28.07.2016

Jojo Moyes - Kiedy odszedłeś

Tytuł: "Kiedy odszedłeś"
Autor: Jojo Moyes
Ilość stron: 491
Wydawnictwo: Między Słowami
Tom: II

Zanim się pojawiłeś|Kiedy odszedłeś





Uwaga, uwaga! Recenzja zawiera spoilery do części pierwszej! Czytasz na własną odpowiedzialność. Recenzję pierwszego tomu znajdziesz TUTAJ.

Po genialnej części pierwszej od razu sięgnęłam po kontynuację. Byłam ciekawa, co autorka wymyśli dalej po tym, jak uśmierciła głównego bohatera. Pełna nadziei zaczęłam czytać. I się mocno rozczarowałam, bo "Kiedy odszedłeś" to książka na którą nie warto marnować czasu. Ale po kolei.

Lou jest załamana po śmierci Willa. Próbuje jakoś ułożyć sobie życie i pogodzić się ze stratą ukochanego. Lou ma swoje mieszkanie, ale czuje się w nim samotna, pracuje na lotnisku w irlandzkim barze i zmuszona przez ojca chodzi na spotkania grupy wsparcia dla osób w żałobie. Jej życie wydaje się bezcelowe. Aż pewnego dnia zjawia się u niej Lily - nastolatka, która twierdzi, że jest córką Willa.

Z przykrością muszę to napisać, ale uważam, że ta kontynuacja w ogóle nie powinna powstać. Pierwsza część była przepiękna, wzruszająca i niezwykle wciągająca. A ta? Dla mnie okazała się jednym wielkim nieporozumieniem i naprawdę nie wiem, co autorka chciała mi przekazać. Podczas czytania miałam wrażenie, że pani Moyes chyba sama nie miała pomysłu na dalsze losy Lou bez Willa, a kontynuację napisała dla pieniędzy. Ja nie potrafiłam się w ogóle wciągnąć i spoglądałam tylko, ile stron zostało mi do końca. W pewnym momencie byłam bliska jej porzucenia, ale mimo wszystko moja sympatia do Lou zwyciężyła i męczyłam się do samego końca.

Z bohaterów również nie jestem zadowolona. Lou bardzo polubiłam w pierwszej części, a po obejrzeniu filmu to już w ogóle. Tutaj jednak to już nie jest ta sama bohaterka. Rozumiem jej przygnębienie i pustkę po stracie ukochanego, ale niektóre zachowania były kompletnie do niej niepodobne, a ja odniosłam wrażenie, że autorka chce ją zmienić na siłę, żeby pasowała do jej nowej historii. No i wielokrotnie miałam ochotę kopnąć ją w tyłek, żeby w końcu się ogarnęła i wzięła w garść. Bo ile można czytać użalania się nad sobą?
Jest jeszcze Lily, córka Willa. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak ta dziewczyna mnie denerwowała. Nie mogło być inaczej; rozkapryszona, sprawiająca kłopoty wychowawcze nastolatka, zagubiona w wielkim świecie i aż prosząca się o kłopoty. Nie zaakceptowałam jej do samego końca.
Podobał mi się za to wątek rodziców Lou, bo można było się pośmiać z nowej, feministycznej odsłony jej matki. Ale z drugiej strony to niewiele on do lektury wnosi.

O "Kiedy odszedłeś" z pewnością szybko zapomnę, ale może to i dobrze. Ta książka to zlepki różnych wątków, które niekoniecznie udało się autorce połączyć w jedną całość.  Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to jedna z najgorszych, jak nie najgorsza, kontynuacji jakie kiedykolwiek czytałam.

4 komentarze :

  1. Wciąż jestem przed lekturą "Kiedy odszedłeś", ale kolejne recenzje tej książki nastrajają mnie zdecydowanie negatywnie. Kontynuacje z reguły są gorsze od pierwowzoru, ale szkoda, że w tym wypadku jest aż tak źle :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie ją skończyłam :) U mnie na szczęście wrażenia są lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka jeszcze przede mną. Zanim się pojawiłeś bardzo mi się podobało, więc liczę, że i ta powieść mnie nie zawiedzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli już, to raczej sięgnę po pierwszą część.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka