13.01.2017

Olga Rudnicka - Granat poproszę

Tytuł: "Granat poproszę!
Autor: Olga Rudnicka
Ilość stron: 336
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka









Emilia Przecinek, autorka romansów, chociaż jest trochę zaniedbana i zakompleksiona z powodu swojej nadwagi i niskiego wzrostu, wiedzie szczęśliwe życie. A przynajmniej tak jej się wydawało aż do czasu telefonu od męża, w którym oznajmił jej, że odchodzi od niej i od dzieci, bo znalazł sobie inną kobietę. Początkowo Emilia jest zrozpaczona, ale szybko uczucie to zastępuje wściekłość, zwłaszcza gdy uświadamia sobie, że kredyt hipoteczny sam się nie spłaci. A wściekła kobieta to kobieta zdesperowana...

Tym razem niestety się zawiodłam, bo ani to  kryminał, ani komedia. Brakowało mi tu świetnego humoru autorki, który miałam okazję już wielokrotnie poznać, przy okazji innych jej książek. Przyznaję, ze czasami faktycznie zdarzyło mi się wybuchnąć śmiechem, ale z żalem stwierdzam, że przez większość czasu byłam raczej zirytowana zachowaniem bohaterów, a nie rozśmieszona. Czułam się tak, jakbym śledziła poczynania przekupek na targu. Cóż, nie tego oczekiwałam. Kryminału tu też jak na lekarstwo, w dodatku jest przewidywalnie. Tym razem to zdecydowanie lekka obyczajówka.

Ja naprawdę uwielbiam bohaterów książek Rudnickiej, ale tym razem i pod tym względem mi się nie spodobało. Jakoś kompletnie nie potrafiłam ich polubić, a szczególnie babć, czyli matki Emilii i jej teściowej. Czytając ich dialogi czułam się, jakbym słuchała przekupek na targu, o czym już wyżej wspominałam. Początkowo, owszem, polubiłam je, ale z czasem miałam ich już naprawdę dość i czułam się zirytowana i zmęczona ich zachowaniem. Najbardziej chyba wyszli autorce dzieci Emilii, czyli Kropka i Kropek, jak się często sami nazywali. Fajne dzieciaki i aż się dziwię, że nie zwariowały jeszcze w tej rodzince. A Emilia. Emilia to w ogóle jest szalona kobieta. Artystka, żyjąca życiem bohaterek swoich książek. Charakterna, trochę głupiutka i nierozgarnięta, ale gdy trzeba to stanowcza. Całkiem w porządku postać, chociaż momentami mnie osłabiała.

Tym razem, niestety, szału nie ma. Mam nadzieję, że to jednorazowa potyczka autorki i że w kolejnej książce znajdę już to, do czego mnie przyzwyczaiła.

6 komentarzy :

  1. Ja miałam takie odczucia po "Były sobie świnki trzy". Spodziewałam się porywającej historii, a wyszło tak blado i nijako... Po "Granat poproszę!" pewnie też sięgnę, ale bez większych oczekiwań.

    OdpowiedzUsuń
  2. tytuł fajny, ale raczej sobie odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
  3. "Granat poproszę" podobał mi się, może ciut inna, ale dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli gdzieś natknę się na tę książkę, to przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam jeszcze książek tej autorki, ale na pewno poznam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię powieści pani Rudnickiej, dlatego na pewno kiedyś przeczytam tę książkę :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka