03.08.2014

Melissa De La Cruz - Błękitnokrwiści

Tytuł: "Błękitnokrwiści"
Autor: Melissa De La Cruz
Ilość stron: 320
Tom - I
Wydawnictwo: Jaguar













Byłam przygotowana, że ta książka może okazać się klapą, bo w sieci widnieje mnóstwo negatywnych recenzji. Miałam jednak cień nadziei, że mi się spodoba.

Elitarna szkoła Duchesne w Nowym Jorku. To tutaj uczy się piętnastoletnia Schuyler oraz grupa zepsutych dzieciaków, dla których liczą się tylko imprezy i drogie ciuchy. Gdy ginie jedna z młodych wampirzyc zaczyna się robić niebezpiecznie. Wampiry są zagrożone.

Książka jest fatalna. Tak bym ją najtrafniej podsumowała, ale oczywiście rozwinę swoją tezę. Co konkretnie mi się nie podobało? Po pierwsze, bohaterowie to dla mnie jakieś nieporozumienie. Nie wiem jak wy, ale mnie wkurzają puste dziewczyny, które myślą, że są pępkiem świata, a najważniejsze dla nich jest to, co ma się na sobie ubrane. Jedynie pod tym względem nie denerwowała mnie Schuyle, ale nie oznacza to, że ją polubiłam. Dla mnie bohaterowie byli bardzo nijacy i mało charakterystyczni. Ewentualnie dowiedziałam się, w jakich ubraniach chodzą, ale szczersze powiedziawszy interesowało mnie to tyle, co zeszłoroczny śnieg. Autorka zamiast skupić się na charakterze swoich postaci to szczegółowo pisała o ich wdziankach i sprawie operowała nazwami drogich marek. Tak swoją drogą to o większości nawet nie słyszałam. Ale cóż poradzić. Nie jestem amerykańską nastolatką.

Kolejny zarzut, jaki mam do tej książki to fakt, że jest ona pozbawiona wartości. Może za dużo oczekuję od takiej tematyki, ale tutaj nie ma niczego wartościowego. No chyba, że kogoś interesują te wszystkie drogie i cenione marki ubrań to wtedy może czuć się w niebie. Jednak to nie moja bajka.

A teraz najważniejszy minus. W książce niewiele się dzieje i niemiłosiernie wieje nudą. Ba! Według mnie to tu się nic nie dzieje. Może wynika to z tego, że jest to część pierwsza, a dopiero później zacznie się rozkręcać, ale mnie już niedane będzie się o tym przekonać. Po część drugą na pewno nie sięgnę. Szkoda czasu. Ale do rzeczy. Pierwsza połowa książki to kompletna klapa. W sumie to nie wiadomo, o co chodzi i praktycznie nic się nie dzieje. Ale oczywiście opisów ubrań nie brakuje (tak, wiem, czepiam się niemiłosiernie, ale nie mogę przestać). Dopiero od połowy coś zaczyna powoli, delikatnie i stopniowo ruszać do przodu, ale ja już byłam tak wynudzona poprzednimi wywodami, że nie miałam siły tego czytać. Sama się sobie dziwię, że dobrnęłam do końca. Normalnie czuję się bardzo wykończona po tej książce, jakby wyssała ze mnie siły. Jakaś magia, czy jak?

Kończę już narzekać, ale muszę jeszcze wspomnieć o stylu autorki, który kompletnie nie przypadł mi do gustu. Czułam się jakbym czytała czasopismo o modzie, a nie powieść. Przepraszam, ale ciuchami mnie nie zainteresujesz, a raczej znudzisz. Nie moje klimaty. Mogłoby być fajnie, bo był potencjał, ale wyszło jak wyszło.

Jedyne, co mi się podobało to wygląd książki. Numery stron są przyozdobione kwiatkiem, czcionka duża, ułatwiająca czytanie. Ale szata graficzna to nie wszystko i nie wpływa na moją ocenę.

Także nie polecam, nawet nastolatkom, bo nie warto tracić czasu na tę książkę (chociaż tu chętnie użyłabym innego słowa, ale pozostańmy przy tym). Dla mnie jest jednym wielkim nieporozumieniem i nie rozumiem, jak mogła zostać bestsellerem. Dla mnie jej czytanie było katorgą.

Ocena: 2/10

Z literą w tle
Wyzwanie biblioteczne

16 komentarzy :

  1. Czytałam kiedyś "Zapach spalonych kwiatów" tej autorki i bardzo mi się ta książka podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To muszę się jej przyjrzeć. Może jej lepiej wyszła.:)

      Usuń
  2. Kiedyś chciałam po nią sięgnąć, ale... Teraz wydaje mi się, że dobrze, iż tego nie zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie nie warto tracić na nią czasu.

      Usuń
  3. Tak źle? A ja właśnie chciałam napisać, że może być interesująca. No cóż, w takim razie nie dla mnie ta powieść.

    OdpowiedzUsuń
  4. A mi z niewiadomych przyczyn ta książka się nawet spodobała. Z niewiadomych przyczyn, bo nie cierpię romansów paranormalnych, a tym bardziej tych z wampirami... Mnie przekonał chyba ten wątek "kryminalny", bo jest on najmocniejszą stroną serii. I chociaż końcowe tomy były fatalne, to te początkowe czytałam z prawdziwą przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zbyt mało się działo:)

      Usuń
  5. Ktoś kiedyś polecił mi te serie, ale nie było jej w bibliotece, więc nie przeczytałaam. Teraz nawet widząc ją na półce, nie przeczytałabym. Zapowiada się fatalnie. Nie lubię książek, w których brakuje akcji i porywających wydarzeń, przecież poto się je czyta. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może druga część jest lepsza, ale ja jestem tak zrażona, że nie mam nawet ochoty się o tym przekonywać. Tutaj wieje nudą;/

      Usuń
  6. Uwielbiam czytać, ale to nie moje klimaty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic Cię nie omija, bo jest fatalna:)

      Usuń
  7. Osobiście bardzo lubię romanse paranormal, ale skoro w powyższej książce praktycznie nic się nie dzieje, to nie ma sensu po nią sięgać, tym bardziej, że ujawniłaś także inne dość rażące wady.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znając siebie pewnie bym po nią sięgnęła, ale dobrze, że są blogi recenzenckie, bo to już nie pierwsza negatywna recenzja, którą czytam na temat tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, bo mi się naprawdę podobała. Większość czytelników z normalnym gustem literackim twierdzi, że to badziew. Ale kolejne części, nawet dla nich są dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam książki, i chyba nic nie tracę ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka