14.10.2014

Gwiazd naszych wina (FILM)

Tytuł: "Gwiazd naszych wina" ("The Fault in Our Stars")
Reżyseria:  Josh Boone
Scenariusz: Scott Neustadter Michael H. Weber
Produkcja: USA
Gatunek: Dramat, Romans
Premiera: 6 czerwca 2014 (Polska) 16 maja 2014 (świat)
Czas trwania: 2 godz. 5 min.











Są takie ekranizacje książek, które po prostu trzeba obejrzeć. I "Gwiazd naszych wina" właśnie do nich należy. Film pojawił się w kinach w czerwcu, ale ja dopiero teraz go zobaczyłam. Zwlekałam, bo czekałam na odpowiedni moment. Wiedziałam, że muszę się najpierw dobrze przygotować na jego obejrzenie. Nie chciałam też tego robić w kinie, bo wole płakać w samotności i nie chciałam, by przy oglądaniu  przeszkadzały mi szeleszczące paczki czipsów.

"Gwiazd naszych wina" to historia cierpiącej na raka tarczycy Hazel (Shailene Woodley), która za namową rodziców idzie na spotkanie grupy wsparcia. Tam spotyka Augustusa (Ansel Elgort), chłopaka, któremu amputowano nogę. Od czasu tego spotkania wiele się zmienia.

 Film jest absolutnie fenomenalny i cieszę się, że go obejrzałam. Uważam, że dorównuje książce i powinien być dołączony do niej w komplecie. "Gwiazd naszych wina" to ekranizacja, która dostarczyła mi ogromnej ilości emocji i łez; łez wzruszenia, smutku i radości. I jestem szczęśliwa, że książka jest wiernie odwzorowana.

 Gdy czytałam książkę to troszeczkę inaczej wyobrażałam sobie bohaterów, a zwłaszcza Augustusa, ale w żadnym razie nie jestem teraz zawiedziona, bo sądzę, że aktorzy świetnie się spisali. Szczególnie do gustu przypadł mi Ansel Elgort, który wcielił się w postać Augustusa. I chociaż był wyidealizowany to naprawdę super się na niego patrzyło. W rolę Hazel wcieliła się Shailene Woodley, która również spisała się na medal.

Jestem pełna podziwu dla tej ekranizacji, bo czuć tutaj typowy dla Greena styl. Jest ten specyficzny humor i emocje. Naprawdę nie sądziłam, że to się uda przedstawić, a jednak! Raz się śmiejesz razem z bohaterami, a za chwilę szukasz chusteczek, by otrzeć łzy. Cudowne! A najważniejsze jest to, że w tej historii jest przesłanie. To piękna i mądra historia, która potrafi nas czegoś nauczyć. Historia podnosząca na duchu. Historia, pokazująca że powinniśmy żyć pełnią życia i nie marnować go, bo nie wiemy, ile czasu nam jeszcze zostało.

 Ciężko mi o tym filmie pisać, bo jak przekazać jego doskonałość za pomocą słów? Po prostu trzeba go zobaczyć i samemu to wszystko poczuć. A jeszcze wcześniej warto przeczytać książkę. Polecam!

 Ocena: 10/10




15 komentarzy :

  1. Mnie niestety ani książka, ani film tak bardzo nie zachwyciły jak wiele osób. Nie wiem, może było to spowodowane tym, że wiele osób aż tak się zachwycało tą historią, że podświadomie, choć nie chciałam się do tego przyznać, sama jeszcze nie znając tej pozycji myślałam, że jest znakomita?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak jest, że nastawiamy się na znakomitą lekturę, a potem różnie bywa:)

      Usuń
  2. Po przeczytaniu książki na pewno sięgnę po ekranizację. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam przyjemność oglądać , ale i czytać książkę również ;) Jest to chyba jedna z niewielu ekranizacji , która bardziej mi się spodobała od książki .. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam zamiar oglądnąć, ale najpierw książka... W końcu szał na tę pozycję musi mieć jakieś podłoże, które mam zamiar poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety ani filmu ani książki nie kojarzę. Jeszcze:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do filmu, to jakoś tak średni mi sie podobał. Moim zdaniem książka o wiele, wiele lepsza.

    OdpowiedzUsuń
  7. Film oglądałam, ale średnio mi się podobał.. książka bardziej mi do gustu przypadła ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam ten film. Historia została genialnie przedstawiona.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam książki, więc film musi poczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oglądałam ten film i spodobał mi się znacznie mniej niż Tobie.

    OdpowiedzUsuń
  11. ja się tego filmu obawiam. książkę oceniłam na plus, ale sama ekranizacja nawet zwiastunem nie potrafiła chwycić mnie za serce.

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja jeszcze nawet nie przeczytałem książki. Wstyd! Ale za film nie wezmę się dopóki nie przeczytam GNW. Bo po cóż psuć sobie całą zabawę? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze nie poznałam książek p. Greena, ale mam na nie ogromną ochotę, potem zaś na pewno obejrzę film :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka