17.07.2015

Marta Kisiel - Nomen Omen

Tytuł: "Nomen Omen"
Autor: Marta Kisiel
Ilość stron: 336
Wydawnictwo: Uroboros







Bohaterką książki jest 25 letnia Salka, a właściwie Salomea Klementyna Przygoda, dla której los nigdy nie był zbyt łaskawy. Zmęczona swoją własną szaloną rodziną postanawia uciec i przeprowadzić się do Wrocławia. Tam wynajmuje pokój w domu, który z jakiś dziwnych powodów odstrasza nawet taksówkarza. Nie da się też ukryć, że jego właścicielki to dosyć ekscentryczne starsze panie. A do tego wszystkiego w nowym życiu Salki pojawi się jeszcze jej brat Niedaś.

Początkowo byłam tą książką zauroczona; wydała mi się intrygująca i zabawna. I istotnie tak było, bo całkiem dobrze się bawiłam podczas czytania, nawet nie mogłam się oderwać. Niestety potem poczułam jakiś przesyt. Ten język, który początkowo był całkiem zabawny, później tylko irytował. Przydałby się tu umiar. I jeszcze ten dziwny slang, który kompletnie mi nie pasował i źle brzmiał z ust dorosłych ludzi, a co dopiero trzech staruszek. Kłóciłabym się też, czy w ogóle młodzież takiego języka jeszcze używa, bo ja na pewno nie. Eh,  nie ukrywam, że po przeczytaniu ostatniej strony odetchnęłam z ulgą, że to już koniec, bo ostatecznie mnie ta książka zmęczyła. Mam wrażenie, że autorka starała się być na siłę śmieszna, ale jej nie wyszło. Czytanie większości dialogów było męką właśnie przez ten infantylny język.

O ile początek mi się podobał, bo było jakoś tak tajemniczo, to później podobało mi się coraz mniej, a początkowe zaciekawienie powoli przeradzało się w znudzenie. I naprawdę sama sobie się dziwię, że dotarłam do końca. Cała ta historia niezbyt przypadła mi do gustu, przyznaję, że inaczej ją sobie wyobrażałam.

Bohaterowie są przerysowani i infantylni. O ile Salka jeszcze moją sympatię zdobyła, to reszta mnie mocno irytowała. A Niedaś szczególnie, bo nie ma niczego gorszego od dziecinnego, dorosłego faceta. Okropieństwo! Starsze panie są nie lepsze, a ich zachowania totalnie nie pasują do tak podeszłego wieku. Raz, że bohaterowie irytują, to jeszcze są słabo zarysowani. Klapa totalna.

Pierwsze spotkanie niestety nieudane, ale dam autorce jeszcze szansę i prawdopodobnie sięgnę po "Dożywocie". Może spodoba mi się bardziej.


Ocena: 3/10

Polacy nie gęsi

12 komentarzy :

  1. Czytając książki polskich autorów zazwyczaj mam takie odczucia... Czasem denerwuje mnie, że postacie mają jakieś nienaturalne imiona - no przepraszam, czy Salomea Klementyna Przygoda to nie imię co najmniej śmieszne, nawet jak na standardy książek dla dzieci?
    Pozdrawiam ciepło i podziwiam za przepiękny wygląd bloga, Patty z bloga pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych dziwnych imion jest więcej:) Podejrzewam, że autorka od początku do końca chciała być śmieszna

      Usuń
  2. O kurczę! Taka niska ocena? W życiu bym się nie spodziewała, gdyż dotychczas recenzje, które czytałam na temat tej książki były pozytywne. Może nie wychwalały jej pod niebiosa, ale jednak oceny były nico wyższe. Szkoda...
    http://czytelnicze-turbulencje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się nakręciłam po tych wszystkich pozytywach, a tu klapa. Ale ja już tak jakoś mam - wszyscy się zachwycają, a na mnie wrażenia dana książka nie robi.

      Usuń
  3. Męczyłam się podobnie z "Pierwszym grobem po prawej". Książka miała takie same przypadłości jeżeli chodzi o język i bohaterów. Zdecydowanie nie chcę przez to jeszcze raz przechodzić. Będę tę książkę omijać :/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pierwszy grób po prawej" też czytałam i z tego co widzę to nisko oceniłam, ale już nie pamiętam, co konkretnie mi się nie podobało.

      Usuń
  4. O, to się trochę przeraziłam, bo niedawno kupiłam ta książkę i nestem jek bardzo ciekawa. A może z racji Twojej opinii szybciej po nią sięgnę żeby się przekonać co z tym infantylizmem? Nie przekreślam jeszcze twórczości pani Kisiel...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przekreślaj:) Większość recenzji jest pozytywna, więc może Tobie się bardziej spodoba

      Usuń
  5. Pierwszy raz spotykam się z tą książką i przekonałaś mnie, zapewne po nią nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi książka bardzo się podobała, humor bardzo mi przypasował - był taki ciepły, w przeciwieństwie do królującego wulgarno-szowinistycznego.

    Moim zdaniem przerysowani bohaterowie mieli być tacy z założenia, począwszy od imion, skończywszy na charakterze i sposobie wysławiania się. Poza tym takich Niedasiów wbrew pozorom całkiem sporo chodzi po świecie :\ Trochę zdziwiłaś mnie tym zachowaniem niepasującym do podeszłego wieku - one po prostu nie są typowymi "moherami" :) Przez swoją funkcję (nie chcę nikomu spoilerować) nie mogą być przecież do końca typowe :D

    miedzysklejonymikartkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę się zdziwiłam, gdy przeczytałam Twoją recenzję, bo jak do tej pory ksiażka zbierała pozytywne recenzję. No cóz.. Widocznie wszystko zalezy od gustu. Nie zniechęcam się do tej pozycji i nadal chce ją przeczytać.
    Zapraszam CIę do przeczytania kolejnego postu z serii Cotygodniowego przeglądu kulturowego :>
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com/2015/07/krucze-wiesci-czyli-cotygodniowy.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  8. No w końcu. To pierwsza recenzja Nomen Omen, która się zgadza z moją opinią. U mnie ta książka wylądowała w "kąciku grafomana". Mnie najbardziej wkurzała Salka, starsze panie były ciekawsze. Generalnie postacie płaskie, autorce nie wychodziły dialogi, opisy i próby popisowej erudycji. Nigdy więcej Marty Kisiel. Wiedziałam, że będzie kiepsko skoro na okładce porównywali do Pratchetta... I to baaaaardzo na wyrost.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka