28.05.2017

Simon Beckett - Zimne ognie



Tytuł: "Zimne ognie"
Autor: Simon Beckett
Ilość stron: 353
Wydawnictwo: Czarna Owca

Kate Powell jest singielką, odnosi sukcesy zawodowe i lubi sama o sobie decydować. Jednak w pewnym momencie swojego życia odkrywa, że czegoś jej jednak brakuje. Pragnie dziecka, ale po nieudanym związku nie chce pakować się w kolejny. Decyduje się zatem na inseminację. ale chce zrobić to na własnych zasadach i sama znaleźć dawcę, by wiedzieć, kto będzie ojcem dziecka. Na jej ogłoszenie szybko odpowiada Alex Turner - psycholog kliniczny, który zdaje się być kandydatem idealnym.

Znając genialną "Chemię śmierci" tego autora i kolejne książki z tej serii, czuję się bardzo "Zimnymi ogniami" zawiedziona. Nigdy bym nie powiedziała, że tak "łagodna" i tak pozbawiona emocji powieść może wyjść z rąk pana Becketta. Aż ciężko w to uwierzyć.

Książkę przeczytałam bardzo szybko, ale tylko temu, żeby jak najszybciej sięgnąć po coś innego. Niestety, ale więcej w niej wad niż zalet. Przede wszystkim "Zimne ognie" to książka przewidywalna od początku do końca, zupełnie pozbawiona elementów zaskoczenia, do których jestem u pana Becketta przyzwyczajona. Po drugie, naiwność głównej bohaterki okropnie mnie raziła i zastanawiałam się, gdzie ta niby ostrożna kobieta ma w ogóle mózg, bo jej zachowanie i przemyślenia sobie zaprzeczały. Po trzecie, wieje nudą. Nie dość, że książka długo próbuje się rozkręcać to ostatecznie ciężko powiedzieć, że w ogóle to robi. Autor wszystko przeciąga, robiąc z "Zimnych ogni" bardzo średnią powieść obyczajową, a nie thriller.

Żeby nie było tak negatywnie to wspomnę o zaletach, na które zwróciłam uwagę. Cieszy mnie bowiem fakt, że autor zwrócił uwagę na potężną moc portali społecznościowych, pokazał, jak w łatwy sposób mogą zniszczyć życie i jak szybko rozprzestrzeniają się informacje. Hmmm, i to chyba tyle z zalet.

Jeśli chodzi o Becketta to z czystym sumieniem polecić mogę serię z Dr Davidem Hunterem - na pewno się nie zawiedziecie. Zaś "Zimne ognie" lepiej sobie odpuścić.

3 komentarze :

  1. Mam zamiar przeczytać, właśnie dlatego, że ma kiepskie recenzje:) Bardzo lubię twórczość autora i muszę sama sprawdzić, co się stało z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak mam, że książki ulubionych autorów czytam mimo kiepskich opinii. A potem narzekam, haha

      Usuń
  2. A mi się ta książka podobała, nawet jeżeli była przewidywalna. Bardzo dobrze się przy niej bawiłam i nie mogłam sie doczekać zakończenia :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka