07.02.2015

Cecelia Ahern - Love, Rosie

Tytuł: "Love, Rosie" ("Na końcu tęczy")
Autor: Cecelia Ahern
Ilość stron: 512
Wydawnictwo: Akurat














Oh, ta damsko-męska przyjaźń. Tyle się o niej słyszy, ale czy coś takiego istnieje? Przekonajcie się sami, poznając bohaterów "Na końcu tęczy" ("Love, Rosie").

Alex i Rosie są nierozłączni od dzieciństwa. Razem tworzą naprawdę świetnie połączenie. Są przyjaciółmi, wiedzą o sobie wszystko, razem przezywają swoje życie, dzieląc się i smutkami, i szczęściem. Los jednak lubi płatać figle i dosyć szybko wystawia młodych ludzi na próbę czasu. Alex wraz z rodzicami opuszcza Irlandię i przeprowadza się do Ameryki. Jak taka rozłąka na nich wpłynie? Czy przyjaźń przetrwa?

Książka jest taka niezwykła przez swoją formę. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim sposobem pisania. Całą historię poznajemy tylko i wyłącznie przez różne listy, liściki, e-maile, zaproszenia, pozdrowienia, zapisy rozmów z komunikatorów. I tak od początku do końca. Prawda, że oryginalne? Mnie to po prostu urzekło i zachwyciło. I chociaż można powiedzieć, że "to już było", bo istotnie tak jest, to na pewno nie w takiej formie. Dodam jeszcze, że historia rozciąga się na aż 50 lat, co tym bardziej mnie zachwyca.

Urzekli mnie także bohaterowie. Moją największą sympatię, o dziwo, zdobyła postać drugoplanowa, a mianowicie Ruby, przyjaciółka Rosie. No cóż, nie da się jej odmówić poczucia humoru, a najlepsze teksty wychodziły właśnie od niej. Żeby główni bohaterowie nie poczuli się pokrzywdzeni to oczywiście wspomnę też o nich. Z jednej strony wydaje mi się, że ich dobrze poznałam i wiem o nich wszystko, ale to nie jest prawda. Zwłaszcza jeżeli chodzi o Alexa. Ciężko poznać dokładnie ich emocje czytając tylko listy, które zresztą pisane były w różnych odstępach czasu. Czasami  nie byłam pewna, co tak naprawdę w ich głowach się kryje. Dlatego wydaje mi się, że ich znam, polubiłam ich, ale to zdecydowanie nie jest ta sama "znajomość" to w przypadku książek pisanych w sposób tradycyjny, z narracją. Kibicowałam głównym bohaterom, trzymałam za nich kciuki, ale miejscami nie potrafiłam zrozumieć ich postępowania i miałam ochotę wejść do książki, żeby nimi potrząsnąć.

Książka jest przeładowana emocjami. Potrafi bawić i spowodować niekontrolowane wybuchy śmiechu, ale sprawia też, że czytelnik zaczyna się wzruszać, myśli nad swoim życiem. W książce podjęte zostają różne współczesne problemy, można się zastanowić nad tą słynną przyjaźnią damsko-męską, więc jest to coś zdecydowanie dla kobiet i tych młodszych, i tych starszych; dla żon, córek i matek. Towarzysząc bohaterom od najmłodszych lat, możemy obserwować ich przemianę i stopniowe dojrzewanie, dążenie do celów i spełnianie marzeń.

Jednak jest coś, co mnie po prostu mocno denerwowało. O ile w początkowych listach mogłam zaakceptować celowe błędy, to później to ciągłe "wjem" używane przez Alexa (i nie tylko) mnie po prostu irytowało. W ogóle nie przepadam za takim zabiegiem i celowe błędy mnie po prostu rażą.

Ocena: 8/10

28 komentarzy :

  1. Nie czytałam JESZCZE. Kupiłam mojej babci na prezent , więc pewnie od niej pożyczę . Chociaż po tylu pozytywnych opiniach nie jestem dobrze nastawiona do tej książki . Można się łatwo zawieść . A na tej autorce tym bardziej nie chcę tego poczuć.Czytałam pięć jej książek i każda miała w sobie to magiczne "coś " .Zawierała sporą dawkę humoru oraz ciepła, mimo że poruszała trudne i przykre tematy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, czy spodoba się Twojej babci:) Dla mnie to była pierwsza książka tej autorki, teraz zaczynam się rozglądać za kolejnymi.

      Usuń
  2. Jeśli Ci się podobają książki w takiej formie, to mogę polecić książki: "dam_radę.blog" oraz "lato_w_mieście.blog" (szczególnie tę drugą), obie autorstwa Waszej Wszystko Wiedzącej.
    A co do love rosie... mam jakoś mieszane uczucia, może dlatego, że jest teraz wielki bum na tę książkę i sama nie wiem, czy czytać, czy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za polecenie:) A co do "Love, Rosie" to zawsze można przeczekać ten wielki bum i sięgnąć po nią w późniejszym terminie:)

      Usuń
  3. Jestem już po lekturze i książka przypadła mi do gustu. Teraz muszę obejrzeć film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też planuję teraz obejrzeć film :-)

      Usuń
  4. Też musiałam się przyzwyczaić do błędów w książce. Wiem, że to był celowy zabieg, ale na początku myślałam, że korekta coś przeoczyła :) Powieść mi się podobała, ale zdecydowanie mocniej polubiłam film.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam klimat książek Ahern, a ta według mnie jest jedną z najlepszych:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam na swoim stosiku od dawna, mam nadzieję, że w lutym uda mi się w końcu przeczytać :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno przeczytam, choć mam pewne obawy, ale czym prędzej muszę je rozwiać sięgając po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Za dużo pozytywnych głosów, by przejść obojetnie ;) mam na liście!

    OdpowiedzUsuń
  9. czy to jest pisane jako list? Chodzi mi o to "Droga Rosie ... Twój Alex"???

    OdpowiedzUsuń
  10. Wysoko oceniasz :)
    Ciekawy pomysł na książkę i o dziwo, nawet bym się skusił :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam na nią chętkę, bo tyle pozytywnych opinii krąży w sieci :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja muszę po raz kolejny powiedzieć, że nie podobała mi się ta książka, a ZWŁASZCZA ta forma :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanie nie dla mnie.

    W związku ze zmianą nazwy mojego bloga pojawił się problem dotyczący obserwowania. Moje posty nie są wyświetlane w Twoim pulpicie nawigacyjnym. Aby to zmienić należy odobserwować mnie i zaobserwować na nowo. Mam nadzieję, że nie sprawi Ci to żadnego problemy. Natomiast dzięki temu będziesz na bieżąco z nowymi postami.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobione, dzięki za informację :-)

      Usuń
  14. Muszę spróbować ! Twoja wysoka ocena i inne pozytywne opinie przekonują mnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadzam się z tym, że "Love, Rosie" jest przeładowana emocjami. Teraz planuję obejrzeć film i przekonać się czy chociaż trochę dorównuje świetnej książce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mam w planach film :-)

      Usuń
  16. Jakoś tak nie chce mi się tego czytać xD mam ochotę pooglądać film
    Kliknij by zobaczyć mojego bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja początkowo też miałam ochotę tylko na film, ale wyznaję zasadę, że najpierw książka a potem ekranizacja :-)

      Usuń
    2. też wykonuje raczej tą zasadę, dość skrupulatnie, np nie oglądałam jeszcze Władcy Pierścieni :D

      Usuń
  17. Czytałam ostatnio po angielsku coś podobego, ale kurczę, lubię ten schemat, dlatego myślę, że po tę powieść Ahern sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tyle słyszę o tej książce, że już powoli nie wytrzymuję, że nie przeczytałam jeszcze!:c
    Muszę to zmienić ^^.
    Szczególnie gdy chcę film obejrzeć, bo Lily ♥


    _____________________________________
    http://przez-zycie-z-ksiazkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka