08.07.2014

Heather O'Neil - Kołysanki dla małych kryminalistów

Tytuł: "Kołysanki dla małych kryminalistów"
Autor: Heather O'Neil
Ilosć stron: 340
Wydawnictwo: Pierwsze














Nie wiem czemu, ale wakacje zaczynam od dosyć ciężkich książek, a przede mną jeszcze dwa takie tytuły. Później koniecznie muszę poszukać czegoś lekkiego. Dzisiaj zapraszam na moje odczucia po lekturze książki pt. "Kołysanki dla małych kryminalistów" autorstwa Heather O'Neil.

Baby (tak, to jest imię) ma dwanaście lat i bardzo trudne dzieciństwo. Miszka tylko ze swoim dwudziestosiedmioletnim ojcem Julesem, bo jej matka umarła, mając 16 lat. Jules zdecydowanie nie radzi sobie z opieką nad dzieckiem, jest nieodpowiedzialny, a ważniejsze dla niego są narkotyki. Właśnie w takich warunkach żyje dwunastolatka.

Zawsze, gdy czytam takie książki, jestem zszokowana. Ciężko mi sobie wyobrazić, że dzieci mogą sobie zmarnować życie, zanim zdążą je dobrze poznać. Narkotyki, seks, prostytucja - właśnie o tym przeczytamy w tej książce, w dodatku z perspektywy dwunastolatki. Aż miałam miejscami ciarki, gdy to czytałam.

Z tyłu widnieje napis: "My, dzieci z dworca Zoo" na ulicach Montrealu". Jeżeli miałabym porównywać te dwie książki i ocenić, która jest lepsza to wskazałabym na "My, dzieci...". Jednak sądzę, że "Kołysanki dla małych kryminalistów" również warto poznać, bo książka trzyma poziom i jest bardzo realistycznie napisana.

Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Z jednej strony miałam ochotę krzyczeć na Baby i przemówić jej do rozsądku, ale bardzo szybko zrozumiałam, że środowisko w jakim żyła tak ją uformowało. I wtedy strasznie jest współczułam, bo to nie była jej wina. Dziewczyna nie miała autorytetu, była zostawiona sama sobie. Pragnąc trochę ciepła, łatwo zboczyła z właściwej ścieżki.
Oprócz Baby na kartach powieści spotykamy też inne dzieci z trudnych rodzin. To wszystko zmusza czytelnika do analizy ich zachowań i do głębszych przemyśleń.

Mimo że z tyłu książki widnieje ostrzeżenie, że jest to książka tylko dla dorosłych, bo zawiera słowa i treści uznawane za niecenzuralne, to ja zdecydowanie polecam ją nastolatkom. Oczywiście nie tylko, bo i dorosłym też mogę ją zarekomendować.

Ocena: 7/10

Wyzwanie biblioteczne

9 komentarzy :

  1. Książki o ciężkim dzieciństwie zdecydowanie nie są dla mnie... Zawsze wyobrażam sobie, że tak naprawdę nie tylko w książkach takie sytuacje się zdarzają i taka myśl zawsze nie daje mi spokoju przez długi czas... Tego typu książki zbyt mnie przygnębiają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, tak to już jest z takimi książkami; są przygnębiające, ale uważam, że od czasu do czasu warto je czytać. :)

      Usuń
  2. Czytałam, ale już dość słabo, niestety, pamiętam. :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam taką tematyke, a ta fabuła jak najbardziej mi odpowiada. Osobiście mogę Ci polecić ksiażkę pt. 'Ćpun' neistety nie pamietam jakiego autora, ale ta ksiazka jest o podobnej tematyce, gdzie mloda dziewczyna na wlasne życzenie rozpoczyna swoją przygodę z narkotykami. Polecam Ci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ćpuna“ czytałam. Faktycznie jest to książka godna polecenia :-)

      Usuń
  4. Raczej przeczytam "My dzieci z dworca zoo", skoro mówisz, że lepsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przeczytać jeżeli jeszcze nie znasz :-)

      Usuń
  5. Czasem warto przeczytać coś, co kopie w brzuch. Ale żadna z książek o patologii nie poruszyła mnie tak bardzo jak My, dzieci z Dworca Zoo. Polski Pamiętnik narkomanki też był niezły, bo można było obserwować polskie realia, ale nie przemawiał aż tak bardzo wyraziście.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę, brzmi dość ciekawie :) Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka