05.08.2016

Jodi Picoult - Już czas

Tytuł: "Już czas"
Autor: Jodi Picoult
Ilość stron: 512
Wydawnictwo: Prószyński i Ska










Nie ukrywam, że przyzwyczajona jestem do innego oblicza Jodi Picoult. Ciągle mam w pamięci jej genialne "Bez mojej zgody" i inne powieści typowo obyczajowe. Natomiast w "Już czas" autorka pokazała mi się z innej strony, co było dla mnie pewnym zaskoczeniem - ale pozytywnym.

Trzynastoletnia Jenny Metcalf po dziesięciu latach od zaginięcia swojej matki Alice nadal nie może się z tym pogodzić. Postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i rozpoczyna własne śledztwo. Jedyne, co pozostało po jej matce, to pamiętnik, w którym notowała wszystko, co dotyczyło jej pracy w rezerwacie i badania dotyczące słoni.  Jedynymi sprzymierzeńcami Jenny okazują się słynna jasnowidzka Serenity oraz policjant Virgil, który dziesięć lat wcześniej zajmował się tą sprawą.

"Już czas" to w pewnym sensie też książka przyrodnicza, bo autorka sporo czasu poświęciła słoniom. I chociaż początkowo nie podobał mi się ten wątek i raczej ze znudzeniem czytałam kolejne strony, to potem się przekonałam i stawałam się coraz bardziej zafascynowana życiem tych zwierząt, ich "uczuciowością". Przyznać też muszę, że autorka ukazała przez to swoją oryginalność, bo połączenie wątku kryminalnego, o którym za moment, z przyrodniczym, obyczajowym i jeszcze spirytystycznym nie jest często spotykane.

Teraz pora, by powiedzieć coś na temat wątku kryminalnego, bo i taki jest tu obecny. Biorąc pod uwagę, że autorka na co dzień obraca się wokół innej tematyki, to jest naprawdę dobrze. Z zaciekawieniem śledziłam poczynania zdeterminowanej, nastoletniej córki, detektywa i jasnowidzki, którzy na własną rękę próbowali wyjaśnić zaginięcie Alice.

Początkowo ta historia toczyła się bardzo realistycznie, ale czym dalej byłam, tym bardziej czułam, że autorka coś przede mną ukrywa i że to nie jest historia, jakiej się spodziewałam. I zakończenie to potwierdziło, bo naprawdę byłam w dużym szoku, jak je poznałam. Nagle pewne sprawy nabrały większego sensu i sporo się wyjaśniło. Ktoś może powiedzieć, że autorka przekombinowała, ale mnie się spodobało.

Zakończenie zakończeniem, ale co z wcześniejszymi stronami? No i tutaj już tak kolorowo i ciekawie nie zawsze było. Jodi Picoult uwielbiam, ale czasami ma słabsze momenty. I to właśnie jeden z nich. Ogólnie mi się podobało, ale było nierówno. Były rozdziały, które najchętniej bym pominęła, bo mnie nudziły. Czasami miałam też ważenie, że autorka nie do końca sobie to wszystko przemyślała i wyszedł trochę taki miszmasz. Nazwisko Jodi Picoult zawsze równało się dla mnie emocje. Tym razem wzruszona nie byłam, jakiś większych przemyśleń także nie czyniłam. Ale ogólnie nie było źle, a książkę oceniam jako dobrą. Może niekoniecznie poleciłabym ją na pierwsze spotkanie z autorką (za to "Bez mojej zgody" już zdecydowanie tak, więc jeśli jeszcze nie czytaliście to koniecznie musicie to zmienić!), ale jeżeli lubicie jej powieści o myślę, że warto poznać jej inne oblicze.

5 komentarzy :

  1. Czytałam już jedna z moich ulubionych ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Picoult, ale tej książki jeszcze nie znam. To tylko kwestia czasu :) Masz rację "Bez mojej zgody" to fenomenalna powieść!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć. Nasz blog nominował Cię do tagu "Libster Blog Award". :)
    Więcej informacji pod tym linkiem
    http://bookline-recenzje.blogspot.com/2016/08/liebster-blog-award.html
    Miłego dnia ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam, ale bardzo lubię tę autorkę i pewnie za jakiś czas zapoznam się z tą pozycją :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgodnie z radą, sięgnę po coś innego na pierwszy raz :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka