09.03.2013

W. Bruce Cameron - Misja na czterech łapach

Tytuł: "Misja na czterech łapach"
Autor: W. Bruce Cameron
Ilość stron: 304
Wydawnictwo: Iluminatio
Kategoria: literatura współczesna












Książki o psach uwielbiam i chętnie je czytam. Gdy tylko przeczytałam opis tej, to wiedziałam, że znajdzie się na mojej półce.

Czy pies rodzi się mając do wypełnienia jakąś misję? Co należy do jego zadań? Czy pies w ogóle ma jakąś misję?  Na te pytania odpowiedź z pewnością znajdziecie w tej książce.

Głównym bohaterem i zarazem narratorem "Misji na czterech łapach" jest pies. Ma on wiele imion, ras i wcieleń. Raz jest kundelkiem, który trafia razem z mamą i rodzeństwem do schroniska. Tam dostaje swoje pierwsze imię - Toby. Później gdy Toby zostaje uśpiony odradza się na nowo. Tym razem jest to piękny gold retriever. Pies trafia w ręce chłopca o imieniu Ethan. Chłopak nazywa go Bailey  Przy nim pies przeżywa wiele przygód. Kocha chłopca i poznaje swoją misję. Ma go chronić i sprawiać, by był szczęśliwy.

W książce poznajemy różne wcielenia głównego bohatera. Nosi różne imiona, jest różnej płci, ma innych właścicieli. Jednak zawsze pamięta o swoim chłopcu, o Ethanie.
Życie tego uroczego psiaka jest różne. Przeżył bardzo dużo, spotkał wiele osób.

Gdy pierwszy raz przeczytałam, że narratorem jest pies uśmiechnęłam się sama do siebie. Nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Jednak gdy sama zaczęłam czytać spodobało mi się to. Uważam, że gdyby narratorem był człowiek książka ta nie miałaby takiego uroku jaki ma. Uważam, że dzięki tej narracji łatwiej nam będzie zrozumieć psy, ich zachowania i uczucia.

Od dziecka wychowuję się z psem. Przeżyłam też śmierć swojego zwierzaka i bardzo to przeżyłam. Ogólnie nie wyobrażam sobie życia bez tych czworonożnych przyjaciół, które doskonale wiedzą kiedy jest mi źle i jak skutecznie poprawić mi humor. Psy to najlepsi przyjaciele człowieka  i ta książka temu dowodzi. Dzięki niej nauczyłam się wielu nowych rzeczy. Uważam, że jest to książka dosłownie dla wszystkich: dla właścicieli psów, osób, które pieska nie mają, a chciałyby mieć oraz dla osób, które za psami nie przepadają. Jest to książka zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

Przyznaję się, że były momenty gdzie poleciały łzy i to całkiem sporo. Książka jest bardzo wzruszająca, a momentami zabawna. Dla mnie jest absolutnie genialna i będę ją polecać i jeszcze raz polecać.

Ocena: 10/10

  Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony"(304 strony)

5 komentarzy :

  1. oooo uwielbiam książki o zwierzakach, ale jeśli jakiś umiera to nie mogę powstrzymać się od płaczu -.- sentyment jakiś, kurcze. Chętnie sięgnę !

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś bardzo byłam przywiązana do czworonogów, ale po śmierci mojego taty zrozumiałam, że są gorsze rzeczy niż śmierć zwierzaka.
    Ksiazke jednak przeczytac chce, bo lubie takie wyciskacze łez.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie zastanawiałam się, czy książka ta będzie umiała rozbawić i wzruszyć jednocześnie i wtedy natrafiłam na Twoją recenzję - dzięki! Teraz na pewno po nią sięgnę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja nie za bardzo przepadam za książkami poświęconymi zwierzętom. Raczej wiec się nie skuszę, ale kto wie.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka