27.02.2013

Beth Hoffman - Lato w Savannah

Tytuł: "Lato w Savannah"
Autor: Beth Hoffman
Ilość stron: 344
Wydawnictwo: Książnica
Kategoria: Literatura piękna













Bardzo lubię książki, w których poruszane są ludzkie problemy i tragedie. Będąc ostatnio w bibliotece zauważyłam na półce właśnie "Lato w Savannah". Okładka jest przepiękna, a opis z tyłu bardzo mnie zachęcił, dlatego z wielką przyjemnością wzięłam do poczytania.

Dzieciństwo CeeCee nie było łatwe i usłane różami. Dziewczynka musiała się opiekować swoją chorą psychicznie matką, która była pośmiewiskiem mieszkańców. Nie miała wsparcia w ojcu, który wolał uciekać od kłopotów i spędzać czas poza domem. CeeCee nie miała kolegów. Dzieci wyśmiewały ją ze względu na jej matkę.
Dziewczyna bardzo dużo czasu spędzała na czytaniu książek i nauce. Była bardzo dobrą uczennicą. Gdy jej matka umiera daleka ciotka Tootie bierze CeeCee do siebie do Savannah. Savannah jest pięknym miejscem, a dom ciotki równie wspaniały.

Książka jest bardzo lekka i przyjemna jednak trochę jej brakuje. Historia wydaje mi się zbyt piękna.
Jest to opowieść pełna magii, ale też trudnego dzieciństwa, niezrozumienia i cierpienia. Oprócz tego w książce poruszono temat rasizmu szkoda jednak, że go nie rozbudowano bardziej.
Ogólnie jest to fajna książka, ale bez większych rewelacji. Język autorki jest prosty, szybko się to wszystko czyta.
W książce można znaleźć wiele złotych myśli i chciałam kilka z nich przytoczyć:
„Pewnego dnia coś zrobisz, coś zobaczysz albo wpadniesz na pomysł, który pozornie pojawi się znikąd. I poczujesz, że coś w tobie drgnęło, jakieś ciepło w piersi. Kiedy tak się stanie, nie wolno ci tego zignorować. Otwórz umysł i podążaj za tym pomysłem. Podtrzymuj płomień. A wtedy na pewno znajdziesz swój ogień.”
  „Nie dorastaj zbyt szybko, kochanie. Upływ czasu jest nieunikniony, ale jeśli zachowasz serce dziecka, nigdy się nie zestarzejesz.”
 „Ludzie są mądrzy, bo wychodzą do świata i żyją. Mądrość bierze się z doświadczenia, z wiedzy, że każdy dzień jest darem, który trzeba przyjąć z radością. Przeczytałaś tyle książek i na pewno jesteś dzięki temu bystra, ale żadna książka na świecie nie nauczy cię mądrości.”

Ocena: 7/10 

 Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony" (344 strony)

25.02.2013

David Thomas - Mamusiu dlaczego?

Tytuł: "Mamusiu dlaczego?"
Autor: David Thomas
Ilość stron: 288
Wydawnictwo: Hachette Polska 
Kategoria: Literatura faktu 













David Thomas urodził się w małym, angielskim miasteczku Halifax. Gdy miał pięć lat zaczął się jego koszmar. Jego matka miała problem z alkoholem. Gdy się upiła to przychodziła do syna, by się z nim "bawić". Na czym ta zabawa polegała chyba nietrudno się domyślić. Początkowo David nie wiedział, że to jest złe. Kochał swoją matkę, chciał być grzeczny i mimo, że "zabawa" mu się nie podobała robił to, co mu kazała. Gdy matka była trzeźwa to była dobra, opiekuńcza. Jednak po alkoholu zamieniała się w Mroczą Mamusię, która stawała się zła i okrutna.
David dorastał i powoli zaczynał rozumieć, że to, czego oczkuje od niego mama jest złe i nienormalne. Tylko jak się jej sprzeciwiać? A czym chłopak był starszy tym matka chciała więcej.

Zazwyczaj, gdy słyszymy słowo "pedofil" przed naszymi oczami pojawia się mężczyzna; ojciec, mąż, sąsiad, nauczyciel itd. Niestety do tego grona dołączyły również kobiety. Nie tylko mężczyźni wykorzystują dzieci seksualnie.
Może wynika to z braku męża, kochanka? A może to alkohol popycha człowieka do czegoś takiego? Może nawet matka Davida nie była świadoma tego co mu robi, może gdy wytrzeźwiała o tym nie pamiętała.

Z ciekawości przejrzałam różne dane na temat wykorzystywania seksualnego przez kobiety. Okazało się, że ta liczba gwałtownie wzrosła Ofiarami pań najczęściej są chłopcy, ale dziewczynki też. O pedofilkach mówi się rzadko, a tym czasem jest ich coraz więcej.

Oprócz wykorzystywania seksualnego książka porusza problem alkoholizmu. Razem z Davidem patrzymy jak stacza się jego matka, cieszymy się jak jest trzeźwa i dobra, chcemy jej pomóc, ale możemy tylko się przyglądać. Przerażające jest to, co alkohol może zrobić z człowiekiem. Ludzie piją z różnych powodów, ale jak dobrze wiemy co za dużo to niezdrowo. Nie łatwo się uzależnić, ale wyzwaniem jest przyznanie się przed samym sobą, że mam problem i podjęcie się leczenia. Tylko co zrobić, gdy dana osoba tego nie dostrzega? Jak jest jej dobrze tak jak jest?

Oprócz dzieciństwa Davida poznajemy też jego nastoletnie i dorosłe życie. Zobaczymy jak wydarzenia z przeszłości wpłynęły na jego charakter, życie oraz jakie problemy go dotyczyły, jak sobie z nimi radził.

Wydarzenia opisane w książce są prawdziwe, a narratorem jest sam bohater, który odważył się o tym napisać. Z pewnością nie było to dla niego łatwe. Podziwiam ludzi, którzy mają dość siły, by podzielić się z innymi swoimi tajemnicami, bolesnymi wspomnieniami, ze swoim ciężkim życiem.

Bardzo serdecznie polecam Wam tę książkę. Mimo, że nie jest to lektura łatwa to warto ja przeczytać. Daje do myślenia, pokazuje świat w tych złych barwach. 

Ocena: 9/10


Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony" (288 stron)

Ps. Zmieniłam wygląda bloga. Co prawda szablon jest "gotowcem", ale bardzo dużo czasu zajęła mi jego instalacja na bloga. Podoba się Wam?

23.02.2013

Krystyna Chiger, Daniel Paisner - Dziewczynka w zielonym sweterku

Tytuł:  "Dziewczynka w zielonym sweterku"
Autorzy: Krystyna Chiger, Daniel Paisner
Ilość stron: 288
Wydawnictwo: PWN
Kategoria: Literatura faktu












Wstyd się przyznać, ale od książek wojennych zawsze uciekałam. Z historią zawsze byłam na bakier, nie lubiłam tego przedmiotu, kojarzy mi się nudą. Po tę książkę sięgnęłam w ramach wyzwania "czytajmy literaturę faktu". Szukałam więc książek w internecie i natrafiłam na tę. Okładka bardzo mi się spodobała i pomyślałam czemu by nie przeczytać. Powiedziałam sobie, że czas przełamać niechęć do takich książek. Zaczęłam czytać...

Krystyna Chiger urodziła się 28 października 1935 roku we Lwowie, w żydowskiej rodzinie. Jej dzieciństwo było bardzo szczęśliwe, miała wszystko czego jej było potrzeba, chodziła ładnie ubrana,miała co jeść i czym się bawić. Wkrótce na świat przyszedł jej braciszek. Beztroskie życie skończyło się 1 września 1939 r. gdy wybuchła wojna.

Po zajęciu przez Niemców Lwowa wszystkie osoby pochodzenia żydowskiego zostały umieszczone w  specjalnie dla nich utworzonym getcie, które oddzielono od aryjskiej strony. Panowały tam złe, nieludzkie warunki, było niewygodnie. W różnych akcjach przeprowadzonych przez okupantów zginęło mnóstwo Żydów.

Przed ostateczną likwidacją getta, ojciec wraz z innymi osobami wpadł na pomysł o ukryciu się w kanałach.Była to ich jedyna szansa na przeżycie. Przetrwać pomógł im Leopald Socha, który zażądał 500 zł (ówczesnych) dziennie za pomoc. Dostarczał im za to żywność, ubrania i inne niezbędne rzezy, o które w czasie wojny było bardzo trudno.

Życie w kanałach łatwe nie było. Warunki nieludzkie, smród, brud, miliony szczurów i innego robactwa, brak światła i kontaktu ze światem. Wyjść z kanału nie mogli, bo najprawdopodobniej zaraz zostaliby złapani. Musieli siedzieć w tym ciemnościach skuleni, jedni na drugim. Najgorzej było gdy pojawiały się choroby, bo zdobycie lekarstw było prawie niemożliwe. W kanałach spędzili ponad rok.

Leopald Socha przed wojną był złodziejaszkiem. Pomagał Żydom, bo chciał odkupić swoje winy. Zżył się z rodziną Chiregów i gdy już skończyły im się pieniądze on i tak z nimi został, nie potrafił ich opuścić.
Wspaniały człowiek. Gdyby go nie spotkali to nie wiem, czy moglibyśmy tę książkę przeczytać, czy w ogóle by powstała i była napisana przez Krystynę Chiger.

Książka wywołała u mnie wiele emocji. Ciągle nie mogę zrozumieć, dlaczego tak bardzo uwzięto się na Żydów. W czym oni przeszkadzali? Co takiego robi? Szkodzili komuś?

O wszystkich tych wydarzeniach opowiada sama Krysia. Ukradziono jej dzieciństwo, radość i zmuszono do natychmiastowego dojrzewania. Była zarówno siostrą jak i matką dla swojego brata, uspokajała go, a sama się bała.

Historia niestety prawdziwa, bardzo smutna. Tego co przeżyli Ci ludzie nie da się opisać słowami.
Mimo tak trudnego tematu książkę czyta się szybko. Mimo tego całego koszmaru powieść jest ciepła, wzruszająca. Polecam przeczytać, bo warto!

Ocena: 10/10

A tutaj jeszcze wywiad z panią Krystyną.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony (288 stron)

22.02.2013

Cathy Glass - Skrzywdzona

Tytuł: "Skrzywdzona"
Autor: Cathy Glass
Ilość stron: 344
Wydawnictwo: Hachette
Kategoria: Literatura faktu













 Cathy Glass jest zastępczą opiekunką. Przez jej dom przewinęło się już dużo dzieci ze straszną przeszłością. Żadne z nich nie przeszło tego co ośmioletnia Jodie.Dziewczynka przewijała się przez różne rodziny zastępcze i w żadnej z nich długo nie pobyła. Nikt nie mógł sobie z nią poradzić. Cathy decyduje się na przyjęcie Jodie pod swój dach, bo inaczej trafiłaby ona do placówki opiekuńczej.
 Wkrótce dziewczynka wprowadza się do nowego domu. Jest agresywna, pozbawiona empatii, nieposłuszna. Słownictwo też pozostawia wiele do życzenia. Jest zachowanie nie wzięło się znikąd. Cathy wkrótce odkrywa co jest jego przyczyną. 
Okazuje się, że dziewczyna była wykorzystywana seksualnie przez swoich bliskich. Ona uznała to za normalne, nie miała pojęcia, ze to co robią jej rodzice jest złe.

 Książka jest bardzo trudna. Czyta się ją ciężko, bo przepełniona jest bólem, niesprawiedliwością, okrucieństwem. Nie mogę zrozumieć jak można robić coś takiego dziecku, w dodatku swojemu. To przerażające, ale niestety prawdziwe. Działo się to naprawdę.
Ciężko mi pisać o tej książce i ją oceniać. Podczas czytania towarzyszyły mi różne emocje. Na początku było niedowierzanie, które później przeradzało się we wściekłość na rodziców dziecka. Nie wiem jak można być aż tak złym człowiekiem. Tacy ludzie nie powinni w ogóle mieć dzieci.

 "Skrzywdzoną" polecam każdemu, bo jest to książka, którą mimo trudnej tematyki przeczytać warto. Poruszy każdego, kto ma choć trochę empatii i wrażliwości w sobie, otworzy oczy i mam nadzieje, że otworzy oczy i nauczy reagować na krzywdę innych, a nie odwracać wzrok i udawać, że nic się nie dzieje, albo, że to nie moja sprawa.


 Ocena: 10/10


Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony(344 strony)

19.02.2013

Simon Beckett - Szepty zmarłych

Tytuł: "Szepty zmarłych"
Autor: Simon Beckett
Ilość stron: 256
 tom 3
Wydawnictwo: Amber
Kategoria: thriller












Po przeczytaniu "Chemii śmierci" i "Zapisane w kościach" tego autora wiedziałam, że i na tę cześć przyjdzie kolej. Pierwsze dwie czytałam w sierpniu i byłam nimi zachwycona. Koniecznie chciałam przeczytać kolejne części, ale niestety w bibliotece ich nie było:( Jednak nie zapomniałam o nich i jak tylko zobaczyłam ebooki to zgrałam na mojego czytnika. Moje oczekiwania były bardzo, bardzo duże...

Amerykański Ośrodek Badań Antropologicznych w Tennessee inaczej nazywany jest "Trupią farmą". To miejsce, gdzie prowadzi się badania na ludzkich zwłokach. W to miejsce przyjeżdża doktor David Hunter, który zaproszony został przez swojego przyjaciela Toma.
David zostaje zaangażowany w sprawę morderstwa mężczyzny znalezionego w chatce.

Oczekiwania miałam naprawdę duże i nie zawiodłam się. Pan Beckett  znowu mnie zachwycił i mam nadzieję, że pisze nowe książki z przygodami Davida Huntera.

Autor nie szczędzi nam opisów procesów rozkładu zwłok, różnych owadów, które lubią się zadomowić w ciele człowieka po śmierci. Wszystko to jest napisane otwarcie. W "Szeptach zmarłych" autor poświęcił uwagę skórze, która może nam o człowieku wiele powiedzieć.

W pewnym momencie wydało mi się, ze wszystko jest już jasne, ale to tylko pozory, które mylą. Zaskoczenie towarzyszyło mi do ostatnich stron i było one spore. Nigdy bym nie pomyślała, że tak się to potoczy, że zabójcą jest ten, kto jest. To właśnie lubię w książkach tego autora. W dwóch poprzednich częściach również do samego końca się coś działo i na wierzch wyszło jeszcze sporo spraw.

Nawet nie próbowałam się bawić w detektywa, bo wiedziałam, że i tak nie mam szans na rozwiązanie zagadki. Pozostawiłam to bohaterom i śledziłam ich poczynania. Mimo, że styl Becketta już trochę znam to ciągle mnie czymś zaskakuje.
Książka wciąga tak mocno, że ja czytałam i nie zważałam na to, ile jest godzin. Liczyła się tylko ta książka.

Jeżeli jeszcze nie znacie serii książek z doktorem Hunterem to koniecznie musicie nadrobić zaległości. Moje recenzje dwóch poprzednich części znajdziecie tutaj. Polecam! Na pewno nie pożałujecie

Ocena: 10/10

  Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony" (256stron)

16.02.2013

Stieg Larsson - Zamek z piasku, który runął

Tytuł: "Zamek z piasku, który runął"
Autor: Stig Larsson
Ilość stron: 784
Tom - 3
Wydawnictwo: Czarna owca
Kategoria: thriller












Po przeczytaniu dwóch tomów, przyszedł czas na trzeci. Niestety bardzo się zawiodłam.

Trochę o fabule. Lisbeth Salander ledwo żywa trafia do szpitala. Jej odwieczny wróg Alexander Zalachenko leży dwa pokoje dalej. Mężczyzna był dawnym profesjonalnym zabójcą na usługach sowieckich służb specjalnych. Potężne siły chcą uciszyć Lisbeth Salander raz na zawsze.

Mikael Blomkvist natomiast stara dowiedzieć się o Lisabeth czegoś więcej i wkrótce zaczyna pisać reportaż. Ma on jej pomóc w oczyszczeniu nazwiska.

Pierwsza część była całkiem niezła, druga bardzo mi się podobała i z niecierpliwością sięgnęłam po trzecią część. Niestety bardzo się zawiodłam.

Książka ma bardzo dużo stron. Nie przeszkadzałoby mi to gdyby nie fakt, że zbyt dużo miejsca zajmują niepotrzebne, nudne, monotonne opisy. Niekoniecznie interesuje mnie co jedzą bohaterowie ani jak są ubrani. Do tych opisów można się przyzwyczaić lub je pominąć, ale w książce wieje nudą. Od pierwszych stron mnie nie zainteresowała i wręcz się męczyłam. Z trudem dotarłam do końca i cieszyłam się, że już skończyłam czytać. Akcja rozwija się bardzo powoli, mnie w napięciu nie trzymała, nie zaskoczyła tylko nudziła.

Początek cyklu zapowiadał się bardzo obiecująco. Dużo w nim było o Lisabeth, a to mnie szczególnie interesowało, ale czym dalej tym coraz nudniej. Wkrótce akcja stanęła w miejscu na długi czas. Według mnie to niedopuszczalne.

Jest to thriller polityczny. Ja za polityką nie przepadam, ten temat mnie kompletnie nie interesuje. Ukazuje mechanizm działania szwedzkich służb politycznych.

Dla mnie beznadziejna, a myślałam, że będę zachwycona. Najsłabsza książka całego cyklu.

Ocena: 1/10

  Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony" (784 strony)

14.02.2013

Souad - Spalona żywcem

Tytuł: "Spalona żywcem"
Autor: Souad
Ilość stron: 184
Wydawnictwo: Świat książki
Kategoria: Literatura faktu/autobiografia












Lubię czytać książki, o wydarzeniach które wydarzyły się naprawdę. Dzisiaj podzielę się z Wami moją opinią na temat książki "Spalona żywcem", która wywarła na mnie ogromne wrażenie.

Souad urodziła się w wiosce gdzieś w Cisjordanii. Od najmłodszych lat ciężko pracowała i przyzwyczajona była do kar cielesnych. Nawet najmniejszy błąd, spóźnienie skutkowały biciem, torturowaniem przez ojca. Była traktowana okropnie, ale nie ona jedna, bo tak było w prawie każdej rodzinie. Souad nie umiała ani czytać, ani pisać, nie miała w ogóle pojęcia o świecie, nie wiedziała jak wygląda życie poza jej wioską. Gdy już wychodziła z domu to głowę musiała mieć spuszczoną w dół. Nie mogła patrzeć na mężczyzn ani się do nich odezwać.
Souad chciała wyjść za mąż, by uwolnić się od ojca. W dodatku bycie starą panną było wstydem i hańbą dla rodziny. Wiek 14 lat był doskonałą porą na ślub i dzieci. Jedyna przeszkodą jej zamążpójścia była siostra Souad, która była starsza i wedle zwyczajów to najpierw ona miała wyjść za mąż. 

Souad zakochała się w pewnym mężczyźnie. Był to jej sąsiad Faiez. Wtedy zapomniała o zasadach i stało się. Dziewczyna zaszła w ciążę. Gdy dowiedzieli się o tym jej rodzice zapadł wyrok. Jej szwagier miał się nią zająć. Oblał ją benzyną i podpalił...

Kara, która spotkała Souad za miłość przed ślubem to nic innego jak tzw. "zbrodnia honorowa". Wykonuję się ją wtedy gdy doszło do zhańbienia rodziny i chce się tę hańbę "zmyć". Oczywiście za takie zabójstwa nie ponosi się żadnej kary. Dla nich jest to normalne, a osoba, która ją wykonuje jest uznawana za bohatera.

To przerażające co się  działo w wiosce Souad. Kobiety były niewolnicami swoich ojców, mężów, braci. Robiły co im kazali, były traktowane gorzej niż bydło. Bydło przecież można sprzedać, na coś się przydaje, a kobieta? Pół biedy jak w rodzinie nie urodzi się żadna dziewczyna. W rodzinie Souad gdy rodziło się za dużo kobiet po prostu się ich pozbywano i było to całkowicie normalne. Mężczyźni oczekiwali tylko i wyłącznie męskich potomków.

Kobiety nie miały też wpływu na wybór partnera. Robili to za nich rodzice. One same często poznawały swoich mężów w dniu ślubu. Musiały zgadzać się na każde traktowanie, często były bite. Niestety nie mogły wrócić z powrotem do rodzinnego domu, bo oznaczało to hańbę i wstyd dla rodziny.

Najgorsze jest to, że jest to historia prawdziwa, a "zbrodnie honorowe" dalej są wykonywane. "Spalona żywcem" przybliży nam ten problem, pokaże życie kobiet w tamtych rejonach. Nie jest to lektura łatwa, bo pełno w niej bólu, niesprawiedliwości, ale warto przeczytać.

Ocena: 10/10
  Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony" (184 strony)

11.02.2013

Erica Spindler - Naśladowca

Tytuł: "Naśladowca"
Autor: Erica Spindler
Ilość stron: 480
Wydawnictwo: Mira
Kategoria: Thriller












Gdy tylko w bibliotece zauważyłam książkę tej autorki zaraz skojarzyła mi się ona z Alex Kavą ( którą uwielbiam). Grubość książek podobna, wydawnictwo też te same Wzięłam na próbę i nie żałuję.

"Naśladowca" to pierwsza część z przygodami agentki Kitt Lundgren, a druga to "Złodziej tożsamości".

Kitt Lundgren to doświadczona detektyw. Pięć lat temu w Illinois zostały zamordowane trzy dziewczynki. Wszystkie uduszono w śnie, a po śmierci pomalowano im usta szminką. Sprawcę nazwano Mordercą Śpiących Aniołków. Niestety mężczyzny nie złapano, a sprawa ta stała się obsesją detektyw. W książce poznajemy bliżej Kitt. Dowiadujemy się o jej przeszłości, problemach i to czyni książkę bardziej ciekawą. Lubię jak wiem coś więcej o głównych bohaterach thrillerów, kryminałów.

Morderca jednak wraca i kontynuuje zabójstwa. Czy to ten sam człowiek czy jego naśladowca? Sprawę prowadzi detektyw Riggio. Riggio to młoda, zdolna kobieta, bardzo ambitna. Początkowo nie umie się dogadać z Kitt, która chce jej koniecznie pomóc.

Książka bardzo mnie wciągnęła. Mimo, że jest gruba czyta się ją niezwykle szybko i nie można się od niej oderwać.  Bardzo podobał mi się pomysł na książkę. Morderstwa dzieci bardzo chwytają za serce.
Dodatkowo nie odgadłam kto za tym wszystkim stoi. Miałam swoje podejrzenia, ale wszystkie okazały się błędne. Zakończenie bardzo zaskakujące.
Podsumowując książka jest świetna. Jest akcja, napięcia i wszystko co musi mieć dobry thriller.  

Ocena: 8/10

  Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony"(480 stron)

09.02.2013

Nietykalni reż. Olivier Nakache, Eric Toledano

Reżyseria: Olivier Nakache, Eric Toledano
Scenariusz: Olivier Nakache, Eric Toledano
Produkcja: Francja
Gatunek: dramat
Dystrybucja polska: Gutek Film












Filmy oglądam rzadko. Zdecydowanie bardziej wolę książki. Jednak od czasu do czasu w kinie bywam albo obejrzę coś na komputerze. Ostatnio miała okazję zobaczyć "Nietykalnych". Zachęciła mnie recenzja Ewy z bloga ksiazkowka.blogspot.com.

Philippe jest sparaliżowany. Jako, że jest bogatym człowiekiem ma służbę, asystentów, kucharzy, masażystów, ale brakuje mu tylko osobistego opiekuna. Ciągle przeprowadza castingi. Jest człowiekiem wybrednym, a kandydaci starają się jak mogą, by dostać tę pracę. Próbują przekonać go o swojej humanitarności i empatii. Nie wiedzą tylko, że Philippe nie chce litości. Wkrótce poznaje Drissa, który nie przyszedł do niego by dostać pracę tylko podpisać papierek z urzędu. Nie starał się w ogóle, był narwany, wyluzowany, szczery, a Philippowi bardzo się to spodobało i postanowił go przyjąć. Jak w roli opiekuna poradzi sobie Driss?

Ludovico Einaudi skomponował muzykę świetnie pasującą do całości filmu. Mogłabym jej słuchać bez końca, bo jest absolutnie genialna, trzyma w napięciu i umila oglądanie filmu.

Gra aktorów również na bardzo wysokim poziomie, wygląda naprawdę naturalnie. Szczególnie fajnie zagrał Francois Cluzet (Philippe), bo posługiwał się tylko mimiką twarzy. To niesamowite jak dwójka całkiem różnych od siebie osób, na różnym poziomie życia aż tak dobrze się dogadywała. Młody, nieokrzesany Driss traktuje Philippa jak normalnego człowieka, nie okazuje mu współczucia. Często żartuje z kalectwa swojego pracodawcy. Ma też spore poczucie humoru i potrafi załatwić wiele spraw.
Oboje czegoś się od siebie uczą i wkrótce zaprzyjaźniają się.

"Nietykalni" to komedia, ale bardzo inteligentna. Dawkę humoru dostarcza nam głównie Driss, ale nie tylko.
 Film porusza ważne tematy. Mamy osobę niepełnosprawną, poznajemy jej uczucia, podejście do życia i otaczających osób.To również film o prawdziwej przyjaźni, o czerpaniu przyjemności z życia, jakiekolwiek by ono nie było. Kalectwo to nie przeszkoda, by cieszyć się każdym dniem i wykorzystywać go maksymalnie.

Uważam, że każdy powinien zobaczyć ten film, bo uczy nas tolerancji, pokazuje świat osób niepełnosprawnych, ich uczucia, problemy, marzenia. Dawno nie widziałam tak dobrego filmu, który i wzruszył, bawił ale też uczył. Jest GENIALNY!!!

Jest też książka  - "Drugi oddech", którą zamierzam przeczytać i porównać.

Ocena: 10/10


06.02.2013

Rachel Caine - Wampiry z Morganville. Księga 1:Przeklęty dom. Bal umarłych dziewczyn

Tytuł: "Przeklęty dom. Bal umarłych dziewczyn"
Autor: Rachel Caine
Tom: 1
Ilość stron: 520
Wydawnictwo: Amber
Kategoria: wampiry, fantastyka












Nie jestem fanką książek o wampirach, ale postanowiłam polubić się z taką  tematyką. O tej serii książek słyszałam dużo dobrego i postanowiłam spróbować.

 Claire Danversto studentka. Początkowo mieszka w akademiku, ale już powoli tam nie wytrzymuje. Zaczyna się od tego, że ktoś wyrzuca jej ubrania. Była to Monica, córka burmistrza miasta oraz jej koleżanki. Claire niestety podpada jej bardziej, a nienawiść między nimi zaczęła się gdy dziewczyna ośmieszyła publicznie Monicę.
Claire załamana szuka jakiegoś lokum. W końcu znajduje ogłoszenie. Właściciel domu Glassów, Michael oraz jego przyjaciele szukaj lokatora. Początkowo Michael nie chce sie zgodzić by dziewczyna z nimi zamieszkała, ale w końcu i tak tam zostaje i zaprzyjaźnia się z jego mieszkańcami.

Claire  została nazwana przez autorkę bystrą i inteligentną dziewczyną. Zgodzić się z tym nie mogę, bo przecież o inteligencji nie świadczy tylko szkoła, ale również decyzje podejmowane w życiu. Claire podejmowała dużo niemądrych decyzji, które zagrażały nawet jej życiu..

Gdy słyszę o książkach o wampirach zaraz kojarzy mi się, ze główny wątek to miłość pomiędzy  wampirem, a normalną dziewczyną.  To pewnie stało się za sprawą "Zmierzchu". Przyznam, że myślałam, że dostanę to samo, ale mile się zaskoczyłam. Nie wiem jak będzie w kolejnych częściach, ale mam nadzieję, że tak zostanie.

Nie mam dużego doświadczenia jeżeli o taką tematykę chodzi, ale podobało mi się. Książka jest bardzo ciekawa, pełna akcji, ciągle coś się dzieje, nie ma czasu na nudę. Jest groza, ale też humor.
Wydaje mi się jednak, że trochę mało tu o wampirach. Owszem, one są tam, ale często, za często w tle. To trochę mi się nie spodobało, ale da się przeżyć :D Mimo to, jeżeli miałabym porównać to do "Zmierzchu" to "Wampiry z Morganville" są znacznie lepsze. Nie ma mdłych dialogów, przepełnienia miłością, pocałunków i tym podobnych. Dla jednych jest to plus, a dla drugich minus.

Claire irytuje mnie, ale drugoplanowych bohaterów bardzo polubiłam. Nie jestem pewna czy sięgnę po kolejne części. Może jak nie będę miała pomysłu co czytać to tak, ale raczej w najbliżsyzm czasie się na to nie zanosi.

Ocena: 5/10

 Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony" (520 stron)

03.02.2013

Karen Rose - Krzycz dla mnie

Tytuł: "Krzycz dla mnie"
Autor: Karen Rose
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: Amber
Kategoria: thriller/sensacja/kryminał












Alex Fallon trzynaście lat temu straciła swoją siostrę bliźniaczkę. Została zgwałcona i zamordowana, a jej twarz zmasakrowano. Po trzynastu latach od tego wydarzenia w Atlancie giną młode kobiety. Policja znajduje ich ciała zawinięte w koc, porzucone w różne, widoczne miejsca. Twarze ofiar są zmasakrowane.

Pewnego dnia do Alex dzwoni opieka społeczna. Jej przyrodnia siostra Bailey zniknęła, a jej córkę Hope znaleziono przestraszoną w szafie. Alex postanawia zaopiekować się dziewczynką aż do znalezienia jej matki. Czy Bailey coś się stało? Czy powróciła do narkotyków i porzuciła swoje własne dziecko? Co widziała Hope?
Daniel Vartanian zaczyna prowadzić śledztwo.

Na okładce widnieje napis: "Najbrutalniejsze światowe bestsellery..." byłam więc przygotowana na wszystko jednak trochę zabrakło tej brutalności. Było jej za mało. Książka zapowiadała się bardzo fajnie. Ktoś zabija młode kobiety, a przed śmiercią gwałci. Morderca rozkoszuje się ich krzykiem, to go napędza. Wszystko było by super gdyby nie to, że historia jest bardzo zawiła i wielokrotnie się pogubiłam. Skończyłam czytać, a dalej nie wiem o co miejscami chodziło. Bardzo tego nie lubię szczególnie w kryminałach.
Brutalności tak jak wspomniałam nie jest tutaj dużo, więc spokojnie wrażliwe osoby mogą czytać. Książka jest bardzo przewidywalna, my znamy mordercę i wiemy co zamierza dalej robić. Później na wierzch wychodzą dawne sekrety.

Akcja jest, groza jest, napięcie również. Bywały nudnawe sceny. Szczególnie jeżeli chodzi o Hope. Było to zbyt monotonne. Poza tym bohaterzy bardzo fajni. David to świetny facet niestety z niezbyt przyjemną przeszłością tak samo jak Alex.

Według mnie jest to fajna książka,miło się czytało. Być może sięgnę po kolejne części z Davidem Vartanianem.

Ocena: 6/10

Książka bierze udział w wyzwaniu  literą w tle
oraz pochłaniam strony (416 stron)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka