05.04.2017

Ove Løgmansbø (Remigiusz Mróz) - Enklawa


Tytuł: "Enklawa"
Autor: Ove Løgmansbø (Remigiusz Mróz) 
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Tom: I

Gdy książka ta trafiła na moją półkę w lipcu ubiegłego roku, to już na niej pozostała. Wiedziałam o jej istnieniu, ale jakoś mnie do niej nie ciągnęło. Generalnie nie szaleję na punkcie skandynawskich kryminałów, więc to zapewne dlatego. Jednak gdy dowiedziałam się, kim tak naprawdę jest jej autor, a jest nim Remigiusz Mróz (tak! Właśnie tak! Mój ulubiony polski autor) to sięgnęłam po nią od razu i bez wahania. Ale za to z wyrzutami sumienia, że nie dałam jej szybciej szansy. Zaległości jednak nadrobione, a drugi tom zaraz zacznę czytać, więc już można się domyślić, że moja recenzja będzie pozytywna, ale nie bez czepiania się.

Wyspy Owcze to jedno z najbezpieczniejszych miejsc na świetnie. Można powiedzieć, że morderstwa nie mają tutaj miejsca, a ludzie żyją sobie spokojnie, wzajemnie sobie ufając. Jednak pewnego dnia wszystko się zmienia, a spokój mieszkańców Vestmanny zostaje brutalnie przerwany, gdy znika nastolatka. Od razu zostaje zorganizowana akcja poszukiwawcza, ale okazuje się ona bezskuteczna. Policja jest bezradna i zupełnie nieprzygotowana na prowadzenie takich spraw. Z pomocą przychodzi duńska policja, przysyłając doświadczoną komisarz Katrine Ellegaard. Tej jednak nie jest łatwo pracować, bo mieszkańcy nie mają do niej zaufania przez wzgląd na sprawy polityczne. Kobieta zwraca się o pomoc do byłego żołnierza Hallbjørna Olsena.

Idealnie nie było. Przede wszystkim bardzo mocno denerwowała mnie postać Hallbjørna Olsena. Nie da się ukryć, że mężczyzna ma problem z alkoholem i sam doskonale zdaje sobie z tego sprawę; ma dziwne zaniki pamięci, ale pije dalej. Generalnie nie polubiłam go. Za dużo już w literaturze jest tych pijaków.

Jednak najgorszy był wątek romantyczny, który dla mnie jest totalnym nieporozumieniem i chyba zostawię to bez większego komentarza. Było to sztuczne i jakby pisane na siłę - ot, żeby wcisnąć jakiś dodatkowy wątek.

W każdym razie książka jest wciągająca, nie brakuje zwrotów akcji, czyta się ją bardzo dobrze. Ja pochłaniałam jeden rozdział za drugim. Co mi się jeszcze spodobało, to miejsce akcji. Dotychczas Wyspy Owcze były dla mnie zupełnie obce, teraz już wiem o nich znacznie więcej.

Mróz po prostu nie byłby sobą, gdyby nie nagły zwrot akcji na końcowych stronach. Przyznaję się, że na to czekałam i wiedziałam, że sprawa nie jest jeszcze zakończona, że będzie jakie "bum". I faktycznie było. Co prawda nie do końca jestem do niego przekonana i czuję, że to jeszcze nie koniec tej historii, a szczerze powiedziawszy wolałabym chyba, by zamknęła się w jednym tomie. Ale zobaczę, jaka będzie moja opinia po przeczytaniu "Połowu".

Gdy jeszcze nie wiadomo było, że autor to tak naprawdę Remigiusz Mróz, książka uznawana była za debiut. Teraz wiadomo, że debiutem nie jest, więc traktuję ją bardziej surowo. Tym bardziej, że znam możliwości Mroza. Generalnie jest bardzo dobra, nie licząc tych kilku denerwujących szczegółów. Ja z chęcią sięgnę po kolejny tom, czekając na dalszy rozwój sytuacji.

6 komentarzy :

  1. Dostałam niedawno całą trylogię i trochę się jej boję, ze względu własnie na Mroza, którego twórczość do gustu mi nie przypadła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OJ, no to może być problem. Choć może akurat Ci się spodoba w takim wydaniu:)

      Usuń
  2. Wcześniej gdzieś przemykały mi książki Mroza pod pseudonimem, ale specjalnie się nimi nie interesowałam. Po ujawnieniu kto stoi za tymi książkami nie wiem, czy chcę po nią sięgnąć. Dotychczas przeczytane przez mnie książki Remigiusza Mroza bardzo mi się podobały, ale boję się, że to będzie już za wiele. Póki co ostrzę sobie ząbki na serię z Chyłką i na razie chyba pozostanę przy niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seria z Chyłką nie powinna Cię zawieść:)

      Usuń
  3. Jestem ciekawa tej serii. Ostatnio w bibliotece widziałam najnowszą cześć tej serii, jednak nie zabrałam jej ze sobą, ponieważ nie czytałam poprzednich. Generalnie to mam detoks od kupowania książek ... jest bardzo cieżko. Tak wiele książek juz mi się zbiera na liście życzeń... 😄

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka