15.01.2017

Jeff VanderMeer - Podziemia Veniss


Tytuł: "Podziemia Veniss"
Autor: Jeff VanderMeer
Ilość stron: 240
Wydawnictwo: Mag








Veniss to futurystyczne miasto, pod którym ciągną się wielopoziomowe, niekończące się tunele, w których nikt nie chciałby się znaleźć; to miejsce, do którego lepiej się nie zapuszczać, bo jest zdradliwe, niebezpieczne i pełne przerażających mieszkańców. Veniss rządzi wszechmocny bioinżynier Quin, właściciel cyrku pełnego niezwykłych, modyfikowanych genetycznie stworzeń, które sam projektuje i tworzy.

W tym świecie przyjdzie nam towarzyszyć trójce bohaterów: bliźniętom Nicholasowi i Nicoli oraz Shadrachowi. Gdy Nicholas zostaje pobity i obrabowany, postanawia odnaleźć Quina i prosić go o jedną z jego genetycznie zmodyfikowanych surykatek, które oprócz wykonywania domowych prac są też świetnymi ochroniarzami i gwarantują bezpieczeństwo. Jednak ślad po Nicholasie ginie i na scenę wkracza jego siostra bliźniaczka Nicole, która chce go odnaleźć. Udaje się więc do swojego byłego chłopaka, Shadracha, by prosić o po pomoc. Gdy ten odmawia, dziewczyna bierze sprawy w swoje ręce i wkrótce otrzymuje w prezencie od Quina surykatkę...

Wizja świata przedstawionego przez autora przeraża. Pełno w nich szaleństw i okropności, które czekają na człowieka na każdym kroku. Mnie oczarował styl autora, jego umiejętność odmalowania tego świata w mojej głowie. Czasami, co prawda, musiałam powalczyć z moją ograniczoną wyobraźnią, ale na swój sposób udało mi się zobaczyć podziemia Veniss, poczuć ciężki klimat tego miejsca. Z jednej strony miasto to fascynuje, z drugiej odrzuca i przeraża. Chce się je poznać, ale gdzieś tam w głowie odzywa się zdrowy rozsądek, że lepiej by było tego nie robić.

Początkowo ta książka wydała mi się strasznie chaotyczna, nie wiedziałam, do czego autor zmierza, czułam się trochę przytłoczona tymi różnymi stworzeniami i nietypową narracją, ale bardzo szybko wsiąknęłam w ten świat i mogłam się skupić na interpretowaniu tego tytułu, odkrywania jego głębi i refleksji, jakie ze sobą niesie. Ewidentnie widać tutaj, że bohaterowie są niczym marionetki, którymi ktoś steruje. Nie mają oni zbyt wielkiego wpływu na swoje życie, nie są w stanie uniknąć tych wszystkich okropności, bo są one nieuniknione.

Autor zrobił kawał dobrej roboty jeśli chodzi o wykreowanie wizji nowego, przerażającego świata. Natomiast fabularnie ta książka niestety kuleje. Ewidentnie widać, że autor chciał się skupić na dokładnym opisaniu Veniss, a zaniedbał inne, równie istotne elementy. Opisy zdominowały na przykład budowanie napięcia. Osobiście uważam, że można było napisać lepiej tę książkę, ale i tak jest bardzo dobrze, bo jak dla mnie autor potrafi się obronić już samymi opisami i jestem w stanie przymknąć oko na wszystkie te niedociągnięcia.

Rozczarowało mnie natomiast zakończenie, które przyszło zdecydowanie za szybko i zostało bardzo uproszczone. Spodziewałam się czegoś lepszego, bardziej spektakularnego. Co prawda na końcu jest jeszcze krótka nowelka pt. "Wojna Balzaka", ale jakoś nieszczególnie mi się spodobała, bo nie miała zbyt wiele wspólnego z główną historią, prócz faktu, że dzieje się w tym samym świecie. Aczkolwiek nie znajdziemy w niej żadnych wątków, które mogłyby uzupełnić niedosyt po zakończeniu "Podziemi Veniss". Za to po lekturze tego krótkiego opowiadania zdecydowanie można popaść w refleksyjny nastrój.


3 komentarze :

  1. Nie wiem, czy na pewno bym się w tej książce odnalazła, ale nie brzmi źle.
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Opis książki wygląda naprawdę zacnie i można się było spodziewać czegoś bardzo dobrego. Ale cóż, samo porządne wykreowanie świata mnie nie zachęca. Ten tytuł sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka