29.04.2015

Camilla Läckberg - Syrenka

Tytuł: "Syrenka"
Autor: Camilla Läckberg
Ilość stron: 488
Wydawnictwo: Czarna Owca
Tom: VI













W Fjällbace w tajemniczych okolicznościach ginie mężczyzna, a policja jest bezradna. Śledztwo stoi w miejscu, aż pewnego dnia jego zwłoki zostają przypadkowo odkryte przez spacerowicza z psem. Jakby tego było mało, znajomy denata, Christian Thydell, który właśnie wydał swoją powieść pt. "Syrenka", dostaje listy z pogróżkami. Czy sprawy te jakoś się ze sobą łączą?

Na początku nie czytało się tej książki lekko, bo poprzednie pięć tomów poznałam dosyć dawno temu i niekoniecznie pamiętałam wszystkich bohaterów tego cyklu i wydarzenia z ich życia. Ciężko było mi się wczuć, ciągle się gubiłam, nie wiedziałam, kto jest kim. Później jednak czytało mi się już normalnie, co nieco sobie przypomniałam i mogłam skupić się już na konkretnym wątku. I własnie z książkami tej autorki już tak jest, że niby można czytać je w różnej kolejności, ale nie jest to takie łatwe, tym bardziej, że wątki obyczajowe stanowią sporą część cyklu. Chociaż tutaj było ich wyjątkowo mało, a za to śledztwo wysuwało się na pierwszy plan. Przypominam, że "Syrenka" to tom szósty. Wracając jeszcze do wątków obyczajowych to miejscami były jakieś takie naiwne i naciągane, ale do przetrawienia. No bo mamy kobietę w ciąży, która bardzo angażuje się w całą sprawę, nie zważając na swoje bezpieczeństwo oraz jej męża, który zdradza tajemnice śledztwa. No cóż.

"Syrenka" to bardzo dobry, wciągający kryminał, ale odrobinę zagmatwany. Akcja jest wartka  i wielowątkowa, zmuszająca do ciągłej lektury. Szczególnie podobało mi się zakończenie i rozwiązanie zagadki. Sama bym na to nie wpadła nigdy i było to dla mnie coś nowego. Szczerze powiedziawszy nawet podczas czytania nikogo nie typowałam, jakoś tak wolałam śledzić poczynania bohaterów i razem z nimi stopniowo odkrywać prawdę. Ja z chęcią w najbliższym czasie sięgnę po kolejny tom.

Ocena: 7/10

25.04.2015

Cathy Glass - Nie zabierajcie mi dziecka

Tytuł: "Nie zabierajcie mi dziecka"
Autor: Cathy Glass
Ilość stron: 301
Wydawnictwo: Muza














Cathy Glass jest brytyjską pisarką, pracującą w opiece społecznej i tworzącą od ponad 25 lat domy zastępcze dla potrzebujących dzieci. W swoich książkach opowiada ich historie, a "Nie zabierajcie mi dziecka" to jej najnowsza powieść.

Pod dach Cathy Glass trafiają najczęściej mniejsze dzieci. Tym razem, z braku miejsc w innych rodzinach zastępczych, wprowadza się do niej siedemnastolatka w ciąży. Cathy nigdy wcześniej nie miała pod opieką dziewczyny w tym wieku, więc ogarnia ją niepokój. Po porodzie Jade pragnie zatrzymać swoją córeczkę, ale konflikty z prawem i nieodpowiedzialne zachowania wcale tego nie ułatwiają. Jak potoczą się losy dziewczyny?

Postawa Cathy jest naprawdę godna podziwu. Ja zazdroszczę jej takiej cierpliwości i siły do tworzenia domu dla potrzebujących i często trudnych dzieci. Niezwykła kobieta, ze świetnym podejściem. Dla mnie to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu. Nie da się ukryć, że autorka miała wątpliwości, czy przyjąć dziewczynę pod swój dach, bała się, czy podoła i będzie w stanie jej pomóc. Według mnie poradziła sobie znakomicie i robiła wszystko, co w jej mocy, żeby skierować Jade na właściwe tory.

Niewiarygodne jest to, jak łatwo nam oceniać innych. Czytając tę książkę praktycznie ciągle to robiłam. Nie potrafiłam zrozumieć postępowania Jade, zarzucałam jej brak odpowiedzialności i głupie postępowanie. Jednak po skończonej lekturze moje zdanie trochę się zmieniło, spojrzałam na nastolatkę z większą empatią, starałam się ją zrozumieć i postawić na jej miejscu. W końcu to tylko zagubiona dziewczyna, która zgrywa twardzielkę, ale w środku jest krucha jak lód. Dziewczyna, która sama potrzebuje miłości, wsparcia i opieki kogoś starszego, odnalezienia własnej drogi oraz powrotu na właściwe tory.

Nie jest to moja pierwsza książka tej autorki, więc wiedziałam, czego mogę się mniej więcej spodziewać. Oczekiwałam dużej dawki emocji i wzruszenia oraz tematów do przemyśleń. Emocje były, ale głównie negatywne; byłam wściekła na Jade, miałam ochotę nią potrząsnąć, czasami się we mnie gotowało. Książka zdecydowanie zmusiła mnie do refleksji, postawienia się zarówno na miejscu Jade oraz Cathy. Nie jest to lektura łatwa, ale warta przeczytania. Polecam zarówno nastolatkom jak i osobom starszym.

Za książkę dziękuję pani Patrycji z Business&Culture oraz wydawnictwu Muza.

18.04.2015

Olga Rudnicka - Do trzech razy Natalie

Tytuł: "Do trzech razy Natalie"
Autor: Olga Rudnicka
Ilość stron: 380
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tom: III












"Do trzech razy Natalie" to trzeci tom przygód Natalii Sucharskich. Poniższa opinia może zawierać spoilery do poprzednich części!

Natalie powracają. W wielkim stylu, rzecz jasna. Będzie się działo, bo u sióstr Sucharskich nigdy nie może być nudno. Tym razem Natalie postanawiają odpocząć od facetów i zostawiając ich samych z dziećmi, wyjeżdżają na babskie wakacje do Międzyzdrojów. Z odpoczynkiem będzie to jednak miało niewiele wspólnego; siostry Sucharskie angażują się w sprawę kryminalną, ponieważ zabita została młoda dziewczyna, na którą kobiety natknęły się wcześniej w kawiarni.

Kolejny raz będę zachwalała i polecała, ale od razu ostrzegam, że nie jest to seria dla każdego. Przygody z siostrami Sucharskimi to książki, w których przeważa wątek obyczajowy, a kryminalny jest zawsze dodatkiem. Dlatego też myślę, że do gustu przypadnie zdecydowanie bardziej paniom i osobom, które tego typu książki lubią. Nie nakręcałabym się za bardzo na wątek kryminalny i nie oczekiwała tutaj nie wiadomo czego. Akurat w tej części podobał mi się on najmniej, bo jest przewidywalny i ogólnie taki sobie. Natomiast perypetie Natalii mi to wynagrodziły. Przyznaję, że ja serię tę czytam dla bohaterek.

W dalszym ciągu uważam, że pierwszy tom jest najlepszy pod względem humoru, zagadki i w ogóle, ale i tak cieszę się, że poznałam trzecią część. Miło spędziłam czas z tymi szalonymi kobietami, trochę się pośmiałam. Jest humor, fajne, sympatyczne i szalone, choć przerysowane postaci, lekki styl autorki, więc czego chcieć więcej?

Pani Olgo, po przeczytaniu ostatnich dwóch stron w moich oczach zaczęły pojawiać się łzy. Jest mi strasznie smutno, że to już koniec Natalii, bo bardzo się z nimi zżyłam i ciężko mi się teraz z nimi rozstać. Marzy mi się kolejny tom, oj marzy i mam szczerą nadzieję, że kiedyś jeszcze autorka do sióstr Sucharskich wróci.

Ocena: 7/10

Polacy nie gęsi

15.04.2015

Rainbow Rowell - Eleonora i Park

Tytuł: "Eleonora i Park"
Autor: Rainbow Rowell
Ilość stron: 340
Wydawnictwo: Znak














Eleonora i Park to szesnastolatkowie, których znajomość rozpoczyna się w autobusie. Ona jest pulchną dziewczyną, ubraną jak dziwadło, z burzą rudych włosów. On Koreańczykiem uwielbiającym muzykę i komiksy. Zatłoczony autobus zmusza dziewczynę do zajęcia miejsca obok tajemniczego Azjaty. I tak to się zaczęło.

Byłam przygotowana na to, że będzie to książka taka, jak ich wiele. Wiecie, typowa młodzieżówka, przesłodzona, przewidywalna, nie wnosząca nic nowego do mojego życia. A jednak jakoś mnie do niej ciągnęło, mimo że jestem ostatnio obrażona na takie powieści i raczej ich unikam bądź szukam czegoś w miarę oryginalnego. A "Eleonora i Park" to takowych na pewno nie należy. Czy spodobała mi się?

Trochę racji miałam. Z jednej strony ta książka to nie jest nic nadzwyczajnego i nowego, bo wiele takich już miałam okazję w swoim życiu czytać, ale o dziwo naprawdę mi się spodobała i coś mnie w niej ujęło. Podejrzewam, że to te pierwsze wydarzenia w autobusie tak zdobyły moją sympatię, ponieważ były dla mnie w pewien sposób bliskie. I po tym udanym dla mnie początku już do końca czułam sympatię do głównych bohaterów i z zainteresowaniem śledziłam ich dalsze losy.

Wrażenia po lekturze mam więc pozytywne, ale nie będę ukrywać, że książka jest miejscami przesłodzona, przewidywalna i schematyczna, czyli  taka jak ich wiele. Owszem, autorka ukazuje problemy rodzinne Eleonory, zwraca uwagę na problem przemocy w rodzinie, złych kontaktów z rówieśnikami, wyobcowania, ale jakby nie patrzeć, to wszystko już było i jakoś szczególnie mnie to za serce nie złapało.

Jest to typowa książka młodzieżowa, mamy opis rodzącej się pierwszej miłości dwojga nastolatków, którzy nie widzą poza sobą świata, snują wielkie plany na przyszłość i nie mogą się od siebie oderwać. Takie to urocze, ale też cukierkowate. I o tym właśnie jest "Eleonora i Park"; o stopniowo rodzącym się uczuciu dwojga różnych charakterów.

Podobało mi się to, że akcja dzieje się w latach 80. Ja nie znam tych czasów, bo urodziłam się później, ale spodobał mi się ten klimat. Cieszę się, że nie jest to kolejna książka ze współczesnym liceum w tle, smartfonami, nowoczesnymi wozami itd. Są za to kasety i walkmany na baterie oraz kawał naprawdę świetnych piosenek.

Dużym plusem są bohaterowie, którym nie można odmówić pewnej oryginalności. Eleonory nie sposób nie zauważyć, bo ma burzę rudych loków, jest gruba, ubiera się jak dziwadło, nie zachęcając ludzi do siebie. Park z kolei jest pół-Azjatą, pochodzącym z kochającej, normalnej rodzinki. Niby banalnie, ale jakoś tak zdążyłam się zżyć z bohaterami i ich polubić.

Nieporozumieniem jest dla mnie zakończenie, które jest dla mnie beznadziejne, napisane chyba na szybko, urwane w niewłaściwym miejscu. A szkoda.

Ocena: 6/10

07.04.2015

Gillian Flynn - Zaginiona dziewczyna

Tytuł: "Zaginiona dziewczyna"
Autor: Gillian Flynn
Ilość stron: 652
Wydawnictwo: G+J














Amy jest niezwykłą kobietą. Wydaje się idealna, jest bogata i błyskotliwa, pochodzi z dobrego domu. Razem ze swoim mężem Nickiem tworzą z pozoru udane i nadające na tych samych falach małżeństwo. No właśnie, z pozoru. W piątą rocznicę ślubu Amy po prostu znika, a pozostawione ślady wskazują na morderstwo. Podejrzanym zostaje Nick, który zachowuje się bardzo dziwnie i nie ma alibi. Na jaw zaczynają wychodzić ich problemy małżeńskie i nic nie jest takie, jakie się na początku wydawało.

Po przeczytaniu kilku pierwszych stron miałam bardzo duże wątpliwości, czy zagłębiać się w tę historię dalej. Początkowo kompletnie nie odpowiadał mi styl autorki, wszystko było jakieś takie przegadane, że nie potrafiłam się skupić na właściwym wątku i gubiłam się. Autorka serwuje nam mnóstwo niepotrzebnych informacji, które negatywnie pływają na szybkość akcji. Takie lanie wody w thrillerach nie jest zbyt dobrym pomysłem. Dałam jednak książce szansę i później się już przyzwyczaiłam, miałam też wrażenie, że autorka trochę się poprawiła i uświadomiła sobie, że pisze thriller. Jednak jestem zdania, że całą tę historię można by było spokojnie zmieścić na 300 stronach.

Ta historia jest bardzo ciekawa, ale właśnie narracja dużo psuje i nie czyta się jej lekko. Na początku byłam zdezorientowana i pogubiona w tej opowieści. Miałam mętlik w głowie i nie wiedziałam, kto jest winny. Później wszystko się wyjaśnia i przez kolejne setki stron autorka jeszcze tę historię ciągnie, ale jest już niestety przewidywalnie i jakieś to takie jest naciągane. Przewidywalnie, ale też akcja zaczyna się dopiero porządnie rozkręcać, bo pierwsza połowa jest niemiłosiernie przegadana i właściwie nic się nie dzieje.

Gdybym miała określić tę książkę jednym słowem, to powiedziałam, że jest dziwna. Właściwie to nawet nie wiem, czy mi się podobała, bo jest bardzo nierówna. Może nie żałuję czasu, który spędziłam przy jej czytaniu, ale gdybym po nią nie sięgnęła to nie straciłabym nic. Wychodzi więc na to, że jest przeciętna i przy takiej też ocenie zostanę. Mnie nie porwała, brakowało mi porywającej akcji, dreszczyku emocji, napięcia. Jedyne, co ratuje tę książkę, to bardzo dokładne ukazanie toksycznego związku, przedstawienie charakteru bohaterów. Były takie momenty, w których czułam aż niedowierzanie i oburzenie zachowaniem postaci i za to plus.

Ocena: 5/10

04.04.2015

Wesołych Świąt Wielkanocnych!


Kochani, z okazji Świąt Wielkanocnych pragnę życzyć Wam zdrowych, spokojnych, rodzinnych świąt, smacznego jajka, mokrego Dyngusa oraz wszelkiej pomyślności!

03.04.2015

Olga Rudnicka - Drugi przekręt Natalii

Tytuł: "Drugi przekręt Natalii"
Autor: Olga Rudnicka
Ilość stron: 496
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tom: II













"Drugi przekręt Natalii" to drugi tom przygód Natalii Sucharskich. Poniższa opinia może zawierać spoilery do poprzedniej części!

Od wydarzeń opisanych w pierwszej książce mijają dwa lata. Natalie nadal mieszkają razem w ogromnej willi odziedziczonej w spadku po ojcu, ale w ich życiu wiele się zmieniło; pojawili się mężczyźni, zmienił się ich wygląd. Jedno jednak pozostało niezmienne - skomplikowane charaktery i zbyt dobra umiejętność wpadania w kłopoty. Co tym razem nabroiły?

Były współpracownik ojca, pan Janusz Zawada, z którym dziewczyny mocno się zaprzyjaźniły, znika w tajemniczych okolicznościach, a w jego domu znaleziony zostaje trup. Wkrótce potem policja odnajduje spalone zwłoki, twierdząc, że to na pewno przyjaciel kobiet. Ale Natalie, jak to one, postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i zaczynają prywatne śledztwo. W grę wchodzą jeszcze duże pieniądze, gdyż pan Janusz wymienił je w spadku. Kobiety otrzymują jego mieszkanie i brylanty, które są warte miliony, a ochotę na nie mają nie tylko siostry Sucharskie.

Niestety ta część okazała się zdecydowanie słabsza od poprzedniej. Nie jest już tak zabawnie, ale i tak kilka razy autorce udało się mnie rozbawić. Mam wielką nadzieję, że w trzecim tomie będzie pod tym względem lepiej. Natomiast podobało mi się to, że od razu przechodzimy do konkretów, jest zagadka kryminalna itd. W pierwszym tomie raczej przeważał wątek obyczajowy, a czytelnik dopiero poznawał i próbował ogarnąć wszystkie siostry Sucharskie, a one uczyły się ze sobą żyć.

Siostry Sucharskie ponownie sporo namieszają. Ich życie po prostu nie może być normalne i mają mocne skłonności do popadania w tarapaty, z których później ciężko się wydostać. A jakie kłamstwa powstają! Razem tworzą mieszankę wybuchową i biada temu, kto stanie na ich drodze. Z siostrami Sucharskimi lepiej nie zadzierać. Mimo, że Natalie potrafią czytelnika zirytować to i tak się je uwielbia. Nie da się ukryć, że bohaterowie są przerysowani, ale mnie to kompletnie tutaj nie przeszkadza i chcę więcej.

Polacy nie gęsi

Ocena: 7/10

01.04.2015

Podsumowanie marca



W marcu na blogu swoim i Waszych pojawiałam się rzadko, ale książki czytałam. Ciągle trzyma się mnie jakiś kryzys, niemoc; ślęczę nad klawiaturą, a najczęściej używanym przeze mnie przyciskiem jest "backspace". Trochę mnie to wszystko zniechęca, więc sobie odpuszczam i nic na siłę. Poczekam aż wszystko samo wróci. A wróci na pewno, taką mam przynajmniej nadzieję...

Co przeczytałam w marcu?

1. Cassandra Clare - "Miasto szkła"
2. Cassandra Clare - "Miasto upadłych aniołów"
3. Cassandra Clare - "Miasto zagubionych dusz"
4. Cassandra Clare - "Miasto niebiańskiego ognia"
5. Thomas Arnold - "33 dni prawdy"
6. Olga Rudnicka - "Natalii 5"
7. Olga Rudnicka - "Drugi przekręt Natalii"

W Kąciku Językowym pisałam o najnowszym, 51, numerze English Matters. KLIK

Razem 3682 strony. Z wyniku jestem bardzo zadowolona, biorąc pod uwagę, że ciągle brakowało mi czasu. Na dodatek wszystkie książki bardzo mi się podobały, więc ich czytanie było tylko przyjemnością.

Tak, tak, wiem, że miałam napisać o serii "Dary Anioła", nawet się za to zabrałam, ale nie jestem ze swojego tekstu zadowolona, więc nie publikuję. W dużym skrócie napiszę, że bardzo mi się podobała i przyjemnie spędziłam swój czas podczas czytania.

A jak Wam minął marzec?
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka