24.03.2016

Emily Jane Brontë- Wichrowe Wzgórza

Tytuł: "Wichrowe Wzgórza"
Autor: Emily Jane Brontë
Ilość stron: 336
Wydawnictwo: Świat Książki











Zastanawiałam się, czy w ogóle podejmować się oceny "Wichrowych wzgórz", bo jest to powieść, która zdecydowanie wzbudziła we mnie emocje i zachwyciła mnie, ale ciężko mi ładnie to wszystko ująć w słowa. W ogóle przyznaję, że początkowo myślałam, że będzie to zwykła, lekka miłosna historia i gdy już zaczęłam czytać to się zaskoczyłam.

Historia rozpoczyna się, gdy do Drozdowego Gniazda przybywa jego nowy zarządca - Loockwood, który chce dowiedzieć się od służącej Ellen czegoś więcej o oddalonych o kilka mil Wichrowych Wzgórzach. Kobieta rozpoczyna swoją opowieść, a my przenosimy się do przełomu XVIII i XIX wieku, kiedy to do Wichrowych Wzgórz powrócił właściciel - pan Earnshaw. Wraz z nim przybył bezdomny, cygański chłopak, którego przygarnął i nazwał Heathcliffem. Natomiast dwójce swoich dzieci; Cathy i  Hindley'owi, nakazuje traktować go jako własnego brata. Cathy bardzo szybko zaprzyjaźnia się z nowym domownikiem, stają się wręcz nierozłączni, a wkrótce zaczyna rodzić się między nimi miłość. Natomiast Hindley robi wszystko, by go poniżyć i upokorzyć. Chociaż Cathy ze wzajemnością kocha swojego przybranego brata, to duma nie pozwala jej z nim być. Zraniony Heathcliff nie zamierza się jednak poddać.

Początkowo obawiałam się, że będzie mi się ciężko tę powieść czytało, bo napisana została w dziewiętnastym wieku. Miło się jednak zaskoczyłam. Owszem, jest to lektura trudna, wymagająca skupienia i refleksji, a język jest starodawny, ale kompletnie nie utrudniało mi to odbioru. Wręcz zachwycałam się pięknymi, plastycznymi i klimatycznymi opisami, tą dostojnością i obyczajami. Tej książki nie da się, a już na pewno nie powinno się, czytać szybko. Jej trzeba poświęcić dużo czasu, przemyśleć ją, postarać się zrozumieć. Ja mam nadzieję, że mi się to udało, ale nie ukrywać, że bardzo długo sama nie wiedziałam, co o niej myśleć. Coś mnie w niej hipnotyzowało, przyciągało, ale nie do końca potrafię to zdefiniować.

Cóż, bohaterowie są, delikatnie mówiąc, denerwujący i w większości szaleni (przynajmniej to słowo dobrze mi tutaj pasuje). Szaleni z miłości, samotności, smutku. Każda z przedstawionych przez autorkę postaci coś wnosi. Wszyscy są świetnie wykreowani, ale przeważają wśród nich raczej negatywne cechy charakteru. Katarzyna denerwowała mnie swoimi zmiennymi humorkami i próżnością, nie potrafiłam jej polubić. Heathcliff początkowo zdobył moją sympatię i współczucie, ale później, gdy stał się tyranem, zaczął mnie przerażać. Próbowałam odkryć, co tak naprawdę w nim siedzi, zrozumieć go, ale nie było to łatwe. Bił od niego ogromy smutek, rozpacz, ale mimo swojego szaleństwa jakoś mnie hipnotyzował. Myślę, że można go różnie odbierać, ja przede wszystkim starałam się go zrozumieć. Dla mnie był on ofiarą własnego charakteru, starałam się go mimo wszystko usprawiedliwiać. Bohaterowie są nie tyle negatywni, co skrzywdzeni. Mają złe cechy, irytują, ale czy można ich za to winić?

Jeżeli jeszcze nie czytaliście "Wichrowych Wzgórz" to koniecznie nadróbcie zaległości. Ze swojej strony gwarantuję, że teraz już takiej książki nie spotkacie. Ja zostałam oczarowana. Weźcie też pod uwagę, że piszę to jako osoba, która za klasyką nie przepada i czyta ją bardzo rzadko.

29 komentarzy :

  1. Oglądałam kiedyś film, był cudowny :D Z książką chcę trochę zaczekać, bo chciałabym przeczytać ją w oryginale, a dopiero ćwiczę mój ang ale na bardziej wpółczesnych książkach :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam kiedyś film, był cudowny :D Z książką chcę trochę zaczekać, bo chciałabym przeczytać ją w oryginale, a dopiero ćwiczę mój ang ale na bardziej wpółczesnych książkach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film ciągle jeszcze przede mną. Ja chyba nie odważyłabym się jeszcze na przeczytanie jej w oryginale, ale kiedyś - nie wykluczam:)

      Usuń
  3. Miałam w tym roku zacząć czytać klasyki, jednak jakoś słabo mi to idzie. Wichrowe wzgórza stoją na mojej półce i czekają, aż będę miała ochotę na przeczytanie ich. Po twojej recenzji postaram się przełamać i w końcu je zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także chciałam zacząć czytać klasyki, ale zawsze tak ciężko mi się za nie zabrać.

      Usuń
  4. Bohaterowie faktycznie trochę denerwują swoim zachowaniem. A szaleni to bardzo delikatne słowo ;) Książka jest bardzo nietypowa jak na XIX wiek, ale bardzo mi się podobała :)
    Pozdrawiam serdecznie.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i chorzy psychicznie byłoby dobrym określeniem?:)

      Usuń
  5. Ta książka jest mroczna, ma w sobie klimat właśnie takich zimowych wrzosowisk, gdzie wiatr wieje bez przerwy, a słońce niemal nie wschodzi. Też uważam że bohaterowie są szaleni, nawet bardzo !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, klimat zdecydowanie jest odczuwalny:)

      Usuń
  6. Klasyk, który warto poznać. Słuchajcie Kingi, a na pewno tutaj się nie zawiedziecie ;)


    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem naprawdę zacofana, jeżeli chodzi o klasyki, mimo że bardzo chcę w końcu je poznać. Bardzo miło mi słyszeć, że 'Wichrowe wzgórza' wzbudziły w Tobie emocje, ponieważ ostatnio właśnie takiej książki szukam :)
    Ja za to zapraszam na recenzję "Aplikacji" Lauren Miller!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mną nie jest lepiej jeżeli o klasyki chodzi; mam jeszcze tyle zaległości do nadrobienia!

      Usuń
  8. To nie jest zwykły romans lub opowieść o miłość, zgadzam się z tym. Bohaterowie potrafią zaleźć za skórę, ale całokształt ma jakąś moc, mnie ta pozycja przyciągnęła bardzo. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami i tacy bohaterowie są w książkach potrzebni; niby denerwują, ale w pamieć zapadają

      Usuń
  9. "Wichrowe Wzgórze" to klasyk, który MUSZĘ przeczytać. Od dawna czeka na półce, tylko ciągle sięgam po inne powieści... chyba należy to w końcu zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytam to arcydzieło średnio raz na dwa lata. Uwielbiam tę ponadczasową powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę:) Ja w tym roku przeczytałam ją pierwszy raz w okolicach walentynek. Być może stanie się to i moją tradycją.

      Usuń
  11. Czytałam kilka lat temu, ale muszę przyznać, że książka nie wywarła na mnie wielkiego wrażenia. Nie mogłam zrozumieć bohaterów, denerwowało mnie ich zachowanie i w ogóle nie widziałam miłości pomiędzy nimi. Ale może zafunduję sobie drugie podejście i sprawdzę czy po latach inaczej podejdę do tej historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami warto zrobić drugie podejście do książki. Wiek ma duże znaczenie jeżeli chodzi o odbiór treści.

      Usuń
  12. Już dawno chciałam zacząć przygodę z klasykami, a Emily Bronte zdecydowanie jest na tej liście :) Ale na razie mam w swojej kolekcji tylko "Damę Kameliową" i "Dumę i uprzedzenie", taki mały prezencik na Dzień Kobiet ;)
    Buziaki!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajny prezent na dzień kobiet - lektury idealne:)

      Usuń
  13. Klasyka,którą każdy powinien przeczytać.Ta pozycja wzbudza wiele emocji :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja niestety strasznie wymęczyłam się przy czytaniu tej książki. Ale za to ekranizacja szalenie mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę w końcu zobaczyć ekranizację, bo dużo osób ją poleca:)

      Usuń
  15. Dzięki tej książce wybrałam swoją życiową drogę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jest to na pewno książka, którą warto przeczytać, ale ja wolę inne klasyczne romanse. O wiele bardziej pasuje mi styl Austen i Charlotte Bronte :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka