28.11.2016

Wyzwanie Poliglotki - Tydzień IV i podsumowanie!

Wyzwanie Poliglotki dobiegło końca. Cztery tygodnie intensywnej nauki angielskiego za mną, więc pora na podsumowanie.  Na początku chciałam jednak podziękować Sandrze, czyli pomysłodawczyni wyzwania, za całą tę akcję oraz za jej filmiki na Youtube, które w ewentualnych chwilach słabości przypominały mi o konieczności działania. Liczę na kolejne takie wyzwania w przyszłości!



Podsumowanie IV tygodnia

Na początek krótko o czwartym tygodniu nauki, który upłynął mi pod znakiem słuchania ze zrozumieniem. Wciągnęłam się w serial "Janet the Virgin", który jest niezwykle lekki, przyjemnie się go ogląda i wciąga - zdecydowanie wciąga! Co więcej, wydaje mi się być fajny do nauki, bo słownictwo nie jest jakieś wyszukane i naprawdę sporo rozumiem, a oglądam bez pomocy napisów.


Dodatkowo poznałam 10 angielskich przysłów, zrobiłam sobie arkusz maturalny z podstawy z angielskiego,a dzisiaj oprócz kolejnego odcinka "Janet the Virgin" planuję jeszcze poćwiczyć gramatykę.
+ każdego dnia powtórka słówek na Memrise, ale to jest moją codzienną rutyną chyba już od roku.

Podsumowanie całego wyzwania

Może na początek krótko o tym, dlaczego postanowiłam wziąć udział w tym wyzwaniu, skoro zanim je rozpoczęłam uczyłam się angielskiego systematycznie. Powód jest prosty - chciałam zrobić jeszcze więcej. Długi czas uczenia się pozwolił mi na wyrobienie sobie systematyczności, ale też sprawił, że popadłam w językową rutynę. Generalnie moja nauka była bardzo monotonna, skupiłam się na najbardziej wygodnych dla siebie tematach i metodach. I chyba trochę utknęłam. Uczyłam się, ale tak naprawdę stałam w miejscu.

Wyzwanie to pozwoliło mi na odkrycie nowych metod nauki. Zobaczyłam na przykład, że nauka słówek to nie tylko mój ukochany Memrise, gdzie są już gotowe listy, ale też można oglądać wszelkiego rodzaju filmy i to z nich wyłapywać przydatne zdania i od razu uczyć się ich w odpowiednim kontekście. A to, jak już teraz sama się przekonałam,  jest bardziej wartościowy sposób nauki.
Co więcej, dzięki temu wyzwaniu zmotywowałam się w końcu do przeczytania kolejnej książki w oryginale. Odważyłam się także na oglądanie filmów, czy serialu bez pomocy napisów i zobaczyłam, że naprawdę dużo rozumiem i jeszcze kilka miesięcy intensywnej nauki i powinno tylko lepiej. Nawet nie wiecie, jak bardzo jestem teraz zmotywowana do dalszego działania, bo w końcu czuję, że coś ruszyło, a moje językowe cele mają szansę się spełnić. 

Wyzwanie się skończyło, ale dla mnie tym samym rozpoczął się kolejny językowy etap. Czuję, że zrobiłam potężny krok naprzód i jestem z siebie naprawdę zadowolona!

A teraz kilka słów do osób, które uczą się języków: bierzcie udział w takich wyzwaniach, bo one naprawdę potrafią zmotywować, są pomocne w nauce i pozwalają na poznanie swoich słabych i mocnych stron językowych. 


6 komentarzy :

  1. Podobnie jak u mnie koniec wyzwania oznacza początek dalszej nauki. Gratuluję wytrwałości!! (pozytywnie) zazdroszczę, że jesteś juz na etapie oglądania seriali/ filmów po angielsku. Jeśli możesz mi powiedzieć, gdzie oglądać ten serial? Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Np. na ororo.tv - są tam od razu dostępne napisy w różnych językach, w tym polski, angielski itd.:)

      Usuń
  2. Ciekawe wyzwanie, które chyba wypróbuję ale dopiero po nowym roku. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe ciekawe :) Pierwszy raz słyszę o takich wyzwaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję!
    Sama uczę się nieco mniej intensywnie, ale codziennie, więc jestem z siebie dumna, bo do niedawna było tak, że zapału wystarczało mi na kilka dni, a później... szkoda gadać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również gratuluję! Grunt to systematyczność:)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka