26.11.2016

Remigiusz Mróz - Świt, który nie nadejdzie


Tytuł: "Świt, który nie nadejdzie"
Autor: Remigiusz Mróz
Ilość stron: 528
Wydawnictwo: Czwarta Strona









XX-lecie międzywojenne. Były pięściarz, Ernest Wilmański, po straceniu wszystkiego i wraz z chęcią rozpoczęcia nowego życia, udaje się do Warszawy, licząc, że w stolicy pożegna się ze swoją przeszłością. Szybko jednak wpada w poważne tarapaty, gdy chcąc ratować nieznajomą dziewczynę popada w konflikt z Bannikami, którzy są najgroźniejszą grupą przestępczą, a ze swoimi przeciwnikami rozprawiają się bez skrupułów.

Może ciężko w to uwierzyć, ale przed przeczytaniem tej książki nie wiedziałam, o czym będzie. Nie popatrzyłam nawet na tył okładki, nie czytałam recenzji. Może gdybym to zrobiła, to bym po nią nie sięgnęła. Ale nie, pewnie i tak by do mnie trafiła, bo Mróz to Mróz. Czytam wszystko, co napisze. I to być może jest błąd. Autor pisze różnorodnie, obraca się w różnych gatunkach. Tym razem jest tu trochę historii, bo akcja toczy się w przedwojennej Warszawie oraz gangi. Generalnie to nie moja bajka. Nie potrafiłam się w tej książce odnaleźć. Męczyłam ją i męczyłam, czytałam ze względu na sympatię do autora, licząc chyba na to, że moje odczucia się jeszcze zmienią. Przyznaję to z wielkim bólem, ale wynudziłam się okropnie. Brakowało mi zwrotów akcji, elementów zaskoczenia, bo było niestety przewidywalnie.

Najbardziej jednak rozczarowali mnie bohaterowie. Remigiusz Mróz przyzwyczaił mnie do wyrazistych postaci, które zapadają w pamięć. Tutaj ich nie ma i jestem pewna, że za kilka dni całkowicie już o nich zapomnę. Nikt się tutaj jakoś specjalnie nie wyróżnia, rzekłabym, że postaci są papierowe.

Mimo swojej nieprzychylnej opinii przyznaję, że pomysł na książkę jest naprawdę fajny i oryginalny, bo chyba niezbyt wiele podobnych tytułów można przeczytać. Być może osobom, które lubią takie klimaty przypadnie do gustu, ale ja tym razem pasuję.

A na koniec pewien paradoks. Mimo że przez większą część nie czułam zainteresowania tą książką, a bohaterowie byli mi już całkowicie obojętni, to zakończenie mnie zawiodło i mam żal do autora, że urwał w takim momencie, pozostawiając niezamknięte wątki i zmuszając czytelnika do dopowiedzenia sobie dalszego ciągu.

15 komentarzy :

  1. Do tej pory czytałam tylko jeden kryminał Mroza - "Kasację", która niestety mnie rozczarowała. Mimo wszystko postanowiłam dać autorowi druga szansę i zaopatrzyłam się w "Behawiorystę". Jak mi się spodoba, to wtedy się zastanowię nad innymi pozycjami, ale nie wiem czy konkretnie na "Świt, który nie nadejdzie", bo do niej jakoś mnie nie ciągnie.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Behawiorysta" bardzo mi się spodobał i mam nadzieję, że i Tobie przypadnie do gustu!

      Usuń
  2. A mi "Świt.." bardzo przypadł do gustu, lubię klimat przedwojennej Polski więc czułam się w nim prawie jak rybka w wodzie. Autor bardzo dobrze zbudował też gangsterską aurę. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz:) Ja właśnie myślę, że fani takich książek mogą być "Świtem..." zachwyceni

      Usuń
  3. Mam tę książkę na półce i czeka na swoją kolej na przeczytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że spodoba Ci się bardziej niż mnie:)

      Usuń
  4. Czeka na mojej półce razem z Behawiorystą. Ciekawe jak mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Behawiorystę" serdecznie polecam. A "Świt..." może spodoba Ci się bardziej niż mnie:)

      Usuń
  5. Dziś, albo jutro opublikuję swoje impresje z tej książki, ale zasadniczo się z Tobą zgadzam, pomysł niezły, ale wykonanie świetne, ale wszystko przewidywalne, a chwyty mające wbić w fotel już są oklepane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam w takim razie na Twoją recenzję:)

      Usuń
  6. Skończyłam tę książkę parę dni temu i też rozczarowałam się okropnie... Po niesamowitej Chyłce, po świetnej trylogii z komisarzem Forstem i wreszcie po niesamowitym Bohawioryście, który i zaczął i skończył się z przytupem to tutaj... Kiepsko. Poczułam się zawiedziona, że książka została przerwana w takim momencie. Wyobraźnia wyobraźnią, ale bez przesady....

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo, że Morza bardzo lubię to mam wrażenie jakby wydawał zbyt dużo w zbyt krótkim czasie. Powoli te historię robią się bardzo podobne. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym faktycznie jest, bo powoli sama to dostrzegam. Póki co jeszcze mnie to nie irytuje i w dalszym ciągu Mróz mnie zaskakuje (przykład? Genialny "Behawiorysta"), ale na pewno w kolejnych jego książkach będę się doszukiwała podobieństw do innych jego tytułów.

      Usuń
  8. Ta pozycja czeka razem z Behawiorystą na swoją kolej. Obym się nie rozczarowała :)
    Malwina

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka