12.01.2014

John Green - Papierowe miasta

Tytuł: "Papierowe miasta"
Autor: John Green
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Bukowy Las
Kategoria: Literatura młodzieżowa
Data wydania: 5 czerwca 2013












 Po udanym spotkaniu z książką pt. "Gwiazd naszych wina" zapragnęłam przeczytać inne książki autora. Gdy tylko nadarzyła się okazja nie wahałam się ani chwili. Mój wybór padł na "Papierowe miasta".

Narratorem powieści jest osiemnastoletni Quentin Jacobsen nazywany przez przyjaciół "Q". W dzieciństwie, on i jego sąsiadka - Margo Roth Spiegelman byli najlepszymi przyjaciółmi. Spędzali ze sobą całe dnie, razem się bawili. Jednak pewne wydarzenie ich rozdzieliło. Mimo to Q zakochuje się w dziewczynie, wiedząc, że nie ma z nią właściwie żadnego kontaktu.

Wieczór. Q jest w swoim pokoju i nagle pojawia się Margo. Dziewczyna prosi go, by podwiózł ją w kilka miejsc. Chłopak zgadza się. Po podróży Q zaczyna sobie robić nadzieje, jednak Margo znika następnego dnia i nikt nie wie, gdzie się podziewa.

 Bohaterowie są niezwykle ciekawi i barwni. Quentin to odpowiedzialny, spokojny chłopak, niczym niewyróżniający się. Jednak, gdy w jego życiu ponownie pojawia się Margo, Q powoli zmienia się i ukazują się jego ukryte cechy. Margo natomiast to postać egoistyczna, szalona, mściwa, odważna i sprytna. Zupełne przeciwieństwo Quentina. Jednak jaka ona jest naprawdę? Przekonajcie się sami.
Oprócz tej dwójki są jeszcze inne osoby m.in. przyjaciele Q: Ben i Radar. Również bardzo ciekawe osobowości.

Książka jest dobra i niestety tylko dobra. Gdy czytałam "Gwiazd naszych wina" to chłonęłam każdą stronę i przeżywałam wszystko razem z bohaterami. W "Papierowych miastach" tego nie było. Wszystko zaczyna się bardzo zwyczajnie i banalnie. Przed dłuższy czas czytamy o życiu codziennym bohaterów i oprócz tego nic się nie dzieje. Później, gdy Margo znika akcja trochę przyspiesza. Jednak brakuje mi tutaj tego czegoś, co było w poprzedniej książce autora. "Papierowe miasta" czytałam praktycznie bez większych emocji. Czekałam na coś szczególnego, ale się nie doczekałam. Akcja jest trochę mozolna i są momenty, w których niewiele się dzieje. Najciekawsza jest końcówka. Nieźle się uśmiałam z Bena.

 Nie, to nie jest zła książka, ale miałam jednak inne oczekiwania. "Papierowe miasta" będę polecała, bo poruszane są tutaj ważne dla młodych ludzi tematy, takie jak przyjaźń, potrzeba akceptacji, miłość, znalezienie własnego miejsca na świecie. Jest to książka niewątpliwie mądra, ale jednak brakło mi tu tego czegoś.

Ocena: 6/10

11 komentarzy :

  1. Mam bardzo podobną opinię ^^ Są momenty, które po prostu straasznie nudzą, ale za to końcówka jest bombowa! Myślałam, że nie długu przyjdą skargi od sąsiadów, tak strasznie głośno się śmiałam. Ben jest rewelacyjny!
    Tak jak mówisz - książka jest dobra, ale na tym się kończy. Według mnie to najgorsza książka Greena.
    Pozdrawiam ciepło ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Może w tym roku uda mi się w końcu przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej nie zgadzam się z Twoją opinią. Dla mnie książka jest idealna pod każdym względem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo wszsytko chetnie zapoznam się z całą trylogią. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie sięgnę po tę książkę, rzadko czytam książki młodzieżowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja słyszałam o niej wieeeeele dobrego. Pragnę tej książki. Może mi w niej nie będzie tego czegoś brakować, przekonam się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam żadnej książki tego autora i pod każdą recenzją jego książki obiecuję, że w końcu się za coś zabiorę i tak mi mija czas. W styczniu już koniecznie muszę po coś sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Papierowe miasta" odznaczają się na tle pozostałych książek autora, a raczej "Gwiazd naszych wina" się odznacza, a "Szukając Alaski" i "Papierowe Miasta" są "w jednym worku". Jednak styl autora mi się spodobał w recenzowanej przez Ciebie książce. Historia mnie wciągnęła, zaskoczyło mnie zakończenie. Może nie była jakaś wybitna, ale wyróżnia się na tle młodzieżówek. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Gwiazd naszych wina" podobała mi się, ale nie porwała mnie tak mocno, jak wiele innych czytelniczek. Jednak nie zmienia to faktu, że powieść jest niezła. Na razie zabiorę się za "Szukając Alaski", bo wypożyczyłam tę lekturę z biblioteki. Później na pewno rozejrzę się za "Papierowymi miastami".

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę ją w końcu znaleźć ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja wciąż czekam na dobry czas, żeby zabrać się za "Gwiazd naszych wina". Co prawda nie przepadam za literaturą młodzieżową, ale Green zyskał takie uznanie i porusza w swoich książkach tak ważne tematy, że nawet pod trzydziestkę warto po nie sięgnąć :)

    Pozdrawiam,
    Olga
    WielkiBuk.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka