21.07.2015

Colleen Hoover - Maybe Someday

Tytuł: "Maybe someday"
Autor: Colleen Hoover
Ilość stron: 440
Wydawnictwo: Otwarte









Życie dwudziestodwuletniej Sydney Blake nagle się wali, gdy dziewczyna dowiaduje się, że jej chłopak zdradza ją z jej przyjaciółką Tori. Załamana próbuje sobie jakoś ułożyć życie i szuka schronienia po tym, jak spakowała walizki i wyszła z mieszkania. Z pomocą przychodzi jej gitarzysta Ridge. Jak się okazuje, tych dwoje może tworzyć coś wyjątkowego. Ridge bowiem ma blokadę twórczą, a Sydney pisze piękne teksty do jego muzyki. Wspólna praca powoduje, że zaczynają się do siebie zbliżać.

Gdy zaczęłam czytać tę książkę, to pomyślałam sobie, że znowu wpakowałam się w jakiś naiwny romans i zaczynałam zastanawiać się, skąd się wzięło tyle ochów i achów na jej temat. Dałam jej jednak szansę i cieszę się, że nie zrezygnowałam. Chociaż początek nie zapowiada się jakoś rewelacyjnie, a czytelnik może raczej odnosić wrażenie, że czeka na niego jakaś głupiutka historyjka, to wiedzcie, że jest inaczej.

Dla mnie była to bardzo przyjemna historia, idealna na letni dzień, ale nie da się ukryć, że jest trochę ckliwa i zbyt dużo w niej nieszczęść, które spotykają bohaterów, a to z kolei sprawia, że książka momentami jest przerysowana.

Bohaterowie przypadli mi do gustu, ale co najważniejsze - wzbudzali emocje. Te nie zawsze były pozytywne, bo czasami miałam ochotę ich udusić. Ridge początkowo wydawał mi się takim typowym muzykiem, łamaczem serc i nie wzbudzał mojej sympatii. Szybko jednak go polubiłam i zaczęłam podziwiać za talent i rozwijanie pasji pomimo choroby. Podobało mi się też jego wrażliwe podejście do muzyki. Sydney polubiłam, ale miejscami irytowała mnie jej płaczliwość i miałam ochotę dać jej po głowie, bo ileż można. Z jednej strony odważna i waleczna, ale często nie panowała nad swoimi emocjami.

Nie ukrywam, że momentami książka mnie naprawdę wzruszała, a w pewnym momencie był też czas na kilka dyskretnych łez. Na pewno jest to w pewnym stopniu lektura niezwykła i oryginalna. I chociaż mnie przejadła się taka tematyka i staram się raczej takich książek unikać, to przyznać muszę, że ta zrobiła na mnie ostatecznie spore wrażenie. Nie ukrywam, że bałam się schematyczności. Ba, nawet od początku mi się wydawało, że już wiem, jak to wszystko się potoczy. Chociaż co nieco można przewidzieć, to mimo to wielokrotnie zostałam przez bohaterów zaskoczona i nie żałuję lektury.

Ocena: 7/10

13 komentarzy :

  1. Ostatnio twórczość pani Hoover jest bardzo popularna, i nie dziwię się, po tylu pozytywnych opiniach :P
    Pozdrawiam ciepło, Patty z bloga pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze że książka jest oryginalna, a bohaterowie zaskakujący :). Na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Z ogromną przyjemnością przeczytam powyższą książkę, ale ostatnio czytałam "Hopeless" i zostałam nieco zawiedziona, więc potrzebuję zrobić sobie od książek Hoover trochę wolnego ;)
    http://czytelnicze-turbulencje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka już od dłuższego czasu stoi na mojej półce, ale nie mogę się jakoś za nią zabrać :) Cieszy to, że nie jest w pełni schematyczna, a podczas czytania coś może nas jednak zaskoczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś mnie do tej książki, jak i w ogóle do powieści Hoover mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zupełnie mnie do książek tej autorki nie ciągnie, chociaż naczytałam się mnóstwo pochlebnych opinii:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po "Hopeless" nie mam ochoty na tego typu bajdurzenie :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. lubię autorkę, ale tej książki jeszcze nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mogę się doczekać lektury. Brzmi cudnie! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś przekonana do tej ksiązki nie jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaczęłam ją czytać,ale rzeczywiście zaczęło się dość zwyczajnie i myślałam,że będzie to kolejny romans.Muszę do niej w takim razie wrócić :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że warto dać jej szansę :-)

      Usuń
  12. Do lektury Maybe Someday się przymierzam, bo pierwsze zetknięcie z twórczością Hoover było dla mnie miłym zaskoczeniem, a podobno jej najnowsza książka *właśnie Maybe Someday* jest jedną z lepszych, którą wszyscy pokochali. Po tej recenzji na pewno sięgnę po nią z większą chęcią. :)
    Pozdrawiam! :3
    Królik z http://recenzjezkapelusza.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka