15.06.2016

Katarzyna Puzyńska - Motylek

Tytuł: "Motylek"
Autor: Katarzyna Puzyńska
Ilość stron: 608
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka











Mogę być na siebie tylko zła, że tak długo pozwoliłam czekać tej książce na swoją kolej. Polecano mi ją wielokrotnie, ale sięgnęłam po nią po dwóch latach od jej wydania. Czemu? Sama nie wiem. Może trochę bałam się jej objętości,  nie byłam też wtedy zbytnio przekonana do polskich autorów kryminałów (ale żeby nie było - teraz zdanie zmieniłam i przyznać muszę, że mamy w Polsce uzdolnionych pisarzy w tym gatunku). W każdym razie, jestem świeżo po lekturze "Motylka" pani Kasi Puzyńskiej i nie ukrywam, że jestem zadowolona, a jej książki mają szansę zagościć u mnie na stałe.

Mieszkańcy Lipowa są wstrząśnięci, gdy w ich spokojnym miasteczku zostają znalezione zwłoki zakonnicy. Początkowo sprawa wygląda na wypadek, ale szybko okazuje się, że było to zabójstwo. Nikt nie wie, co kobieta mogła robić w Lipowie i do kogo przyjechać. Szybko pojawia się kolejny trup, a lokalną policję czeka mnóstwo pracy.

Sam pomysł na umiejscowienie akcji w maleńkiej miejscowości, gdzie wszyscy się znają i wiedzą o sobie wszystko, niby nie jest nowy, ale mnie ucieszył. Sama mieszkam w takim miejscu i przyznać muszę, że autorka świetnie odwzorowała panujący w takich miejscach klimat i relacje międzyludzkie. Ciekawość albo wścibstwo, jak kto woli, jest w Lipowie na porządku dziennym, ludzie wiedzą o sobie wszystko, każdy ma jakąś swoją rolę. A gdy w takim miejscu pojawia się zabójca, rozpoczyna się popłoch, a miasteczko wręcz budzi się do życia, bo wiejski spokój zostaje przerwany.

Ogólnie mogłabym się przyczepić do pracy policjantów i zrzucać autorce brak wiarygodności, ale nie będę tego robiła i przymknę po prostu na to oko. A jak już o nich mowa to przyznać muszę, że autorka stworzyła postaci różnorodne.
Jest młodszy aspirant Daniel Podgórski, którego można nazwać trochę mamisynkiem oraz jego mama, która również pracuje na komisariacie i pomaga nie tylko w dostarczaniu ciast domowej roboty.
Jest także pani komisarz Klementyna Klopp, która zdecydowanie wyróżnia się wśród innych znanych policjantek. Jest to kobieta dojrzała, prawie sześćdziesięcioletnia, ostrzyżona na jeża, ze skórą pokrytą tatuażami, mówiąca o sobie, że jest stara i niezawodna. Dla mnie Klementyna to postać oryginalna, ale niestety wkurzająca przez jej styl mówienia, a konkretnie przez ciągłe zwroty "Okej. No dobra", które naprawdę w połowie książki zaczęły działać mi już na nerwy.
Mamy też: aspiranta Janusza Rosoła, który samotnie wychowuję dwójkę zbuntowanych nastolatków, młodego Marka Zarębę , którego żoną jest fryzjerka Ewelina oraz Pawła Kamińskiego, który zdecydowanie nie zasługuje na miano porządnego mężczyzny.

Niby nie ma w tym kryminale niczego nowego, ale czytało mi się go niezwykle dobrze i naprawdę bardzo się wciągnęłam. Akcja jest wartka, nie brakuje tajemnic, zagadek, a mordercę poznałam dopiero na samym końcu. Wspomnieć jednak muszę, że wątek kryminalny to nie wszystko, bo sporą część zajmują też inne; mamy romanse, problemy rodzinne, tajemniczego blogera, który wie o wszystkim, co dzieje się w Lipowie i wymieniać można by było jeszcze długo, bo jest naprawdę różnorodnie i dużo się dzieje.

Na koniec jeszcze mała uwaga, bo irytujące jest też ciągłe wypisywanie tytułów naszych bohaterów. Ja rozumiem zrobić to raz czy dwa, ale czytanie za każdym razem "komisarz kryminalna Klementyna Klopp" jest męczące. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach już tego nie znajdę.


10 komentarzy :

  1. To wszystko Twoja wina! Gdyby nie Twój komentarz, nawet nie zwróciłabym uwagi na to tytułowanie, a teraz nie mogę już przestać tego nie zauważać, co jest ogromnie frustrujące! :D
    Chociaż jestem osobą, która bardzo zwraca uwagę na wiarygodność wydarzeń, to też nie mogłam się przyczepić chociażby do komisariatu w takiej dziurze, jaką jest Lipowo (?!) - kurczę, ja nie wiem, co ta Puzyńska robi, ale robi to dobrze! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam:) Może w dalszych tomach będzie pod tym względem lepiej, bo na dłuższą metę to strasznie męczące.

      Usuń
  2. Wkurzająca to jest Cyna, jedna z bohaterek "Zasługi nocy", która mówiła słowa wspak:) Myślę, że manierę wypowiedzi komisarz kryminalnej Klementyny Klopp jakoś przeżyję, bo po Twojej recenzji zamierzam przeczytać tą książkę. Pozdrawiam i zapraszam na: http://teresalifestyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspak? Chyba z ciekawości będę musiała zerknąć do tej książki, bo jestem zaintrygowana:)

      Usuń
  3. Rzadko sięgam po kryminały, ale dla serii o Lipowie robię wyjątek. ;) Motylek to naprawdę wciągająca książka. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też miałam obawy prze tą książką. Chyba trochę przez objętość i gatunek, ale teraz jestem przekonana, że powinnam dać jej szansę. Szczególnie, że lubię poznawać twórczość polskich pisarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem miłośniczką kryminałów - jakoś mi z nimi nie po drodze. Jednak dla Puzyńskiej mogłabym zrobić wyjątek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przede mną inna książka autorki i mam nadzieję, że się nie zawiodę. ;)

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie w wolnej chwili ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Twórczość Kasi Puzyńskiej cały czas przede mną, ale "Motylka" mam już u siebie. Cieszę się, że książkę czyta się bardzo dobrze. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Z polskich kryminałów najbardziej lubię Chmielewską, ale z drugiej strony też nie znam za wielu autorów. A ostatnio obrodziło wybitnie, dużo mam do nadrobienia, między innymi Puzyńską:)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka