29.02.2016

Gayle Forman - Ten jeden dzień

Tytuł: "Ten jeden dzień"
Autorka: Gayle Forman
Ilość stron: 384
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Tom: I







Nie przepadam za romansami, ale co śmieszne - lubię je sobie od czasu do czasu przeczytać - zwłaszcza, gdy są bardzo mocno polecane. Zawsze się obawiam młodzieżówek z przewodnim wątkiem romantycznym, a to za sprawą przewidywalności i schematyczności, które po przeczytaniu kilkunastu tytułów, zaczęły mnie po prostu nudzić. A jak jest z historią ukazaną w "Tym jednym dniu"?

Allyson żyje pod dyktando rodziców, którzy mają nad nią stałą kontrolę, są nadopiekuńczy i zdają się żyć jej życiem. Dziewczyna niewiele ma do powiedzenia, jest posłuszna, stroni od ludzi, żyje w swoim poukładanym świecie. Po zakończeniu liceum, razem ze swoją przyjaciółką, wyrusza w podróż po Europie. Ostatniego dnia Allyson poznaje Willema, który namawia ją na wspólną, jednodniową wycieczkę do Paryża. Ten jeden dzień zmieni w życiu dziewczyny wszystko.

Szczerze powiedziawszy spodziewałam się czegoś lepszego, biorąc pod uwagę nazwisko autorki i czytając te wszystkie pozytywne recenzje. Dla mnie ta książka była dobra, ale bez fajerwerków. Cała ta historia jest dla mnie strasznie naiwna, nieprawdopodobna i banalna, ale czytało mi się ją po prostu dobrze. Styl autorki jest lekki i zachęcający do czytania, podobały mi się też wstawki z języka francuskiego, mimo że nie zostały przetłumaczone.  "Ten jeden dzień" dla mnie idealna lektura na odstresowanie i miły przerywnik. Nie sądzę jednak, że na dłużej pozostanie w mojej głowie. Ot, kolejna miłosna historyjka, która niczym szczególnym się nie wyróżnia.

Podobała mi się natomiast postać głównej bohaterki. Chociaż Allyson miejscami mnie irytowała swoim niezdecydowaniem i zmiennymi humorkami, to znalazłam z nią wiele cech wspólnych, więc myślę, że to dlatego tak dobrze mi się tę książkę czytało. Allyson jest poukładana, można powiedzieć, że aż za bardzo, a spontaniczność to zdecydowanie nie jej drugie imię. A jednak gdy poznaje Willema wszystko się zmienia. Zmienia się i ona, i jej życie. Dostrzega, ile ją ominęło. Ten jeden dzień na zawsze ją odmienił. Mnie bardzo spodobała się metamorfoza Allyson i to, jak stopniowo zaczęła dojrzewać do różnych decyzji i zachowań, jak przekraczała własne granice. Willem z kolei jest dla mnie zagadką, której jeszcze nie rozwiązałam. Jest głodny przygód, żyje chwilą, stanowi zupełne przeciwieństwo Allyson. Niewiele jednak mogę o nim powiedzieć, ale mam nadzieję, że w kolejnym tomie się to zmieni, a wszystkie skrywane przez niego tajemnice zostaną odkryte.

Co do zakończenia, to byłam ciekawa, w jakim kierunku pójdzie autorka i czy napisze je w najbardziej oklepany sposób, a może wyjdzie poza utarte schematy. Nie chcę spoilerować, więc zdradzę tylko, że nawet jestem zadowolona. Spodziewałam się właśnie takiego zakończenia, ale aż tak przewidywalnie nie było, bo autorka próbowała utrzymać je w tajemnicy i zaskoczyć na ostatnich stronach. Jako że ten tom skończył się w najgorszym możliwym momencie, to czuję ogromną chęć na przeczytanie kontynuacji, pomimo że był to dla mnie tytuł tylko dobry. Jak widać - urwane w najgorszym z możliwych momentów zakończenie to połowa sukcesu.

27.02.2016

Samo Sedno - Koncentracja. Skuteczny trening skupiania uwagi oraz Nieśmiałość. Zmień myślenie i odważ się być sobą

Dzisiaj pokażę dwa poradniki wydawnictwa Samo Sedno. Ich oferta jest naprawdę bogata i znaleźć możemy książki z różnych dziedzin, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Ja zdecydowałam się na dwa tytuły: "Koncentracja. Skuteczny trening skupiania uwagi" oraz "Nieśmiałość. Zmień myślenie i odważ się być sobą".

Pierwszy poradnik, który chcę Wam dzisiaj pokazać to "Nieśmiałość. Zmień myślenie i odważ się być sobą" Magdaleny Staniek. Z nieśmiałością próbuję walczyć od dawna, więc wszystkie rady i sposoby są mile widziane, stąd też mój wybór.


Wiadomo, że od samego przeczytania poradnika nagle nikt nie stanie się śmiały, bo tak to nie działa. Walka ze swoimi słabościami to proces ciężki i niestety długotrwały, wymagający dobrego planu działania i celu przede wszystkim. Czy w takim przypadku sięganie po poradniki ma sens?

Dla mnie tak. Wielokrotnie szukałam w sieci porad, jak sobie z nieśmiałością poradzić, szukałam historii innych osób, które mogłyby mnie podnieść na duchu i pokazać, że ja też mogę zmienić swoje życie. W tej książce wszystko jest w jednym miejscu, uporządkowane, spójne, by krok po kroku pomóc jej czytelnikowi w osobistej walce z problemem. Pamiętajmy, że to od nas zależy, jak i czy w ogóle, tę wiedzę wykorzystamy. Ja znalazłam tutaj mnóstwo świetnych rad i pomysłów, jak mogę stać się bardziej śmiała i wiele z nich stopniowo w swoje życie wprowadzam. Zaczęłam prowadzić też własny dziennik, notować swoje mniejsze i większe sukcesy, ale to wszystko to dopiero początek. To nie jest poradnik do jednorazowego przeczytania; ja co jakiś czas do niego zaglądam i przypominam sobie treść.

Zajrzeć od książki można TUTAJ


Dla kogo? Przede wszystkim dla wszystkich nieśmiałych osób, które ze swoim problemem chcą walczyć.



Drugim poradnikiem, po który sięgnęłam jest "Koncentracja. Skuteczny trening skupiania uwagi" Agnieszki Forzpańczyk. 


Po tę książkę sięgnęłam, bo zauważyłam, że mam coraz większe kłopoty z koncentracją. Ponadto mam w rodzinie dzieciaczka, który ma z jej utrzymywaniem spore kłopoty, więc stwierdziłam, że to zdecydowanie coś dla mnie. Zresztą jestem przekonana, że problem ten dotyczy naprawdę wielu osób, bo ciężko jest w obecnych czasach porządnie się skupić; jesteśmy zabiegani, robimy kilka rzeczy na raz, żyjemy w stresie, a nasza uwaga jest ciągle odwracana czy to przez zamartwienia, czy też przez urządzenia elektroniczne.

Na początek dowiadujemy się czym w ogóle jest koncentracja uwagi oraz jak sprawdzić, na jakim jest ona u nas poziomie. Później autorka szczegółowo opisuje, co na zdolność naszej koncentracji wpływa. A jest tego naprawdę sporo, bo każdy z naszych zmysłów ma znaczenie; smak, wzrok, dotyk, równowaga, propriocepcja, węch, słuch. Ważna jest oczywiście dieta i sprawność fizyczna, czemu autorka poświęca sporo uwagi; przedstawione są tu różne dyscypliny sportu, ćwiczenia odprężające, relaksacja, prawidłowe oddychanie i tak wymieniać można jeszcze długo.

Przyznaję, że zaskoczył mnie ten poradnik. Obawiałam się, że niewiele z niego wyniosę, że zostanę zasypana jakąś niepotrzebną i niezbyt przystępnie przekazaną wiedzą, ale nic z tych rzeczy, bo dowiedziałam się mnóstwa ciekawych rzeczy, które są napisane w prosty sposób. Dodatkowo, co mnie bardzo ucieszyło, nie brakuje gier i różnych ćwiczeń, które mają na celu pobudzenie naszej koncentracji. To prawdziwe kompendium wiedzy, a zaprezentowane sposoby można wykorzystać u osób w różnym wieku.
Jako mola książowego dodatkowo ucieszyły mnie też zagadnienia dotyczące szybkiego czytania oraz spis pomocnych lektur umieszczonych w bibliografii.



Dodatkowo do poradnika dołączona jest specjalna płyta CD z ćwiczeniami dla dzieci i dorosłych, z podziałem na kategorie wiekowe.



Zagadnienia omawiane w książce odnoszą się do różnych grup wiekowych, więc każdy coś z niej wyniesie. Jest na przykład rozdział poświęcony dzieciom, więc rodzice i pedagodzy znajdą tu coś dla siebie. Oczywiście nieinteresujące nas zagadnienia można bez problemu ominąć i dopasować wiedzę do własnych potrzeb.

Zajrzeć do książki można TUTAJ.

Myślę, że na koniec warto wspomnieć też o kwestiach technicznych, ale tu odniosę już już do obu tytułów. Poradniki są przejrzyste i czytelne, wygląd nie odwraca uwagi od treści, jest minimalistycznie, najważniejsze fragmenty wzięte zostały w ramkę, ćwiczenia i przykłady są również wyszczególnione. Ponadto przed rozpoczęciem każdego rozdziału wymienione mamy zagadnienia, o których w nim przeczytamy. Z kolei pod koniec każdego rozdziału czeka na nas krótkie podsumowanie.



Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Edgard, wydawcy poradników Samo Sedno.

24.02.2016

Remigiusz Mróz - Wieża milczenia

Tytuł: "Wieża milczenia"
Autor: Remigiusz Mróz
Ilość stron: 368
Wydawnictwo: Damidos










Eh, ciężko mi to przyznać, ale ta książka naprawdę mnie zawiodła. Pociesza mnie jedynie fakt, że był to debiut autora, więc mogę mu to ewentualnie wybaczyć. Gdybym jednak zaczęła swoją przygodę z książkami Mroza od tego tytułu, to ciężko byłoby mnie przekonać do sięgnięcia po kolejne. Bywa i tak, niestety.

Ulice Lansing w stanie Michigan. W drodze z pracy, niedaleko swojego domu, zostaje zamordowana młoda kobieta. Jej chłopak, Scott Winton, postanawia znaleźć mordercę i angażuje się w śledztwo razem z policjantką Evelyn Thomsen. Wkrótce pojawiają się kolejne ofiary.

Uczucia mam mieszane. Książka zapowiadała się nieźle, w ogóle nie sądziłam, że coś może pójść nie tak - w końcu to książka Remigiusza Mroza, w dodatku nie moja pierwsza. A tutaj niemiłe zaskoczenie. Gdybym nie wiedziała, kto jest autorem, to nigdy w życiu bym się nie domyśliła. Przeczytałam tę książkę do końca tylko ze względu na sympatię do autora, po cichu licząc, że chociaż na końcu zostanę oczarowana.

Bohaterowie strasznie mnie irytowali. O ile Scott Winton początkowo mnie intrygował, bo jego zachowanie było dość niezwykłe, biorąc pod uwagę okoliczności, tak później już nie mogłam go znieść. Facet traci swoją ukochaną, sprawia wrażenie obojętnego i jeszcze zaczyna jakieś dziwne podchody do policjantki. W dodatku jest wszechwiedzący, gburowaty, zarozumiały i cyniczny. Ona irytowała mnie nie mniej;  jej zachowanie momentami naprawdę mnie zastanawiało, a poczucie humoru do mnie nie trafiało. Strasznie irytująca kobieta. Miejscami miałam wrażenie, że autor tworzy jakiś kabaret. Swoją drogą, niezbyt udany. Dostrzegam tutaj podobieństwo do duetu Chyłka i Oryński, ale o ile tamten pokochałam, tak ten znienawidziłam.

Od samego początku nie podobało mi się też to, że Scott, jako cywil, brał czynny udział w śledztwie, znał poufne informacje i rządził się, jakby był u siebie. Brak jakiegokolwiek realizmu aż uderza w tym tytule. Ja rozumiem, że to książka stylizowana na amerykański kryminał, ale autor chyba tym razem przesadził. Wszystkiego jest tutaj za dużo; nadmiar informacji przytłacza i są one wplecione jakby na siłę, niektóre nic nieznaczące szczegóły można by było wyrzucić. A poza tym wieje nudą. O ile początek zapowiada się ciekawie, tak później robi się absurdalnie, wiarygodność spada do zera, historia zaczyna zmierzać w jakimś dziwnym kierunku, a ja po tym wszystkim miałam w głowie jeden wielki mętlik i czekałam tylko na koniec, sprawdzając, ile stron pozostało mi do końca.

Jeżeli twórczość Remigiusza Mroza ciągle jeszcze przed Wami to błagam - nie zaczynajcie od tej książki. Sięgnijcie za to po "Kasację", która mnie osobiście zachwyciła. O "Wieży milczenia" chcę szybko zapomnieć.

21.02.2016

Erich Segal - Doktorzy

Tytuł: "Doktorzy"
Autor: Erich Segal
Ilość stron: 736
Wydawnictwo: Albatros










Rok 1958. Poznajemy piątkę młodych ludzi, których losy splatają się na studiach medycznych na prestiżowej uczelni. Są to Laura i Barney, którzy znają się od najmłodszych lat oraz Bennet, Hank i Seth. Każdy z nich chce spełnić swoje marzenie i zdobyć upragniony tytuł. Każdy z nich jest jednak inny; wywodzą się z różnych środowisk, inaczej patrzą na swój zawód, mają inne odczekiwania i życiowe doświadczenia. Razem z nimi będziemy uczestniczyli w zajęciach przygotowujących do zawodu, ich życiu prywatnym oraz zobaczymy, jak tak naprawdę wygląda praca lekarza.

Kiedyś moim wielkim marzeniem było pozostanie lekarzem. Dzisiaj wiem, że to raczej mało możliwe, a poza tym ja sama chyba nie do końca bym się nadawała do tej pracy. Nie zmienia to jednak faktu, że w dalszym ciągu uwielbiam różnego rodzaju książki, filmy i seriale medyczne. Także było tylko kwestią czasu, kiedy w moje ręce wpadną "Doktorzy". Książka w planach była od dawna, ale jej objętość bardzo długo mnie przerażała. Jak się okazało - niesłusznie.

Bohaterów jest naprawdę sporo i każdy z nich coś do tej historii wnosi. Początkowo bałam się, że będę ich mylić, ale autor sprawnie prowadzi i łączy wątki, a z przedstawionymi postaciami można się zżyć. Bohaterowie są barwni, bardzo im kibicowałam. Szczególnie mocno do gustu przypadli mi Laura i Barney, którzy są z nami od początku książki i poznajemy dokładnie ich dzieciństwo. Czarnoskóry Bennet również zdobył moją sympatię, kibicowałam mu w spełnieniu marzeń i razem z nim wściekłam się na niesprawiedliwości, które go dotykały ze względu na kolor skóry.

Początkowo myślałam, że będzie to tylko książka o tematyce medycznej, ale tak naprawdę "Doktorzy" to powieść wielowątkowa  i do tego pełna akcji. Nie sposób wymienić tutaj wszystkich wątków i bohaterów, bo jest ich bardzo dużo. Autor zdecydowanie nie pozwala się nam nudzić i oprócz tematu medycznego wplata na przykład historię o holocauście, czy też porusza problem uprzedzeń rasowych. Nie brakuje także tematów kontrowersyjnych, dotyczących ludzkiej moralności. Mamy tu miłość i zdrady, dobro i zło, życie zawodowe i prywatne, studia i pracę. I tak jeszcze mogłabym długo wymieniać. Generalnie jest to opowieść o życiu, które nie zawsze usłane jest różami. Owszem, niektóre wątki podobały mi się bardziej, inne mniej, ale w ogólnym rozrachunku książkę czytało mi się bardzo dobrze i szybko, mimo że początkowo przerażała mnie trochę jej objętość (przecież to prawie 800 stron!). Jak się okazało - niepotrzebnie, bo autor z lekkością wprowadził mnie do wykreowanej przez siebie historii i sprawił, że tak łatwo nie można było się od czytania oderwać.
.

18.02.2016

Giulia Enders - Historia wewnętrzna. Jelita - najbardziej fascynujący organ naszego ciała

Tytuł: "Historia wewnętrzna. Jelita - najbardziej fascynujący organ naszego ciała"
Autor: Giulia Enders
Ilość stron: 304
Wydawnictwo: Feeria










Są takie elementy naszego ciała, o których raczej nie mówimy. A nie robimy tego, bo się wstydzimy, uznajemy je za nieinteresujące, a w rzeczywistości odgrywają one ogromną rolę w naszym funkcjonowaniu. A mowa tu o jelitach. Tak, tak, to nie żart; ta książka jest właśnie o nich. A co lepsze, wcale nie trzeba być studentem medycyny, uczniem profilu biologicznego, żeby móc i co najważniejsze - chcieć ją przeczytać.

Początkowo myślałam, że ta książka to jakiś żart albo ma po prostu podchwytliwy tytuł. Ale nie. To jest opowieść o jelitach. Zanim jednak klikniecie na krzyżyk zamykający przeglądarkę, dajcie mi trochę czasu, bo jestem przekonana, że w jakiś sposób na pewno zachęcę Was do lektury.

Jelita na ogół wydają się nieciekawe, nikt też jakoś szczególnie chętnie nie opowiada o swoich chorobach z nimi związanymi. Autorka natomiast pokazuje, że jest to bardzo ciekawy organ. Nigdy nie sądziłam, że można tak wyśmienicie i tak lekko przekazywać podstawową wiedzę medyczną. Nie brakuje tutaj humoru, a autorka bez skrępowania przeprowadza nas przez czynności fizjologiczne, takie jak na przykład wypróżnianie. Dołączone rysunki są świetnym dodatkiem i chociaż nie są niezbędne, to ładnie wszystko obrazują.

Po przeczytaniu tej książki czuję się naładowana wiedzą. Poznałam mnóstwo interesujących faktów i lepiej zrozumiałam wszystkie te procesy zachodzące w moim organizmie. Oby więcej takich książek. Ja chętnie przeczytałabym w takim stylu o każdym innym organie.

Tak więc zachęcam Was do odbycia niezwykle pasjonującej podróży wgłąb ciała i lepszego poznania swoich jelit. Potraktujcie ten tytuł jako ciekawostkę i sięgnijcie po tę książkę, bo warto. Czyta się ją jak dobrą historię!


15.02.2016

Filmowe notatki #3: And Then There Were None(2015) miniserial

"I nie było już nikogo" to ta książka Agathy Christie, która mnie zachwyciła i otrzymała ode mnie najwyższą ocenę. Gdy tylko dowiedziałam się, że na jej podstawie ma powstać miniserial, to wiedziałam, że będę musiała go koniecznie obejrzeć. Byłam ogromnie ciekawa, jak im się uda. Efekt przerósł moje oczekiwania!

W pierwszej kolejności zachęcam Was do przeczytania najpierw książki, a jeżeli już to zrobiliście, to czym prędzej zasiądźcie przed ekranem komputera i zobaczcie "And Then There Were None", bo naprawdę warto! Serial miał swoją premierę 26 grudnia 2015 roku, a teraz można go zobaczyć na przykład na cda z polskimi napisami.



Dziesięcioro obcych sobie osób dostaje zaproszenie od tajemniczego pana Owena na jego wyspę; jedni pod pretekstem pracy, inny wypoczynku, czy też spotkania ze znajomymi. Na miejscu jednak wita ich lokaj, a właściciela ani widu, ani słychu. Dodatkowo w każdym pokoju wisi znana dziecięca rymowanka o dziesięciu małych żołnierzykach, którzy po kolei giną.
Podróż, która miała być dla każdej z tych osób w jakiś sposób przygodą, szybko staje się koszmarem; podczas kolacji ktoś puszcza nagranie, w którym wszyscy goście zostają oskarżeni o popełnienie zbrodni, a potem słowa dziecięcej rymowanki zostają wcielone w życie.

Moje serce zostało zdobyte już po pierwszych kilku minutach. Zachwyciło mnie po prostu wszystko; genialna muzyka, która świetnie buduje nastrój, idealnie dobrani aktorzy, którzy spisali się po prostu znakomicie oraz sceneria, która dobrze oddaje klimat, a widoki po prostu zachwycają. Oglądałam i nie mogłam wyjść z podziwu. Ba! Ośmielę się nawet napisać, że ekranizacja podobała mi się jeszcze bardziej niż książka, a dla fanów Christie jest to pozycja obowiązkowa! To po prostu majestrzyk!

Serial naprawdę mocno trzyma w napięciu przez cały czas, nastrój grozy jest mocno odczuwalny i jest na wyższym poziomie niż w niejednym horrorze, który miałam przyjemność oglądać. Dla mnie niektóre sceny zakrawają tutaj o horror właśnie. I jest to według mnie przewaga nad książką, bo podczas czytania aż tak mocno tego wszystkiego nie odczuwałam, a tutaj wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach, oglądałam z maksymalnym skupieniem; serce wielokrotnie szybciej zabiło, przechodziły mnie ciarki. GENIALNY serial! GENIALNY!

Książkę czytałam około dwóch lat temu, więc nie wszystko pamiętałam. Nie byłam do końca pewna, kto za tym wszystkim stał; coś tam mi świtało, ale zakończenie filmu mocno mnie zaskoczyło i wbiło w fotel. Jednakże żałuję, że nie zostało pokazane, jak te wszystkie zbrodnie były po kolei popełniane.

Aktorzy spisali się rewelacyjnie. Gdy tylko zobaczyłam Verę Claythorne (Maeve Dermody) to od razu poczułam ten specyficzny klimat. Z jej oczu wyczytać można strach, niepokój, a potem i obłęd. Podobnie z resztą obsady; wszyscy grają wyraziście, bije od nich cały szereg emocji.

Kryminał kryminałem, ale uważam, że ta historia to także coś więcej. Według mnie nie brakuje tu też elementów psychologicznych. To, co dzieje się z tymi ludźmi na wyspie, przeraża. Zaczynają popadać w obłęd, zachowują się irracjonalnie, boją się własnego cienia, czekają tylko na nieuchronne. Ponadto muszą zmierzyć się ze swoimi koszmarami z przeszłości, bo każdy z nich winny jest jakieś zbrodni. Początkowo wypierane z pamięci wydarzenia, na nowo zaczynają odżywać.

Raz jeszcze polecam!

11.02.2016

Ewa Nowak - Dane wrażliwe, Kiedyś na pewno

Z książkami Ewy Nowak mam tak, że raz mnie zachwycają, a innym razem zupełnie mnie nie porywają. Tak też było i w przypadku poniższych tytułów.


Tytuł: "Dane wrażliwe"
Autor: Ewa Nowak
Ilość stron: 248
Wydawnictwo: Egmont
Seria: Miętowa (tom 12)










Czasami drobne kłamstwo może zniszczyć ci życie. O tym przekonała się szesnastoletnia Nina Petrykowska, bohaterka "Danych wrażliwych", kiedy chcąc być zaakceptowana przez swoje rówieśnice skłamała, że ma chłopaka. Niespodziewanie to niewinne kłamstewko niszczy dziewczynie życie, gdy kilka dni później w wypadku ginie chłopak, który miał na imię tak samo jak wymyślona sympatia Niny.

Początkowo trochę obawiałam się tej książki, bo sama gimnazjum mam już za sobą i bałam się, że nie przypadnie mi do gustu główna bohaterka. Pozytywnie się jednak zaskoczyłam, bo lektura okazała się naprawdę fajna i pani Ewie udało się mnie wciągnąć. Książka napisana jest w sposób lekki, a zarazem dotyka kilku problemów, które w młodzieżówkach często są poruszane. Głównym tematem jest tutaj kłamstwo oraz jego skutki, ale to nie wszystko. Nina przejmuje się zdaniem innych, pragnie akceptacji, chce pokazać koleżankom, że ona też może mieć chłopka. "Dane wrażliwe" to także historia o przyjaźniach; i tych rodzących się, i tych, które nie zawsze nimi są, bo prawdziwy przyjaciel to ktoś, kto zaakceptuje nas w stu procentach, ze wszystkimi naszymi wadami i ułomnościami. Nie brakuje tu także rodzinnych problemów.

Kolejny raz chcę zwrócić uwagę na to, że w książkach pani Ewy znajdziemy takie zwyczajne historie, ale ukazujące problemy polskich nastolatków i ich rodzin. I za to cenię tę autorkę. "Dane wrażliwe" to książka, którą po prostu dobrze się czyta. Może i nie dzieje się tutaj jakoś szalenie dużo, może i znacznie różni się od innych młodzieżówek, do których teraz jesteśmy przyzwyczajeni, ale przez tą zwyczajność ma w sobie coś wyjątkowego.




Tytuł: "Kiedyś na pewno"
Autor: Ewa Nowak
Ilość stron: 309
Wydawnictwo: Egmont
Seria: Miętowa (tom 10)









Bohaterkami "Kiedyś na pewno" są dwie przyjaciółki: Dorota  - niewierząca w siebie szara myszka, pełna kompleksów, które zatruwają jej życie oraz piękna i niezwykle uzdolniona tancerka Natalia. Dwie zupełnie inne osobowości, które połączyła przyjaźń. Dorota zazdrości swojej przyjaciółce, czuje się przy niej brzydka, porównuje się. Bohaterki to takie normalne dziewczyny, które popełniają błędy, nie zawsze postępują uczciwie, zmagają się z różnymi problemami.

Kompleksy są już chyba wpisane w nastoletnie życie, ale nie tylko, bo kto z nas może się pochwalić, że w całości siebie akceptuje i nie chciałby niczego zmieniać?  Myślę też, że to właśnie w wieku nastoletnim kompleksy mogą najbardziej w życiu namieszać i skutecznie obniżyć jego jakość. Sama kompleksy mam, więc Dorotę rozumiałam doskonale.

"Kiedyś na pewno" to także historia o przyjaźni, która nie zawsze jest taka doskonała i czasami musi pokonać pewne trudności i tak też będzie w przypadku Natalii i Doroty. Autorka porusza tutaj także temat zdrady, kradzieży, skomplikowanych relacji z rodzeństwem, problemów z rodzicami i braku ich obecności w życiu dorastających nastolatek.

Niestety znowu jakoś nie najlepiej trafiłam, bo książka niby mi się spodobała, ale nie ma w niej niczego szczególnego. Autorka zaczyna sporo wątków i niestety ich nie kończy. Miałam trochę wrażenie, że na siłę chciała poruszyć tutaj tak dużo problemów i to dotykających tylko dwie postaci. Może to jednak trochę za dużo jak na jedną książkę. 

08.02.2016

Językowo: English Matters nr 56

Dzisiaj zapraszam Was do zerknięcia na najnowszy, styczniowo-lutowy, numer magazynu do nauki języka angielskiego - English Matters. O czym przeczytamy tym razem?


Na początek tradycyjnie językowa rozgrzewka z działem This and That, a w niej m.in. kilka faktów o Polsce oraz zwycięskie opowiadanie pani Eweliny z konkursu ogłoszonego w poprzednim numerze.

W dziale People and Lifestyle pojawia się tym razem znana chyba wszystkim Angelina Jolie. Chociaż jej fanką nie jestem, to miło było dowiedzieć się o niej czegoś więcej, zwłaszcza o jej charytatywnej działalności. Następnie coś bardzo na czasie, biorąc pod uwagę zbliżające się Walentynki, bo odbędziemy krótką lekcję miłości wraz z Evanem Katz'em, który jest w tej dziedzinie specjalistą. Artykuł idealny dla singli. Dalej w tym dziale o tym, jak podzielone jest brytyjskie społeczeństwo oraz o bardzo ciekawym projekcie, jakim jest Erasmus.

Przejdźmy do działu Culture. Czeka tu na nas artykuł o Mary Ann Evans, ukrywającej się pod męskim pseudonimem George Eliot - angielskiej pisarce z epoki wiktoriańskiej.
A później coś o podatkach. Wbrew pozorom artykuł był bardzo interesujący, bo znaleźć można tu wiele ciekawostek o pierwszych podatkach, wspomniano także o tych najdziwniejszych.
Na koniec trochę o tajemniczej Szkocji, a przy okazji o znanych duchach, zamkach i legendach. Bardzo fajny artykuł!

W dziale Conversation Matters zmierzymy się z zaszyfrowanymi wiadomościami. Bo cóż może oznaczać skrót "Sup?" lub "BRB" w esemesie?

A teraz pora na mój ulubiony dział, czyli Travel. Tym razem przeniesiemy się do Manchesteru. Oj, nawet nie wiecie, jakiego apetytu sobie narobiłam. Z chęcią odwiedziłabym to miasto, a może i została tam na dłużej.


Jak zawsze obecne są słowniczki z trudniejszymi słówkami przy każdym artykule, a niektóre teksty możemy sobie dodatkowo odsłuchać, a przy okazji od razu poznać wymowę danych słówek albo potraktować nagrania jako audiobooki. Ze strony internetowej magazynu można tradycyjnie pobrać listę słówek z tego numeru oraz karty pracy.

 Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Colorful Media.

Więcej postów dotyczących nauki języków znajdziecie w kąciku językowym - KLIK


04.02.2016

Remigiusz Mróz - Przewieszenie

Tytuł: "Przewieszenie"
Autor: Remigiusz Mróz
Ilość stron: 350
Wydawnictwo: Filia
Cykl: Komisarz Wiktor Forst - tom II








"Przewieszenie" to drugi tom z komisarzem Wiktorem Forstem. Jeżeli jednak nie czytaliście pierwszego tomu, uważajcie na ewentualne spoilery w poniższej treści! Tutaj dodam jeszcze, że można by było zacząć czytanie tej książki bez znajomości "Ekspozycji", ale polecam tego nie robić, bo jest to kontynuacja, a w dodatku nie brakuje nawiązań właśnie do poprzedniej części. Także w tym przypadku warto czytać chronologicznie. 

Na górskich szlakach zaczynają ginąć ludzie. Początkowo nie wzbudza to niczyich podejrzeń, bo wypadki w górach nie są przecież rzadkością. Wkrótce jednak okazuje się, że mamy do czynienia z mordercą, który zaczyna coraz bardziej się rozkręcać. Wiktor Forst odkrywa, że zabójstwa te powiązane są z jego poprzednią sprawą. Rozpoczyna więc pogoń za psychopatą.

O ile w poprzednim tomie z komisarzem Forstem raczej się nie polubiłam, tak tutaj zaczęło się to zmieniać. On sam też się zmienił; wszystkie te straszne wydarzenia, które go spotkały, wpłynęły na niego, ale w żadnym wypadku nie obniżyły jego chęci walki i determinacji, która czasami prowadzi go do szalonych czynów. Mam też wrażenie, że stał się dojrzalszy. W przypadku Forsta jedno jest pewne - drugiego takiego komisarza jeszcze nie miałam okazji poznać, a sporo już thrillerów w swoim życiu przeczytałam. Swoje mogę mu zarzucać, ale braku oryginalności i wyrazistości na pewno nie.

Co więcej, mamy możliwość poznania punktu widzenia samego mordercy. Autor od czasu do czasu oddaje mu głos, poznajemy jego chory sposób myślenia, popełniane zbrodnie również są dobrze opisane.

W przypadku "Ekspozycji" miałam trochę trudności podczas czytania, bo nie od razu mi się spodobała. Z "Przewieszeniem" było jednak inaczej, bo od samego początku się wciągnęłam i nie było tych nierówności, do których przyczepiłam się poprzednim razem. Akcja jest tutaj wolniejsza, ale w dalszym ciągu pędzi, więc miejscami ciężko o chwilę wytchnienia. Mała wskazówka; zanim zaczniecie ją czytać, to wiedzieć musicie, że warto zarezerwować sobie sporo wolnego czasu, bo tak łatwo się od niej nie odciągniecie. Po prostu się nie da. Dużym plusem jest też oczywiście miejsce akcji. Myślę, że dla fanów gór to pozycja obowiązkowa; jest naprawdę klimatycznie.

Jeżeli chodzi o zakończenie to jest wyśmienite. Ostatnie zdania wbiły mnie w fotel i pozostawiły w szoku. Ale cóż, nie jest nowością, że Remigiusz Mróz lubi tak dręczyć swoich czytelników, znęcać się nad nimi i torturować czekaniem na kolejny tom. A ja nie wiem, co teraz mam ze sobą zrobić i jak wytrwać do wydania kolejnej części (eh, chyba dopadł mnie kac książkowy). Szczerze powiedziawszy myślałam, że wszystko skończy się w tym tomie, ale autor postanowił najwyraźniej jeszcze trochę namieszać w głowach czytelników i ciągnąć tę historię dalej. Nie ukrywam, że mój apetyt staje się coraz większy, więc z niecierpliwością czekam na więcej i oby jak najszybciej!



01.02.2016

Podsumowanie stycznia 2016


Pora powitać najkrótszy miesiąc w roku, ale zanim to nastąpi to wypada jeszcze podsumować styczeń. Styczeń był dla mnie bardzo intensywny, spędzony głównie w biegu, bo zaczęłam kurs na prawo jazdy, a co się z tym wiąże - muszę znaleźć teraz jeszcze czas na wykłady i dodatkową naukę . A jest się czego uczyć! Dodam jeszcze, że kodeks ruchu drogowego to nawet ciekawa lektura.

 Czytelniczo styczeń był zdecydowanie udany; co najważniejsze, odkryłam książki Remigiusza Mroza, które zdecydowanie mnie oczarowały i dostarczyły niewiarygodnej ilości emocji. Można więc powiedzieć, że ubiegły miesiąc należał właśnie do Mroza. Jakby tego było mało, jego "Przewieszenie" spowodowało u mnie niezłego książkowego kaca, który mam nadzieję, że szybko minie. Bo na razie nie mam w ogóle ochoty na czytanie. Na pisanie w sumie też, co z pewnością na bogu się odbije. Jednak myślę, że szybko się ogarnę, tym bardziej, że za niedługo rozpoczynam upragnione ferie.

W styczniu przeczytałam:
1. Luz Gabas - "Czarownice z Pirenejów"
2. Remigiusz Mróz - "Kasacja"
3. Remigiusz Mróz - "Zaginięcie"
4. Olga Rudnicka - "Diabli nadali"
5. Gaye Forman - "Ten jeden dzień"
6. Remigiusz Mróz - "Ekspozycja"
7. Remigiusz Mróz - "Przewieszenie"

Razem 3150 stron.

Tutaj potwierdzenie tego, co napisałam powyżej; królował Mróz i literatura polska, bo i dla Olgi Rudnickiej znalazło się miejsce. Lepiej chyba nie mogłam zacząć nowego roku. Ja wiem, że powoli staję się nudna z tą moją mrozomanią, ale jak coś jest dobre, to chwalić trzeba, a co! Od razu też mam większą ochotę na poznawanie książek polskich pisarzy; przede mną jeszcze twórczość Katarzyny Puzyńskiej, na której książki od długiego czasu mam ochotę.

Ponadto podsumowałam rok 2015 - klik oraz przedstawiłam moje książkowe must read na ten rok - klik. Z kolei z cyklu Filmowe notatki napisałam o dwóch filmach: "Jestem na tak" i "Marsjaninie".

A co w lutym?
Szczerze powiedziawszy jakoś nigdy za tym miesiącem nie przepadałam, a zwłaszcza za Walentynkami, które zawsze w pewnym stopniu mnie dołują. I nie chodzi tu tylko o to, że jestem singielką, ale smutne jest dla mnie to, że niektórzy ludzie tylko wtedy "zabiegają" o swoją drugą połówkę. Nagle kawiarnie, kina, parki są pełne zakochanych, a gdzie oni się podziewają we wszystkie inne dni? Dlaczego potrzebujemy specjalnych okazji, by pokazać drugiej osobie swoją miłość, wyrazić ją słowami, sprawić jakiś prezent?
 Jednak kończę moje przemyślenia, bo to były dobry temat na osobny wpis, ale nie tutaj na to miejsce.

Wracając do książek, to w lutym, jak tylko opuści mnie książkowy kac, planuję przeczytać jak najwięcej, korzystając oczywiście z dwóch tygodni wolnego.

A jak minął Wasz styczeń? Jakie plany na luty?

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka