15.03.2014

Marilynne Robinson - Dom nad jeziorem smutku



Tytuł: "Dom nad jeziorem smutku"
Autor: Marilynne Robinson
Ilość stron: 212
Wydawnictwo: M













Są takie książki, po których przeczytaniu, nie wiem, co mam myśleć. „Dom nad jeziorem smutku” to właśnie taka powieść.  Kompletnie nie wiem, jak mam ją ocenić...

W małym miasteczku na zachodzie Stanów Zjednoczonych mieszka Ruth i Lucille. Dziewczynki zostały porzucone przez matkę i trafiły pod opiekę babci. Następnie, zajęły się nimi siostry dziadka, które z nowym zadaniem średnio sobie radziły. W końcu ich opiekunką została Sylvie, siostra ich zmarłej matki. 

Podeszłam do tej książki z dużym entuzjazmem, byłam jej strasznie ciekawa, a słowa z tyłu okładki dodatkowo mnie zachęciły. Jednak gdy zaczęłam ją czytać to bardzo się zawiodłam. Styl autorki kompletnie nie przypadł mi do gustu, był dla mnie męczący i dopiero po jakimś czasie się do niego przyzwyczaiłam. 

Nie wiem, jak tę książkę ocenić, bo z jednej strony mnie nudziła i nie mogłam się w nią wczuć, ale jest w niej coś takiego, co każe czytać ją dalej. Jest  w niej jakaś tajemnica i coś niezwykłego. Szczerze powiedziawszy to sama nie wiem, co o tej książce myślę. Przeczytałam i w głowie mam mętlik. Nie wiem, czy mi się podobała, czy wręcz przeciwnie.  

„Dom nad jeziorem smutku” ukazuje inność i samotność. Pokazuje też, jak ważna jest rodzina i jak duży ma wpływ na życie zwłaszcza młodych osób. 

Według mnie najważniejsi są w tej książce jej bohaterowie, bo to oni tworzą jej klimat. Znajdziemy w niej mnóstwo skomplikowanych charakterów i osobowości. Autorka stworzyła oryginalne i różnorodne postaci.  Najbardziej ciekawiła mnie Sylvie, ciotka dziewczynek.  To bardzo dziwna, wręcz ekscentryczna kobieta, podobnie jak siostry dziadka. Natomiast Ruth i Lucille  to młode dziewczyny, które muszą sobie jakoś radzić w tej zawikłanej sytuacji, jaką jest przechodzenie z rąk do rąk. 

Nie będę tej książki ani polecała, ani odradzała. Ja chyba nie do końca ją dobrze zrozumiałam, nie potrafię docenić jej fenomenu, o którym tak wiele osób napisało. Nie wiem, może czytałam ją w złym momencie?


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu M.

Na podstawie książki powstał w 1987 roku film:

7 komentarzy :

  1. Ja jednak "Dom nad jeziorem" sobie odpuszczę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro ta książka wzbudza tak sprzeczne emocje, to aktualnie nie wiem, czy chciałabym po nią sięgnąć. Może za jakiś czas, na pewno nie teraz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę mam już na półce, niebawem się za nią zabieram.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze o niej nie słyszałam, ale chyba nie przypadnie mi do gustu.

    Pozdrawiam,
    W.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasem dopiero powrót do książki pozwala dostrzec w niej to, co wcześniej umknęło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No i teraz nie wiem... bardzo mnie do tej książki ciągnęło, jak przeczytałam jej opis, a po Twojej recenzji jest już dużo gorzej :(

    Przy okazji zapraszam Cię do mojego wyzwania autorskiego
    http://babskieczytadla.blogspot.com/p/autorskie-wyzywanie-europa-da-sie-lubic.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Mam nadzieję, że się przyłączysz do zabawy.

    http://babskieczytadla.blogspot.com/2014/03/85-liebster-blog-award-3.html

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka