24.10.2017

Marc Elsberg - Blackout



Tytuł: "Blackout"
Autor: Marc Elsberg
Ilość stron: 784
Wydawnictwo: W.A.B

Z czym kojarzy ci się prąd? Zapewne z gniazdkiem i z sprzętami elektrycznymi, do których jest on niezbędny. Czasami musimy obejść się bez prądu przez kilka godzin i dopiero wtedy boleśnie odczuwamy jego brak. A teraz, drogi czytelniku, wyobraź sobie następujący scenariusz...

... W jednym momencie cała Europa zostaje pozbawiona prądu i pogrąża się w ciemności. Gasną wszystkie światła, zaczynają się wypadki drogowe. W domu nie działa żaden sprzęt i robi się strasznie zimno, kontakt z najbliższymi jest utrudniony. Początkowo wydaje się, że to tylko chwilowa awaria, że kilka godzin wystarczy, by przywrócić normalność. Szybko jednak okazuje się, że specjaliści są bezsilni i nie mają pojęcia, co się stało i, co najgorsze, jak to wszystko naprawić. Z pomocą przychodzi były haker, Włoch, Piero Manzano, który przypadkowo odkrywa, że nie jest to przypadek, a celowe działanie. Tylko kto jest za to odpowiedzialny?

Nie będę kryć, że miejscami mnie ta książka po prostu przerastała. Jest to w końcu thriller naukowy, więc nie brakuje w nim specjalistycznego i technicznego słownictwa. Gubiłam się, nie wiedziałam o czym czytam, ale jednocześnie byłam zafascynowana i przerażona, nie mogłam się oderwać i pochłaniałam kolejne strony. Być może osoby zainteresowane informatyką się bardziej tu odnajdą. Ja zaś, jako zwyczajna kobieta, mogłam tylko próbować sobie wyobrazić, co w danym momencie robią bohaterowie. Niektóre kwestie ciągle są dla mnie tajemnicą.

Wizja przedstawiona w "Blackout" po prostu przeraża. Sami zresztą wiemy, jak wielkim utrudnieniem jest brak prądu przez krótki czas, a co dopiero przez kilka dni. Ja jednak nigdy nie przypuszczałam, do jak ogromnej ruiny może zostać doprowadzony świat, gdy nie ma prądu przez dosłownie parę dni. Bardzo szybko zaczyna brakować wszystkiego. Jest problem z dostępem do wody, zapasy żywności i leków się kończą. Nie ma benzyny, szpitale, sklepy są zamykane. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej.

W obliczu tragedii w ludziach zawsze budzą się mroczne instynkty. Panuje chaos, stopniowo zaczyna brakować życzliwości. Każdy patrzy tylko na siebie, na swoją rodzinę. Człowiek staje się zdolny do wszystkiego. Ten psychologiczny aspekt podobał mi się w książce najbardziej, szkoda tylko, że autor bardziej go nie rozwinął. Widzę tutaj niewykorzystany potencjał.

"Blackout" nazwany został thrillerem naukowym. Naukowym - owszem, zgadza się w stu procentach. Co zaś się tylko słowa "thriller" to mogłabym się czepiać. Brakuje tu bowiem akcji, autor skupił się głównie na kwestiach naukowych. To, owszem, może z czasem znudzić. Nie ukrywam, że miejscami musiałam sobie robić przerwy, bo mój mózg był jakiś taki przeciążony tym nadmiarem informacji, momentami czułam znużenie, ale generalnie książka bardzo mi się podobała. Idealnie byłoby, gdyby było więcej akcji i napięcia, a mniej wiedzy technicznej, ale z drugiej strony, wiedziałam, na co się porywam, więc czy mogę narzekać? "Blackout" to tytuł specyficzny i wyróżniający się. Na pewno nie przypadnie do gustu każdemu, ale warto dać mu szansę.


16.10.2017

Natasza Socha - Apteka marzeń



Tytuł: "Apteka marzeń"
Autor: Natasza Socha
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Pascal


"Apteka marzeń" to historia oparta na faktach. 5 maj 2004 roku to dzień wyroku dla Magdaleny i Aleksandra Gref, którzy dowiadują się, że ich dwuletnia córka Ola ma raka - neuroblastomię,  IV stadium choroby. Szanse na przeżycie są niewielkie, a rak staje się wrogiem całej rodziny. Wrogiem, z którym trzeba za wszelką cenę wygrać.

Poznajemy także postać fikcyjną - czternastoletnią Karolinę Majewską, która właśnie dowiaduje się, że jej organizm został zaatakowany przez chłoniaka.

Losy obu dziewczynek splatają się na oddziale onkologicznym. Chociaż dzieli je wiek, odnajdują wspólny język i zaprzyjaźniają się ze sobą. Dodatkowo maleńka Ola staje się dla starszej koleżanki inspiracją do pomagania innym.

"Apteka marzeń" to książka absolutnie genialna. Piękna, wzruszająca i pokazująca, czym są prawdziwe problemy.  Po takiej lekturze człowiek od razu zaczyna doceniać swoje życie i nagle wszystkie nasze problemy są niczym drobnostka, w porównaniu do uczuć matki, której dziecko jest ciężko chore, w porównaniu do dzieci i nastolatków, którzy w najlepszym okresie swojego życia słyszą taki wyrok.

"Apteka marzeń" to książka, w której występują prawdziwi bohaterowie. Ola i jej rodzice naprawdę istnieją, a cały ich koszmar został do tej książki przeniesiony. Karolina za to jest postacią fikcyjną, ale utożsamiana jest z wszystkimi dobrymi ludźmi, którzy angażują się w pomoc osobom chorym.

Książka Nataszy Sochy wywołuje szereg emocji. W przeważającej części jest to jednak lektura przygnębiająca, bo ogrom smutku i cierpienia oraz niesprawiedliwości po prostu przytłacza. Nie ukrywam, że na końcu się popłakałam, bo emocje się we mnie kumulowały od samego początku. Jednak jest to też książka, podczas czytania której można się uśmiechnąć, można cieszyć się z radości bohaterów, czasami trochę się pośmiać. "Apteka marzeń" daje nadzieję, pokazuje, że marzyć zawsze warto oraz, że walczyć trzeba do samego końca.

Co tu dużo pisać. To po prostu piękna i wartościowa książka, której lekturę polecam absolutnie każdemu. Uczy pokory, uczy radości z małych rzeczy, motywuje do zmian, wdzięczności oraz do pomagania innym, czy to przez dołączenie do bazy dawców szpiku, czy po prostu poprzez dobre słowo, życzliwość i swoją obecność. Polecam!

09.10.2017

Guillaume Musso - Dziewczyna z Brooklynu




Tytuł: "Dziewczyna z Brooklynu"
Autor: Guillaume Musso
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Albatros







Raphaël Barthélémy wiedzie szczęśliwe życie; jest poczytnym pisarzem kryminałów, a za niedługo ma wziąć ślub ze swoją narzeczoną Anną. Jest jednak coś, co go niepokoi, a mianowicie przeszłość jego ukochanej. Pewnego dnia, po kolejnych naciskach, w Annie coś pęka i pokazuje mu na swoim telefonie straszne zdjęcie, mówiąc mu, że to ona jest za to odpowiedzialna.

Anna znika a Raphaël stara się za wszelką cenę znaleźć swoją ukochaną i odkryć prawdę. Kim tak naprawdę jest ta kobieta?

W przypadku tej książki tak naprawdę niewiele można napisać, by nie zdradzić za dużo. Najlepiej samemu po kolei odkrywać prawdę. Ja jestem zaskoczona, bo po przeczytaniu początkowych stron nie oczekiwałam na wiele, myślałam, że ta historia potoczy się inaczej. Autor zaskoczył mnie, porwał (i to chyba najwłaściwsze określenie) i nie mogłam się oderwać. Gdybym czytała ją wieczorem, to z pewnością spędziłabym z nią całą noc. Musso wymyślił taką historię, że ją po prostu trzeba koniecznie poznać. Z każdą kolejną stroną sprawy się komplikują, a na jaw wychodzą coraz bardziej szokujące fakty. Jest napięcie i zwroty akcji. I tak do samego końca. Ciężko przewidzieć, co tak naprawdę się wydarzyło, jest nieprzewidywalnie, a samo zaskoczenie szokuje. Niby gdzieś mi przez myśl podczas czytania przeszło, że coś takiego może być na rzeczy, ale moja czujność i tak została uśpiona.

Czytając, odnosiłam wrażenie, że ze strony na stronę  historia bardziej się komplikuje, wszystko jest coraz bardziej poplątane. Autor łączy jednak umiejętnie wszystkie wątki w jedną, spójną i logiczną całość. Z czasem pojawia się coraz więcej postaci, a każda z nich ma jakiś swój udział w całej sprawie, więc należy zachować czujność, by się nie pogubić w tym gąszczu nazwisk.

Chyba muszę przyjrzeć się bliżej twórczości tego autora, bo "Dziewczyna z Brooklynu" bardzo przypadła mi do gustu u mam ochotę na więcej! Nie wiem czemu, ale zawsze jego książki kojarzyłam jako typowe romanse, a tu taka niespodzianka i opowieść całkowicie w moim stylu.

04.10.2017

Podsumowanie września 2017

Dzisiaj pora na podsumowanie września, który zleciał mi bardzo szybko i już ze sporą ilości nauki. Aczkolwiek jestem z siebie zadowolona, bo udało mi się bardzo dużo przeczytać, bo aż 10 książek. A były to:

1. Marek Zaremba - "Jaglany detoks"
2. Harlan Coben - "Już mnie nie oszukasz"
3. Anna Kańtoch - "Wiara"
4. Jill Santopolo - "Światło, które utraciliśmy"
5. Hanna Greń - "Jak kamień w wodę"
7. Tarryn Fisher - "Margo"
8. Ken Kesey - "Lot nad kukułczym gniazdem"
9. Nicola Yoon - "Słońce też jest gwiazdą"
10. Katarzyna Misiołek - "Nie podchodź bliżej"

Razem 3576 stron

We wrześniu zaczęłam oglądać The Simpsons, w ramach nauki angielskiego. Serial jest o tyle fajny, że każdy odcinek to odrębna historia, więc jest idealny dla osób zabieganych, bo nie jest aż tak zobowiązujący. Język jest w miarę prosty, więc super nadaje się do nauki.

Zostając w temacie nauki angielskiego, wspomnę o dwóch postach, które opublikowałam we wrześniu. Jeden o moich planach nauki do matury rozszerzonej z angielskiego, kolejny o najnowszym numerze magazynu English Matters.

We wrześniu dopadło mnie choróbsko i sporo czasu spędziłam w domu, więc udało mi się obejrzeć i kilka filmów. Były to: "To" (2017), "Spotlight", "Lot nad kukułczym gniazdem" oraz "500 dni miłości". 
"To" trochę mnie zawiodło, bo spodziewałam się czegoś innego, oczekiwałam bardziej na horror, ale film sam w sobie jest całkiem niezły i klimatyczny.  Jeżeli oglądaliście to koniecznie podzielcie się swoją opinią.

A jak minął Wasz wrzesień?
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka