31.12.2015

Szczęśliwego Nowego Roku!

Dzisiaj post bardzo szybki, bo przygotowuję się do zabawy sylwestrowej. Na większe i mniejsze podsumowania przyjdzie jeszcze czas.

źódło

Kochani, w 2016 roku życzę Wam samych sukcesów, dużo, dużo zdrowia, szczęścia, uśmiechu na twarzy, optymizmu i spełnienia najskrytszych marzeń. Oraz by wszelkie postanowienia i plany nie były tylko pustymi słowami, a Wam nigdy nie zabrakło motywacji do ich realizacji. Życzę też samych świetnych książek i sukcesów blogowych. A wszystkim, którzy dzisiaj świętują, udanego Sylwestra.

Do zobaczenia w 2016!


29.12.2015

Językowo: Aplikacja iFiszki+ Angielski

Nowy rok już za kilka dni, a wraz z nim pora na nowe postanowienia noworoczne. Być może jednym z nich będzie dla was nauka języka. Ja dwa lata temu właśnie takie postanowienie sobie wybrałam i udało mi się wytrwać, a nauka angielskiego z czasem mnie wciągnęła. W sumie ciężko się dziwić, bo gdy do wyboru mamy aż tyle świetnych pomocy naukowych, to zdobywanie wiedzy jest tylko przyjemnością.

Od nauki słówek uciec się nie da. Ale jak robić to skutecznie i z najlepszymi rezultatami? Według mnie najlepszym sposobem są albo tradycyjne fiszki, albo programy, aplikacje, działające na tej samej lub podobnej zasadzie.

źródło

iFiszki+ Angielski to aplikacja przeznaczona do nauki słówek. Są to fiszki, ale w wersji elektronicznej, dostępne na smartfony. Aplikację można pobrać za darmo i na start mamy odblokowane trzy kursy:
- pakiet startowy (B1-B2)
- czasowniki nieregularne (A1-C1)
- w podróży (A1-a2)

Później, za około 10-15 zł kupić możemy inne kursy. Od razu mamy też zaznaczone poziomy językowe, więc dla każdego coś się znajdzie.


Elementy aplikacji:
Nauka - tutaj znajdziemy słówka podzielone na różne kategorie. Podczas nauki danego słówka od razu możemy usłyszeć jego wymowę, jest ono też użyte w przykładowym zdaniu/pytaniu, które również możemy odsłuchać. Mamy też dwie opcje do wyboru: znam i nie znam. Słówka, których nie znamy przechodzą do powtórek i rozpoczyna się proces nauki.

Powtórka - w zależności od naszych ustawień powtórki będą pojawiać się w różnym czasie. Wykrzyknik i liczba w nawiasie informuje nas, że pora na odświeżenie poznanych słówek.


Postępy nauki - tutaj możemy zobaczyć, ile się już nauczyliśmy i w jakich kartonikach znajdują się poznane przez nas słówka.

Menadżer słówek - wszystkie słówka z danego kursu. Tutaj też możemy dodawać własne słownictwo.


Test - tutaj możemy sprawdzić znajomość słówek z całego działu


Audio kurs - tutaj możemy odsłuchać słówka, skupić się na wymowie


 Ustawienia - gdzie można dostosować aplikację do swoich potrzeb i wybrać np. czy chcemy uczyć się z angielskiego na polski, czy odwrotnie, ile maksymalnie słówek chcemy do powtórki itd.


Plusy:
- w przeciwieństwie do papierowych fiszek nie musimy pamiętać, kiedy należy robić powtórki, bo jesteśmy o tym powiadamiani, więc i motywacja do nauki, przynajmniej u mnie, jest większa
- możliwość nauki wszędzie. Na ogół telefon mamy zawsze przy sobie, więc w każdej wolnej chwili możemy się pouczyć, czy też powtórzyć poznane słówka
- wymowa każdego słówka oraz wymowa przykładowych zdań - dla mnie jest to największa zaleta tej aplikacji i duża przewaga nad tradycyjnymi, papierowymi fiszkami
- dostęp do internetu podczas nauki nie jest wymagany
- możliwość wprowadzenia własnych słówek
- możliwość wypróbowania aplikacji za darmo
- aplikacja jest łaskawa dla baterii telefonu
- aplikacja dostępna do nauki różnych języków (m.in hiszpański, niemiecki, włoski)

Minusy:
- czasami aplikacja się zacina i trzeba ją na wyłączyć i na nowo włączyć (ale nie zdarza się to często, więc wybaczam)

Aplikację polecam dla każdego, bo znajdziemy w niej kursy dla osób na różnym poziomie. Ja jestem bardzo zadowolona z wyboru słownictwa, bo chociaż jestem na poziomie średnio zaawansowanym to na dzień dzisiejszy większości z tych słówek jeszcze nie znam, więc przede mną sporo nauki (średnio w jednym kusie znajduje się 500-1000 słówek).

Aplikacje pobrać możecie:
TUTAJ - telefony z androidem
TUTAJ - iPhony
A informacje od producenta znajdziecie TUTAJ 

Za możliwość nauki dziękuję wydawnictwu Edgard.

Więcej postów dotyczących nauki języków znajdziecie w kąciku językowym - KLIK

28.12.2015

Po prostu ubierz się i wyprowadź siebie na spacer



Ociężała po świątecznym łasuchowaniu zastanawiam się; iść czy nie iść? Walczę sama ze sobą, ze swoim niechemisiem, zrezygnowaniem i obojętnością. Jest południe, a ja wyleguję się w łóżku. Ciągłe siedzenie w domu staje się flustrujące. W końcu wstaję, szybko się przebieram i nie myśląc zbyt wiele pędem chwytam za mp3 i wychodzę.

Grudzień, a pogoda marcowa. Chłodny wiatr przyjemnie uderza mnie w twarz, a muzyka wydobywająca się przez słuchawki wprawia mnie w dobry nastój. Myslovitz, lepiej trafić nie mogłam.

Wszystko trwa, dopóki sam, tego chcesz.
Wszystko trwa, sam dobrze wiesz,
Że upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być
codziennym zdumieniem...
Uśmiecham się. Tak bez powodu. Żyję i cieszę się w tego dnia. Ogarnia mnie radość. Uświadamiam sobie, jak dawno temu, tak po prostu bez celu, wyszłam z domu na samotny spacer. Już zdążyłam zapomnieć, jak taka banalna rzecz może być przyjemna. Po raz pierwszy od dłuższego czasu idę, nie spieszę się, nie zerkam nerwowo na zegarek, nie martwię się, czy będę na czas. Nie muszę. Idę bez celu, pogrążam się w myślach. Minuty mijają, kilometry rosną, zaczyna robić się ciemno. Wracam do domu i rozpiera mnie energia. Chcę to szybko powtórzyć. Czuję się oczyszczona i odprężona. Odpoczęłam, przemyślałam niektóre sprawy. Czuję, że żyję.

Samotny spacer to takie katharsis. Teraz już wiem, co Beata Pawlikowska miała na myśli pisząc
Po prostu ubierz się i wyprowadź siebie na spacer
Samotny spacer? Spróbujcie!

27.12.2015

John Grisham - Darujmy sobie te święta

Tytuł: "Darujmy sobie te święta"
(inne tytuły: "Ominąć święta", "Uciec przed świętami")
Autor: John Grisham
Ilość stron: 240
Wydawnictwo: Albatros










Święta potrafią być wykańczające. A zwłaszcza przygotowania do nich. W świątecznej gorączce latamy od sklepu do sklepu, kupujemy produkty spożywcze i prezenty. A portfel robi się niebezpiecznie chudy. A gdyby tak ominąć święta? Tak po prostu zastrajkować i ku zdziwieniu wszystkich sobie odpuścić tę całą gonitwę, a zamiast tego pojechać na Karaiby i jeszcze zaoszczędzić przy tym pieniądze? Czemu nie!

Luther i Nora Krankowie po wyjeździe ich jedynej córki do Afryki postanawiają zrobić sobie wolne od świąt i zamiast tego spędzić ten czas na Karaibach i to tylko za trzy tysiące. A dodać trzeba, że ich poprzednie święta uszczupliły ich portfele aż o sześć tysięcy. Żyć nie umierać, ale okazuje się, że sąsiedzi mają swoje do powiedzenia i nie potrafią pogodzić się z ich decyzją.

Książka jest naprawdę świetna, bo pokazuje, jak bardzo co niektórzy potrafią na punkcie świąt oszaleć. Ludzie prześcigają się w świątecznych dekoracjach, kupują bez opamiętania różne pierdółki, a prezenty stają się coraz bardziej wyszukane. I gdzieś w tym całym szale zapomina się o tym, co tak naprawdę jest ważne. Jednak tradycja to tradycja, prawda?

Gdy Luther i Nora podjęli decyzję o wyjeździe na Karaiby musieli zmierzyć się ze swoimi sąsiadami, którzy nie mogli przeboleć tego, że ktoś może nie ubrać choinki, nie przystroić swojego domu i, o zgrozo, nie ustawić na dachu Śniegurka. Zbrodnia niewybaczalna! Aż strach wychodzić z domu i pokazywać się sąsiadom na oczy - grozi to morderczymi spojrzeniami, a nawet i pogróżkami.

Przeczytałam tę książkę w drugi dzień świąt, ale wspaniale wpasowała się jeszcze w ten świąteczny nastrój. Jest to lektura naprawdę lekka i zabawna, do przeczytania w jedno popołudnie. Mnie rozbawiła i cieszę się, że jednak udało mi się ją przeczytać w tym całym świątecznym szaleństwie. Może teraz jest już troszeczkę za późno na jej lekturę i lepiej zrobić do przed Wigilią, ale jeżeli macie okazję to polecam. Chociaż jest to mało realna historia, to naprawdę odprężająca.




Na podstawie tej książki powstał także film - "Święta Last Minute". Ja wczoraj po przeczytaniu książki od razu go sobie obejrzałam i również mi się spodobał. Jest to bardzo fajna, śmieszna komedia, idealna do obejrzenia z rodzinką. A moja ulubiona scena to ta z solarium.

26.12.2015

Xmas Book Tag


Dzisiaj drugi dzień świąt, więc to już taki ostatni dzwonek na świąteczne blogowe zabawy. Do Xmas Book Tag zostałam zaproszona przez dziewczyny z Koła Anonimowych Książkoholiczek, za co serdecznie dziękuję.


Adwent, czyli książka na której premierę wyczekiwałaś:

Wyczekiwałam na premierę "Winter" Marissy Meyer, bo Saga Księżycowa mnie oczarowała. W Polsce jednak jej wydawanie skończyło się na drugim tomie, więc będę musiała zmierzyć się z tym tytułem po angielsku albo ucałować osoby, które podjęły się nieoficjalnego tłumaczenia. Także książki jeszcze nie przeczytałam, ale mocno wyczekiwałam.

Ups! Nie ma białych świąt, czyli książka po której spodziewałaś się wiele, a się zawiodłaś:

Oj, wiele takich książek jest. Pozostając jednak w bardziej świątecznej i zimowej atmosferze wybieram "W śnieżną noc". Po tych wszystkich pozytywnych recenzjach oczekiwałam wiele i niestety bardzo się też zawiodłam. A Green rozczarował mnie najbardziej. 



Barszcz, czyli książka, którą możesz czytać cały czas:

"Mały Książę", bo jest to książka uniwersalna, niosąca wiele wartości. Lubię do niej co jakiś czas wracać i raz jeszcze odbyć podróż z Małym Księciem.

Karp, czyli książka, która staje się popularna w jakimś okresie:

Wydaje mi się, że można tutaj zaliczyć popularne ostatnio świąteczne opowiadania. Ja sama w tym roku poszukiwałam książek związanych właśnie z Bożym Narodzeniem, żeby lepiej poczuć ten klimat. 


Łańcuch na choinkę, czyli twoja ulubiona seria:

O Harrym Potterze oczywiście. Czy tutaj trzeba jakiegoś komentarza? Możecie mnie jedynie zlinczować, że tak późno po niego sięgnęłam. 

Światełka choinkowe, czyli książka, która ma wiele wątków:

"Bestia" Piotra Rozmusa.

Choinka, czyli książka, która jest pięknie wydana:

Książek z pięknymi okładkami jest sporo, ale ostatnio zachwyciło mnie wydanie "Stigmaty", bo i okładka przyciąga wzrok, i w środku jest bardzo klimatyczna, a to głównie za sprawą dołączonych zdjęć i ozdobnych stron.

Prezent, czyli książka, którą chciałabyś komuś dać:

"Harry Potter" dla osoby, która nie miała okazji jeszcze go poznać albo Saga Księżycowa Marissy Meyer, bo jest absolutnie genialna i oryginalna. Szkoda tylko, że nie wydano w Polsce dwóch ostatnich tomów:( 


Kolędy, czyli klasyk, który przeczytałaś i jesteś z tego dumna:

Klasyków czytam mało, ale pochwalić się mogę znajomością "Dumy i uprzedzenia".


Kevin, czyli książka, która kojarzy ci się ze świętami:

Najbardziej chyba "Opowieść wigilijna", bo jak słyszę "święta" to jest to pierwszy tytuł, który wymieniam.


To już koniec pytań. Do zabawy zapraszam wszystkich chętnych, czujcie się zaproszeni:)

Kochani, przed nowym rokiem jeszcze jakieś nowe wpisy na pewno się pojawią. W planach mam recenzję aplikacji do nauki angielskiego, a może i jeszcze dam radę o jakieś książce napisać. 

25.12.2015

Świąteczny Berek Książkowy


Święta to idealny moment na jakieś świąteczne zabawy. Dzisiaj zapraszam na książkowego berka, a jutro pojawi się kolejny tag. Do zabawy nominowana zostałam przez Natalię z bloga The Bookish City, za co serdecznie dziękuję.

Zaczynajmy:)



1. Kapcie, kominek, kakao - lektura na zimowe wieczory.
Większość pewnie wymienia tutaj książki, które otulą ciepłem. Ja natomiast polecę książkę, która zdecydowanie pozwoli na poczucie mroźnego, zimowego klimatu Alaski, a jest to "Dziecko śniegu" Eowyn Ivey, o której pisałam niedawno. Nie mamy prawdziwej zimy, wiec trzeba sobie jakoś radzić i przynajmniej na chwilę przenieść się do tej pory roku.




2. Śnieg - bohater, na myśl o którym robi ci się zimno.
Komendantka z książki "Ember in the Ashes. Imperium ognia". Ta kobieta jest tak okropna i zimna, że jej chłód przenikał przez kartki papieru. Babsko okrutne, bezlitosne, pozbawione serca. 



3. 12 dań - potrawa z książki, która powinna się znaleźć na Twoim świątecznym stole.
Kurcze, nie kojarzę książkowych potraw, ale świąt nie wyobrażam sobie bez karpia i makówek, robionych przez moją babcię. Pycha!


4. Renifer - bohater, który jest wspaniałym towarzyszem.
Mark Watney - bohater "Marsjanina". Z nim mogłabym wylądować nawet na Marsie i chętnie bym mu tam potowarzyszyła. Marka pokochałam za jego wspaniałe poczucie humoru i cięte riposty i to on sprawiał, ze lektura "Marsjanina" była taka wyjątkowa.

5. Kolędy - bohater, z którym chciałabyś pośpiewać świąteczne piosenki.
Śpiewam przeokropnie, więc wybieram kogoś utalentowanego, a jest nim Bradin Rothfeld z "Ostatniej spowiedzi". Kolędy w rockowym stylu? Czemu nie!

Polecam tę playlistę:
https://play.spotify.com/user/spotify_france/playlist/0EShuiwlPjlvSbjwICCv9x


6. Pod choinkę - książka lub seria, którą chciałabyś dostać w prezencie.
Marzy mi się cała seria Harry'ego Pottera po angielsku. Chociaż i polskie wydania chętnie bym na swoim regale zobaczyła.

7. Wigilia - książka, która przepełnia Cię rodzinną atmosferą.
"Motyl" Lisy Genovy, bo to historia nie tylko o nieuleczalnej chorobie, ale także o rodzinie i jej trudnościach w obliczu choroby osoby najbliższej. To książka piękna, niezwykle wzruszająca i dająca do myślenia.

8. Boże Narodzenie - anegdotka związana z Tobą, świętami i książkami.
Niestety żadnej historii tutaj opowiedzieć nie mogę.


9. Sylwester - miejsce, świat książkowy, w którym chciałabyś świętować ten dzień/noc.
Hogwart, zdecydowanie! Jak wystrzałowa zabawa pełna magii to tylko tam i oczywiście ze wspaniałymi bohaterami. Ciągle jeszcze liczę, że mój list z Hogwartu dotrze przed Sylwestrem (innej opcji nie widzę):D

10. Nowy Rok - książka, która ładuje twoje baterie nadzieją.
Książek, które dają nadzieję i pozytywnie nastrajają, jest mnóstwo. Ja wybieram "Bóg nigdy nie mruga", bo te krótkie felietony są niezwykle motywujące, a sama książka napełnia nadzieją, otwiera oczy na niektóre sprawy.

Do zabawy nominuję wszystkich, którzy mają ochotę odpowiedzieć na ten tag. Chętnie poznam Wasze odpowiedzi:) 

23.12.2015

Wesołych Świąt!



Nadszedł ten magiczny czas, więc życzę Wam wesołych, zdrowych i spokojnych Świąt, spędzonych w gronie rodzinnym oraz w fantastycznej atmosferze, wielu książkowych prezentów pod choinką, smacznych dań i spełnienia marzeń!

21.12.2015

Maureen Johnson, John Green, Lauren Myracle - W śnieżną noc

Tytuł: "W śnieżną noc"
Autorzy: Maureen Johnson, John Green, Lauren Myracle
Ilość stron: 312
Wydawnictwo: Bukowy Las










"W śnieżną noc" to książka, którą chciałam przeczytać już rok temu, ale wtedy mi się to nie udało. Postanowiłam jednak, że przed tegorocznymi świętami na pewno ją zdobędę i sama się przekonam, czy to faktycznie taka świetna lektura, która wprowadzi mnie w odpowiedni nastrój.

Całą historię rozpoczyna opowiadanie pt. "Podróż wigilijna" Maureen Johnson i bardzo dobrze, że tak się stało, bo według mnie tylko ono zasługuje tutaj na większą uwagę, ale szału też niestety nie ma.
Jubilatka (tak, to jest imię) miała spędzić Boże Narodzenie ze swoim chłopakiem. Jednak bójka spowodowana wielką pasją jej rodziców i ich pobyt w więzieniu sprawia, że dziewczyna musi pojechać sama na Florydę do dziadków. Śnieżyca ma jednak swoje do powiedzenia i mocno wda się wszystkim we znaki.
Wciągnęłam się, jednak opowiedziana historia niczym szczególnym się nie wyróżnia, nie niesie też większych wartości. Ot, takie krótkie, przewidywalne czytadełko, które miło się czytało, ale na długo w pamięci nie zostanie. Chociaż może dziwne imię głównej bohaterki na dłużej w mojej głowie zagości. Jubilatka przypadła mi do gustu, podobało mi się jej poczucie humoru i sposób narracji. Według mnie jest to najlepsza część książki. Dalej niestety już tak pięknie nie jest.

Kolejna część należy do Johna Green'a, który po raz kolejny mnie zawiódł. Ciągle pamiętam jego cudowne "Gwiazd naszych wina", ale już kolejne jego książki mnie nie zachwycały. Jednak i tym razem miałam wobec niego wysokie oczekiwania, liczyłam na noś ekstra. Nie ukrywam też, że to właśnie jego nazwisko mnie do tego tytułu przyciągnęło. A tymczasem jego historia ("Bożonarodzeniowy cud pomponowy") okazała się najsłabsza.
Jest to opowiadanie o Tobinie i dwójce jego przyjaciół. Pędzą oni przez zaspę wraz z Twisterem do Waffle Haus, gdzie znajduje się grupa cheerleaderek.

Gdy czytałam tę historię to nie wiedziałam, co myśleć. Czułam głównie irytację, cała ta historia o nastolatkach pędzących na złamanie karku przez zaspy tylko po to, by zobaczyć grupę cheerleaderek, była według mnie bez sensu. Bohaterowie mnie denerwowali, byli dziecinni, a ich poczucie humoru do mnie nie przemówiło. No cóż, może się starzeję.  Końcówka trochę uratowała sprawę, ale po Greenie spodziewałam się czegoś innego. Ogólnie czułam się zażenowania podczas czytania. Johnie, naprawdę? Dla mnie porażka...

Finałem jest opowiadanie pt. "Święta patronka świnek" Lauren Myracle. Jest to historia Addie, która opłakuje swoje rozstanie z Jebem. Przez jeden pocałunek z innym chłopakiem straciła swojego prawdziwego ukochanego. Czy ten związek da się jeszcze uratować?
I to opowiadanie mnie nie zachwyciło, a nawet już z niecierpliwością oczekiwałam końca całej tej książki. Główna bohaterka niezwykle mnie irytowała, jej ciągłe humorki i narzekanie działały na mnie rozstrajająco, wszystko było tu jakieś takie sztuczne i po prostu nudne. Ogólnie bezsensowna ta historia i dziwna (inne słowo po prostu nie przychodzi mi na myśl).

Chociaż lektury nie mogę zaliczyć do udanych i uważam, że zmarnowałam przy niej czas, to przyznaję, że doceniam pracę autorów, którzy musieli naprawę ze sobą współpracować, żeby wszystkie te trzy historie ze sobą powiązać. Początkowo myślałam, że będę miała do czynienia z zupełnie odrębnymi opowiadaniami, ale okazało się, że wszystkie się ze sobą łączą.


18.12.2015

R.J. Palacio - Cud chłopak

Tytuł: "Cud chłopak"
Autor: R.J. Palacio
Ilość stron: 416
Wydawnictwo: Albatros











Tak na marginesie, mam na imię August. Nie powiem wam, jak wyglądam. Cokolwiek sobie wyobrażacie, w rzeczywistości jest pewnie gorzej.

Dziesięcioletni August Pullman przez jeden wadliwy gen urodził się ze zdeformowaną twarzą i dotychczas miał już 27 operacji. Rodzice zawsze starali się go chronić; chłopak uczył się w domu, unikał rówieśników, którzy na jego widok uciekali z krzykiem. Przyszedł jednak czas, by August zmierzył się z brutalną rzeczywistością i zaczął żyć, jak inne dzieciaki w jego wieku. Rodzice podejmują decyzję, że chłopak rozpocznie naukę w szkole.

Ta recenzja będzie trochę osobista, ale co mi tam. Emocje są przecież najważniejsze. Nie ukrywam, że jestem osobą nieśmiałą i zakompleksioną jednocześnie, a jedno pewnie wynika z drugiego. Są takie dni, gdy najchętniej zasłoniłabym wszystkie lustra i  nie wychodziła z domu. O tak, uwielbiam sobie znajdować jakieś defekty i szukać w sobie wad. Takie myślenie jest niestety bardzo niszczące i wpływa na różne aspekty mojego życia. Nie ukrywam, że lubię, a raczej potrzebuję sięgać po książki, które pokażą mi, że inni mają gorzej, dając mi przy tym kopa w tyłek. I "Cud chłopak" to właśnie taka lektura.

Historię Augusta poznajemy z kilku perspektyw; opowiada nam ją on sam, ale też jego siostra i znajomi. Mnie oczywiście najbardziej podobała się relacja Auggiego, ale fajnie było poznać też punkt widzenia osób mu najbliższych. I tutaj chciałabym jeszcze wspomnieć o jego starszej siostrze, która zasługuje na podziw, bo zawsze broniła swojego brata i chociaż w jej życiu były różne momenty, to nie wstydziła się go i wspierała. A mogła się przecież buntować, bo otrzymywała niewiele uwagi od rodziców i żyła w cieniu Augusta.

Augusta naprawdę podziwiam za wiele. Kurcze, wyobraźcie sobie dzieciaka, który miał w życiu po prostu pecha i urodził się ze zdeformowaną twarzą. Po 27 operacjach dalej nie wygląda dobrze i doskonale zdaje sobie sprawę. Nie jest to jednak jego wymysł, bo na jego widok dzieciaki uciekają z krzykiem, a dorośli nie wiedzą jak się zachować. Ciągłe gapienie się, obraźliwe komentarze i głupie pytania są z pewnością straszne i trzeba być naprawdę kimś wielkim, żeby to wszystko przetrzymać. A August ma do siebie dystans, właściwie jest juz do tego wszystkiego przyzwyczajony. Nie jest mu oczywiście lekko, czasami ma ochotę się poddać i wrócić do życia w skorupie, ale wewnętrzna siła mu na to nie pozwala. August mi zaimponował, naprawdę.

Jest mi głupio. Tak, po przeczytaniu tej książki stwierdzam, że jestem głupia, bo często nie doceniam tego, co mam i jeszcze narzekam. To niesamowite, ale ten 10 latek dał mi potężnego kopa w tyłek; dostałam sygnał, że pora się ogarnąć i zmienić postrzeganie własnej osoby. Może dla niektórych nie będzie w tej książce nic wyjątkowego, ja jednak potrafiłam Augusta zrozumieć i wczuć się w jego sytuację, bo wielokrotnie tak jak i on miałam ochotę nałożyć hełm i ukryć się przed światem. Przeczytanie tej książki dało mi wiele; jest to lektura wzruszająca i dająca do myślenia, bo pokazuje, że wygląd to nie wszystko, ważne natomiast jest wnętrze. Tylko tak łatwo jest oceniać po okładce, tak łatwo jest zdyskwalifikować człowieka na starcie, bo nie podoba nam się jego wygląd, tak łatwo kogoś wyśmiać i obrazić. Trudniej natomiast kogoś poznać, zajrzeć w jego wnętrze, zapytać o zainteresowania.

Uczmy się. Uczmy się patrzeć sercem...
Wszyscy powinniśmy przynajmniej raz w żuciu dostać owację na stojąco, bo przecież każdy z nasz zwycięża ten świat.

14.12.2015

Eowyn Ivey - Dziecko śniegu


Tytuł: "Dziecko śniegu"
Autor: Eowyn Ivey
Ilość stron: 448
Wydawnictwo: Pascal










Marbel i Jack to małżeństwo, które nieustannie marzy o dziecku. Niestety los postanowił inaczej; lata mijają, a para ciągle nie ma potomstwa. Oboje decydują się przenieść na Alaskę, by tam znaleźć ukojenie i rozpocząć nowe życie z dala od ludzi. Zmiana otoczenia niekoniecznie jednak jest dobrym lekarstwem na ból i smutek. Marbel czuje się samotna i nieszczęśliwa, stopniowo zaczynają się z mężem od siebie oddalać.

Wkrótce spada pierwszy śnieg. Jack i Marbel zapominają na chwilę o swoich problemach i korzystając z chwili beztroski lepią ze śniegu postać dziewczynki. Jednak następnego dnia figurki już nie ma, są za to maleńkie ślady stóp na śniegu, a w pobliżu ich domu zaczyna kręcić się jakieś dziecko.

"Dziecko śniegu" to książka niezwykła, o wspaniałym baśniowym klimacie. Jest to lektura idealna na zimę, zwłaszcza śnieżną. Tej jednak nam brakuje, co nie zmienia faktu, że można poczuć ten chłód Alaski i mroźny klimat. Chociaż może będzie to i dobra opcja na upalne lato, żeby trochę się schłodzić, a to zdecydowanie jest przy tej książce możliwe.

Autorka świetnie wykreowała tę odległą krainę ukazując jej piękno, ale też i niebezpieczeństwa, które czyhają na jej mieszkańców. By przeżyć trzeba nieustannie toczyć z ziemią walkę i tylko ciężką pracą można przeżyć surową zimę. Niezwykle ważni są także przyjaciele, na których można liczyć. Takich też mieli Jack i Mabel, którzy razem z Esther i jej mężem Georgiem wzajemnie się wspierali. Chociaż opisy przyrody są długie, to bardzo urokliwe i kompletnie mi nie przeszkadzały.

Książka oparta jest na rosyjskiej baśni, więc i klimat jest baśniowy. Autorka łączy ze sobą świat rzeczywisty z magicznym, świetnie zacierając ich granice. Wszystko jest tutaj takie tajemnicze i w pewnym momencie już kompletnie nie wiadomo, w co można wierzyć, a co stanowi tylko wytwór wyobraźni.

"Dziecko śniegu" to piękna, wzruszająca, pełna magii historia, ale też dosyć smutna. To opowieść o miłości, która ma różne wymiary, przyjaźni, rodzinie, nadziei i codziennych trudach życia. Mnie chwyciła za serce i cieszę się, że ją przeczytałam, zwłaszcza teraz - przed świętami Bożego Narodzenia. Takiej lektury było mi trzeba. I Was także serdecznie zachęcam do tej literackiej podróży wgłąb odległej Alaski.

12.12.2015

Językowo: Extr@ - serial do nauki języków obcych

Statystyki pokazują, że codziennie po kilkadziesiąt osób trafia na mojego bloga szukając filmów i seriali idealnych do nauki języków obcych. Z przyjemnością dzielę się kolejną propozycją, która jest idealna i dla osób bardzo początkujących, i dla osób, które trochę języka już znają, ale chcą poćwiczyć rozumienie ze słuchu albo obejrzeć bardzo przyjemny serial, przy którym można się pośmiać.

Mowa o Extr@. Jest to brytyjski serial edukacyjny, który oglądać możemy po angielsku, niemiecku, francusku i hiszpańsku. Był on swego czasu emitowany w telewizji, ale teraz bez problemu można go teraz znaleźć na przykład na YouTube, czy innych stronach.

W angielskiej wersji językowej znajdziemy 30 odcinków, w pozostałych niestety tylko 13. Każdy odcinek trwa około 24 minut. Dostępne są wersje zarówno z obcojęzycznymi napisami jak i bez. Ja oczywiście polecam oglądać bez napisów, bo aktorzy mówią wolno i wyraźnie i na poziomie średnio zaawansowanym nie powinno być problemów z odbiorem treści, a napisy niepotrzebnie będą odwracały naszą uwagę od słuchanego tekstu. Aczkolwiek dla osób początkujących włączenie napisów może być na początek bardzo pomocne.

Ja oglądałam ten serial tylko po angielsku, ale zastanawiam się nad obejrzeniem wersji francuskiej (ale to już zdecydowanie z napisami). Początkowo obawiałam się, że mi się nie spodoba, bo w końcu jest to serial edukacyjny. Jednak nic z tych rzeczy, bo naprawdę się wciągnęłam i z przyjemnością oglądałam każdego dnia czasami po kilka odcinków. Żałuję tylko, że na tych 30 odcinkach się skończyło. Ja jestem na poziomie średnio zaawansowanym, ale mam problemy z rozumieniem ze słuchu, więc dlatego zdecydowałam się na właśnie taki łatwiejszy serial. I trafiłam w dziesiątkę.

Extr@ to historia czwórki przyjaciół. Annie, Bridget, Nicka oraz Hectora, który przyjeżdża z Argentyny i słabo mówi po angielsku (jest to wersja wersja brytyjska, w pozostałych bohaterowie są innej narodowości, imiona mogą się różnić, ale fabuła pozostaje ta sama). Serial porusza codzienne tematy, takie jak zakupy, poszukiwanie pracy, randki itd. i zawiera słownictwo proste, przydane w życiu codziennym.

Tutaj pierwsze odcinki wszystkich wersji językowych:

Angielski:


Niemiecki

Hiszpański

Francuski

Znacie Extr@, a może możecie polecić jakieś inne seriale idealne dla osób uczących się języków?

Więcej postów dotyczących nauki języków znajdziecie w kąciku językowym - KLIK

06.12.2015

Michael Crichton - Park jurajski

Tytuł: "Park Jurajski"
Autor: Michael Crichton
Ilość stron: 512
Wydawnictwo: Dream Books






Światowej sławy paleontolog Alan Grant wraz ze swoją studentką Ellie Satter dostają zaproszenie od Johna Hammonda na kostarykańską wyspę, na której za pomocą inżynierii genetycznej odtworzono dinozaury. Wyspa ta ma stać się wyrafinowanym parkiem rozrywki pełnym biologicznych atrakcji. Szybko jednak wszystko zaczyna wymykać się spod kontroli...

Czytałam tę książkę bardzo długo, miejscami mnie nawet męczyła. Dinozaury to zdecydowanie nie moja bajka, więc może dlatego nużyły mnie te wszystkie długie opisy i dyskusje bohaterów. Zabierając się za czytanie, oczekiwałam dobrego thrillera, liczyłam nawet na odrobię grozy. Od razu zaznaczę, że nie widziałam jeszcze filmu, więc nie będę porównywać, ale wydaje mi się, że ekranizacja mogłaby mi się spodobać bardziej, bo pewnie lepiej bym sobie to wszystko wyobraziła.

Nie jestem też zadowolona z kreacji bohaterów, bo dla mnie byli oni nijacy i zbytnio się od siebie nie różnili. Przez długi czas ciężko mi było zapamiętać, kto jest kim i jaką rolę odgrywa. Wykłady profesora Malcolma były nużące, a on sam mnie strasznie irytował, podobnie jak i inni bohaterowie; Hammond miał gdzieś bezpieczeństwo innych ludzi i ich tragedię, ciągle myślał o pieniądzach i ogromnych zyskach, jakie miał mu przynieść Park jurajski. 

Nie jest to książka zła, czy w całości nudna, ale na pewno nierówna. Były momenty naprawdę ciekawe, które czytałam z szybciej bijącym sercem i wypiekami na twarzy. A były też takie, które mogłabym spokojnie przespać albo pominąć. Gdyby skrócić tę książkę o połowę, to wyszłoby jej to tylko na dobre, bo zdecydowanie jest przegadana. Dla mnie było zbyt mało dynamicznie, a to właśnie pędzącej akcji oczekiwałam po przeczytaniu opisu z tyłu okładki. Jest też trochę chaotycznie i zdarzało mi się gubić w tym wszystkim. Na szczęście w książce znalazłam także kilka naprawdę mocnych i obrzydliwych zarazem opisów, które bardzo mi się podobały.

Jestem bardzo ciekawa, czy czytaliście tę książkę i możecie porównać ją do ekranizacji, bo zastanawiam się, czy warto obejrzeć film.

05.12.2015

Blogujesz? Darmowe e-booki czekają


Blogerzy i blogerki książkowe! Z przyjemnością informuję o świetnej akcji zorganizowanej przez wydawnictwo Wymownia, dzięki której będziemy mieli możliwość przeczytania e-booków całkowicie za darmo. A wiecie jak to jest, gdy w portfelu pustka, a tyle fantastycznych książek chciałoby się przeczytać.

"Pomysł na akcję zrodził się w nawiązaniu do zjawiska bookcrossingu. Podobnie, jak czytelnicy wymieniają się książkami papierowymi, my chcemy wymieniać się ebookami. XXI wiek jest czasem coraz mniejszej popularności książki papierowej. Nie chcemy jednak, by czytelnictwo zamierało i chcemy, byście pamiętały, że czytać można na rozmaite sposoby – na tablecie, telefonie, czytniku ebooków. Wszystko wskazuje bowiem na to, że czytelnictwo XXI wieku będzie miało taką właśnie, cyfrową formę."
Więcej szczegółów tutaj: http://wymownia.pl/darmowe-ebooki-dla-blogerek/

Dołączycie? 

01.12.2015

Podsumowanie listopada


Kolejny ciężki miesiąc za mną, ale grudzień powinien być już łaskawszy, bo w szkole czeka mnie za dwa tygodnie koniec pierwszego semestru, więc myślę, że w końcu znajdę więcej czasu na czytanie i ze spokojem będę mogła skupić się na lekturze. No i jeszcze są święta, więc i kilka wolnych dni, które planuję spędzić oczywiście z książkami i filmami, nadrabiając zaległości. Może znacie jakieś fajne filmy w świątecznym klimacie?

W listopadzie, o dziwo, udało mi się przeczytać aż 7 książek i sama nie wiem, jak to zrobiłam, bo ciągle miałam wrażenie, że czytałam niewiele, a tutaj miła niespodzianka. Przeczytałam:

1. Przemysław Skokowski - "Autostopem przez Atlantyk i Amerykę Południową"
2. Beatrix Gurian - "Stigmata"
3. Daniel Keys - "Człowiek o 24 twarzach"
4. Harper Lee - "Idź, postaw wartownika"
5. Tess Gerritsen - "Umrzeć po raz drugi"
6. Ewa Nowak - "Dane wrażliwe"
7. Paula Hawkins - "Dziewczyna z pociągu"

Razem 2696 stron.

Z serii językowo ukazały się dwa wpisy. Pierwszy o 55 numerze English Matters, który znajdziecie TUTAJ. Postanowiłam też w końcu wyjść ze swojej językowej strefy komfortu i popracować nad rozumieniem ze słuchu - KLIK. Na razie idzie mi bardzo dobrze..

Plany na grudzień? Przede wszystkim wypocząć i z nową energią rozpocząć nowy rok. A jak Wam minął listopad?

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka