25.10.2013

Bret Witter, Vicky Myron - Dewey. Wielki kot w małym mieście

Tytuł: "Dewey. Wielki kot w małym mieście"
Autorzy: Bret Witter, Vicky Myron
Ilość stron: 280
Wydawnictwo: Znak
Kategoria: Literatura piękna












Podczas ostatniej wizyty w bibliotece na półce zauważyłam książkę właśnie o Deweyu. Sama nie wiem, dlaczego zabrałam ją do domu, bo kociarą na pewno nie jestem. Myślę, że przekonał mnie opis z okładki i sama okładka oraz fakt, że historia wydarzyła się na prawdę.

W najzimniejszy dzień w roku, w metalowej skrzyni znaleziony został mały, bezbronny kot. Dyrektorka biblioteki w Spencer - Vicki Myron postanawia zaopiekować się zwierzakiem. Dewey na stałe zadomawia się w bibliotece.

Historia wydaje się dosyć błaha, prosta, ale to tylko pozory. To tak naprawdę bardzo ciepła i wzruszająca książka. Oprócz losów Deweya mamy okazję poznać życie jego opiekunki - Vicky Myron. Nie ukrywam, że kilka razy łzy się na mojej twarzy pojawiły. Dla wielbicieli kotów to książka obowiązkowa. Być może Wasz pupil ma coś wspólnego z Deweyem.
Ta książka zmieniła znacząco moje patrzenie na koty, bo zwierzęta te wydawały mi się niewierne, kojarzyły z ciągłymi ucieczkami z domu i bezmyślnością. Po tej powieści moje myślenie zmieniło się.

Książka na pewno warta przeczytania, ale wydaje mi się, że kociarzom bardziej przypadnie do gustu, bo Dewey jest tak naprawdę głównym bohaterem i właściwie to wszystko skupia się na nim, a życie bibliotekarki, jej rodziny i innych mieszkańców to tylko tło.

Ocena:7/10

A teraz przyznawać się: który/a miłośnik/miłośniczka kotów jeszcze tej książki nie zna?

9 komentarzy :

  1. Koty niewierne? Moja Molly przybiega, kiedy ją zawołam, a kiedy płaczę lub zdarzy mi się krzyknąć, zawsze przybiega, czasem liże mnie po twarzy jak pies. No i kiedy jem śniadanie sama, obowiązkowo zjawia się w kuchni, siada na krześle naprzeciwko i towarzyszy mi przy jedzeniu. Nie wiem, skąd wie, kiedy jadam sama - to chyba jakiś koci zmysł. ;)

    A książkę o Deweyu czytałam dawno temu i się wynudziłam. Osobiście za nic bym jej nie poleciła. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wątek biblioteki i bibliotekarki mnie zachęca, czytanie o życiu kota jakoś odstrasza:).

    OdpowiedzUsuń
  3. Wolę psy :D Ale książkę może przeczytam, bo Twoja recenzja sprawiła, że jestem jej ciekawa..

    OdpowiedzUsuń
  4. jestem i kociarą i psiarą, także wszystko co ze zwierzakami zwązane ja uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja co prawda jestem psiarą, ale z chęcią przeczytam. Ostatnio wpadła mi w ręce podobna książka, gdzie głównym bohaterem jest kot i bardzo mile spędziłam z nią czas, więc i ta powinna zapewnić mi relaks ;) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  6. Zwierzak głownym bohaterem? Może być ciekawie, bo jak do tej pory spotykałam się tylko z takim pomysłem w bajkach dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście kot w tej książce nie mówi:D

      Usuń
  7. Interesująco się zapowiada :) Ze względu na kierunek, szczególnie przyciąga mnie wątek związany z biblioteką ;) Lubię koty, ale jednak wolę psy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie znam! A kotek jest cuuuuudny!

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka