19.07.2017

5 urodziny bloga!

Dzisiaj ważny dla mnie dzień, bo blog Kinga Czyta obchodzi swoje 5 urodziny! Z tej okazji zapraszam na krótkie podsumowanie.


5 lat... Kawał czasu. Zaczynałam jako 14 latka, teraz jestem już dorosłą (a przynajmniej tak mówi mój dowód osobisty) dziewiętnastolatką. Blog rośnie razem ze mną, doskonale widzę, jak wiele się w moim czytelniczym guście od tego czasu zmieniło, jak bardzo wybredna i wymagająca się stałam, haha.

5 lat... Dalej ciężko mi w to uwierzyć, bo wiele blogów na swoim koncie miałam i żaden tak długo nie przetrwał. Jestem po prostu szczęśliwa i mam nadzieję, że jeszcze trochę tutaj pobędę. Chociaż nie do końca podoba mi się kierunek, w którym zmierza czytelnicza blogosfera, to ja pragnę pozostać po prostu sobą i robić to, co robiłam dotychczas. Bez brania na siebie zobowiązań za tysiące współprac, bez pędu i obowiązków. Chcę by to miejsce było "moje", "dla mnie", by był to swego rodzaju książkowy dziennik. I tego póki co się trzymam.

Wiele było w ciągu tych pięciu lat momentów zwątpienia, chęci do usunięcia bloga, ale cieszę się, że przetrwałam te gorsze chwile. Teraz już wiem, że dłuższe przerwy w pisaniu wcale nie są takie złe, że świat się nie zawali. Blog jest dla mnie, nie ja dla bloga.

Daruję sobie statystyki, bo rok temu też ich nie robiłam. Mimo że blog funkcjonuje już tyle lat, to statystyki nie są powalające, nie angażuję się zbytnio w jego promowanie, bo wolę ten czas wykorzystać na czytanie i inne pasje. Ale...

...mam swoich stałych czytelników, którzy zaglądają do mnie regularnie, są osoby, które pojawiają się rzadziej, czy jednorazowo, ale wszystkim Wam dzisiaj serdecznie dziękuję za wasze komentarze, miłe słowa, za dzielenie się swoimi odczuciami na temat książek, za wszelkie polecenia i motywację, którą mi stale dostarczacie. DZIĘKUJĘ!

Wydawnictwom, z którymi przez te lata miałam okazję współpracować lub współpracuję dalej, dziękuję za zaufanie i możliwość poznania wielu fantastycznych tytułów!


18.07.2017

Nicola Yoon - Ponad wszystko


Tytuł: "Ponad wszystko"
Autor: Nicola Yoon
Ilość stron: 327
Wydawnictwo: Dolnośląskie

Zawsze przepadałam za książkami, poruszającymi temat chorób, więc sięgnięcie po "Ponad wszystko" było tylko kwestią czasu. Podchodziłam do tego tytułu z dużą ostrożnością, bo sporo książek młodzieżowych mnie już zawiodło, ale ta, na szczęście, nie dołączy do tego pechowego grona.

Maddy jest ciężko chora. W ogóle nie może wychodzić z domu, bo skończy się to dla niej śmiercią. Maddy jest uczulona dosłownie na cały świat. Jedyne osoby, które z nią przebywają to jej mama i pielęgniarka, inne nie mają nawet wstępu do jej domu. Dziewczyna jest sama jak palec, nie ma znajomych, uczy się przez internet. Zamknięta w czterech ścianach, wyizolowana, nienauczona prawdziwego życia, próbuje jakoś je sobie zorganizować.

Maddy jest przyzwyczajona do swojego losu, ale do czasu. Bo pewnego dnia zjawia się On - Olly i nagle życie nie jest już takie samo. Nastolatka zakochuje się i coraz bardziej odczuwa swoją beznadziejną sytuację...

"Ponad wszystko" to jedna z lepszych młodzieżówek, jakie czytałam. Styl autorki jest lekki i sprawia, że tę książkę po prostu pochłonęłam, ciekawa, co zastanę na kolejnych stronach. A z każdą kolejną kartką czekało na mnie coraz więcej emocji. Zaangażowałam się w tę historię, polubiłam bohaterów, kibicowałam im, współczułam, analizowałam ich zachowania. Myślę też, że "Ponad wszystko" może być swego rodzaju motywacją do zmiany swojego życia, bo pokazuje, jak z pozoru banalne rzeczy typu spacer, mogą być dla niektórych nieosiągalne, a dla nas są często niedoceniane. Warto korzystać z życia, po prostu!

Myślałam, że nie zaskoczy mnie ta historia. A jednak! Zakończenie było dla mnie faktycznie niespodzianką i wtedy też książka bardziej zyskała w moich oczach, zmusiła mnie do przemyśleń. Pewne podejrzenia, co prawda, miałam, ale okazały się one nietrafione. Spodziewałam się płytkiej i banalnej historii, a dostałam opowieść pełną emocji. Serdecznie polecam!

12.07.2017

Paweł Reszka - Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy


Tytuł: "Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy"
Autor: Paweł Reszka
Ilość stron: 336
Wydawnictwo: Czerwone i Czarne








Już jako pięcioletnia dziewczynka marzyłam o zostaniu lekarzem. Właściwie to ta myśl towarzyszyła mi przez wiele, wiele lat, ale zawsze też studia medyczne wydawały mi się nieosiągalne. Teraz kończę szkołę średnią i jeszcze do niedawna ta medycyna mi się marzyła, miałam wysokie ambicje. Ale przeczytałam tę książkę....


Różne są pobudki ludzi, którzy chcą zostać lekarzami. Jedni chcą wykonywać ten zawód tylko dla pieniędzy, inni mają powołanie, a jeszcze inni idą na studia medyczne, by podtrzymać rodzinną tradycję. Niezależnie od motywów, warto wiedzieć, jak to naprawdę wygląda od kuchni. A wygląda to, niestety, bardzo źle.

Autor skrupulatnie przygotował się do napisania tej książki. Zatrudnił się nawet jako sanitariusz, by zobaczyć, jak to wszystko funkcjonuje. Najważniejsze są tu jednak słowa lekarzy, którzy anonimowo, ale za to szczerze, zdradzają, jak naprawdę wygląda ich praca, płaca i kontakt z pacjentami.

Niskie płace to jedno, ale wspomnieć o tym koniecznie trzeba, bo wiele osób chce studiować medycynę tylko i wyłącznie dla pieniędzy, licząc na opływanie w luksusie. A to tak wcale nie wygląda. Haruje się (zwłaszcza na początku) za marne grosze, biorąc pod uwagę lekarskie poświęcenie, odpowiedzialność i wieloletnią naukę. Dyżur za dyżurem, potem przychodnie i prywatne praktyki, bo inaczej nie starcza na opłacenie rachunków. A gdzie czas dla siebie, dla rodziny, gdzie czas na sen? A potem pacjent trafia na lekarza po 36 godzinach ciągłej pracy. Czy można się dziwić, że taki lekarz jest opryskliwy, że popełnia błędy?

To jednak nie tylko książka dla studentów medycyny, czy przyszłych kandydatów. Warto po nią sięgnąć nawet gdy jesteśmy tylko pacjentami, bo pozwala pewne rzeczy lepiej zrozumieć i zdecydowanie otwiera oczy. Ja od teraz na pewno inaczej będę patrzeć na lekarzy, z większą wyrozumiałością.

Niewiele jest książek, które coś w moim życiu zmieniły, ale ta do nich należy. To ona pozwoliła mi podjąć decyzję o mojej przyszłości, a konkretnie o tym, że medycyna nie jest dla mnie. Że pomimo mojego zainteresowania ludzkim organizmem i człowiekiem, nie dałabym rady w takiej pracy. Pokonałyby mnie nie niskie płace, ale system i organizacja pracy, która zaczyna przypominać jakiś obóz. Po prostu moje życiowe wartości nigdy nie dopasują się do ciągłej harówki i przepracowania.
Ale wiecie, to tylko moje przemyślenia. Warto przeczytać i stworzyć własny obraz. Do tego Was zachęcam!

07.07.2017

Polecanki #1

Sporo czasu spędzam w sieci i często trafiam na materiały, z którymi chciałabym się podzielić. Stąd właśnie pomysł na nowy cykl: Polecanki. Mam nadzieję, że znajdziecie tu coś dla siebie.

  • Uzależniłam się ostatnio od kanału Living Big In a Tiny House. Jeśli chcecie zobaczyć, jak pięknie można urządzić swój dom w autobusie albo przyczepie kempingowej, to zerknijcie koniecznie. Albo, jak żyje się w mieszkaniu, mającym 8m2. Niesamowite, jak ogromna jest ludzka pomysłowość! 


  • Bardzo ciekawy wykład na temat samotności - KLIK.
  • Nie da się ukryć, że polski to nie jest łatwy język, zwłaszcza dla obcokrajowców. Poznajcie jednak  Tony'ego, który radzi sobie z nim znakomicie! A przy okazji można posłuchać, jak postrzega on Polaków. 
  • Pozostając w temacie obcokrajowców mieszkających w Polsce to serdecznie polecam bloga Polonization. Leah jest Amerykanką i dzieli się ze swoimi czytelnikami swoimi odczuciami na temat naszego państwa. 
  • Smakowicie prowadzony profil na Instagramie, czyli o tym, co warto zjeść we Wrocławiu. KLIK
Tyle poleceń na dziś. Kolejne już wkrótce.:) A co Wam wpadło ostatnio w oko?

03.07.2017

Remigiusz Mróz - Deniwelacja


Tytuł: "Deniwelacja"
Autor: Remigiusz Mróz
Ilość stron: 496
Wydawnictwo: Filia
Tom: IV
Cykl: Komisarz Forst

Opis z okładki:
"Gdzie jest Wiktor Forst? To pytanie zadają sobie zakopiańscy śledczy, gdy topniejący w Tatrach śnieg odsłania makabryczny widok na zboczach Giewontu. Odnalezione zostają zwłoki grupy kobiet, których za życia nic ze sobą nie łączyło.
Żadna wycieczka nie zaginęła zimą na szlakach, a wszystkie ofiary wypadków w górach zostały odnalezione. W dodatku na ciałach nie ma żadnych śladów świadczących o tym, by doszło do zabójstw. Kiedy w Zakopanem znikają jednak kolejne kobiety, nie ma wątpliwości, że na Podhalu pojawił się seryjny zabójca. Policja odkrywa ślad prowadzący do Wiktora Forsta. Problem polega na tym, że nikt nie wie, gdzie od roku przebywa były komisarz…?"

"Deniwelacja" znacząco różni się od poprzednich tomów tego cyklu. Brakuje tu tej specyficznej, pędzącej łeb na szyję akcji i braku wytchnienia. Jest dużo spokojniej, ale dalej intrygująco i ciekawie, co sprawiło, że przeczytałam tę książkę błyskawicznie. Aczkolwiek to już nie jest to, co wcześniej. Brakowało mi tego specyficznego klimatu.

Seria z komisarzem Forstem ma to do siebie, że jest zupełnie odrealniona, a ilość nieprawdopodobnych zdarzeń nawet mnie w którymś tomie zmęczyła i przerosła. Tutaj jest już bardziej realnie, autor zwolnił, skupił się na rozpoczętych wątkach, ale też tradycyjnie namieszał w mojej głowie. Było sporo niewiadomych, które z czasem zaczęły składać się w logiczną całość.

Nie sposób przy pisaniu o książkach Mroza nie wspomnieć o zakończeniu, bo autor zawsze ma dla czytelników jakąś "bombę". Tak też jest i tym razem. Co prawda nie mam poczucia, że muszę "już, teraz, zaraz"  sięgnąć po kolejną część, ale nie kryję też, że czuję się zaintrygowana.

Z moją sympatią do komisarza Forsta było różne, ale ostatecznie go polubiłam. Mam wrażenie, że autor traktuje go jak worek treningowy. Tym razem Forst nie gra pierwszych skrzypiec, pojawia się za to na kartach powieści sporadycznie, a jego działania są zagadką. Na pierwszy plan wysuwa się zaś prokurator Dominika Wadryś-Hansen, na której mogłam się teraz lepiej skupić.

Szczerze powiedziawszy nie spodziewałam się, że będzie kolejna część przygód Forsta. A jednak! Mróz zaskakuje. Jestem ciekawa, co wymyśli dalej, bo ta część to w sumie dla mnie taka niewiadoma. Coś jakby wstęp do czegoś większego. I taką mam nadzieję, bo inaczej ciągnięcie tej serii będzie zupełnie bezsensowne. A tasiemców nie lubię, więc pewnie będę podchodziła z pewną dozą niepewności do kolejnej lub kolejnych części.

01.07.2017

Podsumowanie czerwca 2017

Połowa roku za nami. Niezwykle szybko minęły mi te miesiące, zbyt szybko...



Czerwiec zawsze był dla mnie miesiącem bardzo luźnym, w zasadzie już wolnym od nauki. Tym razem było jednak inaczej, bo czekały mnie dwa ważne egzaminy, które przysporzyły mi sporo stresu i wypompowywały ze mnie większość energii. Na szczęście wszystko mam już za sobą i z ulgą zaczynam zasłużone wakacje. Być może moje ostatnie, takie prawdziwe i leniwe wakacje, bo w maju czekają mnie matury, a od razu po nich planuję przeprowadzkę, szybkie szukanie pracy w nowym mieście itd.

Książki

W czerwcu, mimo wszystkich niedogodności, przeczytałam sporo. Bo ja już tak mam, że nawet, gdy nie mam czasu i mam świadomość, że wiele muszę danego dnia zrobić, to zawsze znajdę chwilę na zerknięcie do książki. I tak oto udało mi się ich przeczytać aż 11!

Pierwsze 3 to książki dotyczące zdrowego odżywiania, bo dietetyka stała się rok temu moją wielką pasją i chcę stale pogłębiać swoją wiedzę:
1. Peter Green, Rory Jones - "Gluten na widelcu"
2. "Sekretne życie jelit. 21 sposobów na zdrowe odżywianie"
3. Julita Bator - "Zamień chemię na jedzenie" cz.1 i 2

A pozostałe tytuły to:
4. Donato Carrisi - "Hipoteza zła"
5. Paulina Mikuła - "Mówiąc inaczej"
6. John Boyne - "Chłopiec na szczycie góry"
7. Patrick Ness - "Siedem minut po północy"
8. J. A Redmerski - "Na krawędzi nigdy"
9. Janusz Świtaj - "12 oddechów na minutę"
10. Capole Truman - "Śniadanie u Tiffany'ego"

Razem 3237 stron.

Serial

W czerwcu obejrzałam serial "Trzynaście powodów", który tak wiele osób chwaliło. Co prawda książki nie doczytałam, bo jakoś mnie zanudziła, ale serial pochłonęłam. Oglądałam odcinek za odcinkiem, ciekawa finału. A teraz czekam na drugi sezon!

Pierwszy sezon to 13, trzymających w napięciu odcinków. Jest to serial pełen dramatów, zmuszający do refleksji. Jestem ciekawa, co będzie dalej.

Język angielski

Jestem z siebie dumna, bo odważyłam się zacząć mówić po angielsku i to z zupełnie obcą osobą. O tym jednak pisałam TUTAJ.

Zaczęłam też czytać po angielsku książkę pt. "Bad Romeo" (w Polce wydana jako "Zły Romeo") - co prawda jakoś mnie szczególnie nie zachwyca, ale doczytam ją, bo język jest dla mnie na tyle łatwy, by czytać bez przeszkód i konieczności zaglądania do słownika.

Plany na lipiec

Za kilka dni odwiedzę razem z przyjaciółką Wrocław, więc szykują nam się 2 dni intensywnego chodzenia, bo chcemy w tym czasie zobaczyć jak najwięcej.
A poza tym nauka do matury, bo chcę mieć świadomość, że robię wszystko, by dostać się na upragnione studia.
No i książki oczywiście! Jak się uda to chcę sięgnąć jeszcze po jakiś anglojęzyczny tytuł, żeby ciągle szlifować angielski.

Jak Wasz czerwiec? Co planujecie robić w Lipcu?
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka