29.11.2015

Paula Hawkins - Dziewczyna z pociągu

Tytuł: "Dziewczyna z pociągu"
Autor: Paula Hawkins
Ilość stron:  328
Wydawnictwo: Świat Książki.









O tej książce zrobiło się ostatnio tak głośno, że i ja koniecznie musiałam po nią sięgnąć i sama przekonać się, o co tyle krzyku. W sumie to nie do końca rozumiem te wszystkie zachwyty, ale od początku.

"Dziewczyna z pociągu" to historia Rachel, która każdego dnia dojeżdża do pracy tym samym pociągiem. W czasie podróży wnikliwie obserwuje, co dzieje się za szybami. Pociąg zawsze zatrzymuje się przed tym samym semaforem i wtedy kobieta widzi dom, który szczególnie sobie upodobała. Wydaje jej się, że dobrze zna jego mieszkańców; zazdrości im wspaniałego życia, o którym sama marzy, nadaje im nawet imiona, tworzy ich historię. Gdy pewnego dnia widywana przez okno kobieta znika, Rachel postanawia pomóc.

Gdy tylko zaczęłam lekturę, to pomyślałam sobie, że to na pewno będzie dobra książka, bo początek jest niezły, spodobał mi się pomysł autorki z tymi pociągami. Później jednak już tak pięknie nie było. Dobra, mogę przyznać, że książka na początku bardzo mnie zainteresowała, bo dobrze się zaczęła, byłam ciekawa, co wymyśli autorka. W głowie miałam jeszcze te wszystkie pozytywne recenzje, więc z nadzieją na genialny thriller czytałam dalej. Jedak początkowe zainteresowanie szybko słabło i później było już niestety bez fajerwerków. Brakowało mi tutaj akcji i napięcia, o grozie nawet nie wspominam; było bardzo monotonnie i pewnym momencie czekałam już tylko na zakończenie, licząc, że będzie dobre i podniesie poziom. Jednak gdy dobrnęłam do końca, to też odbyło się bez rewelacji. Finał nie był zaskakujący, można było z łatwością od dłuższego czasu przewidzieć, że tak się skończy, a i autorka napisała o tym wszystkich zupełnie bez większych emocji i napięcia.

Rachel również mojej sympatii nie zdobyła; z czasem stała się bardzo irytująca. Miałam już dość ciągłego czytania o o jej złym stanie po kilku kieliszkach i problemach z samą sobą. Ja rozumiem, że jest to thriller psychologiczny i autorka chciała zwrócić uwagę na problem samotności, odrzucenia i alkoholizmu, ale zrobiła to w tak monotonny sposób, że nie mogę tego docenić. Te pijackie monologi Rachel nie były tym, czego oczekiwałam. Może i początkowo jej współczułam, ale moja cierpliwość i zrozumienie szybko przerodziły się w niechęć.

Oprócz Rachel mamy też dwie inne bohaterki; zaginioną Megan oraz Annę - nową żonę byłego męża Rachel. Autorka podzieliła narrację pomiędzy je trzy, co było dobrym pomysłem, bo pozwoliło spojrzeć na rozgrywające się wydarzenia z różnych perspektyw i trochę odpocząć od monotonnego życia Rachel. Jednak nie mogę przyznać, że któraś z bohaterek moją sympatię zdobyła. Dla mnie one wszystkie były jakieś takie nijakie i pozostały dla mnie obojętne. Szkoda, że autorka nie dała głosu męskim bohaterom.

Uważam, że pomysł autorki miał duży potencjał, ale niestety nie udało się go wykorzystać. Rekomendacje znanych pisarzy postawiły tę książkę w naprawdę dobrym świetle; mnie przyciągnęło polecenie mojej ulubionej Tess Gerritsen. Oczekiwałam czegoś naprawdę ekstra, a dostałam przeciętny debiut. Wielka szkoda. Ale za to marketing oceniam na 6+.

Jestem bardzo ciekawa, jak wy odebraliście tę książkę i czy znajdujecie się wśród jej zwolenników, czy wręcz przeciwnie.

25.11.2015

Tess Gerritsen - Umrzeć po raz drugi

Tytuł" Umrzeć po raz drugi"
Autor: Tess Gerritsen
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: Albatros
Cykl: Rizzoli&Isles (tom 11)







Właśnie uświadomiłam sobie, jak dawno nie czytałam dobrego thrillera. Brakowało mi tego, naprawdę, a Tess Gerritsen jak zwykle sprostała moim oczekiwaniom. Ja po prostu uwielbiam te jej thrillery z elementami medycznymi i jest moją guru jeżeli chodzi o ten gatunek. Chociaż "Umrzeć po raz drugi" trochę różni się od jej poprzednich książek, to jest to lektura warta poznania.

Tym razem detektyw Jane Rizzoli dostaje sprawę zamordowanego i powieszonego za nogi preparatora zwierząt - Leona Gotta, który został wypatroszony i oprawiony tak, jak jego zdobiące ściany trofea. Podczas śledztwa okazuje się, że podobne zbrodnie miały już miejsce na terenie całego kraju.

Sześć lat wcześniej. Grupa ciekawych świata osób decyduje się na przeżycie przygody swojego życia w Botswanie wśród dzikich zwierząt. Wycieczka okazuje się jednak prawdziwą walką o przetrwanie.

"Umrzeć po raz drugi" różni się od poprzednich książek z cyklu. Akcja toczy się dwutorowo; współczesne wydarzenia rozgrywają się w Bostonie, a historia sprzed sześciu lat ma miejsce w Botswanie. Mamy także dwóch narratorów; współcześnie jest to narrator wszechwiedzący, a w afrykańskiej historii mamy narratorkę pierwszoosobową.  Jednak to nie wszystko, bo dużą rolę odgrywają tu koty, a dokładnie te duże i śmiertelnie niebezpieczne dla człowieka. Obie historie czytałam z zainteresowaniem, chociaż wyprawa do afrykańskiego buszu zrobiła na mnie większe wrażenie i pozwoliła poznać panią Gerritsen z innej strony - według mnie świetnie sprawdziłaby się w jakieś powieści przygodowej. Kto wie, może i takich tytułów się doczekamy. Uważam, że sam ten wątek byłby już świetną bazą do jakiegoś thrillera - to by było coś!

Co tu dużo pisać; książka jest jak zwykle rewelacyjna. Trzyma w napięciu do samego końca, opisy są sugestywne, a zagadka intrygująca; jej rozwiązanie poznajemy dopiero na samym końcu. Tradycyjnie już myślałam, że odgadłam, kto jest zabójcą, ale autorka jak zawsze mnie zaskoczyła i znowu zostałam zrobiona w balona. Gerritsen stopniowo i sprawnie łączy wszystkie wątki, a zakończenie mnie usatysfakcjonowało, bo nie sądziłam, że pójdzie to w takim kierunku.

Seria o detektyw Rizzoli i doktor Isles to thrillery medyczne, więc i tutaj możemy dowiedzieć się czegoś ciekawego, ale w porównaniu do tomów poprzednich, jest tego dosłownie garstka, nazwałabym tę część raczej książką sensacyjno-przygodową aniżeli thrillerem medycznym. Jednak w tym przypadku nie mam tego autorce za złe, bo historia tak mnie wciągnęła, że nie potrafiłam się oderwać i po dosyć długiej przerwie od czytania thrillerów mam szaloną ochotę, by znowu do nich powrócić. Jeżeli jeszcze jakiś cudem nie mieliście okazji czytać żadnej książki Tess Gerritsen to gorąco namawiam (ale do serii Rizzoli&Isles, bo jej thrillerów romantycznych niestety polecić nie mogę). Według mnie warto czytać od początku, bo chociaż sprawy kryminalne zamykają się w danej części, to mamy odniesienia do życia prywatnego bohaterek z poprzednich tomów.


21.11.2015

Harper Lee - Idź, postaw wartownika

Tytuł: "Idź, postaw wartownika"
Autor: Harper Lee
Ilość stron: 362
Wydawnictwo: Filia










Jean Louise Finch, zwana Skautem, ma już dwadzieścia sześć lat i wraca z Nowego Jorku do rodzinnego Maycomb w stanie Albama, by odwiedzić swojego ukochanego ojca Atticusa. Spodziewa się zastać wszystko po staremu, ale po powrocie musi zmierzyć się z brutalną rzeczywistością. Wszystko wydaje się być inne, a osoby, którym Jean ufała, nagle ukazują swoje drugie oblicze. Jednak największym szokiem jest dla kobiety wiadomość o przynależności jej ojca do rasistowskiej organizacji.

Przeczytałam tę książkę i mam w głowie mętlik. Sama do końca nie wiem, jak mam ją interpretować, bo niby jest to kontynuacja "Zabić drozda", ale w rzeczywistości autorka najpierw napisała właśnie "Idź, postaw wartownika". Ten tytuł na pewno rzuca nowe światło na "Zabić drozda"  i może dla niektórych czytelników okazać się lekturą szokującą, być może nawet nie zechcecie po nią sięgnąć, żeby nie zepsuć sobie odbioru pierwszej części. Ciężko mi w ogóle stwierdzić, czy jest to książka dobra, czy niedobra, warta a może nie warta przeczytania, bo w dalszym ciągu sama się nad tym zastanawiam i chyba na tym etapie pozostanę.

"Pamiętaj i o tym: zawsze łatwo spoglądać wstecz i dostrzec, jacy byliśmy wczoraj albo dziesięć lat temu. Trudno natomiast zobaczyć, jacy jesteśmy. Będzie ci łatwiej, gdy opanujesz tę sztukę".

Bardzo polubiłam dziewięcioletnią Skaut, ale ta dwudziestosześcioletnia w dalszym ciągu zdobywa moją sympatię. Chociaż dorosła i fizycznie stała się kobietą, to mentalnie niewiele się zmieniła. W dalszym ciągu ma swoje racje, nie potrafi zaakceptować niesprawiedliwości i czuje się wyobcowana, doskonale pamięta swoje dzieciństwo i można powiedzieć, że jeszcze nim żyje. Tymczasem po powrocie do rodzinnego miasteczka musi zmierzyć się z rzeczywistością; poznaje nowe poglądy bliskich jej osób, zauważa to, czego w dzieciństwie nie dostrzegała. Jest to dla niej niewątpliwie ważna, ale niezwykle trudna i bolesna lekcja.

W książce wydarzenia teraźniejsze przeplatają się z dzieciństwem Jean. Mnie bardziej podobały się te retrospekcje, bo przypominały mi "Zabić drozda", a przygody dziewięcioletniej Jean były naprawdę ciekawe i świetnie się to czytało. Dzięki temu zabiegowi "Idź, postaw wartownika" stało się takim dopełnieniem poprzedniej książki autorki, pozwoliło to na lepsze poznanie bohaterów i spojrzenie na pewne sprawy już z perspektywy dorosłej osoby. I właśnie to stanowi większą część książki, co mnie bardzo zdziwiło, bo spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Niektóre opisane wydarzenia zdają się do siebie nie pasować, momentami brakowało mi spójności. Z kolei wątek, który powinien być głównym, został zepchnięty na bok, zdominowany przez rozmyślania Jean i jej powroty do dzieciństwa. Czy to dobrze, czy niedobrze - ciężko mi to oceniać.

Ciężko mi jednoznacznie stwierdzić, czy jest to dobra książka, czy nie. Myślę, że w tym przypadku najlepszą opcją jest jej przeczytanie, ale najpierw polecam lekturę "Zabić drozda", a dopiero później "Idź, postaw wartownika", mimo że zostały napisane w innej kolejności. Ja ani nie polecam, ani nie odradzam, zadecydujcie sami, czy chcecie poznać historię "Zabić drozda" z innej strony.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Filia oraz Business&Culture.

20.11.2015

English Matters nr 55 (Pani Potter i mnóstwo dobrej muzyki)

W najnowszym listopadowo-grudniowym numerze English Matters czekają na nas bardzo ciekawe artykuły, które w większości przypadły mi do gustu i czytałam je z przyjemnością. Zapraszam na krótki przegląd.


People and Lifestyle
Gdy tylko zobaczyłam artykuł o J.K Rowling, to od razu zabrałam się za czytanie. Bo odkąd przeczytałam w wakacje po raz pierwszy Harry'ego Pottera to z zainteresowaniem poznaję też autorkę. Przeczytać możemy także o znanych głosach ze Skandynawii (m.in. o Kygo, Of Monsters and Men, Mansie Zelmerlowie i kilku innych). Przyznaję, że zakochałam się w kilku piosenkach. Tradycyjnie dołączam teraz coś do posłuchania:



W tym dziale pojawia się także Ben Barnes, który zagrał między innymi Doriana Gray'a i Księcia Kaspiana, poznamy też etymologię brytyjskich nazwisk oraz dowiemy się czym jest tzw. "strefa komfortu" (ja o wychodzeniu poza strefę komfortu w nauce angielskiego pisałam tutaj --> KLIK).

Culture
Zaczynamy bardzo kontrowersyjnie, bo od związków homoseksualnych i ich postrzeganiu, a później przechodzimy do kobiet, które potrafią rozbawić publikę.

Travel
W tym dziale przeniesiemy się na chwilę do Nowej Zelandii i zdecydowanie się rozmarzymy, bo widoki są bajeczne. Wspomnę jeszcze, że to tam rozgrywa się akcja m.in. "Hobbita". Coś pięknego!


Conversation Matters
Jesień i zimna sprzyjają chorobom, więc nie zaszkodzi poznać kilka przydatnych zwrotów i słówek dotyczących naszego zdrowia i wizyty u lekarza.

Leisure
Tutaj coś dla serialomaniaków, bo na tapetę wzięto serial Downton Abbey, o którym tak swoją drogą usłyszałam po raz pierwszy, ale zdecydowanie nie wpisuje się on w moje gusta.

 Language
A na sam koniec poznamy budowę samochodu. Temat może bardziej dla panów, chociaż ja z przyjemnością poznałam nowe słówka.

Do numeru dołączony został dodatek, który można za darmo pobrać ze strony internetowej wydawnictwa. Znajdziemy w nim m.in. nazwy ubrań, materiałów, czy też słówka opisujące wygląd człowieka, a wszystko to połączone jest z obrazkami, więc jest to idealna opcja dla wzrokowców oraz dla osób bardziej początkujących. Tradycyjnie można też pobrać słówka z tego numeru albo kartę pracy nauczyciela.

Jak zawsze obecne są słowniczki z trudniejszymi słówkami przy każdym artykule, a niektóre teksty możemy sobie dodatkowo odsłuchać.

 Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Colorful Media.

Więcej postów dotyczących nauki języków znajdziecie w kąciku językowym - KLIK

18.11.2015

Daniel Keyes - Człowiek o 24 twarzach

Tytuł: "Człowiek o 24 twarzach"
Autor: Daniel Keyes
Ilość stron: 560
Wydawnictwo: Wielka Litera






"Człowiek o 24 twarzach"  to prawdziwa historia Billy'ego Milligana. Billy urodził się w 1955 roku, a w 1975 roku został aresztowany za porwanie i gwałt na trzech kobietach. Jest on pierwszą osobą w historii Stanów Zjednoczonych, która została uznana za niewinną popełnienia przestępstw ze względu na chorobę umysłową, polegającą na osobowości wielorakiej. Potocznie choroba ta jest nazywana rozdwojeniem jaźni, ale przypadek Billy'ego jest wyjątkowy. W jego wnętrzu żyły dwadzieścia cztery osoby, które różniły się od siebie wiekiem, pochodzeniem, charakterem i umiejętnościami. A sam Billy nie zdawał sobie nawet z tego sprawy. Został oskarżony o zbrodnie, o których nie miał pojęcia, ale które popełniły jego osobowości.

"Człowiek o 24 twarzach" to jedna z tych książek, które po prostu trzeba przeczytać. Jest mi strasznie ciężko napisać o niej coś konkretnego, bo do teraz aż ciężko mi uwierzyć, że taki przypadek istnieje. Oczywiście o rozdwojeniu jaźni słyszałam, ale nie sądziłam, że może to być aż tak groźne i tak bardzo zaawansowane. Gdyby nie fakt, iż jest to historia prawdziwa, to pomyślałabym, że autor książki ma dobrą i bogatą wyobraźnię. Jednak jest to literatura faktu, chociaż może i czasami ciężko w to uwierzyć i sobie wyobrazić. Dla mnie ta historia jest po prostu szokująca; pokazała mi do czego jest zdolny ludzki umysł i jak bardzo traumatyczne wydarzenia z przeszłości mogą na nas wpłynąć.

Chociaż Billy był przestępcą to mimo to wzbudzał przede wszystkim moje współczucie, a niekiedy nawet i sympatię. Bo patrzyłam na niego właściwie tylko przez pryzmat choroby, której był zdecydowanie był ofiarą.

Nie ukrywam, że momentami czytało mi się tę książkę ciężko. Ciągłe zmiany osobowości Billy'ego były dla mnie trochę męczące. Jest to też publikacja, która wymaga skupienia i uwagi, bo czasami naprawdę można się pogubić w tym wszystkim. Podziwiam autora, że zdołał te wszystkie wydarzenia z życia Billy'ego i jego osobowości uporządkować, bo to na pewno nie było łatwe.

Ciągle wspominam tylko o chorobie Billy'ego, ale ta książka to coś znacznie więcej niż tylko możliwość dowiedzenia się o niej czegoś więcej. Lektura ta zmusza też do refleksji na temat ludzi chorych psychicznie, pokazane są szpitale psychiatryczne i ich metody radzenie sobie z trudnymi przypadkami. Metody nie zawsze humanitarne, niestety. Świetnie też pokazano, jak postrzegane są osoby chore psychicznie przez społeczeństwo i trudno się dziwić, że Billy wzbudzał tak wiele negatywnych emocji wśród innych osób.

Książka już wkrótce zostanie zekranizowana, a Billy'ego zagra Leonardo DiCaprio. Nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawa tego filmu, ale też boję się tego, co zobaczę. Nie wiem, czy ktokolwiek poradzi sobie z taką rolą. Ja już czekam na film, a Was mocno zachęcam do poznania historii Billy'ego.

14.11.2015

Językowo: wychodzę ze swojej strefy komfortu

Stop! Koniec z wymówkami! Tak sobie mówię już od jakiegoś czasu, obiecując, że w końcu popracuję nad moim rozumieniem angielskiego ze słuchu. I chyba już jestem gotowa, by wyjść poza strefę swojego komfortu i zmierzyć z poważnym dla mnie przeciwnikiem.


Wielokrotnie już wspominałam, że nie lubię słuchania w języku obcym, bo zawsze wychodzi mi to najgorzej. Mimo że znam już całkiem sporo słówek i  z czytaniem na swoim poziomie nie mam problemów, to słuchanie jest u mnie jakąś katastrofą. Jest już lepiej niż było kiedyś, ale zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę umiem niewiele, bo najważniejszą umiejętnością w nauce każdego języka jest według mnie porozumiewanie się. A żeby rozmawiać, to jeszcze trzeba naszego rozmówcę zrozumieć. Ja nie potrafię. A skoro nie potrafię to...

...to muszę w końcu wziąć się za siebie i przestać szukać sobie usprawiedliwień, bo bez ćwiczeń nigdy się nie nauczę. Dotychczas ciągle sobie znajdowałam jakieś wymówki; a to, że mam za mało czasu, że i tak znowu większości nie zrozumiem, więc po co się męczyć, że zrobię to jutro, że najpierw wkuję z tysiąc nowych słówek to słuchanie przyjdzie z czasem itd.

Postanowiłam wyjść poza strefę komfortu i zmierzyć się ze swoim problemem, pokonać swoje bariery, włączyć do mojej nauki nowe metody, skupiające się na poprawie rozumienia ze słuchu. Nie będzie to łatwe, przede mną dużo pracy, ale wszystko jest do zrobienia. Chęci mam, plan się tworzy, więc do dzieła!

Co planuję?
- codzienny kontakt z językiem poprzez słuchanie jakiś podcastów albo oglądanie filmików na Youtube po angielsku
- jak na jakiś czas (gdy będę miała więcej wolnego czasu) będę oglądać dłuższe filmy, bajki dla dzieci, animacje - najlepiej bez napisów, żeby skupić się maksymalnie na słuchaniu
- nauka bierna i tutaj mam na myśli słuchanie np. brytyjskiego radia podczas wykonywania innych zajęć

Dla lepszej mobilizacji postanowiłam wszystko to, co robię, notować. Na razie wygląda to tak, ale moim celem jest wypełnianie każdego następnego okienka.


Może nie robię na razie zbyt dużo, ale zawsze lepszy krótszy kontakt z językiem niż żaden.

Was także namawiam do zmierzenia się ze swoimi słabszymi językowymi stronami, do wyjścia poza swoją strefę komfortu. Może aktualna pora roku nie sprzyja rozwojowi, ale odkładanie rzeczy na później wcale nie jest lepszą opcją.

Więcej postów dotyczących nauki języków znajdziecie w kąciku językowym - KLIK

11.11.2015

Beatrix Gurian - Stigmata


Tytuł: "Stigmata"
Autor: Beatrix Gurian
Ilość stron: 340
Wydawnictwo: Muza

Siedemnastoletnia Emma nie może pogodzić się ze śmiercią swojej matki, która według policji zginęła w wypadku samochodowym. Pewnego dnia dziewczyna dostaje tajemniczą przesyłkę, a w niej czarno-białą fotografię małego dziecka i polecenie, by zaczęła szukać morderców matki oraz ulotka obozu dla młodzieży. W ten sposób Emma trafia do starego, zaniedbanego zamku w górach. Na miejscu czeka na nią sporo dziwnych i niebezpiecznych sytuacji, a Emma wraz z innymi uczestnikami obozu dla młodzieży zostaje wciągnięta w jakąś dziwną grę.

"Stigmata" to bardzo przyjemna książka, którą w szczególności polecam młodzieży, chociaż i starsi mogą znaleźć tu coś dla siebie. Historia jest ciekawa, a miejscami dla bardzo wrażliwych osób może okazać się nawet trochę straszna. Jednak horror to to zdecydowanie nie jest, ale thriller młodzieżowy już tak. Zdecydowanie autorka stworzyła dobry klimat, na który składa się między innymi stare zamczysko, tajemne przejścia, mroczne fotografie i straszne wydarzenia z przeszłości. Podczas czytania odczuwa się czyhające na bohaterów niebezpieczeństwa, ale także zdezorientowanie. Ja, podobnie jak Emma, nie wiedziałam, co się dzieje, czy to, co właśnie się wydarzyło, to tylko żart i jakaś głupia próba, a może wręcz przeciwnie. Jest tajemnica, która odkryta zostaje dopiero na końcu. Autorka wodzi czytelnika za nos i nie daje odkryć prawdy przed zakończeniem powieści. Momentami historia robi się trochę zawiła, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu.  Jeżeli chodzi o rozwiązanie zagadki to jest ono na pewno zaskakujące, ale jak dla mnie bez większych rewelacji. Trochę to takie naciągane mi się wydaje, spodziewałam się czegoś innego.

Oprócz historii Emmy w książce znajdziemy też rozdziały poświęcone wychowywanej przez zakonnice Agnes. Dla mnie był to bardzo interesujący wątek, ale ze względu na dużo odniesień do wiary katolickiej może nie każdemu przypaść do gustu.

O bohaterach drugoplanowych niewiele mogę napisać, nie wyróżniali się niczym szczególnym i często ich ze sobą myliłam. Jednak postać Emmy jest już zdecydowanie lepiej wykreowana. Jest to bohaterka, którą można polubić. To taka zwyczajna nastolatka, ale zdeterminowana, by odkryć prawdę.

Książka zachęca do siebie już samą szatą graficzną. Okładka przyciąga wzrok, a w środku znajdziemy ozdobne, czasami kolorowe strony i klimatyczne zdjęcia stworzone przez Erola Guriana, które idealnie wpasowują się w treść książki i pozwalają nam na zobaczenie tego, co w danym momencie dostrzega Emma. Wygląd książki od razu sugeruje, jakiej tematyki można się spodziewać, tworzy też w pewien sposób klimat.


"Stigmata" to lekka książka idealna zwłaszcza na wieczór. Nie jest to długa historia, nie jest to też trylogia, nic nie jest przeciągane na siłę, co mnie bardzo cieszy. Co prawda nie jest to nic rewelacyjnego i odkrywczego, ale miło spędziłam czas na czytaniu "Stigmaty" i jako lekką lekturę też ją mogę polecić.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Muza oraz Business&Culture. 

08.11.2015

Przemysław Skokowski - Autostopem przez Atlantyk i Amerykę Południową

Tytuł: "Autostopem przez Atlantyk i Amerykę Południową"
Autor: Przemysław Skokowski
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Muza










O Przemysławie Skokowskim pewnie wielu słyszało. Jest on znanym blogerem i autorem bestsellerowej książki pt. "Autostopem przez świat". Mężczyzna podróżuje właśnie autostopami (a właściwie wszelkimi stopami), a jego najnowsza powieść to historia podróży przez Atlantyk i Amerykę Południową. Przemek połączył pasję z pomaganiem, bo celem całej podróży było zebranie pieniędzy dla podopiecznych Fundacji Hospicyjnej oraz Hospicjum ks. Dutkiewicza w Gdańsku oraz zobaczenie wielu ciekawych miejsc. Czytając tę książkę będziemy towarzyszyć Przemkowi w jego pieszej pielgrzymce z Lourdes do Santiago de Compostela, wynoszącej ponad 1000 kilometrów, przemierzymy między innymi Kostarykę, Nikaraguę, Panamę, Kolumbię, Ekwador, Peru, a także prześledzimy jego podróż jachtostopem na wyspy Kanaryjskie.

Sam autor przyznaje, że ta książka różni się od jej poprzedniczki. "Autostopem przez życie" jeszcze nie czytałam, więc porównywać nie będę. "Autostopem przez Atlantyk i Amerykę Południową" to książka, po której oczekiwałam między innymi dawki motywacji. I faktycznie na początku to dostałam. Śledziłam losy Przemka z zainteresowaniem, kibicowałam mu, podziwiałam przede wszystkim za odwagę. I tak też pozostało do końca, ale nie ukrywam, że czym dalej byłam, tym bardziej moje odczucia się zmieniały. Nie chcę tutaj dokładnie pisać, o co mi chodzi, żeby niczego nie zdradzać, ale wydaje mi się, że już przed przeczytaniem ostatnich stron udało mi się wyczytać uczucia autora pomiędzy wierszami.

Od samego początku oczekiwałam dawki motywacji, spodziewałam się trochę czegoś w stylu Cejrowskiego. Dostałam to, co chciałam, ale było inaczej niż to sobie wyobrażałam. Przemka zdecydowanie podziwiam i to nie tylko za odwagę, ale też za otwartość, ogromną wytrwałość, pozytywność i wiarę w ludzi. Pokazuje on, że można wszystko, wystarczy tylko chcieć. I nie są to tylko puste słowa, mądre cytaty, ale czyny. Nie ma tutaj wymądrzania się, styl jest lekki, więc książkę czyta się z przyjemnością. Ta książka to nie tylko opis podróży, bo znajdziemy tu także sporo przemyśleń autora, jest trochę o historii danych regionów, więc nudzić się na pewno nie będziemy.

Warto jeszcze wspomnieć, że co kilka rozdziałów znajdziemy kody QR, które umożliwiają zobaczenie filmików z podróży Przemka. Według mnie jest to świetne urozmaicenie, ale szkoda, że nie dołączono do książki zdjęć, bo uwielbiam je oglądać.

Po przeczytaniu epilogu zrobiło mi się jakoś tak smutno, gdzieś tam nawet łezka w oku się kręciła, ale z drugiej strony Przemek w tym momencie całkowicie zdobył moją sympatię. Lubię bowiem ludzi, którzy nie boją się szczerości, nie boją się wyznać, że nie zawsze wszystko jest takie piękne i cudowne, jak by się mogło początkowo wydawać. Mogłabym tutaj dużo pisać, bo te kilka stron zrobiło na mnie ogromne wrażenie, wiele uświadomiło, (w sumie to Przemka dobrze zrozumiałam, bo sama jestem na podobnym etapie życia) ale już cicho sza, żeby nie spoilerować.

Ocena: 7/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Muza oraz Busienss&Culture.

04.11.2015

Łukasz Orbitowski - Inna dusza

Tytuł: "Inna dusza"
Autor: Łukasz Orbitowski
Ilość stron: 432
Wydawnictwo: Od deski do deski









"Inna dusza" to książka z serii Na/Faktach i jest to fikcja literacka oparta na faktach. Historia została zainspirowana wydarzeniami sprzed dwudziestu lat, kiedy to niejaki  Jacek B. dopuścił się mordów. Fakt, że te wydarzenia faktycznie miały miejsce i to w Polsce, jeszcze bardziej szokuje i wpływa na odbiór książki. Autor oczywiście zmienia dane bohaterów, ale z łatwością można w internecie odszukać interesujące nas artykuły i dowiedzieć się więcej na temat tej historii.

Bydgoszcz, lata 90 XX wieku. "Inna dusza" to historia trzech kolegów: Jędrka, Krzyśka i Darka. Chłopcy wiodą zwyczajne nastoletnie życie, szukają rozrywek w tym ponurym świecie pełnym biedy. A jednak jednego z nich coś popycha do strasznych czynów. Jędrek wydaje się być zwyczajnym nastolatkiem, pochodzi z porządnej rodziny, jest utalentowanym przyszłym cukiernikiem. Jednak gdy wstępuje w niego jakaś inna dusza - musi zabić, to silniejsze od niego...

Chociaż mamy tutaj zabójstwa to nie jest to żaden kryminał. Od początku bowiem wiemy, jak ta historia się skończy, nie ma też żadnego opisanego śledztwa. Autor natomiast skupia się na wniknięciu w psychikę sprawcy, pokazuje, że zło nie zawsze musi mieć przyczynę. Nic nie jest podawane tutaj czytelnikowi na tacy, na pytanie "dlaczego" musimy odpowiedzieć sobie sami. Można tu jednak tylko zastanawiać się, co popchnęło nastolatka z porządnej rodziny do zbrodni, kto zawinił i w którym momencie. Bo w Jędrka wstępuje inna dusza, która popycha go do zabijania, przejmuje nad nim kontrolę.

 Nie da się ukryć, że akcja nie pędzi, według mnie nawet się wlecze, ale tym razem nie jest to powód do narzekań i nie nudziłam się. Przez długi czas mamy tylko taką zwyczajną, prostą, nieszczególnie wyróżniającą się historię trójki kolegów, w której nie dzieje się nic szczególnego, ale mimo to jest ciekawie poprzez świetnie oddany klimat lat 90. Wydawać by się mogło, że to tylko opowieść o zwyczajnym życiu zwyczajnych chłopców. Później jednak robi się już poważniej, jesteśmy świadkami zbrodni, bardziej skupiamy się na Jędrku, jego postępowaniu i zmaganiach z własną tożsamością.

Oprócz głównego wątku, na uwagę zasługują także te poboczne. Mnie bardzo wciągnęła historia Krzyśka, który jest narratorem i z dużym zainteresowaniem śledziłam losy jego rodziny. Autor podjął tutaj problem alkoholizmu, pokazał człowieka, który zatraca się w nałogu; podnosi się i upada, niszcząc przy tym siebie, swoją rodzinę, relacje z synem.

"Inna dusza" to także obraz lat 90 XX wieku w Polsce. Ja tych czasów nie pamiętam, znam je jedynie z opowieści, ale autor przedstawił to bardzo szczegółowo. Zdecydowanie udało mi się poczuć ten klimat, a podczas czytania zwracałam na to dużą uwagę, chłonęłam to wszystko. Naprawdę autor wykonał tutaj kawał dobrej roboty i jak dla mnie mógłby to być nawet główny wątek całej książki i nie zanudziłabym się.

Przyznaję, że okładka jakoś nieszczególnie mnie do siebie przyciągała, za to pozytywne recenzje już tak. Sięgnęłam, przeczytałam i nie żałuję. Ta książka jest po prostu świetna i spodobała mi się ze względu na dobrze oddany nastrój, lekki styl i emocjonalność. Chociaż nie jest to lektura łatwa to czyta się ją z lekkością. Ja z przyjemnością sięgnę też po inne tytuły z tej serii oraz przyjrzę się pozostałym książkom pana Łukasza. Jeżeli macie okazję to naprawdę polecam przeczytać.

Ocena:9/10

02.11.2015

Podsumowanie października

źródło
Koniec października, więc pora na podsumowanie miesiąca. Dzisiaj będzie bardzo szybko i wyjątkowo o tak późnej porze, ale brak czasu i wszystkie szkolne sprawy sprawiają, że blog schodzi na dalszy plan.

Książkowo jest bardzo dobrze, biorąc pod uwagę ciągły brak czasu i setki obowiązków szkolnych. Czytanie w autobusie bardzo dużo daje i naprawdę pozwala na pochłonięcie sporej ilości stron w ciągu miesiąca.

W październiku przeczytałam:

1. Lisa Price - "Starter"
2. Lisa Price - "Ender"
3. Katarzyna Kebernik - "Wściekły"
4. Sabaa Tahir - "Ember In The Ashes. Imperium ognia"
5. Łukasz Orbitowski - "Inna dusza"

Czytałam także "Metro 2033" Dmitrija Głuchowskiego, ale jakoś w połowie odłożyłam tę książkę z powrotem na półkę, bo kompletnie mnie nie zainteresowała. Jednak ciągle mam jakieś lekkie wyrzuty sumienia, bo wszyscy dookoła ją chwalą i zastanawiam się, czy do niej nie wrócić (chociaż przeczytałam 250 stron, więc dawałam jej dosyć długo szansę, której nie wykorzystała). Cóż, może to po prostu książka nie dla mnie.

Razem przeczytałam 2374 stron.

Z serii językowo napisałam o angielskim kryminale do nauki języka - KLIK oraz o 54 numerze English Matters - KLIK. Jeżeli chodzi o moją naukę angielskiego to nie jestem z siebie zadowolona, bo trochę sobie odpuściłam, ale natłok obowiązków zrobił swoje. W listopadzie postaram się poprawić i jakoś porządnie zorganizować. W końcu dla chcącego nic trudnego.

Ponadto na blogu znalazły się odpowiedzi na dwie nominacje do LBA - KLIK.

W najbliższym czasie zapraszam na bloga na recenzję "Innej duszy" Łukasza Orbitowskiego oraz "Autostopem przez Atlantyk i Amerykę Południową" Przemysława Skokowskiego.

A jak Wasz październik? Macie jakieś czytelnicze plany na listopad? 

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka