29.11.2013

Erica Spindler - Koszmary przeszłości

Tytuł: "Koszmary przeszłości"
Autor: Erica Spindler
Ilość storn: 355
Wydawnictwo: G+J
Kategoria: thriller













Bardzo lubię thrillery pani Spindler. Są to raczej lekkie książki, takie babskie. Ogólnie przyjemnie i szybko się je czyta. "Koszmary przeszłości" trochę mnie zawiodły.

Kat McCall po śmierci swoich rodziców została pod opieką swojej starszej siostry Sary. Dziewczyny ciągle się kłóciły, nie potrafiły się dogadać. Gdy Sara zostaje zamordowana główną podejrzaną staje się Kat. Tym bardziej, że przed jej zabójstwem życzyła siostrze śmierci. Nastolatka została jednak oczyszczona z zarzutów i wyjechała z miasta.

Mija dziesięć lat od śmierci Sary. Kat ponownie pojawia się w swoim rodzinnym miasteczku i chce znaleźć prawdziwego zabójcę jej siostry. Pomagać jej będzie szef policji - Luke Tanner.

Książkę naprawdę przyjemnie i szybko się czyta, ale nie mogę powiedzieć, że thriller ten "przyprawi mnie o solidne dreszcze" (tak, jak to napisane jest na okładce). Dla mnie nie było tu niczego przerażającego, obrzydliwego, czy ogólnie nowego. Poza tym bardzo szybko domyśliłam się, kto jest prawdziwym zabójcą  i miałam rację. I właśnie tego nie lubię w thrillerach. Tej przewidywalności. Autorka naprowadza nas na fałszywe tropy, ale chyba mało skutecznie. Ja lubię, gdy zakończenia i rozwiązania zagadek mnie zaskakują, lubię te uczucie wykiwania przez autora. A tu tego nie było.

Miło spędziłam przy tej książce wieczór, ale to nie jest to, czego szukałam. Doszłam do wniosku, że czym więcej thrillerów czytam, tym bardziej jestem wymagająca.:)

Ocena: 5/10

27.11.2013

Sebastian Fitzek - Odłamek

Tytuł: "Odłamek"
Autor: Sebastian Fitzek
Ilość stron: 368
Wydawnictwo: G+J Gruner&Jahr
Kategoria: thriller 












 
Jakiś czas temu czytałam "Kolekcjonera oczu" tego autora i byłam zachwycona. Gdy zobaczyłam inną jego książkę w bibliotece nawet nie czytałam opisu z tyłu tylko w ciemno zabrałam ją ze sobą do domu i nie zawiodłam się. 

Marc Lucas powoduje wypadek samochodowy, w którym ginie jego ciężarna żona. Mężczyznę dręczą wyrzuty sumienia i chce o tym zapomnieć. Pewnego dnia znajduje ogłoszenie prywatnej kliniki psychiatrycznej, która poszukuje osób, które chcą wymazać swoją pamięć. Jest to nowatorski eksperyment. Marc idzie tam, a po wizycie jego życie zmienia się. Nic do siebie nie pasuje, dzieją się dziwne rzeczy...

Książka jest według mnie fantastyczna! Już tłumaczę dlaczego. Autor nie daje czytelnikowi ani chwili wytchnienia. Już od pierwszych stron mnóstwo się dzieje, obecne są ciągle zwroty akcji, autor serwuje nam ciągle nowe informacje i wydarzenia. Tutaj naprawdę nie ma czasu na nudę. Jeżeli macie ochotę na tę książkę to radzę zarezerwować sobie trochę czasu, bo jej nie można tak po prostu odstawić na półkę i zająć się czymś innym. Fabuła jest świetnie zbudowana, trzyma w napięciu. Zakończenie mnie bardzo zaskoczyło i nigdy bym się nie spodziewała, że to może się właśnie tak zakończyć. 

W książce pojawia się też pytanie, czy gdybyśmy mieli możliwość wymazania niektórych wydarzeń z naszego życia to czy byśmy to zrobili. Przyznaję, że zmusiło mnie to do refleksji.


Zdecydowanie polecam!

Ocena: 8/10


 Czytaliście inne książki tego autora? Możecie coś polecić?

24.11.2013

Paulo Coelho - Alchemik

Tytuł: "Alchemik"
Autor: Paulo Coelho
Ilość stron: 212
Wydawnictwo: Drzewo Babel














Santiago jest pasterzem i razem ze swoimi owcami wędruje po Andaluzji. Miał być księdzem, ale wybrał podróżowanie, bo to właśnie to było jego marzeniem. Wędruje i szuka skarbu, wyrusza na poszukiwanie Własnej Legendy.

Przeczytałam i sama nie wiem, co mam o tej książce myśleć i jak ją ocenić.Wiem, że są jej zwolennicy i przeciwnicy, a ja chyba jestem gdzieś pośrodku. Z jednej strony książka mi się podobała, bo zawiera bardzo ważne przesłanie. Jednak powieść ta jest jakaś taka skomplikowana. Autor na siłę wpycha w nią mądre myśli, odnosiłam wrażenie, że chce mnie umoralnić. W książce tak naprawdę mało się dzieje, wieje nudą (fanów Paula Coelha przepraszam za te słowa). Początek zapowiadał się świetnie, ale czym więcej przeczytałam, tym bardziej czułam się przygnębiona. Miałam już dość tym wszystkich mądrych zdań, tej filozoficznej gadki pana Coelha. Niektóre jego mądrości zdenerwowały mnie, bo były absolutnie nieprawdziwe ( w moim odczuciu oczywiście).


Powstrzymuję się od oceny, bo nie wiem, jaka miałabym dać. Chyba bardziej jestem na NIE dla tej książki. Ten nadmiar "filozofii" mnie przytłacza.

22.11.2013

Larry Winget - Ludzie to idioci! Czyli jak rujnujemy sobie życie na własne życzenie i jak to zmienić


Tytuł: "Ludzie to idioci! Czyli jak rujnujemy sobie życie na własne życzenie i jak to zmienić"
Autor: Larry Winget
Ilość stron: 250
Wydawnictwo: Druga strona
Kategoria: Poradnik










W poprzednim poście pisałam Wam o innej książce tego autora - "Zamknij się! Przestań narzekać i zacznij żyć!" Dzisiaj pora na jego kolejny poradnik, który również jest dobry, a nawet lepszy.

Zauważyłam mnóstwo podobieństw  pomiędzy tą książką a poprzednią. Autor powtarza niektóre zdania, zwroty, przypomina nam je. Z jednej strony jest to fajne, bo jeżeli ktoś nie czytał tamtej książki to nie ma zaległości, ale dla osób, które miały do czynienia z poprzednim poradnikiem może się to okazać irytujące i dla mnie to właśnie takie trochę było. Minusów koniec, zapraszam na zalety.

Znowu będę porównywała. Jeżeli ktoś spytałby mnie, czy bardziej polecam "Zamknij się! Przestań narzekać i zacznij żyć!", czy "Ludzie to idioci! Czyli jak rujnujemy sobie życie na własne życzenie i jak to zmienić" to miałabym problem z odpowiedzią. Te poradniki niby są do siebie podobne, zawierają mnóstwo wspólnych elementów, ale tak naprawdę każdy z nich jest inny. Według mnie "Ludzie to idioci..." to książka, która daje większego kopa do działania. Jest tutaj zdecydowanie więcej miejsca na nasze notatki, listę spraw, a Larry daje nam różne "zadania". W sumie to mogę powiedzieć, że te obie pozycje uzupełniają się.

 Jeżeli chcecie zmienić swoje życie to na pewno jest to książka dla Was, ale pamiętajcie, że od samego przeczytania nie będziecie innymi ludźmi. Larry daje nam wskazówki, motywuje, ale wszystko zależy od nas. Autor nie patyczkuje się z czytelnikiem, jest brutalny, szorstki i często nieprzyjemny, a jego język dosyć ostry. Jednak te cechy wpływają na sukces jego poradników.

Ja zdecydowanie polecam. Mnie ten (i poprzedni oczywiście też)poradnik pomógł. Oczywiście niektóre zmiany są jeszcze ciągle przede mną, ale maleńkimi kroczkami dążę do swoich celów. Grunt to porządny kopniak w tyłek.

 Za egzemplarz serdecznie dziękuję pani Natalii z Booksenso.

19.11.2013

Larry Winget- Zamknij się! Przestań narzekać i zacznij żyć!


Tytuł: "Zamknij się! Przestań narzekać i zacznij żyć!Czyli kopniak ku lepszemu życiu."
Autor: Larry Winget
Ilość stron: 245
Wydawnictwo: Druga Strona
Kategoria: Poradnik











"Zamknij się! Przestań narzekać i zacznij żyć!" - tytuł mówi sam za siebie. Larry Winget da nam solidnego kopniaka, ale...

Książka napisana jest trochę w takim amerykańskim stylu, a wiadomo, że życie w Polsce i Ameryce bardzo się różni i niektóre porady są po prostu niemożliwe do wykonania.

Najbardziej w tym poradniku denerwowało mnie to, że autor ciągle powtarza, że teraz Cię zdenerwuje itp. Czasami faktycznie tak się dzieje, ale w większości przypadków tak się nie działo. W ogóle początkowo styl pisania pana Wingeta strasznie mnie irytował, ale potem się przyzwyczaiłam.

Koniec minusów, teraz pora na zalety książki. Ten poradnik to naprawdę taki kopniak w tyłek, by w końcu zmienić coś w swoim życiu i zacząć żyć tak jak chcemy. Autor ciągle nas krytykuje, nie usprawiedliwia ludzkich zachowań, ale je potępia. Nie akceptuje wymówek, jest stanowczy i czasami bardzo denerwujący.
Larry jest w tej książce szczery ( a przynajmniej ja go tak odbieram), bo pisze też o swojej rodzinie, przyznaje się do błędów, które popełnia.
Fajne jest też to, że w poradniku są wyznaczone miejsca na notatki i zadania dla czytającego. Kolejną zaletą są cytaty, które sobie zaznaczałam, bo są naprawdę bardzo motywujące i trafione.

Jestem pewna, że każdy tę książkę odbierze inaczej i każdy będzie szukał w niej czegoś innego, dlatego ja powstrzymuję się od oceny, ale na pewno ją mogę polecić. Myślę też, że znakomicie nada się na prezent świąteczny. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję pani Natalii z Booksenso.

14.11.2013

Neil Gaiman - Na szczęście mleko...

Tytuł: "Na szczęście mleko..."
Autor: Neil Gaiman
Ilość stron: 160
Wydawnictwo: Galeria Książki
Kategoria: fantasy dziecięce













Zaczyna się zwyczajnie. Mama wyjechała w delegację i zostawiła dzieci pod opieką taty. Bardzo szybko pojawia się pierwszy problem: nie ma mleka, a przecież to podstawa, no bo jak bez tego składnika zjeść "chrupcie"? Ojciec wyrusza do sklepu i bardzo długo nie wraca. Dzieci zaczynają się martwić. Wkrótce wraca i zaczyna opowiadać o tym, co mu się przydarzyło w drodze. To będzie niezwykła historia.

Niby jest to powieść przeznaczona dla dzieci, ale uważam, że spodoba się nawet dorosłym. Jest to książeczka króciutka, z wielką czcionką i ogromną ilością ilustracji, które są przecudowne. Chris Riddell ma naprawdę talent i wykonał kawał dobrej roboty. Zresztą zobaczcie sami (oczywiście ilustracji jest dużo więcej):




Piękne, prawda?

Książeczka jest wyjątkowa. Dla dzieci, ale dla troszeczkę starszych (myślę, że w przedziale od 8 lat wzwyż) będzie idealna. Maluchom, a raczej ich rodzicom nie polecam, bo niektóre postaci mogą wystraszyć, więc tutaj ostrożnie, ale wiadomo, że dzieci są różne. W każdym razie tym wrażliwym bym tej książeczki nie podsuwała pod nos.

Nie znam innych książek tego autora, ale nabrałam na nie ochoty. "Na szczęście mleko..." to powieść z ogromną ilością niezwykłych postaci. Znajdziemy w niej m.in. wumpiry, dinozaura, galaktyczną policję, piratów. Wyobraźni autorowi na pewno nie brakuje. Zanim zaczęłam czytać pomyślałam sobie, co można pisać o mleku. Jak się okazuje można i to w bardzo ciekawy, oryginalny, wciągający sposób. Od tej książki nie można się oderwać, a po jej przeczytaniu pojawia się pytanie czemu tak szybko się skończyła.

Jeżeli Wasze dzieciaki nie lubią czytać a chcecie je przekonać to ta książka będzie strzałem w dziesiątkę. Myślę, że niejednego dzieciaka do czytania zachęci, a tym bardziej chłopców.


Za egzemplarz serdecznie dziękuję pani Natalii z Booksenso.

13.11.2013

Sebastian Fitzek - Kolekcjoner Oczu

Tytuł: "Kolekcjoner Oczu"
Autor: Sebastian Fitzek
Ilość stron: 438
Wydawnictwo: G+J
Kategoria: Thriller













Zabawa w chowanego kojarzy nam się z dzieciństwem, dobrą zabawą i rozrywką. Jednak Kolekcjoner Oczu modyfikuje ją i ma ona tragiczne skutki.

Działania Kolekcjonera Oczu są następujące:  najpierw zabija matkę, później porywa dziecko, a ojcu daje dokładnie 45 godzin i 7 minut za jego odnalezienie. Gdy czas mija, dziecko umiera i pozbawione zostaje lewego oka.

Głównym bohaterem książki jest Alexander Zorbach, który kiedyś pracował jako policjant. Jego kariera jednak skończyła się, gdy zastrzelił kobietę podczas akcji. Dręczące wyrzuty sumienia nie pozwoliły mu nadal tam pracować, więc zmienił zawód. Teraz trudni się dziennikarstwem kryminalnym i tropi Kolekcjonera Oczu.

 W książce pojawia się też Alina - niewidoma bioenergoterapeutka, która poprzez dotyk widzi przeszłość swoich pacjentów. Kobieta przychodzi do Alexandra i twierdzi, że jednym z jej pacjentów jest właśnie Kolekcjoner Oczu. Czy to prawda? Przeczytajcie.

Książka ta jest niezwykła z wielu powodów. Jednym z nich jest oryginalność w formie. Otóż strony numerowane są od końca do początku, tak samo jest z rozdziałami. Czułam się tak, jakbym czytała ją od tyłu. Myślę też, że zabieg ten został wprowadzony jako dodatek do odliczania w chorej grze Kolekcjonera Oczu.  

 Mało jest strasznych i przerażających thrillerów, ale ten właśnie taki jest. Mnie bardzo ciężko przestraszyć, ale tej książce się to udało pod sam koniec. Miałam gęsią skórkę, serce zaczęło szybciej bić i to było zdecydowanie uczucie strachu.

Mimo tych zalet, książka idealna na pewno nie jest. Akcja bardzo długo się ślimaczy. Dopiero od połowy tak naprawdę w książce zaczyna się powoli wszystko odczuwać. Jest to na pewno wada, ale uważam, że książka jest warta przeczytania i każdy fan thrillerów powinien się z nią zapoznać. Ja daję wysoką notę, ponieważ faktycznie towarzyszyło mi uczucie strachu, a to się rzadko zdarza.

Ocena: 9/10

09.11.2013

English Matters - wydania specjalne

 Niedawno pisałam Wam o zwykłych magazynach English Matters, a dzisiaj chcę pokazać i opisać cztery wydania specjalne.

Wydania specjalne ukazują się co kilka miesięcy. Od normalnych różnią się ceną (kosztują 11,50zł), ale przede wszystkim zawartością, bo w nich wszystko kręci się wokół jednego tematu.

Przykładowe wydania specjalne:

English Matters Australia (4/2012) - Magazyn w całości poświęcony Australii. Znajdziemy tutaj następujące działy:


Symbols - tutaj przeczytamy o symbolach Australii m.in. o Uluru, dzikich brzoskwiniach, operze w Sydney, eukaliptusach, bumerangach, paście do chleba na bazie drożdży

History - trochę o historii kraju w artykule "Bound for Botany Bay".

Culture - to jeden z moich ulubionych działów. W tym numerze przeczytamy m.in. o kulturze Aborygenów, poznamy też słownik Australijczyków i tutaj chcę się zatrzymać. Czy wiedzieliście, że tam zamiast "Christmas"mówi się "Chrissie"? A "man" to "bloke"? Oczywiście jest tego znacznie więcej. Znajdziemy też wywiad z  Tedem Matkowskim - promotorem i dystrybutorem polskiej kultury i sztuki w Australii.

Sport - kilka słów o grze w tenisa, ciekawostki, zawodnicy.

Fame - sławne gwiazdy Australii, takie jak: Patrick White, Geoffrey Rush, Cate Blanchett, Peter Weir, Heath Ledger. Wstyd się przyznać, ale dotychczas nie znałam żadnej z tych osób.

Fauna - zwierzęta Australii, czyli o kangurach, wombatach, misiach koala, dingach i kilku innych.

Bardzo przypadł mi do gustu ten numer. Australia zawsze mnie ciekawiła, a dzięki English Matters dowiedziałam się na jej temat mnóstwa ciekawych rzeczy i uczyłam się języka angielskiego.

 English Matters Musical Tour (3/2012)- numer w całości poświęcony brytyjskiej muzyce. Czasopismo zabierze nas w podróż po najbardziej znanych zespołach.

Podczas naszej wędrówki odwiedziny Liverpool, Manchester, West Midlands, Walię, Bristol, Londyn, Sheffield, Newcastle, Szkocję i Irlandię. Przeczytamy o bardzo znanych zespołach, takich jak: The Rolling Stones, U2, The Beatels, Coldplay, The Clash, OASIS i wielu innych.

Przy okazji kilka teledysków:
Coldplay - Paradise
Coldplay - The Scientist
Oasis - Wonderwall
Do czasopisma dołączona jest płyta "Polarized" z anglojęzycznymi utworami native speakerów.


English Matters Stany Zjednoczone (1/2010) - numer w całości poświęcony Stanom Zjednoczonym. Podzielony na następujące działy:

General info - krótko o podstawowych informacjach na temat Stanów Zjednoczonych.

Symbols - symbole, takie jak Statua Wolności, flaga, hymn, Bielik zwyczajny.

Geography - informacje na temat tornada Alley, czynnego wulkanu Mont Saint Helens, uskoku tektonicznego San Andreas, wschodniego wybrzeża.

American Alphabet - Do każdej litery alfabetu dołączona jest ilustracja wraz z opisem znanych miejsc/jedzenia/zabytków i innych rzeczy w Ameryce. Na przykład pod literą D kryje się chyba wszystkim znany pan Walt Disney.

Map - prosta mapa , na której zaznaczone są stany (wraz z jednozdaniowymi opisami).

Writer - czyli dział idealny dla moli książkowych, prawda? Jonathan Safran Foer to amerykański pisarz, który w dodatku ma polskie korzenie, ale to tak na marginesie. Autor następujących książek: "Eating Animals" ("Zjadanie zwierząt"), "Extremely Loud and Incredibly Close" ("Strasznie głośno, niesamowicie blisko"), "Everything is Illuminated" ("Wszystko jest iluminacją"). Może czytaliście jakąś jego książkę?

Interview - wywiad z Melissą Gallagher, która opowie o życiu w Ameryce, ludziach.

Sport -  najbardziej znane i popularne sporty w Stanach Zjednoczonych, takie jak Soccer i Cricket.

The Statue of Liberty - artykuł o Statui Wolności, "matce emigrantów".

Political System -  jak dla mnie chyba najmniej interesujący dział, bo polityka kompletnie mnie nie interesuje, ale wiadomo, że każdy lubi coś innego.


English Matters Wielka Brytania (1/2011) - numer w całości poświęcony Wielkiej Brytanii, czyli coś zdecydowanie dla mnie. Magazyn podzielony na następujące działy:

General Info - podstawowe informacje np. powierzchnia kraju, największe miasto, język urzędowy itp.

Symbols - najbardziej znane symbole czyli Big Ben, flaga brytyjska, piesza gwardia, popołudniowa herbata, czerwone autobusy i budki telefoniczne, osobne krany na ciepłą i zimną wodę (tak, to prawda, miałam okazję poczuć to na własnej skórze i nie było to przyjemne). Tym syboli jest oczywiście o wiele, wiele więcej, o niektórych nawet nie słyszałam.

Religion - religia w Wielkiej Brytanii. Dodatkowo z boku przetłumaczone są słówka związane właśnie z religią, kościołem oraz idiomy np.to turn the other cheek – nadstawić drugi policzek. Ponadto przetłumaczone na język angielski zostały dwie polskie modlitwy: Ojcze Nasz i Zdrowaś Maryjo.

Honours system - brytyjskie nagrody i wyróżnienia.

Royal Family - Królewska Rodzina, która każdemu Brytyjczykowi jest bardzo dobrze znana. Informacje na temat monarchii, rządach, panowaniu. Znajdziemy też bardzo krótkie drzewno genealogiczne.

Journalism -artykuł o jednej z największych i najbardziej znanych agencji prasowych na świecie, a mowa o Agencji Reutera.

Entertainment -  W Wielkiej Brytanii większości rodzin rozrywkę dostarcza telewizja. Telewizor jest wyposażeniem w większości domów.

Buisness - znacie Anitę Roddick albo markę kosmetyków The Body Shop? To właśnie ta pani jest założycielką. Mamy możliwość dowiedzieć się o niej czegoś więcej, przeczytać o zakładaniu własnego biznesu.

Literature - również coś dla moli książkowych. Sherlock Holmes chyba jest znany każdemu maniakowi książek i to właśnie jemu i jego autorowi poświęcony jest artykuł “Elementary, my Dear Watson”.



Bardzo polubiłam się z tymi czasopismami i podoba mi się taka forma nauki. Jest to łączenie miłego z pożytecznym, a magazyny te są solidnie zrobione, jest w nich dużo ciekawej treści i myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Zdecydowanie warto!

Jeżeli chodzi o inne wydania specjalne to oprócz tych dostępne są także:  
English Matters Customs & Traditions of Great Britain (zwyczaje i tradycje w Wielkiej Brytanii)
English Matters Sport
English Matters Food and drink
English Matters Movies

Tutaj: http://em.colorfulmedia.pl/sub,pl,wydania-specjalne.html możecie przeczytać o wydaniach specjalnych.

Za możliwość przeczytania magazynów serdecznie dziękuję wydawnictwu Colorful Media


06.11.2013

Tore Renberg - Charlotte Isabel Hansen

Tytuł: "Charlotte Isabel Hansen"
Autor: Tore Renberg
Ilość stron: 370
Wydawnictwo: Akcent
Kategoria: Literatura współczesna













 Jarle Klepp jest studentem Wydziału Humanistycznego, pisze pracę magisterską o  Marcelu Prouście. Natomiast wieczorami można go spotkać na alkoholowych imprezach. Mężczyzna bardzo lubi swoje życie. Jednak pewnego dnia wywraca się ono do góry nogami. Zostaje wezwanie do złożenia próbki krwi, by potwierdzić ojcostwo. Wynik okazuje się pozytywny, a Jarle dowiaduje się, że ma siedmioletnią córeczkę - Charlotte Isabel Hansen. Jak mężczyzna sprawdzi się w roli ojca?

Jarle bardzo przypadł mi do gustu, polubiłam go. Nie da się ukryć, że na dzieciach to on się nie znał. Jednak jest to bohater bardzo realistyczny, ma swoje wady i zalety. Podobnie jest z pozostałymi postaciami np. siedmioletnią Charlotte, jej matką i babcią.

Jest to bardzo fajna powieść obyczajowo-psychologiczna skupiająca się na psychice Jarla. Będziemy mogli zobaczyć jak zmienia się jego zachowanie, jak radzi sobie i dojrzewa do nowej roli, do bycia ojcem. Jest to książka bardzo wzruszająca i ciężko było powstrzymywać łzy. To mądra lektura, ale myślę, ze poleciłabym ją jednak starszym czytelnikom.

Na podstawie tej książki nakręcono również film pt. "Podróżuję sam". Jestem go bardzo ciekawa.


Ocena: 7/10

03.11.2013

Stephen King - Joyland

Tytuł: "Joyland"
Autor: Stephen King
Ilość stron: 336
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka














Wielokrotnie wspominałam, że za twórczością Stephena Kinga nie przepadam. Jego horrory sobie już odpuszczam, ale czytałam, że "Joyland" jest zupełnie inną książką spośród tych, które dotychczas napisał. I to chyba to mnie zachęciło. Pomyślałam sobie, że może w takim wydaniu pan King mi się spodoba.

Głównym bohaterem jest student  Devin Jones. W wakacje podejmuje pracę w lunaparku Joyland. Chce zarobić i zapomnieć o dziewczynie, która złamała mu serce. Park rozrywki na zawsze zmieni życie chłopaka. Dodatkowo zainteresowało go zabójstwo młodej dziewczyny.

Książka ta na pewno nie jest horrorem. Tutaj nawet nie ma się czego przestraszyć. Jest to powieść obyczajowa z kiepskim wątkiem kryminalnym i troszeczkę lepszym wątkiem romantycznym. Początek jest straszliwie nudny, miałam wrażenie, że ciągle czytam o tym samym. Końcówka jest o wiele lepsza, zaczyna się tam pojawiać wątek psychologiczny, ale to nie jest to, czego oczekiwałam. Jest to tylko zwykła historia dwudziestojednoletniego chłopaka. Historia, która mnie osobiście nie porwała, chociaż książkę czytało się ekspresowo, a to głównie za sprawą odpowiedniej wielkości czcionki marginesów no i oczywiście ilości wolnego czasu.

Główny bohater to młody chłopak, który przeżywa swoje pierwsze miłosne rozczarowanie, tak naprawdę jeszcze dojrzewa, poszukuje swoich ścieżek. Jest to bohater odważny, sympatyczny i uczuciowy. Jest bardzo dobrze wykreowany, czytelnik ma okazję go dobrze poznać. Devin jest też narratorem książki i o wszystkim dowiadujemy się z jego perspektywy.

Mi książka nie przypadła do gustu, ale myślę, że dla fanów Stephena Kinga lub wielbicieli obyczajówek będzie strzałem w dziesiątkę.

Oj, ja się chyba do pana Kinga nigdy nie przekonam. Możecie mnie namawiać, ale "Joyland" to już moja szósta książka tego autora i kolejny raz jestem zawiedziona. Po prostu nie potrafię dostrzec jego fenomenu. Chyba mamy inne pojęcie strachu i grozy.


Ocena: 4/10

02.11.2013

Scott Smith - Ruiny

Tytuł: "Ruiny"
Autor: Scott Smith
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Albatros
Kategoria: Horror













"To jeden wielki krzyk przerażenia" - to słowa Stephena Kinga. Byłam bardzo ciekawa, czy to stwierdzenie jest słuszne, bo ostatnio szukam mocnych, przerażających horrorów, które na długo zostaną w mojej pamięci. Rekomendacja Stephena Kinga średnio mnie przekonywała, bo jego książki są dla mnie zbyt delikatne jako horrory, ale nie o Kingu dzisiaj mowa.

Jeff, Amy, Eric, Stacy spędzają wakacje w Meksyku. Tam poznają Greków i Niemca, który przyjechał wraz ze swoim bratem. Pewnego dnia Mathias, wraz z nowymi przyjaciółmi, wyrusza na jego poszukiwanie, bo chłopak poszedł na wykopaliska archeologiczne i już nie wrócił. Jedyną wskazówką jest ręcznie naszkicowana mapka. Po jakimś czasie docierają oni do wioski Majów, a później trafiają na wzgórze, które całe porośnięte jest winoroślami. To tam zacznie się cały koszmar.

Od horrorów wymagam, by były wciągające i porządnie mnie przestraszyły. "Ruiny" to na pewno świetna książka, od której nie można się oderwać, ale podczas czytania przestraszyłam się tyko raz. Natomiast częściej towarzyszyło mi uczucie obrzydzenia, a to niestety nie to samo, co strach. Nie mówię, że książka jest zła. Co to, to nie, ale jeżeli chodzi o literaturę, to naprawdę ciężko mnie przestraszyć. Pod tym względem niezawodne są filmy, po których boję się wyjść do toalety. Akcja książki jest leniwa, ale o dziwno nie ma tutaj miejsca na nudzenie się. Fabuła jest niezwykle interesująca.

Książka jest bardzo dobra jeżeli chodzi o kreację bohaterów. Są tutaj naprawdę różne osobowości, są osoby o słabszym i silniejszym charakterze. Ja sama zastanawiałam się, co bym zrobiła na miejscu bohaterów. Czy byłabym osobą trzeźwo myślącą, czy może schowałabym się gdzieś, płakała i modliła, by ten koszmar się skończył. Autor wspaniale wykreował bohaterów, doskonale przedstawił ich zachowania w tak ekstremalnych warunkach. To właśnie to tak bardzo mi się w tej książce spodobało.

Mogło być bardziej strasznie, ale i tak jest bardzo dobrze i książkę mogę polecić. Być może na waszą wyobraźnię podziała bardziej.

Ocena: 7/10
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka