14.05.2017

Chris Carter - Rzeźbiarz śmierci



Tytuł: "Rzeźbiarz śmierci"
Autor: Chris Carter
Ilość stron: 424
Wydawnictwo: Sonia Draga
Tom: IV
Cykl: Robert Hunter






Ktoś w brutalny sposób morduje prokuratora Dereka Nicholsona, ćwiartkując jego ciało, a z odciętych części tworząc dziwną rzeźbę. Sprawa od razu staje się priorytetowa i pełna niewiadomych, bo Nichalson i tak był umierający na raka i nie pozostało mu już wiele czasu, więc po co to morderstwo? Robert Hunter wie, że trzeba szybko ująć sprawcę, bo może zaatakować ponownie.

"Rzeźbiarz śmierci" to czwarta część z serii z Robertem Hunderem i zarazem czwarta książka tego autora, którą poznałam w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Generalnie od początku byłam zachwycona piórem pana Cartera i jego tytuł czytało mi się rewelacyjnie, wprost nie mogłam się oderwać. Tak też było i tym razem, ale nie bez "ale"...

"Ale", ponieważ mam wrażenie, że powoli chyba się przejadłam jego twórczością. To, co początkowo zachwycało, teraz stało się normalne, a ja zaczęłam zauważać coraz więcej podobieństw do poprzednich tytułów i pewną schematyczność. Owszem, przedstawiona w "Rzeźbiarzu śmierci" zbrodnia jest wymyślna i brutalna, do czego autor już mnie przyzwyczaił, ale w sposobie jej rozwiązania jest już ta powtarzalność. Bo wiecie, Robert Hunter to policyjny geniusz, mistrz psychologii, znawca ludzkich zachowań itd. Wcześniej, czy później, rozwiąże każdą zagadkę. Ale mnie już chyba zaczyna powoli nudzić to jego "wszechwiedzenie". Cóż, może błąd jest po mojej stronie, bo powinnam sobie dawkować jego książki, a nie czytać je właściwie jedna za drugą, bo wtedy ewentualne mankamenty są bardziej odczuwalne. Dodam tu jeszcze, że trochę denerwujące jest powtarzanie, jak to partner z pracy Roberta poznał swoją żonę. Dla nowych czytelników, którzy nie czytają po kolei może to i dobrze, ale dla osoby, która jest świeżo po przeczytaniu poprzednich tomów, powoduje to tylko znużenie.

Mimo tego uczucia, że "to już było" nie mogę nie napisać, że i ta mi się podobało, a książkę pochłonęłam. Swoje oczywiście robią króciutkie rozdziały i na przeczytaniu jednego się na pewno nie kończy. Jest trochę leniwiej niż w poprzednich tomach, zbrodnie nie są aż tak brutalne, a już na pewno nie są aż tak brutalnie opisane, jak to było poprzednio.

Jako że jest to seria o Robercie Hunterze normalnym jest, że jego życie prywatne ma znaczenie. Tutaj jednak kompletnie jest to zaniedbane, właściwie nie dzieje się u niego nic ciekawego. Tak, jakby autor przestał mieć pomysł na tą postać i skupiał się tylko na jego geniuszu w pracy.

Po kolejną część również zamierzam sięgnąć, ale to za jakiś czas. Teraz muszę od tej serii odpocząć.

5 komentarzy :

  1. Za małe odstępy robisz między częściami i dlatego przeszkadza Ci schematyczność autora:) Ja na razie zatrzymałam się po części trzeciej i jestem na odwyku, lecz na pewno do Cartera wrócę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od dawna intryguje mnie ta seria.Może w wakacje zacznę czytać tę serię,będę miała wtedy sporo czasu,by przez nią przebrnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Poczekaj aż dotrzesz do "Geniusza zbrodni", tam będzie więcej o prywatnych sprawach Huntera. :)

    Za mną już wszystkie książki tego autora, więc pozostaje mi czekać na nowe. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę zacząć od pierwszego tomu, więc sporo do nadrobienia przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedawno przeczytałam Krucyfiksa i niesamowicie się rozczarowałam. Niestety dla mnie to taki kryminał napisany na kolanie. Brutalny, ale pozbawiony ciekawszej otoczki (płascy bohaterowie, samego otoczenia po prostu brak) a sposób rozumowania postaci, zwłaszcza wszechwiedzącego Roberta Huntera, jest nielogiczny i oparty tylko na domysłach. Z ciekawości sięgnę po kolejny tom, bo zazwyczaj nie spisuję autora na straty po jednej książce, ale nie spodziewam się fajerwerków. A jak fanom autora książki z czasem wydają się powtarzalne to co dopiero mi :D

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka