkę, bo ciekawie było poznać myślenie człowieka nieobliczalnego, znaleźć się w jego umyśle.

Podczas czytania tej książki towarzyszył mi jakiś taki niepokój. Wiedziałam, że coś wisi w powietrzu i się wkrótce wydarzy, ale nie wiedziałam co i kiedy. Jednak zamiast bawić się w detektywa i czytać między wierszami, śledziłam po prostu poczynania bohaterów. Co prawda, brakuje tutaj wartkiej akcji, ale nie zmienia to faktu, że nie mogłam się oderwać od czytania i pochłonęłam tę historię w jeden dzień!

"Ten jeden dzień" to książka, która usatysfakcjonuje wszystkie osoby, lubiące zagłębić się w ludzką psychikę. A gwarantuję, że jest się w co zagłębiać! Bohaterowie są dobrze wykreowani, zwłaszcza Paul, którego poznajemy najlepiej. Jest to postać bardzo tajemnicza, która stopniowo odkrywa się przed czytelnikiem. I chociaż akcja nie pędzi jak szalona, to jednak narracja robi swoje i czyta się ekspresowo. Ja jestem bardzo ciekawa ekranizacji, na którą już teraz czekam.

30.12.2018

Justyna Kopińska - Polska odwraca oczy


Tytuł: "Polska odwraca oczy"
Autor: Justyna Kopińska
Ilość stron: 232
Wydawnictwo: Świat Książki


"Polska odwraca oczy" to zbiór 16 szokujących reportaży, dotyczących spraw, które miały miejsce w naszym kraju. Spraw, które nigdy nie powinny się wydarzyć.

Już pierwszy reportaż mną wstrząsnął; jest to bowiem rozmowa z Anną, żoną Mariusza Trynkiewicza. Nie będę wchodzić w szczegóły, ale nie potrafię nawet w niewielkim stopniu zrozumieć motywów tej kobiety, jej chorego sposobu myślenia. Ciągle jeszcze mam w głowie jej słowa, którymi broni męża. Aż ciarki mnie przechodzą...
Nie mniej wstrząsające są kolejne historie; znęcanie psychiczne i fizyczne w szpitalu psychiatrycznym przez panią ordynator, czy przez siostry zakonne w sierocińcu, policjanci zastrzeleni przez strażnika, który nigdy nie powinien mieć broni w ręku i wiele, wiele innych. Aż ciężko uwierzyć, że to wszystko wydarzyło się na prawdę, w naszej Polsce.

Reportaże Justyny Kopińskiej dosłownie mną wstrząsnęły, zszokowały mnie, otworzyły moje oczy. Bo sprawiedliwość w Polsce to jakieś nieporozumienie. Szok, szok, szok! Jak to możliwe, że te wszystkie rzeczy się dzieją, że ludzie nie otrzymują pomocy, którą teoretycznie nasza konstytucja przewiduje? Jak to się dzieje, że groźni przestępcy wychodzą na wolność, że zezwala się na okrucieństwo najmłodszych, że zgwałcone kobiety są poniżane przez organy prawa i nie otrzymują pomocy?

"Polska odwraca oczy" to niewygodna lektura, bo obnażająca nasz kraj, wywlekająca na wierzch sprawy, które powinny zostać w końcu wyjaśnione. Wielki ukłon dla pani Justyny za odwagę w dążeniu do prawdy, za jej wnikliwość i determinację.

Są książki, które warto przeczytać. Ta zaś należy do tych, które przeczytać trzeba. Trzeba się zmierzyć z trudnymi historiami, skierować na nie swój wzrok, a nie uciekać. Polecam serdecznie!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka