14.10.2015

Lissa Price - Starter

Tytuł: "Starter"
Autor: Lissa Price
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: ALbatros
Tom: I









Po wojnie biologicznej ze świata zniknęli ludzie pomiędzy szesnastym a sześćdziesiątym rokiem życia. Starterzy, czyli nastolatkowie, trafiają teraz do zakładów dla nieletnich, a Enderzy, czyli staruszkowie, mogą mieć wszystko, co tylko zechcą. Z pomocą firmy Prime Destinations mogą sobie nawet na pewien czas kupić ciało młodego człowieka i robić to, co tylko im się podoba.

W takim właśnie świecie żyje Callie ze swoim braciszkiem Tylerem i przyjacielem Michaelem. Nastolatkowie są zdani sami na siebie, nie mają żadnych krewnych, każdy ich dzień jest walką o przetrwanie. Callie, chcąc zapewnić swojemu bratu normalne warunki, decyduje się na oddanie swojego ciała jakieś Enderce, za odpowiednio wysoką kwotę, która mogłaby zapewnić rodzeństwu byt w normalnych warunkach. Miały to być tylko trzy wypożyczenia, ale niestety sprawy komplikują się, gdy okazuje się, że wszczepiony do ciała chip nie działa tak, jak powinien.

Książka oczarowała mnie od pierwszych stron. Szalenie spodobał mi się już sam pomysł autorki z tym wypożyczaniem i zamianą ciał. Dla mnie było to coś nowego i w jakimś stopniu wyróżnia to ten tytuł na tle innych powieści tego gatunku. Oczywiście są tu pewne schematy, ale tego już się chyba nie da uniknąć.

 Na okładce widnieje napis, że jest to książka dla fanów "Igrzysk Śmierci". Przyznaję, że mnie to akurat nie zachęcało, bo nie lubię takiego porównywania i bałam się, że dostanę jakąś marną kopię. A tutaj na szczęście pozytywnie się zaskoczyłam. W ogóle uważam, że te porównanie można było sobie darować, bo dla mnie to są dwa zupełnie inne tytuły i jest to po prostu mylące. Niby dobry chwyt marketingowy, ale może się to też negatywnie na książce odbić, gdy ktoś faktycznie chce drugich Igrzysk. Owszem, jest kilka elementów wspólnych, ale to dwie zupełnie inne historie, inny klimat, inni bohaterowie, inne otoczenie.

Od młodzieżówek odpychają mnie miłosne trójkąty. Na szczęście nie mam się do czego przyczepić, chociaż takowy i tutaj występuje. Jest to jednak na tyle subtelne, że kompletnie mi nie przeszkadzał, nie dominował. I mam nadzieję, że tak też zostanie do samego końca.

Bohaterowie zasługują na uwagę; Callie jest odważną, walczącą o swoje dziewczyną, zdolną do poświęceń i ryzyka. Nawet postaci drugoplanowe są dobrze wykreowane i wzbudzają emocje. Poznajemy na przykład małą dziewczynkę Sarę, która zaimponowała mi swoją odwagą albo Starego Człowieka, który jest niezwykle tajemniczą postacią i do samego końca taki pozostaje, podsycając tylko cierpliwość czytelnika.

Mnie "Starter" podobał się bardzo i już nie mogę doczekać się przeczytania drugiego tomu. Wciągnęłam się niesamowicie i byłam wściekła, gdy musiałam przerywać sobie czytanie. Dla tej książki warto zarezerwować sobie caluteńki dzień. Nie brakuje tutaj nagłych zwrotów akcji, dużo się dzieje, są elementy zaskoczenia, nie ma miejsca na nudę, a akcja praktycznie nie zwalnia. Na początku wszystko wydawało mi się takie zagmatwane, ale autorka sprawnie łączy wszystkie wątki i stopniowo rozwiewała moje wątpliwości. Szkoda tylko, że nie dowiadujemy się czegoś więcej na temat tej wojny biologicznej, a poznajemy tylko jej skutki. To zaś autorka bardzo starannie opisuje, pozwala na wyobrażenie sobie tego nowego, przerażającego świata.

Ocena: 9/10

10 komentarzy :

  1. Miałam podobne odczucia do Ciebie, czytając "Startera". Jestem właśnie po lekturze "Endera" i niestety się trochę rozczarowałam. Może Tobie bardziej przypadnie do gustu. :-)
    http://ivka86.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja "Endera" już przeczytałam i również podobał mi się mniej niż "Starter" :(

      Usuń
  2. Starter bardzo mi się podobał a Ender już mnie czeka :D
    love-ksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę miłej lektury:)

      Usuń
  3. Ilekroć czytam opis fabuły "Startera", zastanawiam się, gdzie są niby te zbieżności z "Igrzyskami Śmierci"... Te porównania zaczynają mnie już denerwować, bo przecież to logiczne, że książki w obrębie jednego gatunku mają pewne punkty wspólne... W każdym razie "Starter" zachęca mnie pomysłem na fabułę, swój egzemplarz mam już u siebie i mam nadzieję niedługo po niego sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłego czytania, będę czekała na Twoją recenzję:)

      A co do tych porównań to dla mnie czysty chwyt marketingowy i też mnie to strasznie już denerwuje, bo ile jeszcze będzie tych "drugich Igrzysk Śmierci"?

      Usuń
  4. Ostatnio żadna książka nie potrafi mnie zaciekawić, a tu proszę - sama recenzja zachęca. Przyznaję, że zamiana i wypożyczanie ciał brzmi interesująco, no i w dodatku brak większości ludzi...Jak tylko znajdę, przeczytam na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  5. Po przeczytaniu Twojej recenzji, zaczęłam się zastanawiać nad tym, gdzie są widoczne podobieństwa do trylogii Collins. Ja ich nie dostrzegłam, chyba, że chodzi o trójkąt miłosny xd
    Podoba mi się ten pomysł na książkę i z pewnością sięgnę po nią w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej kochana ^-^
    Ja całkowicie ubóstwiam tą książkę ♥♥♥ Czytałam i mam ja na swojej półce i już nie długo zabiorę się za "Endera". Autorka wymyśliła świetny świat. I bardzo mi się spodobała końcówka. Ta babcia jej pomogła, oni zniszczyli ten ośrodek i happy end. Ciekawe co w 2 części.
    Okładka absolutnie orzekająca *-* cieszę sie że przeczytałaś. :D
    Pozdrawiam ciepło i zapraszam ♥
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że dotąd książka jakoś nieszczególnie mnie przyciągała. Ale po Twojej recenzji widzę, że warto po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka