01.08.2014

Katarzyna Bonda - Dziewiąta runa

Tytuł: "Dziewiąta runa"
Autor: Katarzyna Bonda
Ilość stron: 425
Wydawnictwo: Videograf














Popularna autorka polskich seriali, Nina Frank, zostaje brutalnie zamordowana w swoim domu. Mieszkańcy Mielnika są wstrząśnięci. Do miasteczka przyjeżdża Hubert Meyer, profiler, którego zadaniem jest stworzenie profilu psychologicznego mordercy. Angażując się w sprawę, odkrywa coraz więcej faktów z życia prywatnego gwiazdy. Jakie sekrety skrywa Nina? Kto zabił?

Książka niby jest ciekawa, bo na jaw wychodzą ciągle nowe tropy, ale mnie po prostu nie wciągnęła. Czytałam, ale ciekawość mnie nie rozpierała, nie czułam napięcia. Bez problemu mogłam odłożyć ją na bok i zająć się czymś innym. Zero emocji i zaangażowania w czytanie. Miejscami miałam wrażenie, że czytam na siłę, żeby tylko skończyć. Nie porwała mnie, po prostu.

Jest to książka na swój sposób oryginalna, bo skupiamy się w niej na pracy profilera, czyli osoby, której zadaniem jest stworzenie portretu psychologicznego sprawcy, przybliżenie policjantów do przestępcy. Jest to bardzo istotny człowiek, a jego praca przydatna. Dla mnie ten temat jest bardzo interesujący, więc ucieszyłam się, że profiler gra tutaj pierwsze skrzypce. Jednak nie ukrywam, że sam Hubert Meyer nie wzbudził we mnie prawie żadnych uczuć.

Nina Frank również szczególnie mnie nie zainteresowała. Ba! Nawet denerwowała, ale ważne, że przynajmniej wzbudzała emocje. To taka kobieta-gwiazda. Ładna buźka nadrabiająca przeciętny talent. Dla mnie była pusta. Nie polubiłam jej i już.

Kolejny zarzut, może trochę głupi, mam do nazw rozdziałów. Niektóre mocno sugerowały, co za chwilę się wydarzy i nie miałam już niespodzianki podczas czytania. Może się czepiam, ale to naprawdę kilka razy mnie porządnie zirytowało. Natomiast jeżeli chodzi o treść to dopatrzyłam się kilku nieścisłości.

Zawiodły mnie również końcowe rozdziały i w dalszym ciągu nie wiem, po co w ogóle zostały one napisane. Dla mnie to jakieś nieporozumienie. Nie wiem, co mam o tym myśleć. Po przeczytaniu siedziałam i normalnie zbaraniałam. Nie lubię takich niejasności i zabiegów. Może ktoś mi wyjaśni, o co chodzi i jak to mam interpretować.

Pierwsze spotkanie z twórczością autorki okazało się nieudane, ale na pewno dam jej kolejną szansę. Przecież debiuty nie zawsze są fantastyczne, a pani Kasia jest tak chwaloną autorką, że nie mogę się tak szybko zrażać.

Ocena: 3/10

Polacy nie gęsi
Wyzwanie biblioteczne

4 komentarze :

  1. Zazwyczaj wszyscy chwalili powieści Bondy. Rzuciłaś na jej książki (przynajmniej dla mnie) nowe światło :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mocno mnie zaskoczyłaś tą opinią.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam na półce "Florystkę" tej autorki.

    Mnie również zaskoczyłaś mało pozytywną opinią. Ale to dobrze, bo nie lubię jak książki opływają w ochy i achy na blogach, a wynajduje się obok pozytywów również negatywne aspekty.

    OdpowiedzUsuń
  4. hmm.. Mam na półce ,,Pochłaniacza" autorki. Mam nadzieje, że moje pierwsze spotkanie z autorką będzie bardziej udane :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka