25.01.2017

W. Bruce Cameron - Był sobie pies |Recenzja przedpremierowa




Tytuł: "Był sobie pies"
Autor: W. Bruce Cameron 
Ilość stron: 391
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 15 luty 2017

Muszę Wam się do czegoś przyznać. Jestem straszną beksą jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju filmy i książki o psach. Nic tak mnie nie rozczula jak właśnie takie historie. Z resztą od dziecka mnie do nich ciągnęło. Ciągle jeszcze pamiętam moje wizyty w bibliotece, kiedy nieustanie prosiłam panią bibliotekarkę o jakieś książki o pieskach. Niestety nie było ich wtedy zbyt dużo. W moim domu było też tradycją oglądanie typowych filmów familijnych ze zwierzętami w roli głównej. Ba! "Beethovena" oglądałam przynajmniej raz w roku i nigdy mi się nie znudził. Bez wahania sięgnęłam więc i po "Był sobie pies".

Jakieś cztery lata temu czytałam "Misję na czterech łapach" tego autora, więc bez zastanowienia sięgnęłam  po "Był sobie pies". Jakie jednak było moje zdziwienie, gdy okazało się, że ja przecież tę historię znam! Bo "Był sobie pies" przedstawia tę samą historię co "Misja na czterech łapach".  Tylko jakoś się złożyło, że nie skojarzyłam po opisie z okładki, że już to czytałam. Zmienił się tylko tytuł na filmowy, bo wiedzieć musicie, że powstał też film, który już niedługo będziemy mogli zobaczyć na ekranach, zmieniło się też wydawnictwo. Świetnie jednak, że wznowiono tę historię. Ja zaś się cieszę, że mogłam sobie przypomnieć tę powieść po latach.


Poznajcie Bailey'a. Psa, który ma do wypełnienia niezwykłą misję. Początkowo poznajemy go jako zaniedbanego kundelka, który trafia do Zagrody, a wkrótce kończy swój psi żywot. To jednak dopiero początek tej niezwykłej historii, bo psiak odradza się i trafia do domu ośmioletniego Ethana.

Gdy czytałam pierwszy raz tę historię to bardzo mnie wzruszyła, pamiętam, że sporo łez przy niej wylałam. Tym razem było już trochę inaczej, ale wiecie - od tamtego czasu dorosłam. Niedawno przeżyłam śmierć swojej psiej przyjaciółki, więc inaczej już patrzę na pewne wydarzenia z tej książki. Nie zmienia to jednak faktu, że "Był sobie pies" rozczulił mnie. Może nie doprowadził mnie ten tytuł do łez (chociaż momentami było bardzo blisko), tak jak cztery lata temu, ale sentyment pozostał.

"Był sobie pies" to piękna i otulająca ciepłem psiej sierści historia, której nie da się nie polubić. Każdy psi właściciel wie, jak bardzo wierne i oddane są te zwierzaki. Jak angażują się i okazują swoją miłość. Kochają, ale też chcą być kochane. Mają swoją misję i chcą ją wypełniać. Książka ta idealnie pokazuje, jak niewiele potrzeba psu do szczęścia. Może warto zastanowić się, czy i my, ludzie, nie moglibyśmy brać z nich przykładu, ciesząc się z małych rzeczy. Bo pies zamerda z radości ogonem, gdy jego właściciel wróci do domu, gdy pójdzie na spacer, czy położy się w ciepłym łóżku. Doceńmy takie drobnostki i my.

Co jednak jest najlepsze w tej książce to fakt, że napisana została z perspektywy Bailey'a. To on jest narratorem i to właśnie jego oczami patrzymy na ludzi, a jego nosem poznajemy zapachy. Dla mnie było to ciekawe doświadczenie, mogąc poznawać świat z psiej perspektywy, bo zawsze zastanawiałam się, jak te zwierzęta nas ludzi postrzegają, co czują, jak analizują nasze zachowania. Do dzięki temu zabiegowi ten tytuł jest taki wyjątkowy i tak chwyta za serce. A Bailey jest taki kochany i inteligentny! Jestem pewna, że i wy się w nim zakochacie!

Podsumowując. "Był sobie pies" to piękna i niezwykle ciepła historia, idealna i dla dużych, i dla małych. A najlepsza do czytania w rodzinnym gronie. To też idealny materiał właśnie na film familijny. Ta książka ta pozycja obowiązkowa dla każdego psiarza! Ja teraz z niecierpliwością czekam na ekranizację.

Za książkę dziękuję Business&Culture oraz wydawnictwu Kobiecemu.

6 komentarzy :

  1. Korci mnie, oj korci. Muszę ją sobie w końcu sprawić! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusi mnie ta książka, ale świadomie jej unikam, bo będę płakać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tyle wspaniałych opinii o tej książce widziałam,że chyba nadchodzi czas by jej poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja coś czuję, że na filmie będę płakać, bo zwiastun jest wzruszający...

    OdpowiedzUsuń
  5. Psia perspektywa intryguje mnie również. Chętnie zajrzę do książki, ale i film mam w planach. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniała przygoda czytelnicza, gwarantująca świetne rodzinne zaczytanie. :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka