07.12.2013

Stephenie Meyer - Intruz

Tytuł: "Intruz"
Autor: STephenie Meyer
Ilość stron: 560
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Kategoria: Fantasy/SF













Dotychczas Stephenie Meyer kojarzyła mi się tylko z sagą "Zmierzch". Było to skojarzenie średnio pozytywne i trochę bałam się, że "Intruz" będzie taki sam, jak jej poprzednie książki. Na szczęście nie było się o co martwić. 

Przenosimy się do przyszłości. Świat zostaje opanowany przez wroga, a ciałami ludzi zawładnęły "Dusze", które sterują daną osobą. Główną bohaterką jest Wagabunda, która została wszczepiona w ciało Melanie. Okazuje się, że Melanie nadal walczy i nie pozwala sobą całkowicie zawładnąć. Dziewczyny zaprzyjaźniają się i pomagają sobie. Razem wyruszają w podróż, która ma na celu odnalezienie krewnych Melanie.

Fabuła wydaje się skomplikowana i taka właśnie jest. Na samym początku miałam jeden wielki mętlik w głowie i tak trochę nie wiedziałam co i jak. Ten początek jest trochę taki nudnawy, ale później książka mnie tak wciągnęła, że nie liczyło się nic więcej.

Główną bohaterką jest Wagabunda. Bardzo długo nie potrafiłam tego imienia zapamiętać, ale mniejsza z tym. Jednak autorka pozwala nam też poznać myśli Melanie. Bardzo polubiłam obie bohaterki, kibicowałam im i ciężko było mi się z nimi rozstać, gdy książka dobiegła końca. Bardzo podobała mi się zmiana, jaka zaszła w obu bohaterkach.

Jest to książka fantastyczna poruszająca problem miłości i przyjaźni. Mnie zmusiła do refleksji. To zdecydowanie najlepsza książka pani Meyer. Jej styl pisania w dalszym ciągu przypomina trochę ten ze "Zmierzchu", ale uwierzcie, że bardzo przyjemnie się to czytało. Fabuła jest ciekawa i oryginalna (przynajmniej ja nigdy czegoś podobnego nie czytałam), a akcja dynamiczna. Polecam!

 Ocena: 7/10

12 komentarzy :

  1. Nie powiedziałabym, że przypomina styl "zmierzchowy". No może trochę ma naloty, ale to niebo do ziemi. Intruz byl dla mnie szokiem literackim Meyer. Oj tak, zdecydowanie przyjemniej się czyta - choć "Drugie życie Bree Tanner" też mnie pozytywnie zaskoczyło. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę czytałam zaraz po tym jak weszła moda na Zmierzch. Jak dla mnie jest ok, ale tylko na raz. gdy probowałam przeczytać ją po raz drugi- było źle.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czeka na swoją kolej, nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam dawno temu, chyba jak był jeszcze szał na książki tej autorki :) ale sądzę, że na wakacjach do niej wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka jest na prawdę cudowna. Zdecydowanie inna niż pozostałe paranormal. No po prostu ma w sobie to coś :)

    Zapraszam do mnie na konkurs :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja siostra zachwycała się "Intruzem", kiedy jeszcze nie był tak popularny. Już wtedy postanowiłam, że przeczytam tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Intruz był taki... sobie. Przeczytałam z chęcią, ale nie było szału.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak na razie ogladałem tylko film. Ksiazka jeszcze przede mną.
    Zapraszam do siebie na zimowy stosik :)

    OdpowiedzUsuń
  9. przeczytałam zarówno sagę Zmierzch jak i Intruza, moim zdaniem saga była o wiele lepsza.

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie początek także był trudny, ale później przepadłam tak jak Ty. Ja oceniam książkę znacznie wyżej, bo przyznałam jej maksymalną ocenę, ale nie zmienia to faktu, że Twoja recenzja jest pełna trafnych spostrzeżeń :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na razie nie czytałam, chociaż czeka na półce. Obawiałam się, że ta książka może za bardzo przypominać "Zmierzch", ale Twoją recenzją rozwiałaś moje wątpliwości i postaram się "Intruza" przeczytać w przyszłym roku - w tym już raczej nie zdążę...
    Pozdrawiam :)
    izkalysa

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety pani Meyer nie wzbudza mojej sympatii jako pisarka. Pewnie dlatego, mimo dobrych recenzji, po "Intruza" jeszcze nie sięgnęłam. Nie jestem pewna czy to zrobię.

    Zapraszam: im-bookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka