31.07.2014

Olga Rudnicka - Fartowny pech

Tytuł: "Fartowny pech"
Autor: Olga Rudnicka
Ilość stron: 300
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka














Ileż ja się ostatnio naczytałam pozytywnych recenzji o tej książce na różnych blogach! Po prostu wiedziałam, że będę musiała po nią sięgnąć i gdy tylko zobaczyłam, że już jest w mojej bibliotece to natychmiast po nią pobiegłam.

Posterunkowy Filip Nadziany, zwany też Jokerem, ma w życiu pecha. Przez kochankę stał się obiektem drwin na całym komisariacie. Wtedy też postanowił zacząć wszystko od nowa i przeprowadził się do Paszczy, do domu, który odziedziczył. Podobnie jest z Krystianem Dzianym, który ma już dość upokorzeń związanych z pracą policjanta i postanawia założyć własne biuro detektywistyczne.Wkrótce do Polski przyjeżdża Gianni, jego brat, który bardzo szybko załatwia mu pierwsze zlecenie. Krystian jednak nie do końca wie, czym on się zajmuje, więc z radością angażuje się w swoją pierwszą sprawę. Ale w co tak naprawdę został wplątany?

Mocną stroną książki są bohaterowie. Ja na ogół nie przepadam za gangsterami, ale Gianni zdobył moje serce. To ten typ faceta z zasadami. Z jednej strony twardy i niebezpieczny mężczyzna, ale z drugiej szarmancki i mający szacunek dla kobiet. A Krystian i Filip to tacy nieporadni pechowcy, ale bardzo przyjemnie czyta się o ich perypetiach, a uśmiech nie schodzi z twarzy. Fajne, sympatyczne postacie, mimo że trochę przerysowane.

Ostatnio czytałam "Lilith" tej autorki, ale byłam przygotowana, że "Fartowny pech" to powieść utrzymana w innym klimacie. Tak też jest. Język jest niezwykle lekki, nie brakuje ironii i ciętych ripost, a książka napisana jest bardzo humorystycznie, dzięki czemu wielokrotnie wywołała uśmiech na mojej twarzy. Ja na ogół wolę mocne kryminały, gdzie leje się krew, a trup ściele się gęsto, ale od czasu do czasu lubię też sięgnąć po coś lżejszego, ale również dobrego. W "Fartownym pechu" akcja pędzi, nie ma miejsca na nudę, ciągle się coś dzieje. Niektóre wydarzenia wydają się bardzo nieprawdopodobne, ale nie przeszkadzało mi to.

"Fartowny pech" to lektura idealna na lato. Bardzo łatwo można się przy niej odstresować i świetnie się bawić. Przede mną kolejne książki tej autorki, więc spodziewajcie się następnych recenzji jej powieści.

Ocena: 7/10

Polacy nie gęsi
Wyzwanie biblioteczne

30.07.2014

Janet Evanovich - Po trzecie dla zasady

Tytuł: "Po trzecie dla zasady"
Autor: Janet Evanovich
Ilość stron: 421
Wydawnictwo: Fabryka Słów














Nie sądziłam, że kolejne spotkanie ze Stephanie Plum nastąpi tak szybko. Miałam zamiar zostawić sobie te książki na gorsze dni, ale nie miałam pomysłu, co czytać, a szukałam czegoś lekkiego, więc na blogu kolejny raz gości Śliweczka.

Stephanie Plum nadal pracuje jako łowczyni nagród. Tym razem jej zadaniem jest doprowadzenie na komisariat Mosesa Bedemier'a, znanego jako wujka Mo, który został oskarżony o posiadanie broni. Sprawa wydaje się banalna, bo Mo cieszy się szacunkiem wśród społeczeństwa, ale wszystko się komplikuje, gdy okazuje się, że mężczyzna zniknął bez śladu. Sprawy nie ułatwiają też jego sąsiedzi, którzy uważają go za świętego człowieka i są oburzeni zachowaniem Stephanie. Oczywiście na drodze kobiety znowu staje Joe Morelli, ale tym razem zachowuje się całkiem inaczej i wzbudza tym ciekawość Stephanie.

W tej części trochę mało babci Mazurowej, którą uwielbiam, ale jak już się pojawia to dostarcza porządnej dawki śmiechu. Natomiast dużą rolę odgrywa Lula, była prostytutka, która zaczęła pracować dla kuzyna Stephanie. Luli nie da się nie lubić, jest to szalona postać, dzięki której uśmiech często gościł na mojej twarzy. Coś czuję, że będzie to moja kolejna ulubiona bohaterka. A Stephanie, jak to ona. W dalszym ciągu działa jak magnes na kłopoty. Taka już jej natura, ale za to ją uwielbiam.

Recenzując poprzednią część, przyczepiłam się do wątku kryminalnego, bo średnio mnie zainteresował. Teraz jest dużo lepiej, sprawa wujka Mo wysuwa się na pierwszy plan, a Stephanie jest zaangażowana na całego, a ja z nią.Oczywiście nie brakuje śmiesznych scen, a perypetie głównej bohaterki dostarczają dobrej rozrywki.

Jeżeli szukacie czegoś lekkiego i zabawnego to polecam spotkania ze Śliweczką. Na lato w sam raz. Oczywiście najlepiej sięgnąć po pierwszy tom, ale nic się też nie stanie, gdy zaczniecie od środka. Stephanie trochę nawiązuje do wątków z poprzednich części, ale nie zdradza przy tym za dużo. Ja zamierzam czytać po kolei, być może do samego końca, ale 21 części to prawdziwe wyzwanie.

Ocena: 8/10

29.07.2014

Wakacyjny stosik#2

Dzisiaj kolejny wakacyjny stosik. Wszystkie książki pochodzą z biblioteki.



Od góry:
Olga Rudnicka - "Fartowny pech"
Olga Rudnicka - "Czy ten rudy kot to pies?"
Agatha Christie - "I nie było już nikogo"
Katarzyna Bonda - "Dziewiąta runa"

Od góry:
Khalled Hosseini - "Tysiąc wspaniałych słońc"
Alex Kava - "Ostateczny cel"
Melissa De La Cruz - "Błękitnokrwiści"
David Mitchell - "Atlas chmur"

Będzie co czytać, ale znowu mam dylemat od czego zacząć. Co polecacie, a co odradzacie?

27.07.2014

Piotr Rozmus - Bestia

Tytuł: "Bestia"
Autor: Piotr Rozmus
Ilość stron: 457
Wydawnictwo: Videograf S.A














Przyznaję (ze wstydem), że rzadko czytam thrillery polskich autorów, zwłaszcza jeśli są to debiuty. Kilka razy porządnie się zawiodłam i z tego powodu chętniej wybieram powieści zagranicznych twórców. Natomiast dzisiaj przedstawię Wam książkę polskiego autora, Piotra Rozmusa, która mnie zachwyciła. Tutaj też chciałabym podziękować Radkowi za jej polecenie.

Przenosimy się do Szczecinka. W mieście wybucha fala paniki, gdy ktoś w bestialski sposób morduje, gwałci i okalecza młodą kobietę. Szaleniec pozostaje nieuchwytny, a ofiar przybywa. Policja jest bezsilna. W tym samym czasie do miasta powraca świeżo emerytowany policjant - Robert Donovan, który pragnie odpocząć od traumatycznych wydarzeń z przeszłości i zacząć swoje życie na nowo. Ale to nie wszystko. Z więzienia wychodzi przestępca, przez którego umarła córka Roberta. Jego celem jest zemsta na policjancie, który wsadził go do więzienia.

Ciężko w kilku słowach opisać fabułę, bo powieść jest wielowątkowa. Jest to thriller, ale zasmakujemy tu także trochę z powieści obyczajowej, romansu i horroru. Miejscami nawet miałam wrażenie, że jest tego za dużo. Mam nadzieję, że na następną książkę autorowi nie zabraknie nowych, oryginalnych pomysłów.

Bardzo się ciesze, że pan Piotr zdecydował się osadzić akcję w polskim miasteczku. Dzięki temu ta powieść była dla mnie bardziej realna i od teraz Szczecinek zawsze będzie mi się z nią kojarzył. Ponadto autor sprawnie operuje językiem i bardzo plastycznie opisuje miasteczko, a wyobraźnia ma szansę pracować. Ja miałam wszystko przed oczami. Tutaj duży plus. Język książki jest dopasowany do sytuacji. Nie brakuje przekleństw, ale są one naturalne dla danych sytuacji, także nie raziły mnie jakoś szczególnie. Jednak przyczepię się do dialogów, bo niektóre były trochę przegadane i nie wynikało z nich nic konkretnego.

Mocną stroną "Bestii" są także jej bohaterowie. Cechuje ich wyrazistość, każdego możemy dobrze poznać, nawet przybliżane są postaci drugoplanowe. Ja bardzo polubiłam Roberta i Olę, która pracowała jako dziennikarka. Co do mordercy, zwanego też Bestią, to naprawdę jest to postać budząca strach, ale też intrygująca. Mnie bardzo ciekawiły jego motywy i psychika. Naprawdę oryginalna postać.

"Bestia" to bardzo udany debiut pana Piotra Rozusa. Ja nie potrafiłam się od tej książki oderwać i czytałam w każdej wolnej chwili. Brutalne opisy nadają jej smaku, momentami przerażają, a nawet powodują zniesmaczenie. "Bestia" to bardzo dobry, trzymający w napięciu thriller, w którym nie brakuje krwi, brutalności i ciekawych postaci. Jak najbardziej polecam, ale wrażliwym osobom radzę się zastanowić nad jej lekturą.

Nie obyło się jednak bez wpadek, bo kilka razy pomylone zostało imię siostrzenicy Roberta. Ale wybaczam, każdemu mogło się zdarzyć i ja nie traktuję tego jako ogromy minus.

Mam szczerą nadzieję, że bardzo szybko pojawi się kolejna książka autora. A co do "Bestii" to jest to również dobry materiał na film i ja z chęcią obejrzałabym ekranizację.

Ocena: 8/10

Polacy nie gęsi

23.07.2014

Alice Hoffman - Gołębiarki

Tytuł: "Gołębiarki"
Autor: Alice Hoffman
Ilość stron: 592
Wydawnictwo: Wielka Litera














Są takie książki, które trafiają do nas w nieodpowiednim momencie. I jak tak niestety trafiłam z "Gołębiarkami". Niestety, ale upały i głowa zajęta setkami czarnych myśli nie ułatwiają czytania, a wręcz przeszkadzają.

Akcja rozgrywa się w 71 roku naszej ery. W tych czasach 900 Żydów, zamkniętych w twierdzy Masada, odpierało ataki Rzymian. Poznajemy cztery bohaterki, które mimo że są całkiem inne to ich losy splatają się ze sobą. Wszystkie połączy gołębnik.

Bohaterki są naprawdę różne, ale ich historie równie tragiczne. Łączy je wewnętrzna siła i chęć walki. Może nam się wydawać, że nie mamy z nimi nic wspólnego, bo przecież minęło mnóstwo lat, ale to nie prawda, bo potrzeby i marzenia były takie same. A my możemy jeszcze docenić nasze dotychczasowe życie, wolność, bezpieczeństwo, czyli to, czego one nie miały.

 Jael jest córką skrytobójcy, od narodzenia jest niekochana przez własnego ojca, który obwinia ją o śmierć matki. Niełatwe życie uformowało ją jako kobietę silną, samodzielną, dumną, ale i potrafiącą milczeć. Uciekając przed prześladowcami trafia do Masady i zostaje przydzielona do opieki nad gołębiami.

Riwka była żoną piekarza, który stracił życie przez zamieszki, a ponadto na jej oczach zgwałcono i  zamordowano jej jedyną córkę.Do Masady trafiła razem z zięciem i wnukami, którzy zamilkli na zawsze.

Aziza to kobieta, która jest znakomitą łuczniczką. Nosi imię męskie i wychowywana była na chłopca, by pozbyć się piętna zgwałconej dziewczyny. W gołębniku towarzyszy matce.

Szira nazwana jest przez innych czarownicą z Moabu. Zna się na medycynie i ziołach. Pomimo rozłąki i przeszkód nadal kocha ojca swojej córki, żonatego z inną kobietą. Do Masady trafiła po wygnaniu z Jerozolimy za cudzołóstwo.

Książka napisana jest cudownym, wyszukanym językiem, takim poetyckim, ale lekkim i kobiecym. Coś pięknego. W dodatku podzielona jest na części, a narratorką każdej z nich jest inna kobieta. Jenak miałam trochę wrażenie, że każda z nich opowiada bardzo podobne. W tym całym pięknie brakowało mi jednak różnorodności.

Książka trafiła do mnie w złym momencie. "Gołębiarki" to powieść, przy której trzeba się skupić, myśleć i poświęcić sporo czasu. Ja akurat miałam zaprzątniętą głowę setką innych spraw, a i upały nie ułatwiały skupienia. Dlatego mam żal sama do siebie, że nie odłożyłam jej na półkę i nie poczekałam na lepszy moment. Czuję, że mogłam sporo stracić z lektury. Będę musiała jeszcze do niej kiedyś wrócić.

W każdym razie uważam, że jest to cudowna, mądra książka, zwłaszcza dla kobiet. Momentami jest naprawdę wstrząsająca i poruszająca. To świetnie skonstruowana powieść historyczna w wątkiem obyczajowym. Ja za historią nigdy nie przepadałam, ale wydarzenia z 71 roku mnie zainteresowały, tak samo, jak kultura tamtych czasów, zwyczaje, rytuały, wierzenia, zabobony. To naprawdę był przerażający okres w historii i ciesze się, że żyję w XXI wieku.

"Gołębiarki" polecam przede wszystkim kobietom,  bo to z myślą o nich jest pisana. To powieść o miłości, sile, radzeniu sobie z przeciwnościami losu, roli kobiet, wyniszczającej wojnie, która zmienia człowieka nie do poznania. Jest to zdecydowanie książka, która dostarcza emocji. Przeczytajcie, warto!


Ocena: 9/10

Wyzwanie biblioteczne

22.07.2014

Kenis.pl - darmowy internetowy uniwersytet

Dzisiaj post trochę nie na temat, chociaż myślę, że można go podciągnąć pod tematykę bloga. Już tłumaczę, o co chodzi.


Kenis.pl to całkowicie darmowa platforma edukacyjna, dzięki której będziemy mogli uczyć się kiedy chcemy i jak chcemy. Potrzebny nam będzie tylko dostęp do internetu. Kenis oferuje materiały do nauki w postaci wideo i każdy znajdzie tam coś dla siebie, bo są one skierowane dla osób w różnym wieku; od szkoły podstawowej po studia. Ale nie tylko, bo dodatkowo są jeszcze takie działy jak: języki obce, IT, biznes, zainteresowania.


Kenis startuje 1 września. Ja jestem bardzo ciekawa, jak to dokładnie będzie wyglądało. Szczególnie interesuje mnie nauka języków obcych. Ciekawe, co z tego wyjdzie, bo idea bardzo mi się podoba.

21.07.2014

Janet Evanovich - Po drugie dla kasy

Tytuł: "Po drugie dla kasy"
Autor: Janet Evanovich
Ilość stron: 415
Tom - 2
Wydawnictwo: Fabryka Słów













"Po drugie dla kasy" to drugi tom z przygodami Stephanie Plum, która jest łowczynią nagród. Jej zadaniem jest doprowadzenie na policję osób, za które została wpłacona kaucja, a nie stawiły się na rozprawie sądowej. Tym razem Stephanie musi znaleźć i złapać Kenny'ego Mancusa, krewnego jej znajomego. Sprawa wydaje się prosta, ale to tylko pozory. W dodatku na jej drodze znowu staje Morelli, który niewątpliwie wykorzystuje swój urok osobisty.

Ku mojej uciesze bardzo dużo w tej części babci Mazurowej, którą uwielbiam. Jest to dosyć ciekawska, szalona, starsza pani. Teraz już wiem, po kim Stephanie ma charakter. Ależ się przy niej uśmiałam! Fajnie by było mieć taką babcię. Oczywiście Stephanie dalej jest zakręcona, uparta jak osioł i sarkastyczna. W dalszym ciągu wpada w kłopoty i ma pecha do niewłaściwych osób. Uwielbiam ją! Polubiłam też mamę Śliweczki, która za wszelką cenę stara się zeswatać córkę, a jak jej to wychodzi?  Przeczytajcie sami.

Ta część jest trochę mniej śmieszna od poprzedniej, ale za to bardziej rozbudowano tutaj wątek kryminalny, który niestety dla mnie był taki sobie. Trochę zagmatwany, ale nie trzymał w napięciu i średnio mnie zainteresował.

Przyznaję, że tom pierwszy - "Po pierwsze dla pieniędzy" podobał mi się bardziej. Według mnie było więcej humoru i śmiesznych scen (chociaż to pewnie zależy od wydania i tłumaczenia, bo ja mam stare z wydawnictwa Amber i może to temu). Trochę też wątek kryminalny nawalił. To jednak nie znaczy, że ta część jest słaba. Co to, to nie! Dla mnie w tej serii najważniejszy jest wątek komediowy i póki on będzie dla mnie zadowalający to będę chwaliła i polecała. Dla mnie najważniejsi są tutaj bohaterowie i fakt, że mogę sobie poprawić humor podczas czytania. Dobrze się bawiłam i miło przy niej spędziłam czas.

Jeżeli szukacie genialnego kryminału to nie jest to seria dla Was i lepiej sobie od razu odpuścić. Natomiast jeżeli oczekujecie dawki humoru i fajnych bohaterów to jak najbardziej polecam. Czytanie można zacząć nawet o drugiego tomu, bo w niczym to nie przeszkadza.

Trzeciej części jeszcze nie mam, ale muszę koniecznie na nią zapolować, żeby czekała na półce w razie gorszych, dołujących dni, bo na takie ta seria jest idealna.Wam, jeżeli jeszcze nie czytaliście, to serdecznie polecam.

Ocena: 7/10

Wyzwanie biblioteczne

20.07.2014

Pomożecie?

Dzisiaj przychodzę do Was z prośbą. W październiku 2013 roku założyłam spis blogów książkowych KLIK, który wyróżnia się tym, że obecne tam blogi przydzielone są do różnych kategorii. Dzięki temu możemy znaleźć osoby z podobnymi gustami czytelniczymi.

Przejdę jednak do rzeczy. Spis niestety trochę słabo się rozwija, a bardzo bym chciała, by słyszało o nim więcej osób. Baza jest dosyć pokaźna, blogów ciągle przybywa, więc świetnie by było, gdyby faktycznie wiele osób z niej korzystało.

I tutaj potrzebna jest mi Wasza pomoc. Myślę, że razem damy radę rozkręcić spis, a gdy tak się już stanie to planuję coś specjalnego, ale o tym na razie cicho sza!  Pomyślałam sobie, że dobrym rozwiązaniem będzie założenie fanpage bloga na Facebooku. Myślę, że w ten sposób da się dotrzeć do wielu osób, nawet tych niezwiązanych z blogosferą. Sama jednak niewiele zdziałam, więc proszę o pomoc w rozreklamowaniu czy to spisu, czy strony na Facebooku. Będę naprawdę wdzięczna. Zachęcam też do zapisywania swojego bloga do spisu!

FANPAGE: KLIK
SPIS: KLIK

19.07.2014

Drugie urodziny bloga!

Wstyd się przyznawać, ale mało brakowało, a zapomniałabym o drugich urodzinach mojego bloga. Dokładnie dwa lata temu, 19 lipca 2012 roku,  napisałam pierwszego posta. Zakładając tego bloga nawet nie pomyślałam, że tak długo przetrwa. Bałam się, że szybko mi się to znudzi i będzie brakowało czasu na pisanie. Obawy okazały się jednak niesłuszne, a ja wciągnęłam się w blogowanie na całego. Dzięki Waszym blogom ciągle poznaję jakieś fajne tytuły, a moja lista książek do przeczytania ciągle rośnie.



Co działo się w ciągu tych dwóch lat?
- wielokrotnie zmieniałam szablon i kilka razy nazwę bloga
- założyłam fanpage bloga
- poznałam mnóstwo świetnych blogów i książek
- pojawiły się posty z serii "językowo", które dotyczą nauki języków obcych

Statystyki sobie daruję, bo to nie jest dla mnie najważniejsze.

Na koniec może krótka historia o tym, jak to się zaczęło. Było lato, a ja nie miałam pomysłu, jaką książkę przeczytać. Szperałam w internecie aż natrafiłam na spis blogów książkowych. Chyba przez tydzień namiętnie przeglądałam różne blogi i pomyślałam sobie, że ja też chcę pisać o książkach, dzielić się swoimi opiniami z innymi. I tak się zaczęło. Pamiętam ten dzień, gdy siedziałam przed komputerem i wymyślałam nazwę bloga, gdy umieszczałam pierwszą recenzję. Byłam pełna obaw, ale bardzo podekscytowana. Szybko jednak się zaklimatyzowałam.

  Na koniec chciałam podziękować wszystkim moim czytelnikom za to, że odwiedzacie mojego bloga i dzielicie się swoimi spostrzeżeniami. Dziękuję kochani!

Janet Evanovich - Jak upolować faceta? Po pierwsze dla pieniędzy

Tytuł: "Jak upolować faceta? Po pierwsze dla pieniędzy"
Autor: Janet Evanovich
Ilość stron: 343
Tom - 1
Wydawnictwo: Fabryka Słów













Ostatnio na blogach ciągle natykam się na recenzje dwunastej części przygód Stephanie Plum. Tyle pochwalnych słów sprawiło, że postanowiłam zacząć czytanie od pierwszego tomu. Trochę żałuję, że mam stare wydanie z wydawnictwa Amber, bo podobno te z Fabryki Słów jest dużo lepsze.

Stephanie Plum poznajemy, gdy jest w bardzo trudnej sytuacji życiowej; straciła pracę, brakuje jej pieniędzy do tego stopnia, że sprzedaje sprzęty domowe, a windykator zabrał jej samochód. Stephanie z przymusu podejmuje posadę u swojego kuzyna Vincenta. Zatrudnia się jako łowczyni nagród. Jej zadaniem jest doprowadzenie na policję osób, które nie stawiły się na rozprawie sądowej, a została za nich zapłacona kaucja.  Okazuje się jednak, że to wcale nie jest prosta praca, zwłaszcza dla kobiety, która w ogóle nie ma w tym fachu doświadczenia. Jej pierwsze zadanie jest wyjątkowe, bowiem Plum musi złapać i doprowadzić na policję Joego Morellego - jej znajomego ze szkolnych lat.

Książka bardzo mi się podobała, a to za sprawą głównej bohaterki. Stephanie nie da się nie lubić. Jest co prawda trochę roztrzepana, ale bardzo sympatyczna i zabawna. A jej głównym talentem jest umiejętność pakowania się w kłopoty i denerwowania nieodpowiednich ludzi. W tym Stephanie jest mistrzynią.
Moją druga ulubioną bohaterką jest babcia Mazurowa, dzięki której śmiałam się do rozpuku. Mam szczerą nadzieję, że w kolejnych częściach będzie jej więcej.

Zdecydowałam się na tę książkę, bo chciałam przeczytać coś lekkiego i zabawnego. I taka właśnie jest ta powieść. Według mnie jest idealna na lato albo na gorsze dni, bo naprawdę miło się przy niej spędza czas i zdecydowanie poprawia humor. Ja co chwilę wybuchałam śmiechem, a to się rzadko u mnie zdarza. Moja ulubiona scena to ta z kajdankami.
Akcja szybko gna do przodu, nie ma tutaj miejsca na nudę. Jest też napięcie, które ciągle podsyca ciekawość, a dzięki temu książkę czyta się błyskawicznie, bo nie można się od niej oderwać. Dodam jeszcze, że finał mnie zaskoczył, bo nie spodziewałam się takiego obrotu spraw.

Drugi tom już czytam, a właściwie kończę. A Wam, jeśli jeszcze nie znacie Stephanie Plum, serdecznie polecam tę książkę. Warto czasami poczytać coś bardzo lekkiego i dobrego zarazem. Jest to raczej książka dla kobiet, ale może i mężczyźni polubią Stephanie.

Ocena: 8/10

Wyzwanie biblioteczne

17.07.2014

Jane Austen - Duma i uprzedzenie

Tytuł: "Duma i uprzedzenie"
Autor: Jane Austen
Ilość stron: 302
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka














Nareszcie sięgnęłam po tę książkę. Bardzo długo miałam w planach jej lekturę, ale jakoś tak zawsze się wymigiwałam. Czemu? Sama do końca nie wiem, ale chyba bałam się stylu autorki. W końcu jest to powieść dziewiętnastowieczna.

Anglia. Przełom XVIII i XIX wieku. Państwo Bennetowie nie są zbytnio zamożni, a na wydaniu mają aż pięć córek. Nie mają wystarczająco dużego majątku, by zapewnić córkom odpowiedni posag. Dlatego też jedynym wyjściem jest szukanie bogatych mężów. Bardzo szybko nadarza się taka okazja, gdy w sąsiedztwie pojawiają się odpowiedni kawalerzy. Rodzina już nie może doczekać się balu.

Najbardziej w tej książce podobał mi się jej język. Gdy przeczytałam pierwszą stronę to miałam wątpliwości i pomyślałam sobie, że ciężko będzie przebrnąć przez 300 stron. Jednak bardzo szybko zmieniłam zdanie. Język powieści mnie zauroczył. Podobało mi się to, jak wszyscy zwracali się do siebie z taką gracją i szacunkiem. Zarówno dialogi, jak i listy czytało się cudownie. Chociaż miejscami byłam już tym wszystkim zmęczona.

Jeżeli chodzi o bohaterów to moim ulubionym został pan Darcy. Chociaż przyznaję, że na początku go nie polubiłam, bo wydawał mi się zbyt niemiły. Moją sympatię zdobyła także Elizabeth za inteligencję i pewność siebie. Bardzo mnie też zaintrygowała postać pana Benneta, a konkretnie jego podejście do życia i humor. Bohaterowie są nietuzinkowi i dobrze wykreowani, chociaż niektórzy bardzo głupi i irytujący.

Początek książki mnie nudził. Z jednej strony zaintrygowana byłam jej językiem, ale z drugiej nużyły mnie przedstawiane w niej wydarzenia. Tak naprawdę to tutaj mało się dzieje. Ciągle miałam wrażenie, że czytam o tym samym. Gdy byłam już w połowie to coś się nareszcie zaczęło dziać. Także to według mnie jest słabsza strona książki. Ja bardziej skupiłam się na podziwianiu tego języka i zwyczajach panujących w Anglii w tamtych czasach. Autorka ukazała rolę pieniądza, pozycję społeczną, etykietę.

Mam dylemat, jak tę powieść ocenić. Z jednej strony mnie nudziła i nie rozumiem tych wszystkich zachwytów na jej temat. Z drugiej jednak oczarował mnie styl powieści. Gdyby nie on to pewnie szybko bym ją odłożyła z powrotem na półkę. Może sięgnę po nią ponownie za kilka lat i wtedy inaczej na nią spojrzę?

Ocena: 6/10

Wyzwanie biblioteczne

15.07.2014

Olga Rudnicka - Lilith

Tytuł: "Lilith"
Autor: Olga Rudnicka
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka














Ostatnio na blogach książkowych jest dosyć głośno o Oldze Rudnickiej, a to za sprawą jej najnowszej powieści pt. "Fartowny pech". Ja jednak zapraszam na recenzję innej jej książki, a mowa o "Lilith".

Lipniów to małe, stare, ale bardzo urokliwe miasteczko, które chętnie odwiedzają turyści. Spowodowane jest to tym, że dawno temu odbywały się tam procesy czarownic. Krąży również legenda o opętanej kobiecie, która zabiła swojego męża, a dziecko oddała diabłu.

Do Lipniowa przybywa małżeństwo - Piotr i Lidka Sianeccy. Zamieszkają oni w starym dworku Lipnowskich, który dostali w spadku. Okolica i dom wydają się idealne dla ciężarnej kobiety, ale czy na pewno?

Jeżeli chodzi o bohaterów to autorka stworzyła wyraziste postacie o różnych charakterach. Jednak nie polubiłam Lidii, czułam do niej jakąś taką niechęć, denerwowała mnie swoją uległością i brakiem asertywności.  Natomiast moją sympatię zdobyła jej przyjaciółka Edyta Mielnik. Całkowite przeciwieństwo Lidii - kobieta silna, samodzielna, wytrwale dążąca do celów, dociekliwa. To zdecydowanie moja ulubiona postać z tej książki.

"Lilith" to kryminał z elementami sensacji, romansu oraz z elementami okultystycznymi. Dla mnie to było coś nowego, bo nie przypominam sobie, żebym czytała podobny kryminał. Elementy okultystyczne dodawały  uroku powieści, tworzyły dosyć mroczną atmosferę; kilka razy poczułam niepokój. "Lilith" to trzymający w napięciu kryminał, od którego nie mogłam się oderwać. Jest to lektura lekka i przyjemna, idealna na letnie dni. Chociaż była trochę zagmatwana i miejscami przewidywalna to bardzo ją polecam. Ja na pewno w najbliższym czasie sięgnę po inne książki pani Olgi i już się nie umiem doczekać.

Ocena: 7/10

Wyzwanie biblioteczne
 Polacy nie gęsi

14.07.2014

Wakacyjny stosik#1

Dzisiaj zapraszam na mój wakacyjny stosik. Wszystkie książki pochodzą z dzisiejszej wyprawy do biblioteki.


Od góry:

Olga Rudnicka - "Lilith"
A. Huxley - "Nowy wspaniały świat"
Janet Evanovich - "Po drugie dla forsy"
Janet Evanovich - "Po pierwsze dla pieniędzy"
Jane Austen - "Duma i uprzedzenie"
Alice Hoffman - "Gołębiarki"

Tak prezentuje się mój stosik na najbliższe dni. Starałam się wybierać książki lekkie, idealne na lato.

Czytaliście którąś z tych książek? Co polecacie, a co odradzacie?

13.07.2014

Betty Mahmoody, Zana Mushsen - Sprzedane!

Tytuł: "Sprzedane!"
Autorzy: Betty Mahmoody, Zana Mushsen
Ilość stron: 270
Wydawnictwo: Akapit














"Sprzedane" to historia, która wydarzyła się naprawdę. Piętnastoletnia Zana i czternastoletnia Nadia mieszkają w Anglii. Latem 1980 roku wyjeżdżają razem ze swoim ojcem Jemeńczykiem do Jemenu. Mają tam spędzić swoje wakacje i poznać rodzinę. Ta z pozoru ekscytująca podróż kończy się tragicznie. Na miejscu okazuje się, że dziewczyny zostały sprzedane przez własnego ojca i wydane za mąż za nastolatków. Ich życie to jeden wielki strach i upokorzenie.

"Czasu, lat - podobnie jak ja już nie liczy. Jedyną ważną rzeczą w tym kraju jest przeżyć, dzień po dniu, noc po nocy, i tak w nieskończoność" 

Tej książki nie da się czytać spokojnie i bez emocji. Nie ma takiej możliwości. Przygotujcie się na lawinę emocji, głównie tych negatywnych. Ja czułam gniew, wściekłość, przeżywałam wszystko razem z Zaną i Nadią. Naprawdę nie mogę się pogodzić z tym, że takie rzeczy się dzieją, że istnieją takie miejsca, gdzie kobieta nie może decydować o swoim losie.

Przerażające jest to, jak bardzo zmieniły się siostry. Właściwie w jednej chwili zamiast szczęśliwych nastolatek, pojawiły się nieszczęśliwe, poniżane mężatki, traktowane gorzej niż bydło. Zaimponowała mi postawa Zany; jej upór i determinacja. Mimo wszelkich starań tych wszystkich złych ludzi, ona ciągle powtarzała, że jest Angielką. Podziwiałam obie dziewczyny za to, że to wszystko potrafiły wytrzymać, za ich godność i walkę o wolność.

Kobieta w Jemenie jest niewolnicą. Tak, to jest idealne określenie. Nie mają prawa głosu, są całkowicie zależne od mężów i poniżane. Za mąż wychodzą już dziesięcioletnie dziewczynki i tym samym przejmują obowiązki dorosłej kobiety. Nie ma żadnej taryfy ulgowej. Jesteś kobietą, jesteś nikim.

Pisanie tej recenzji nie jest dla mnie łatwe. Ciężko opisać emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania. Tę historię po prostu trzeba poznać! I warto się najpierw przygotować psychicznie, bo nie jest to lektura łatwa. Obiecuję, że bardzo długo pozostanie w Waszych myślach.

Wyzwanie biblioteczne

12.07.2014

Khaled Hosseini - Chłopiec z latawcem

Tytuł: "Chłopiec z latawcem"
Autor: Khaled Hosseini
Ilość stron: 408
Wydawnictwo: Albatos














"Chłopiec z latawcem" przenosi nas do Afganistanu z lat siedemdziesiątych. Właśnie tam w Kabulu razem ze swoim ojcem mieszka dwunastoletni Amir. Jego matka umarła, gdy przyszedł na świat, a ojciec nie potrafi go docenić. Chłopak czuje, że ciągle go zawodzi. Szansą, by to zmienić, są zawody latawcowe. Amir bierze w nich udział, a jego pomocnikiem jest Hassan, syn służącego i towarzysz zabaw chłopaka. Mimo wygranej jest to najgorszy dzień w życiu obu chłopców...Czy Amir zdoła naprawić swoje błędy?

Najbardziej polubiłam Hassana za jego szlachetność, bezinteresowność, godność i wewnętrzne piękno. Naprawdę go podziwiałam za to wszystko, co przeżył i jak się zachowywał. Natomiast głównego bohatera niekoniecznie polubiłam, ale starałam się go zrozumieć Ciągle też próbowałam postawić się na jego miejscu. Ogólnie bohaterowie są są bardzo dobrze wykreowani, wyraziści, wyróżniający się.

O czym jest ta książka? O zatruwających umysł wyrzutach sumienia, próbach naprawienia błędów, zdradzie, winie, zazdrości, przyjaźni i wielu innych. Jedno jest pewne - książka wymaga refleksji i dostarcza emocji.

Ale "Chłopiec z latawcem" to również powieść o Afganistanie, o ich trudnej sytuacji politycznej, walce o wolność. To, co tam się dzieje jest straszne. Oprócz tego mamy okazje poznać kulturę Afgańczyków, ich zwyczaje, stosunek do religii, życie codzienne. Było to tło dla wydarzeń, ale bardzo wyraziście nakreślone i również wymajające zastanowienia.

Książka porusza bardzo trudne tematy, potrzeba czasu, by ją przetrawić, ale jest zdecydowanie warta poznania. Przygotujcie się na lawinę emocji, wzruszenie i być może płacz. Mi się łezka w oku kręciła wielokrotnie. Dodać należy, że jest wiele zwrotów akcji, które czynią książkę jeszcze ciekawszą i w niektórych momentach naprawdę ciężko było mi się oderwać. To powieść, która na długo pozostanie w mojej pamięci.

Jedyne do czego się przyczepię to opis z okładki. Zdradza on praktycznie całą książkę, wiec ja od samego początku wiedziałam, co się wydarzy i jak mniej więcej potoczą się losy bohaterów. Dla mnie to jest niedopuszczalne i żałuję, że ten opis czytałam.

"Chłopiec z latawcem" to książka, którą obowiązkowo trzeba przeczytać. Nie bez powodu znajduje się ona na liście BBC (100 książek, które musisz przeczytać przed śmiercią). Jest też film o tym samym tytule, który na pewno kiedyś zobaczę.


Ocena: 9/10

Wyzwanie biblioteczne

11.07.2014

Dorota Terakowska - Córka Czarownic

Tytuł: "Córka Czarownic"
Autor: Dorota Terakowska
Ilość stron: 360
Wydawnictwo: Literackie














"Córka Czarownic" to już moje trzecie ( i na pewno nie ostatnie) spotkanie z twórczością Doroty Terakowskiej. Czytałam "Poczwarkę" i "Ono". Obie bardzo mi się podobały, a jak jest z tą książką?

Główną bohaterką książki jest Dziecko. Po prostu. Dziewczynka nie zna jeszcze swojego imienia, nie ma rodziców, wychowują ją Czarownice. Stopniowo poznaje świat, uczy się magicznych sztuczek, obcuje z przyrodą, dojrzewa. Później przechodzi pod opiekę kolejnej czarownicy. Jaki jest cel? Kim jest to dziecko?

Główną bohaterkę poznajemy, gdy ta jest jeszcze dzieckiem. Nie było jej lekko. Nie wiedziała nic o swoich rodzicach, od maleńkości wychowywana była przez Czarownice. Żyła w samotności, musiała unikać swoich rówieśników. Czytając książkę, widzimy jak dziewczynka stopniowo dojrzewa, jak odkrywa świat i to, co jest w nim najważniejsze. Autorka ukazała trudy dorastania, stworzyła bohaterkę, która ma i wady, i zalety.
Bardzo też podobała mi się postać Ajoka, ale o nim nie będę pisała, żeby nie zdradzać fabuły. Powiem tylko, że ceniłam go za odwagę i wrażliwość na piękno.

"Córka Czarownic" to wartościowa powieść o dojrzewaniu, okrywaniu własnego "ja", sile marzeń, poszukiwaniu tego, co w życiu jest naprawdę ważne; to, czego powinniśmy szukać w sobie. A to wszystko wplecione w interesującą, magiczną historię, którą z zaciekawieniem śledziłam. Pojawia się motyw wędrówki i walki dobra ze złem. Mnie na początku trochę przypominała powieść Ursuli Le Guin pt. "Czarnoksiężnik z Archipelagu", bo było kilka wspólnych elementów.

Akcja co prawda nie pędzi, ale nie ma miejsca na nudę. Książka napisana jest prostym językiem i bardzo przyjemnie się ją czyta, a jednocześnie zmusza do refleksji. Owszem, jest przewidywalna i to jest jej minusem, ale mimo to czytałam ją z przyjemnością.

"Córka Czarownic" to książka młodzieżowa, ale zawarte w niej słowa i przemyślenia są uniwersalne i tak samo bardzo polecam ją też starszym czytelnikom. A szczególnie im, a wiecie czemu? Bo warto czasami przenieść się do baśniowego świata i przypomnieć sobie o tym, co tak naprawdę jest ważne w życiu, o tym, o czym często zapominamy w natłoku obowiązków i problemów. Przeczytajcie, warto!


Ocena: 8/10

Wyzwanie biblioteczne
 Polacy nie gęsi

10.07.2014

Charlie reż. Stephen Chbosky

Reżyseria:Stephen Chbosky
Scenariusz: Stephen Chbosky
Produkcja: USA
Gatunek: melodramat
Czas trwania: 1 godz. 43 min.













Parę dni temu pisałam Wam o książce o tym samym tytule. Spodobała mi się, a dzień później natrafiłam na recenzję filmu na jednym z blogów. Obejrzałam i nie żałuję!

Charlie (Logan Lerman) zaczyna nowy etap w swoim życiu, a jest nim liceum. Chłopakowi nie jest lekko; niedawno stracił swojego przyjaciela, a w szkole nie pasuje do żadnej z grup. Czuje się wyobcowany. Jednak pewnego dnia poznaje Sam (Emma Watson) i jej brata Patricka (Ezra Miller), którzy tak samo jak Charlie są dosyć ekscentryczni i kompletnie się tym nie przejmują. To oni odkrywają wyjątkowość chłopaka i akceptują go takim, jaki jest.

Film podobał mi się bardziej niż książka. Dobrze znałam już Charliego i polubiłam go. Inaczej też na niego patrzyłam, bo od razu doceniłam jego "inność". Inaczej było w przypadku książki, gdzie początkowo nie wiedziałam, co o nim myśleć i potrzebowałam czasu, by go zrozumieć. Także myślę, że to temu film bardziej mi się podobał.

Bardzo podobała mi się gra aktorów, wcielających się w głównych bohaterów. Emmę Watson cenię i lubię, podobnie mogę powiedzieć o Ezrze Millerze, z którym spotkałam się w filmie pt. "Musimy porozmawiać o Kevinie". Natomiast Logana Lermana zobaczyłam pierwszy raz, ale bardzo podobała mi się jego gra. Wszyscy Ci aktorzy świetnie poradzili sobie z odgrywaniem swoich ról, są autentyczni i świetnie przekazują uczucia. Tak właśnie ich sobie wyobrażałam, gdy czytałam książkę.

"Charlie" to naprawdę świetny film o trudach dojrzewania, samotności, pierwszym uczuciu, przyjaźni i inności, która tak często jest nieakceptowana przez innych. Zdecydowanie warto go obejrzeć, ale przedtem polecam lekturę książki. Jest to film miejscami wzruszający, a miejscami zabawny. Jedno jest pewne - dostarcza emocji. W moim przypadku bardziej niż książka.

Bardzo podoba mi się muzyka w filmie, a w piosence "Asleep" się po prostu zakochałam i obecnie słucham jej nałogowo. Muzyka idealnie oddaje nastrój, a scena w tunelu jest fantastyczna.


Ocena: 9/10

09.07.2014

Zmiany i nowości

Dzisiaj post czysto organizacyjny i informacyjny, bowiem na blogu trochę zmian.

Po pierwsze, zmieniłam nazwę bloga. Był piękny cytat ("Książka jest życiem naszych czasów"), ale zdecydowałam się na coś bardziej "mojego". Od dzisiaj znajdziecie mnie pod nazwą Kinga czyta.

Po drugie, zmianie uległa też favicona ( favicona to ikona, która pojawia się przed adresem w polu adresowym. Ma ona postać obrazka) bloga.

Było tak:
 A jest tak:

Pora na ostatnią zmianę, a właściwie na nowość; zdecydowałam się na założenie fanpage bloga na Facebooku . Nie wiem jeszcze, czy taka forma kontaktu z czytelnikami przypadnie mi go gustu, ale nie zaszkodzi spróbować. Na Facebooku będę informowała o nowych postach, będą zdjęcia stosików, cytaty z książek, troszeczkę prywaty itp. (Przynajmniej takie jest założenie.) Zachęcam do polubienia.

08.07.2014

Heather O'Neil - Kołysanki dla małych kryminalistów

Tytuł: "Kołysanki dla małych kryminalistów"
Autor: Heather O'Neil
Ilosć stron: 340
Wydawnictwo: Pierwsze














Nie wiem czemu, ale wakacje zaczynam od dosyć ciężkich książek, a przede mną jeszcze dwa takie tytuły. Później koniecznie muszę poszukać czegoś lekkiego. Dzisiaj zapraszam na moje odczucia po lekturze książki pt. "Kołysanki dla małych kryminalistów" autorstwa Heather O'Neil.

Baby (tak, to jest imię) ma dwanaście lat i bardzo trudne dzieciństwo. Miszka tylko ze swoim dwudziestosiedmioletnim ojcem Julesem, bo jej matka umarła, mając 16 lat. Jules zdecydowanie nie radzi sobie z opieką nad dzieckiem, jest nieodpowiedzialny, a ważniejsze dla niego są narkotyki. Właśnie w takich warunkach żyje dwunastolatka.

Zawsze, gdy czytam takie książki, jestem zszokowana. Ciężko mi sobie wyobrazić, że dzieci mogą sobie zmarnować życie, zanim zdążą je dobrze poznać. Narkotyki, seks, prostytucja - właśnie o tym przeczytamy w tej książce, w dodatku z perspektywy dwunastolatki. Aż miałam miejscami ciarki, gdy to czytałam.

Z tyłu widnieje napis: "My, dzieci z dworca Zoo" na ulicach Montrealu". Jeżeli miałabym porównywać te dwie książki i ocenić, która jest lepsza to wskazałabym na "My, dzieci...". Jednak sądzę, że "Kołysanki dla małych kryminalistów" również warto poznać, bo książka trzyma poziom i jest bardzo realistycznie napisana.

Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Z jednej strony miałam ochotę krzyczeć na Baby i przemówić jej do rozsądku, ale bardzo szybko zrozumiałam, że środowisko w jakim żyła tak ją uformowało. I wtedy strasznie jest współczułam, bo to nie była jej wina. Dziewczyna nie miała autorytetu, była zostawiona sama sobie. Pragnąc trochę ciepła, łatwo zboczyła z właściwej ścieżki.
Oprócz Baby na kartach powieści spotykamy też inne dzieci z trudnych rodzin. To wszystko zmusza czytelnika do analizy ich zachowań i do głębszych przemyśleń.

Mimo że z tyłu książki widnieje ostrzeżenie, że jest to książka tylko dla dorosłych, bo zawiera słowa i treści uznawane za niecenzuralne, to ja zdecydowanie polecam ją nastolatkom. Oczywiście nie tylko, bo i dorosłym też mogę ją zarekomendować.

Ocena: 7/10

Wyzwanie biblioteczne

07.07.2014

Językowo: English Matters nr 47

Dzisiaj przedstawiam Wam najnowszy, wakacyjny numer magazynu językowego English Matters. Ja po raz kolejny jestem bardzo zadowolona jeżeli chodzi o artykuły. O czym przeczytamy tym razem?

W magazynie mała, ale bardzo ważna zmiana. Przy trudniejszych słówkach pojawia się transkrypcja fonetyczna. Liczę na to, że w kolejnych numerach będzie ona przy wszystkich słówkach w słowniczku.








W dziale This & That króluje matematyka. Dowiemy się bowiem, jak czytać ułamki, kąty oraz symbole matematyczne. Oprócz tego jeszcze bardzo fajna ciekawostka, bo poznamy nazwy produktów spożywczych, które niewątpliwie wywołują na naszej twarzy uśmiech.

W dziale People & Lifestyle przeczytamy o niezwykłych, oryginalnych budynkach. Jest także artykuł o Martinie Addisonie, który z zawodu jest nauczycielem, a z zamiłowania tatuażystą, czyli na tapecie tatuaże. Możemy dowiedzieć się też czegoś więcej na temat piosenkarki z Nowej Zelandii, a mowa o Elli Mariji Lani Yelich-O'Connor, znanej jako Lorde. Przy okazji dokładnie przeanalizujemy jedną z jej piosenek.


W dziale Culture poznamy czterech kryminalistów, którzy nieźle nabroili i świat na długo ich zapamiętał. Pojawia się tutaj między innymi Janosik i Ned Kelly. Oprócz tego poznamy różnice pomiędzy brytyjskim i angielskim.

W dziale Language  o zaletach nauki z native speakerem.

W dziale Science  pod lupę wzięto ludzką inteligencję i mózg.

W dziele Travel przeniesiemy się najpierw do Malty, a później do Wielkiej Brytanii, by odkryć niezwykle malownicze i piękne zakątki. Nic tylko wsiadać w samolot i lecieć.

W dziale Conversation Matters  coś dla osób, które mają ochotę trochę sobie poflirtować na wakacjach. Znajdziecie tu przykładowe dialogi i wskazówki dotyczące flirtowania po angielsku.

W dziale Leisure o tym, co w telewizji oglądają brytyjscy nastolatkowie.

W tym numerze  dostępny jest także dodatek - At the airport, który można pobrać na stronie internetowej. Bardzo przydatna rzecz dla osób podróżujących samolotami.

Wakacje to idealny moment, by poznać magazyny językowe. Będą idealne do czytania w czasie podróży, czy też na plaży. A przy okazji można podszkolić swój angielski.

 Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Colorful Media.

05.07.2014

Stephen Chbosky - Charlie

Tytuł: "Charlie"
Autor: Stephen Chbosky
Ilość stron: 224
Wydawnictwo: Remi














"Charlie" to książka raczej z kategorii tych trudnych, bo poruszane w niej tematy właśnie takie są. Głównym bohaterem jest uczeń pierwszej klasy liceum - Charlie. Pisze on listy do nieznanego przyjaciela, w których opowiada o sobie, swojej rodzinie, przyjaciołach i o tym, co jest dla niego istotne. Charie to z pozoru normalny nastolatek, ale ma w sobie to coś, co sprawia, że jest na swój sposób wyjątkowy.

Postać głównego bohatera była dla mnie strasznie infantylna i miejscami naprawdę zastanawiałam się, czy aby na pewno Charlie jest uczniem liceum. Wydawał mi się strasznie dziecinny. Charlie to bardzo wrażliwy i płaczliwy chłopak, który nie wstydzi się łez. Jest cichy i nieśmiały, patrzy na wszystko z boku, jest raczej świadkiem, a nie uczestnikiem wydarzeń. Dla mnie była to bardzo dziwna postać, ale gdy kończyłam czytanie to uświadomiłam sobie, że tak naprawdę jest wyjątkowy. Ba! Nawet znalazłam kilka podobieństw między nami. Z czasem go polubiłam.

Książka pisana jest w formie listów do nieznanego przyjaciela. Ja od samego początku czułam się tak, jakby były one adresowane do mnie. Bardzo dobry i trafnie wykorzystany pomysł, bo stwarza to taką bliskość z czytelnikiem.

Książka porusza dużo problemów współczesnych nastolatków. Pojawiają się w niej między innymi: seks, brak akceptacji, narkotyki, alkohol, molestowanie i wiele innych. A to wszystko w tak cienkiej książce. Także "Charliego" polecę nastolatkom, bo dla nich może okazać się szczególnie bliska.

Bardzo długo ta książka mnie po prostu nudziła i byłam trochę zdezorientowana, bo nie wiedziałam w jaki sposób patrzeć na Charliego. Dopiero od połowy zaczęło mi się bardzo dobrze czytać (było to wtedy, gdy polubiłam głównego bohatera). Nie jest to co prawda jakoś bardzo odkrywcza książka, bo są lepsze jeżeli chodzi o dorastanie, ale ta jest na swój sposób wyjątkowa i warta poznania.

"Chcę tylko, żebyś wiedział, że jesteś wyjątkowy... a mówię to wyłącznie dlatego, że nie wiem, czy usłyszałeś to kiedykolwiek od kogokolwiek."

A na koniec piosenka, o której wielokrotnie wspomina Charlie. Jest naprawdę świetna i mogę słuchaj jej bez przerwy.


Ocena: 6/10

Wyzwanie biblioteczne
Z literą w tle

04.07.2014

Nick Vujicic - Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!

Tytuł: "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!"
Autor: Nick Vujicic
Ilość stron: 289
Wydawnictwo: Aetos














Nick Vujicic to trzydziestolatek cierpiący na fokomelię, czyli wrodzony brak kończyn. Nick nie ma ani rąk, ani nóg, ale mimo to prowadzi bardzo ciekawe i intensywne życie. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że aktywniejsze od większości z nas. Teraz pewnie Was zaskoczę, ale Nick  nie czuje się ograniczony przez swoją niepełnosprawność, nie siedzi w kącie, nie użala się nad sobą i nie wyżywa się na innych. Wręcz przeciwnie; pływa, serfuje, gra na perkusji, podróżuje i jest szczęśliwy. I jeszcze dzieli się swoim szczęściem z innymi ludźmi, bo jest mówcą motywacyjnym. 

Gdy czytałam tę książkę to było mi głupio, bo ileż to ja razy narzekałam na mało znaczące sprawy, ile razy przez kompleksy nie miałam ochoty na korzystanie z życia. A Nick, mimo trudności, jest szczęśliwy, korzysta z życia i nie przejmuje się głupotami. Po lekturze tej książki naprawdę inaczej spojrzałam na siebie i na kilka kwestii. Oczywiście to nie było tak, że Nick zawsze taki był. Owszem, miał żal do Boga i problemy z akceptacją, ale z czasem zrozumiał, że jest taki sam jak inni.

Natomiast jeżeli chodzi o samą książkę to przyznaję, że spodziewałam się tylko biografii autora. Tymczasem jest to bardziej książka motywacyjna, a Nick udzielając nam rad, opowiada o swoim życiu. Ja w ostatnim czasie naczytałam się sporo książek motywacyjnych, bądź jak kto woli - poradników. I trochę już mi się przejadły. Także to nie jest tak, że te rady są nieprzydatne, czy coś, ale ja się ich tyle naczytałam w ostatnim czasie, że już mnie to zaczęło męczyć. Miałam też trochę wrażenie, że autor pisze w kółko o tym samym. Książka przepełniona jest cytatami z Biblii, a Nick wielokrotnie zaznacza, że wiele Bogu zawdzięcza.

Ja tę książkę przeczytam na pewno jeszcze nie raz, a na pewno, gdy będę miała jakiś dołujący dzień, bo Nick wie, jak podnieść człowieka na duchu i jak odpowiednio zmotywować do działania. On wydaje mi się takim szczęśliwym człowiekiem, że aż nie można oderwać wzroku od jego fotografii, bo bije z nich dużo szczęścia.

Bardzo, ale to bardzo polecam każdemu tę książkę. Nicka warto poznać i przeczytać jego historię. Gwarantuję, że go polubicie!

Na Youtubie znalazłam filmik w języku polskim o Nicku. Obejrzyjcie w wolnej chwili. Można też z łatwością znaleźć jego przemówienia.

Bardzo też zachęcam do obejrzenia krótkiego filmu pt. "Cyrk motyli", w którym wystąpił Nick.

03.07.2014

Dale Carnegie - Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi


Tytuł: "Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi"
Autor:  Dale Carnegie
Ilość stron: 295
Wydawnictwo: Studio EMKA













 Dzisiaj bardzo krótko o dobrze znanej książce pt. "Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi". Są wakacje, więc myślę, że to świetna pora na taki poradnik. Być może pomoże nam w nawiązywaniu nowych znajomości.

 "Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi" to książka, która na pewno pomoże mi w zmianie swojego życia. Jako osoba nieśmiała często popełniam dużo błędów relacjach z innymi i co tu dużo mówić: mam problemy z nawiązywaniem nowych znajomości. Myślę, że z pomocą tej książki mogę to zmienić. 

W książce zawartych jest mnóstwo dobrych rad. Niektóre są banalne (np. pamiętaj o uśmiechu), ale niestety często o nich zapominamy. Natomiast niektóre mogą trochę trącić myszką, bo książka została napisana dosyć dawno temu, a wiadomo, że dużo się zmieniło od tamtego czasu. Rady udzielane w tym poradniku poparte są wieloma przykładami. Niektóre wydawały mi się lekko naciągane, bo wszystko było takie kolorowe i łatwe, takie "amerykańskie".

Chociaż nie wszystkie te rady można zastosować w życiu to jestem zdania, że warto się z tą publikacją zapoznać. Ja przeczytam ją ponownie. Może nie za miesiąc, jak radzi autor, ale gdy zajdzie taka potrzeba. Warto ją mieć na półce! Ja na pewno sięgnę po inne jego publikacje.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka