28.04.2013

Lauren Oliver - Delirium

Tytuł: "Delirium"
Autor: Lauren Oliver
Ilość stron: 360
Tom - 1
Wydawnictwo: Otwarte
Kategoria: fantasy











Czy miłość jest chorobą? Czy to się leczy? W świecie Leny miłość jest ciężką chorobą, która może doprowadzić nawet do śmierci. Trzeba więc się przed nią bronić. Ale w jaki sposób? Każdy obywatel obowiązkowo poddawany jest zabiegowi, po którym uznaje się go za wyleczonego z delirii. Wykonuje się go w osiemnaste urodziny. Lena czeka na dzień swojego zabiegu, wręcz odlicza dni, chce chronić się od szaleństwa.

 Jednak w międzyczasie w jej życiu pojawia się Alex - chłopak z Głuszy. Jest to miejsce, gdzie żyją ludzie przeciwni zabiegowi. Są tam poza wszelką kontrolą rządową. Są uważani za niebezpiecznych, siejących zarazę. Lena nie chce żyć bez miłości, ale termin zabiegu zbliża się nieubłaganie.

  Lena jest cicha, przeciętna, nie wyróżnia się niczym szczególnym. Mieszka z  ciocią i wujkiem.  Żyje w strachu, boi się miłości, bo jej matka mimo wielu zabiegów przez miłość popełniła samobójstwo. Alex natomiast jest cudowny, wytrwale dąży do celu i sporo namiesza w życiu Leny.

Bardzo podobał mi się wątek miłosny. Prowadzony jest stopniowo, rozwija się powoli. Otacza do tajemniczość, niebezpieczeństwo. Niektóre sceny były bardzo wzruszające.

Gdy zaczęłam czytać "Delirium" nie potrafiłam się wczuć, nie za bardzo wiedziałam o czym czytam, ale później wciągnęłam się bez reszty. Książka napisana jest prostym, przyjemnym językiem. Mimo, że akcja rozwija się powoli to książka nie nudzi, ale jest bardzo ciekawa. Końcówka jest bardzo dynamiczna i sprawia, że koniecznie trzeba przeczytać kolejną część.
W pierwszej części autorka skupia się na wyjaśnianiu sytuacji, panujących zasad. Mam więc nadzieję, że w kolejnych częściach będzie dużo więcej akcji.

 Książka przedstawia dwa światy: jeden to świat prawdziwej miłości pełnej uczuć, który niestety jest potępiany, a osoby w nim żyjące muszą się ukrywać. W drugim, miłość właściwie nie istnieje, bo nie ma w niej uczuć. Związki są tylko formalnością.
Mimo, że Lena bała się miłości, to gdy jej doświadczyła widziała, że nie chce już bez niej żyć.

Polecam zarówno nastolatkom jak i osobom starszym, bo książka jest uniwersalna. Ja czym prędzej zabieram się za drugą część i już nie umiem się doczekać. Jestem strasznie ciekawa jak dalej się wszystko rozwinie.

Ocena: 7/10

23.04.2013

Alex Kava - W ułamku sekundy

Tytuł: "W ułamku sekundy"
Autor: Alex Kava
Ilość stron: 512
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mira
Kategoria: thriller psychologiczny












„Jeśli nie pozwalasz się zbliżyć ludziom, masz pewność, że cię nie skrzywdzą.”.
Albert Stucky nazwany został Kolekcjonerem, ponieważ kolekcjonował swoje ofiary. Zanim pozbywał się ich ciał, znęcał się nad nimi okrutnie. Agentka specjalna Maggie O'Dell spotkała się z nim osobiście. Przeżyła wielką traumę. Albert pozostawił na jej cielę bliznę, o której nigdy nie zapomni. Nie zapomni też widoku ofiar tego człowieka.

Albert trafił w końcu do więzienia, ale spokój nie trwał długo, ponieważ zdołał uciec. Teraz zaczyna prowadzić z Maggie swoje psychologiczne gierki..

 Maggie O'Dell to agentka specjalna. Zajmuje się tworzeniem portretów psychologicznych. Jest dzielną i twardą kobietą, niezwykle uzdolnioną. Gdy dowiaduje się, ze Albert Stucky uciekł z więzienia jej życie znowu staje się jednym wielkim niepokojem i strachem. FBI początkowo stara się trzymać kobietę z dala od tego wszystkiego jednak gdy zaczynają ginąć kobiety, które były w jakiś sposób związane z Maggie kobieta przyłącza się do śledztwa. Maggie jest pewna, że to sprawka Alberta, ale jej koledzy myślą, że ma obsesję.

Uwielbiam thrillery, a najbardziej psychologiczne. Alex Kava pozytywnie mnie zaskoczyła.
Autorka ma niezwykły talent. Książka jest napisana prosty, zrozumiałym językiem. Czyta się ją bardzo szybko. Nie można się oderwać. Rozdział nie są zbyt długie z czego jestem bardzo zadowolona.
Książka trzyma w napięciu od początku do końca. Nie brakuje opisu scen gwałtu, przemocy, więc osobom bardzo wrażliwym nie koniecznie przypadnie do gustu. Momentami bywa groźnie, mrocznie. Koniec książki zaskoczył mnie. Troszeczkę zabrakło mi psychologii. Poświęciłabym więcej uwagi Stucky'emu.
W każdym razie jest to dobry, a właściwie bardzo dobry thriller.


Ocena: 9/10
 Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony" (512 stron)

19.04.2013

Edward Lee - Sukkub

Tytuł: "Sukkub"
Autor: Edward Lee
Ilość stron: 328
Wydawnictwo: Replika
Kategoria: horror












Po udanym spotkaniu z "Ludźmi z bagien" tego autora następnego dnia sięgnęłam po kolejną jego książkę. Wybór padł na "Sukkub". I muszę przyznać, że jestem jeszcze bardziej zachwycona.

Główną bohaterką jest prawniczka - Ann Slavik. Ma siedemnastoletnią córkę Melanie i faceta pisarza. Kobieta odnosi sukcesy, ale przez to zaniedbuje córkę. Gdy rodzina miała jechać na wspólną wycieczkę, Ann dostaje telefon, że jej ojciec miał wylew. Plany ulegają więc zmianie i bohaterowie przyjeżdżają do rodzinnego miasteczka Lockwood. Tam, prawniczka odkrywa coś, co na zawsze zmieni jej życie i stanie się koszmarem. 

Nie wiem od czego zacząć, bo książka wywarła na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Coś czuję, że jeszcze kilka książek tego pana i zostanę jego fanką.

 W tej książce jest tyle brutalności, okrucieństwa, mocnych opisów i scen, że ciężko to ogarnąć. Nie ma chwili wytchnienia. Czytasz i nie potrafisz przestać. Czujesz strach, ale nie przerywasz. Brniesz dalej, by poznać tajemnicę. Zastanawiasz się, co jest grane. Nie wiesz co jest snem, a co rzeczywistością - podobnie jak bohaterowie.

 Książka miejscami jest wręcz niesmaczna i obrzydliwa, ale z tego co zauważyłam ten autor już tak ma i tego w jego książkach należy oczekiwać. "Sukkub" ocieka seksem i okrucieństwem. Autor przełamuje tabu, zaskakuje.

 Fabuła została oparta na okultyzmie, kanibalizmie. Są dokładnie opisane sceny zjadania organów, zbezczeszczania zwłok. Radzę więc nic nie jeść ani czytać przed posiłkiem. Na pewno poczujecie obrzydzenie i z trudem będziecie przełykali ślinę.  Zdradzę Wam trochę; nadziewane jajniki, chleb maciczny i wiele innych "przysmaków", a to dopiero początek.

Jeżeli chcecie poczuć strach, mieć gęsią skórkę, przeczytać coś mocnego i ostrego to "Sukkub" jest dla Was. Nie jest to książka dla ludzi o słabych nerwach.Ja się ciągle zastanawiam czym inspiruje się autor, bo stworzyć coś takiego, to wyobraźnię trzeba mieć ogromną.  Poprzeczka została postawiona bardzo wysoko i teraz pewnie ciężej będzie znaleźć mocny horror, który dorówna temu.


Ocena: 10/10

 Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony" (328 stron)

17.04.2013

Edward Lee - Ludzie z bagien

Tytuł: "Ludzie z bagien"
Autor: Edward Lee
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Replika
Kategoria: horror












Crick City to zabita deskami dziura. Właściwie nic się tutaj nie dzieje, jest cisza i spokój. Pewnego dnia do miasteczka wraca Phil Straker. Został on wrobiony w zabójstwo dziecka podczas jednej z policyjnych akcji, w której brał udział. Wtedy jego policyjna kariera legła w gruzach i Phil podjął pracę jako struż nocny. Wkrótce w pracy odwiedził go szef policji w jego rodzinnym miasteczku - Crick City i proponuje mu stanowisko. Mężczyzna się zgadza.

Wracając, Phil musi zmierzyć się z bolesnymi wydarzeniami z przeszłości. Musi też znaleźć sprawcę brutalnych morderstw.  Podobno sprawcami są Ludzie z bagien...

 Pomysł autora z Ludźmi z bagien był świetny. Ukazane są różne ich niedoskonałości, defekty spowodowane urodzeniami ze związków kazirodczych. Oczywiście trochę to wszystko było przesadzone, ale na pewno jakaś prawda w tym jest. W zasadzie nie było normalnie wyglądających Bagnowych.

Język powieści jest różny. W przypadku ludzi ze wsi są to potocyzmy, przekształcone słowa, czasami wymagające skupienia i zastanowienia, by je zrozumieć. Coś co mnie trochę odpychało to wulgarny język.Chyba nie było strony bez brzydkich, niecenzurowanych słów.

Na pewno nie jest to książka dla każdego. Trzeba przygotować się na brutalne i śmiałe opisy. Niektóre z nich dla mnie były wręcz obrzydliwe, niesmaczne i odpychające. Mimo to czytałam z dużym zainteresowaniem i nie mogłam się oderwać. W mojej głowie pojawił się też strach, a napięcie nie opuszczało od początku do końca. Z zaciekawieniem śledziłam losy bohaterów i czekałam na rozwiązanie zagadki.

Jest to książka dla czytelników o mocnych nerwach. Jeżeli lubicie się bać, chcecie poczuć dreszczyk emocji to "Ludzie z bagien" są dla Was!

Ocena: 7/10
 Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony" (400 stron)

15.04.2013

Waris Dirie, Cathleen Miller - Kwiat pustyni

Tytuł: "Kwiat pustyni. Z namiotu nomadów do Nowego Jorku"
Autor: Waris Dire, Cathleen Miller
Ilość stron: 254
Wydawnictwo: Świat książki
Kategoria: Literatura faktu/autobiografia













Waris Dirie urodziła się w Somalii, w plemieniu nomadów. Wychowywała się wśród zwierząt, przyrody. Gdy miała cztery lata zgwałcił ją znajomy ojca, a w wieku pięciu została poddana obrzezaniu.Gdy do jej uszu dotarła decyzja o jej zamążpójściu dziewczyna postanowiła uciec. Miała wtedy 13 lat...

W książce spotkamy się z obrzezaniem. Dla ludzi tam mieszkających było to normalne i konieczne, by móc wyjść za mąż. Przyszły mąż musiał mieć pewność, że kobieta przed ślubem nie zażywała seksu i jest dziewicą. Dlatego właśnie wycinano części narządów płciowych, a to, co zostawało zaszywano. Zostawała tylko maleńka dziurka wielkości główki od zapałki, przez którą miał wydalać się mocz i krew menstruacyjna.  Wszystko to robiono bez znieczulenia i pierwszymi lepszymi przedmiotami. Były to noże, żyletki, kamienie, a nawet zęby, grunt, by było to ostre. Oczywiście nie przejmowano się tym, że przyrządy są brudne, jest na nich zaschnięta krew innej dziewczyny. Okropność. Ból był ogromny, a często po tym zabiegu dużo dziewczyn umierało z powodu różnych infekcji i powikłań.  Wyobraźcie sobie, że obrzezaniu poddawane są miliony dziewczynek i ludzie nie widzą w tym nic złego. To jest po prostu nienormalne!
Tak, tak żyjemy w XXI wieku, a nie w średniowieczu, a to dalej się dzieje. 

Książka Waris Dirie pokazuje, że mimo trudności w życiu można wiele osiągnąć. Została bardzo znaną, czarnoskórą modelką, osiągnęła sukces. Wiele ją to kosztowało, bo musiała zmierzyć się z ucieczką, zdecydować się na ten krok. Później musiała radzić sobie dalej. Jak widać jej się udało, a to dzięki jej ambicji, samozaparciu.
Bardzo podziwiam autorkę, że po tylu strasznych przeżyciach odnalazła w sobie ducha walki.

Książka napisana jest prostym językiem, przepełniona jest natomiast brutalnością. Jest to historia niestety prawdziwa. Warto ja przeczytać, bo pokazuje problemy tego kraju, które od tysięcy lat są nadal aktualne.


Ocena: 10/10
 Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony"(252 strony)

13.04.2013

Lucia Tancredi - Hildegarda z Bingen

Tytuł: "Hildegarda z Bingen"
Aurot: Lucia Tancredi
Ilość stron: 282
Wydawnictwo: Promic
Kategoria: biografia












 Biografie, a szczególnie te historyczne nie są moimi ulubionymi. Z historią zawsze byłam na bakier, nie lubiłam tego przedmiotu, bo mnie nudził. Po tę książkę sięgnęłam, bo wygrałam ją. Inaczej pewnie nigdy bym jej nie przeczytała.

Książka opowiada o Hildegardzie z Bingen - kobiecie, która od najmłodszych lat była osobą niezwykłą. W wieku 3 lat miała swoją pierwszą wizję. Później została oddana do klasztoru przez rodziców i tam się wychowywała.  Kobieta rozmawiała z Bogiem, widziała to, czego inni ludzie zobaczyć nie mogli oraz uzdrawiała.

Zanim zaczęłam czytać, myślałam, że książka mi się nie spodoba, że tylko mnie zanudzi i jeszcze bardziej się zniechęcę. Jednak, gdy pierwsze strony były już za mną byłam zaskoczona, bo nic takiego się nie stało. Wręcz przeciwnie - czytałam z zainteresowaniem.

Technicznie książka również robi dobre wrażenie: Okładka jest twarda, a przedstawiona na niej ilustracja pokazuje Hildegardę spisującą swoje wizje, książka jest solidna, dobrze wykonana i świetnie się ją czyta ze względu na odpowiedniej wielkości marginesy. Na samym końcu mamy aneks, w którym mamy wypisane daty z najważniejszymi wydarzeniami z życia głównej bohaterki.

Historia opowiedziana w książce jest przedstawiona w narracji pierwszoosobowej. Dzięki temu łatwiej się wczuć i przenieś do świata Hildegardy, utożsamić się z główną bohaterką.

Warto jeszcze wspomnieć o samej Hildegardzie, która była osobą bardzo religijną, skromną, cechowała ją pokora. Miała świetny sposób patrzenia na świat. Osiągnęła bardzo dużo jak na realia tamtych czasów. Korespondowała z ważnymi ludźmi, odbywała podróże kaznodziejskie, odpowiedzialna była za budowę swojego klasztoru.

Komu polecam? Jeżeli lubicie książki historyczne albo biografie to jest to coś dla Was. Fajna, ciekawa, wciągająca historia.

Ocena: 7/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony" (282 strony)

11.04.2013

Zapowiedź : "Ślady krwi" - Jan Polkowski

Dzisiaj mam dlaWas informację o zapowiedzi książki "Ślady krwi" Jana Polkowskiego.


Kilka słów o autorze:
Jan Polkowski (1953) – to pisarz, wydawca i redaktor, ekspert w dziedzinie mediów i komunikacji społecznej. Mieszka w Krakowie. W PRL publikował swoje utwory poza zasięgiem cenzury. Ostatnio ukazał się tom jego wierszy Głosy. Przed 1989 rokiem redagował i wydawał w podziemiu  książki i czasopisma, po 1989 m.in. wydawca i redaktor naczelny dziennika „Czas Krakowski”. Laureat Nagrody Fundacji im. Kościelskich i Nagrody im. Andrzeja Kijowskiego za twórczość poetycką. Z powodu działalności w antykomunistycznej opozycji internowany 13 grudnia 1981 roku. W roku 2008 z tego samego powodu odznaczony przez Prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. 

Nota wydawnictwa:

Ślady krwi to sensacyjnie rozwijająca się się opowieść o czterech pokoleniach rodziny, której dzieje poznajemy wraz z głównym bohaterem odzyskującym i odkłamującym pamięć.
Napisana z rozmachem powieść Jana Polkowskiego to niezwykła próba rozmowy z Polakami o ich współczesnej kondycji – rozmowy odwołującej się do ważnych składników narodowej tożsamości: zmagania z niemieckim i rosyjskim totalitaryzmem, doświadczenia absurdalnej rzeczywistości PRL, walki o niepodległość, dramatu kolaboracji, pamięci Kresów, problemu wiary w Boga, ale i bogatej tradycji kulturowej. Mamy tu wielką, polifonicznie opowiedzianą przygodę polskiego losu. I chociaż odkryta prawda boli jeszcze mocniej, daje szansę na jednostkowe i wspólnotowe ocalenie.
Czytelnicy, którzy poszukują w literaturze poważnej próby zmierzenia się z polskością na serio, a dla których styl, piękno języka i ciągłość kultury nie są obojętne, na pewno się nie zawiodą!

Książka ukaże się 23 kwietnia br.

10.04.2013

Tess Gerritsen - Klub Mefista

Tytuł: "Klub Mefista"
Autor: Tess Gerritsen
Ilość stron: 400
Tom - Rizzoli/Isles tom 6
Wydawnictwo: Albatros
 Kategoria: thriller











Jestem wielką fanką pani Gerritsen. Jeszcze nigdy nie zawiodłam się na jej książkach. Gdy tylko zobaczyłam "Klub Mefista" w bibliotece nawet bez czytania opisu z tyłu ją wypożyczyłam.

Detektyw Jane Rizzoli i doktor Maura Isles prowadzą sprawę zabójstwa młodej kobiety. Znaleziono ją w domu z odciętą głową i dłońmi, a na ścianie widniał napis Zgrzeszyłam.
Dziwne symbole narysowane przy ofierze, odwrócone krzyże i inne znaki wskazują, że zabójca może być satanistą.
W książce mamy sporo wątków pobocznych i bardzo mnie to ucieszyło, bo jest to już kolejna książka z serii Rizzoli&Iles. W tej części pojawiają się problemy w rodzinie pani detektyw, a w życiu Maury pojawia się mężczyzna i problemy miłosne. Zdradzać juz więcej nie będę, by niespodzianki nie psuć.

Z jednej strony jestem zadowolona, a z drugiej nie.

Co mi się nie podobało? Wprowadzenie wątku satanistycznego według mnie nie było dobrym pomysłem. Owszem autorka sporo nam na ten temat przekazuje , ale wydaje mi się, że czasami było to napisane na siłę. Mnie ten temat kompletnie nie interesuje i zdecydowanie bardziej wolałabym trochę więcej medycyny. Nie oznacza to jednak, że książka mi się nie podobała, bo była świetna.
We wszystkich książkach Gerritsen, które dotychczas czytałam akcja wciągała mnie od pierwszych stron. Tak też było w tym przypadku. Autorka nie przedłuża i już na początku mamy zabójstwo.

Książka wciągnęłam mnie tak mocno, że przeczytałam ją w jeden dzień. Oczy bolały, spać mi się chciało, ale czytałam dalej, bo nie potrafiłam się oderwać. Mamy mnóstwo napięcia, jest też groza. Spokojnie nazwałabym tę książkę horrorem ( oczywiście nie takim mocnym, ale jednak).

Autorka nie żałuje nam brutalnych opisów i scen i właśnie za to ją lubię. Nie ma natomiast wielu opisów psychologicznych bohaterów i jednak trochę mi tego brakowało.

Uwielbiam styl Gerritsen. Jej książki są napisane tak lekko i przyjemnie, że czyta się je błyskawicznie.

Ocena: 8/10
 Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony" (400 stron)
oraz w wyzwaniu "Z literą w tle" 

08.04.2013

Maggie Stiefvater - Trylogia Drżenie

    Tytuł: "Drżenie"                               Tytuł: "Niepokój"                           Tytuł: "Ukojenie"
    Tom - 1                                            Tom - 2                                         Tom - 3
    Ilość stron: 460                               Ilość stron: 432                              Ilość stron: 518
  
  Wydawnictwo: Wilga


Mercy Fall - to tam mieszka nasza główna bohaterka - Grace. W dzieciństwie nastolatka została zaatakowana przez wilki. Teraz często widuje przed swoim domem wilka, o przepięknych, ludzkich oczach. Pewnego dnia, szkołą, do której chodzi Grace wstrząsa wiadomość o ataku wilków na jednego z uczniów. Zaczyna się polowanie na te stworzenia. Grace chce temu zapobiec, bo nie chce, by zginął jej wyjątkowy wilk.Wkrótce Grace dowiaduje się kim on jest - wilkołakiem imieniem Sam.

Ostatnio zapanowałam moda na wampiry, wilkołaki, upadłe anioły. Ja, trzymałam się od takich książek z daleka, ale teraz sama się na nie skusiłam. Szukałam czegoś lekkiego, młodzieżowego i znalazłam.

Książki napisane są łatwym i przyjemnym językiem, dlatego szybko się je czyta. Mi zajęły trzy dni. Dodatkowo czcionka też jest dosyć duża. Styl pisania pani Maggie przypadł mi do gustu. Narracja w pierwszej części podzielona jest między Grace a Sama, a w kolejnych dochodzi więcej bohaterów. Dzięki temu możemy poznać punkt widzenia każdego z nich.

Bardzo podobają mi się bohaterowie. Polubiłam Grace, która jest rozważna, myśli zanim coś zrobi.Jest odważna, pewna siebie. Sam natomiast jest dosyć łagodny jak na wilkołaka, co mnie bardzo zaskoczyło. Ponadto cechuje go czułość. Naprawdę miło czytało się o tej dwójce.Inni bohaterowie również na plus, bardzo ciekawi, interesujący.

Książki zaciekawiły mnie, wciągnęły, fajnie spędziłam przy nich czas, odprężyłam się. W końcu czasami trzeba odpocząć od ambitnych książek, których ostatnio sporo przeczytałam.

Polecam szczególnie nastolatkom,którym powinna się spodobać, ale też dorosłym czytelnikom, którzy szukają czegoś lekkiego, a zarazem wciągającego.

Ocena: 7/10

 Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony" (razem 1410 stron)

06.04.2013

C.J Daugherty - Wybrani

Tytuł: "Wybrani"
Autor: C.J Daugherty
Ilość stron: 440
Wydawnictwo: Otwarte
Kategoria: fantasy












O "Wybranych" ostatnio było dosyć "głośno" w sieci. Czytałam mnóstwo pochwał, więc, gdy tylko miałam okazję przeczytać to nie wahałam się ani chwili.

Allie Sheridan jest główną bohaterką książki. Poznajemy ją, gdy broi i zostaje złapana przez policję - już trzeci raz. Po tym incydencie rodzice podejmują decyzję - Allie zostaje wysłana do szkoły z internatem. Akademia Cimmeria to szkoła dla dzieciaków z bogatych, wpływowych rodzin. Panuje tam rygor, jest mnóstwo zasad, które lepiej przestrzegać, by nie narobić sobie kłopotów.
Allie początkowo jest bardzo ciężko w tej szkole, bo właściwie tam nie pasuje. Wkrótce znajduje koleżanki, a nawet jest obiektem pożądania przez chłopaków.
Gdy dziewczyna przebywa już trochę dłużej w szkole zaczyna podejrzewać, że coś jest nie tak. Pojawia się coraz więcej zagadek, a różne tajemnice wychodzą na jaw.  Co czeka Allie? Kim są ludzie z jej otoczenia?

Dawno nie czytałam tak dobrej książki fantastycznej. Ogólnie ten gatunek nie jest moim ulubionym, ale gdyby w moje ręce wpadło więcej książek takich jak "Wybrani" to zdecydowanie zmieniłabym zdanie.

Lubię zarówno filmy jak i książki, gdzie akcja rozgrywa się w szkole z internatem. Już sama szkoła w "Wybranych" robi wrażenie: jest to budynek duży, mroczy, gotycki i przede wszystkim skrywa mnóstwo tajemnic. To zdecydowanie moje klimaty, a dalej jest jeszcze lepiej.

Książka bardzo wciąga, więc wygospodarujcie sobie na nią czas. Ja zarwałam dla niej noc i jeszcze wstałam dużo wcześniej, by dokończyć czytanie.Jeżeli macie coś ważnego do zrobienia to lepiej nie zaczynajcie czytać, bo nie będziecie potrafili skończyć.

"Wybrani" to nie jest książka taka jak większości nowości dla młodzieży. Nie ma tu wampirów, wilkołaków i innych tego typu stworzeń. I chwała za to!

Bohaterowie są świetnie wykreowani, kolorowi i różnorodni. Mamą normalne, ludzkie cechy, wady i zalety, myślą jak nastolatkowie. I to właśnie mi się podoba. Oczywiście są wyjątki.Zdziwiła mnie trochę postawa Allie, bo ze zbuntowanej, niegrzecznej dziewczynki nagle przechodzi metamorfozę. Myślałam, że będzie krzyk, bunt, wściekłość. Początkowo irytował mnie Carter, ale później zdobył on moja sympatię. Odwrotnie było z  Sylvainem.

Autorka wprowadziła do książki wątek miłosny, a właściwie trójkąt. Mi ten pomysł bardzo się spodobał. Lubię od czasu do czasu poczytać coś takiego. Oprócz tego wątku mamy jeszcze trochę zagadki kryminalnej. Pokusiłabym się nawet o powiedzenie, że w niektórych miejscach czułam się tak, jakbym czytała thriller.

Serdecznie polecam tę książkę i dorosłych i nastolatkom. Jest to świetna, wciągająca historia. Nie ma w niej miejsca na nudę, ciągle się coś dzieje, zagadka goni zagadkę, na jaw wychodzą różne tajemnice. Mimo, ze zaczyna się niepozornie to później pojawia się wir, który wciąga nas do siebie i nie puszcza.

Ja z niecierpliwością czekam na kolejną część i chyba zwariuję, bo jestem strasznie ciekawa co tam dalej się wydarzy.

Ocena: 9/10
 Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony" (440 stron)

03.04.2013

Kathryn Stockett - Służące

Tytuł: "Służące"
Autor: Kathryn Stockett
Ilość stron: 584
Wydawnictwo: Madia Rodzina
Kategoria: Literatura piękna












Obok "Służących" w bibliotece zawsze przechodziłam jakoś tak obojętnie. Kilka razy miałam już książkę w rękach, ale w końcu kończyło się na tym, że jej nie zabrałam. Dlaczego? Sama nie wiem i mogę tylko żałować, że przeczytałam ją tak późno.

Bohaterkami są dwie czarnoskóre służące - Aibileen i Minny. Aibileen pracuje od lat u pani Leefolt, a jej najlepsza przyjaciółka Minny już dziewiętnaście razy straciła pracę przez swój niewyparzony język. Wkrótce jednak podejmuje pracę u pani Celii. Jest jeszcze trzecia bohaterka - białoskóra, dwudziestotrzyletnia Skeeter. Kobieta jest wykształcona, ma ambicje. Jej matka jednak chce, by córka jak najszybciej znalazła sobie męża i miała dzieci, bo przecież jest to zadanie kobiety i tak musi być.

Skeeter pewnego dnia wpada na pomysł napisania książki o czarnoskórych pomocach domowych. Chce w ten sposób ukazać życie służących w domach białych pań. W taki właśnie sposób Aibileen i Minny poznają Skeeter. Wydanie takiej książki jest w tych czasach bardzo niebezpieczne i bohaterki muszą ryzykować. Dwanaście kobiet decyduje się na opowiedzenie o swojej pracy.

Mimo, że książka jest dosyć gruba, bo ma prawie 600 stron to czyta się ją jednym tchem. Autorka świetnie oddała klimat tamtych czasów. Język jakim posługiwały się służące nadaje powieści autentyczności. Narracja prowadzona jest przez Aibileen, Minny i Skeeter. Dzięki temu poznajemy punkt widzenia każdej z nich, dowiadujemy się różnych szczegółów z ich życia, poznajemy ich myśli.

Książka porusza temat rasizmu i segregacji rasowej. Wszystko to dzieje się w latach 60 ubiegłego wieku, wiec wcale nie tak dawno. Osoby czarnoskóre nie są traktowane z szacunkiem, pracodawcy wręcz się boją, że mogą roznosić jakieś choroby, dlatego maja osobne toalety, sztućce, naczynia. Nie mogą robić też wielu rzeczy. Niby pracodawcy niby tak się bali tych wszystkich ich "chorób", a zgadzali się, by służące wychowywały ich dzieci za nie.
„Murzynom i białym nie można korzystać z tych samych publicznych dystrybutorów wody, kin, publicznych toalet, boisk do baseballu, budek telefonicznych i cyrków. Muni nie mogą chodzić do tej samej apteki a ni kupować znaczków w tym samym pocztowym okienku co ja.”

Książka mimo tematów, które porusza jest bardzo ciepła i miejscami zabawna. Jest to powieść emocjonująca, w której każdy znajdzie coś dla siebie i na pewno coś z niej wyniesie. We mnie książka wzbudziła takie emocje jak współczucie, żel, złość, gniew, ale była też radość i uczucie ulgi. To opowieść o silnych kobietach, które chcą coś zmienić, mimo że nie będzie to łatwe.

A na koniec mój ulubiony cytat z książki:
„Brzydkie żyje w człowieku.Złośliwa i wstrętna osoba jest brzydka”
Ocena: 9/10


Jest jeszcze film o takim samym tytule. Nakręcony został na podstawie tej książki. Polecam zobaczyć, ale po przeczytaniu książki.Gra aktorska na wysokim poziomie, a film dopracowany w szczegółach.

 Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony" (584 strony)

02.04.2013

Margaret Dilloway - Sztuka uprawiania róż z kolcami

Tytuł: "Sztuka uprawiania róż z kolcami"
Autor: Margaret Dilloway
Ilość stron: 440
Wydawnictwo: M
Kategoria: Literatura współczesna












 Czytałam naprawdę wiele pozytywnych opinii o tej książce i sama zapragnęłam ją przeczytać. Opis bardzo mnie zaintrygował, podobnie było z okładką.

 Gal to nauczycielka biologii w prywatnej, katolickiej szkole. Od lat choruje na nerki, czeka na przeszczep. Co dwa dni poddawana jest dializom krwi, które oczyszczają jej organizm i pozwalają żyć.
Kobieta ma nietypową pasję; krzyżuje odmiany róż, bierze udziały w różnych konkursach. Swojemu hobby poświęca każdy dzień, bo daje jej to dużo radości, wypełnia samotność. 

Pewnego dnia życie Gal zostaje przewrócone do góry nogami. Przyjeżdża jej siostrzenica Riley, którą trzeba się zająć. Jej matka bowiem wyjechała za granicę z powodu pracy. Riley podobnie jak Gal szuka swojego miejsca w świecie. Cała ta sytuacja bardzo zmieni obie bohaterki.

 Gal początkowo jest egoistką, widzi tylko swoje problemy, a inni ludzie ją denerwują. Jest osobą samotną, mieszka sama. W sumie ten jej egoizm mogę zrozumieć, bo jej życie ze względu na chorobę łatwe na pewno nie jest. Wyobraźcie sobie ciągłe dializy, czekanie aż pojawi się nerka do przeszczepu, ta niepewność jutra. Jednak ludzie się zmieniają i dla Gal taki moment nastąpił, gdy pojawiła się jej siostrzenica.
Riley tak naprawdę jest podobna do cioci. Sama szuka swojego miejsca na świecie, jest samotna, ma swoje problemy.

Niesamowita pasja Gal daje jej siłę, zajęcie i zastępuje towarzystwo. Kobieta kocha swoje róże,troszczy się o nie, ale również tak jak one pokazuje kolce. Kolce te są jednak na zewnątrz, ale co jest w środku? Coś zupełnie innego, coś, co warto odkrywać przed innymi ludźmi.

 Ta książka, mimo że przed czytaniem wydawała mi się lekka i przyjemna to okazała się czymś naprawdę głębokim i z przesłaniem. Jest to opowieść o trudnych relacjach rodzinnych, zmianach, ciężkiej chorobie, nadziei, poszukiwaniu siebie, ale też miłości, która zmienia człowieka diametralnie. Ponadto ukazany jest dobry wpływ pasji na życie, zapomnienie o problemach.

 Takim dodatkiem w książce są pojawiające się wycinki dotyczące uprawy róż. Są podzielone na miesiące. Pomysł bardzo fajny i ciekawy, bo można się czegoś dowiedzieć. Fanom róż w szczególności polecam, bo przy okazji czytania można dowiedzieć się czegoś więcej.

 Komu mogę polecić? Wszystkim, niezależnie od płci, wieku, bo historia jest uniwersalna, każdy z Nas coś z niej wyciągnie. Jest to mądra i pogodna historia, w dodatku wzruszająca. Ja sama popłakałam się na końcu. Pamiętajmy, że życie jest zbyt krótkie, by się nad sobą użalać, zamykać się przed innymi.

Ocena: 9/10

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu M

Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Pochłaniam strony"  (440 stron)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka