01.08.2017

Podsumowanie lipca 2017

Wyposażona w hektolitry wody z cytryną i chłodzonej herbaty zabieram się za podsumowanie lipca, a trochę do pisania dziś mam. Zapraszam:)

Lipiec upłynął mi pod znakiem książek. Przeczytałam dużo, bo aż 14 tytułów, w tym kilka naprawdę sporych objętościowo. A były to:

1. Marc Elsberg - "Blackout"
2. Marc Elsberg - "Zero"
3. Paweł Reszka - "Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy"
4. Sarah Waters - "Muskając aksamit"
5. Patrick Doughtie, John Perry - "Listy do Boga"
6. Raphaelle Giordano - "Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno"
7. Simon Beckett - "Niespokojni zmarli"
8. Nicola Yoon - "Ponad wszystko"
9. Charlotte Bronte "Jane Eyre"
10. Victoria Aveyard - "Czerwona Królowa"
11. Justyna Kopińska - "Polska odwraca oczy"
12. "Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i 1/4"
13. Dariusz Zaborek - "Czesałam ciepłe króliki. Rozmowa z Alicją Gawlikowską-Świerczyńską"
14. Anna Maja - "Serce pasowało. Opowieść o polskiej transplantologii"

Razem 5566 stron.

Jak widać, było różnorodnie. Przeczytałam thrillery, fantastykę, młodzieżówkę, ale znalazło się i miejsce na klasykę, czy reportaże. Mnóstwo świetnych tytułów, więc czytałam bez wytchnienia i bez wyrzutów sumienia, bo w końcu wakacje to idealny czas na całodniowe leniuchowanie z książkami.

Żeby nie było, że całe dni leniuchuję, bo postanowiłam wakacje poświęcić też na naukę do matury z chemii, tak żeby na wszystko w roku szkolnym starczyło mi czasu. Póki co trzymam się planu i dobrze mi idzie. Zdecydowałam się także na pisanie rozszerzenia z angielskiego, więc jeszcze intensywniej działam w realizowaniu moich językowych celów.

Jak już jestem przy nauce angielskiego to w lipcu przeczytałam nr 65 English Matters i trochę "Bad Romeo", ale jakoś mnie ten tytuł nie porywa i chyba nie będę na siłę go kończyła. Oprócz tego kontynuuję oglądanie serialu "How I Met Your Mother".  W połowie lipca rozpoczęłam 5 sezon, a dzisiaj zacznę kolejny.  Poza tym uczę się nowych słówek, szczególnie fraz, których nauka zdecydowanie się opłaca. Muszę jeszcze zabrać się za tą nieszczęsną gramatykę i mam nadzieję, że w sierpniu mi się to uda. Bo nie kryję, że nie jest to coś, do nauki czego się palę.

W lipcu udało mi się odwiedzić Wrocław! Miałam okazję być tam po raz drugi i uważam, że to naprawdę piękne miasto, w którym mam nadzieję zamieszkać już w przyszłym roku i rozpocząć tam studia. Spędziłam tam dwa dni, moje nogi wołały o odpoczynek i były zmasakrowane, a pogoda niekoniecznie dopisywała, ale było warto! Nie wszystko zdążyłam zobaczyć, ale za rok zdecydowanie nadrobię zaległości.

Zdjęcie zrobione w przerwie pomiędzy jednymi opadami deszczu a kolejnymi. Widok z Wieży Matematycznej

W lipcu mój blog obchodził swoje 5 urodziny, co napawa mnie dumą i dostarcza motywacji do dalszego pisania. Za wszystkie życzenia raz jeszcze dziękuję!

Kurcze, ale tasiemiec z tego dzisiejszego podsumowania! Mam nadzieję, że ktoś dotarł do końca.:)

A jak Wasz lipiec? Koniecznie podzielcie się swoimi odkryciami i przeczytanymi tytułami!

7 komentarzy :

  1. Piękne wyniki, a Wrocław ma wiele mniej i bardziej znanych miejsc do odwiedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Blackout", "Jane Eyre" i "Polska odwraca oczy" to jedne z moich ulubionych książek. A teraz czytam "Zero" i bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały wynik! Mi z powyższych tytułów udało się przeczytać tylko "Ponad wszystko", ale rozczarowała mnie ona. ;/
    Zaczytanego sierpnia! :D

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  4. Czternaście książek, wohoho! W lipcu w sumie przeczytałam tylko 2 czy trzy książki, a jedna z nich to Harry Potter i kamień filozoficzny w oryginale. Za to zaczęłam kilka seriali, więc tak trochę się równoważy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem kiedy zdążę przeczytać aż tyle książek żeby dorównać Tobie, gdyż moją głowę zaprząta obecnie nauka, której poświęcam najwięcej czasu.

    OdpowiedzUsuń
  6. łooo ile książek! U mnie lipiec wyszedł słabo pod względem czytelniczym :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję wyniku!;) Ja w lipcu zdołałam przeczytać tylko dwie książki, ale to raczej wynik tego, iż mój czas na czytanie bardzo się skurczył, w ciągu dnia mogę sobie poczytać góra 2-3 godziny dziennie na spokojnie, a w nocy wolę spać tyle, ile będzie mi dane.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka