30.11.2018

Planszówki #1 Tajniacy: Duet

Ostatnio coraz częściej sięgam po gry planszowe, bo uważam, że jest to sposób na świetne spędzenie czasu, a zwłaszcza długich wieczorów. Stąd też pomysł na nową serię, w której przedstawiać będę krótko swoją opinię na temat gier planszowych - głównie dla dwojga, bo tak najczęściej gram.


Liczba graczy: 2 osoby
Wiek: od 14 lat
Czas gry: ok. 15 minut

Tajniacy: Duet to gra kooperacyjna przeznaczona dla dwóch graczy lub dla dwóch drużyn, jeśli chcemy zaangażować więcej osób.  Gra wymaga sprawnego myślenia i łączenia w skojarzenie jak największej ilości słów, w taki sposób, by za pomocą jednowyrazowej wskazówki naprowadzić partnera na konkretne słowa, znajdujące się na kartach.

W każdej rozgrywce wybiera się kartę klucza. Znajdują się na niej pola: 9 z nich oznacza słowa, które musi odgadnąć druga osoba, a 3 z nich to słowa, których musi się wystrzegać i pod żadnym pozorem ich nie odkrywać, bo skutkuje to zakończeniem rozgrywki. Gra polega na dawaniu sobie na przemian wskazówek, które naprowadzą partnera na odpowiednie słowa. A to wszystko pod presją czasu, którą są odpowiednie znaczniki.


Moja opinia:
Przyznaję szczerze, że to wcale nie taka łatwa gra, jakiej się początkowo spodziewałam. Przeszkodę w wygranej stanowią znaczniki czasu, które zmuszają do tworzenia tylko jednego skojarzenia do jak największej ilości słów jednocześnie, a to nie zawsze jest takie proste. Przyznaję, że planszówka okazała się wyzwaniem, ale bardzo przyjemnie się grało, bo było bardzo dużo emocji i śmiechu. Rozgrywka jest szybka, bo zajmuje ok. 15-20 minut, zasady są bardzo proste do zrozumienia. Gra zdecydowanie nie znudzi się szybko, bo kart jest dużo i raczej ciężko mówić tu o jakiejkolwiek powtarzalności. Myślę, że jest to też fajny sposób na lepsze poznanie swojego partnera i jego sposobu myślenia. A jak się okazało - myśleć można naprawdę w różny sposób.

Gra niełatwa, ale warto!Dobra zabawa gwarantowana.


23.11.2018

Dietetycznie #1 Gluten na widelcu - Peter H.R. Green, Rory Jones

Tym wpisem rozpoczynam cykl "Dietetycznie". Będę w nim pisała o tematach związanych ze zdrowiem i  zdrowym odżywianiem. Jest to moja pasja, jak również i mój kierunek studiów, bo od tego roku zaczęłam studiować dietetykę.




Tytuł: "Gluten na widelcu"
Autorzy: Peter H.R. Green, Rory Jones
Ilość stron: 344
Wydawnictwo: Galaktyka



"Gluten na widelcu" to naprawdę genialna i mądra książka. Dlaczego? Nie trzeba być zdrowomaniakiem, nie trzeba być fit, żeby natykać się w internecie na artykuły, czy filmiki, które wręcz krzyczą do nas, by omijać gluten. Że gluten to zło, że robi wszystko, co najgorsze w twoim organizmie itd.

Ale czy ten gluten jest faktycznie taki niedobry? Czy każdy powinien na dietę bezglutenową przejść? A może to tylko nowa moda?

Na te właśnie pytanie "Gluten na widelcu" nam odpowie. Jak dla mnie, jest tutaj ukazany po prostu zdrowy punkt widzenia, racjonalne podejście, poparte badaniami naukowymi lub ich brakiem.

Nie ma nic złego w całkowitym odstawieniu glutenu, ale zrobienie tego w sposób zdrowy to często poważny problem. Owszem, zalewają nas produkty bezglutenowe, można je kupić w coraz lepszych cenach i w znanych marketach. Jednak trzeba się zastanowić, na co my w takim przypadku gluten zamieniamy? Czy naprawdę (jeśli oczywiście nie mamy alergii na gluten ani celiakii) mąka kukurydziana o wysokim indeksie glikemicznym jest lepsza od twardej pszenicy z niskim indeksem glikemicznym?

Chociaż książka jest obszerna to czyta się ją naprawdę dobrze, bo napisana jest normalnym językiem. Idealna dla osób na dietach bezglutenowych, zastanawiających się nad nimi, czy też dietetycznych ciekawskich i spragnionych wiedzy.

16.11.2018

Wracam! + Instagram

Witajcie ponownie! Mam nadzieję, że ktoś jeszcze mnie pamięta, bo długo mnie nie było. Po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej maturami i innymi egzaminami, a później pracą i przeprowadzką oraz też lekkim wypaleniem, postanowiłam wrócić. Bardzo stęskniłam się za tym swoim kącikiem, więc najwyższa pora na reaktywację bloga.

Trochę się u mnie zmieniło od ostatniego posta. W skrócie powiem, że ukończyłam szkołę średnią, a od października jestem na swoim wymarzonym kierunku studiów, czyli na dietetyce. Chociaż towarzyszyło mi sporo wątpliwości, to teraz wiem, że jestem we właściwym miejscu i rozwijam swoje pasje. Wraz z rozpoczęciem studiów zmieniłam także miejsce zamieszkania, więc sporo nowych wyzwań przede mną.

Przyznaję, że czytam mniej niż kiedyś, a to za głownie sprawą braku czasu i nadmiaru nowych obowiązków. Bardzo często w wolnej chwili sięgam po książki branżowe, ale i na beletrystykę staram się znaleźć chwilkę, bo nie samą wiedzą człowiek przecież żyje.

Wraz z powrotem na bloga pojawią się także dwie nowe serie. Będzie to seria "Dietetycznie" z recenzjami książek o zdrowym odżywianiu itd. oraz "Planszówki", w której będę się krótko dzielić swoimi odczuciami na temat gier planszowych, w które miałam okazję zagrać.

Przy okazji zapraszam na mojego Instagrama. Dopiero się rozkręcam!

https://www.instagram.com/dietetics_books_life/
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka